5 typów najbardziej denerwujących taksówkarzy, których spotkasz podczas wakacji

Długo wyczekiwane wakacje. Wysiadasz z samolotu, odbierasz bagaż i zaczynasz rozglądać się za taksówką, która zawiezie się do hotelu. Już zaczynasz nucić "Morza szum, ptaków śpiew ", ale zaraz, chwileczkę. Najpierw musisz przetrwać podróż wspomnianą taksówką. Kogo możesz spotkać za kierownicą?

"Maj frend"

Kto miał przyjemność spotkać "maj frenda" już ma ciarki. Za pierwszy razem jest to zabawne, za drugim zaczynamy dostrzegać pewien wzór, za trzecim. chcemy uciekać, gdzie pieprz rośnie.

Kierowca zwraca się do ciebie per "maj frend". Ale tylko pozornie traktuje cię jak swojego najlepszego przyjaciela. Nie zamyka mu się buzia, nieproszony robi "objazdówkę" po całym mieście, twierdząc przy tym, że pokaże ci najpiękniejsze zabytki i najlepsze kanajpy.  Proszony o zawiezienie prosto do hotelu udaje, że nie rozumie. Taksometr? No akurat się popsuł. Pytany o cenę tej niespodziewanej wycieczki, odpowiada z szelmowskim uśmiechem: "Będzie pan zadowolony". Możesz być pewien – nie będziesz.

Kadr z serialu ZmiennicyKadr z serialu Zmiennicy fot. Kadr z serialu Zmiennicy

"No to którędy jedziemy?"

Wsiadasz do taksówki, mówisz, gdzie chcesz trafić, pokazujesz nawet wizytówkę hotelu z dokładnym adresem. Kierowca patrz podejrzliwie – to na ciebie, to na karteczkę. Kiwa głową, ty zadowolony rozsiadasz się na siedzeniu. Udaje wam się przejechać 100 metrów, po czym pada magiczne pytanie: "No to którędy jedziemy?". Myślisz sobie – nieporozumienie, nie dogadaliśmy. Powtarzasz adres, pokazujesz wizytówkę. Tak, tak, kiwa głową. "no to, którędy jedziemy?".

Skąd do diaska masz wiedzieć? Jesteś pierwszy raz w tym miejscu, nie masz zielonego pojęcia "którędy to prosto". Kto tu jest kierowcą? Ty czy on? Nie poddawaj się, bądź czujny. To zazwyczaj trik, żeby sprawdzić, czy można pasażera-turystę oszukać i pojechać dłuższą trasą. Lepiej włącz GPS-a i "prowadź" swojego taksówkarza.

Kadr z filmu Kadr z filmu "Zakładnik" fot. Kadr z filmu "Zakładnik"

Typ muzykalny

Wsiadasz do auta. Kierowca nie mówi do ciebie per "maj frend", nie pyta którędy ma jechać, jest nieźle. Do czasu. Nagle twój kierowca rozkręca muzykę na maksa i. zaczyna śpiewać. Najczęściej lokalne przyśpiewki (czyt. coś a la disco polo).

Najpierw prosisz o przyciszenie. Lekko naburmuszony kierowca spełnia prośbę i nawet nuci nieco ciszej. Ale po chwili zauważasz, że co 100 metrów podkręca muzykę. Że niby się nie zorientujesz. Przejechaliście 1 km i jest tak, jak było. Co pozostaje? Śpiewać razem z kierowcą. Może załapiecie się do lokalnego "Mam talent".

Naciągacz, zwykle bardzo rozmowny

"A skąd jesteście?", "Pierwszy raz u nas?", "Co macie w planach zobaczyć?" – zanim w ogóle odpali silnik zasypie cię pytaniami niczym śledczy na przesłuchaniu. Zrobił wywiad, atakuje dalej. Wręczy ci garść swoich wizytówek, żebyś w razie czego dzwonił. W nocy, o północy. Zawsze po ciebie przyjedzie.

Zanim zdążysz otworzyć buzię, już umówi cię ze swoim kolegą, przewodnikiem, na całodniową wycieczkę i zawiezie na obiad do knajpy prowadzonej przez szwagierkę. Strzeż się. Trudno się od niego uwolnić. Może czatować na ciebie pod hotelem.

Kadr z filmu Kadr z filmu "Taxi" fot. Kadr z filmu "Taxi"

Pirat drogowy

Kierowca nic nie mówi. Myślisz, ze trafiłeś idealnie? Zmieniasz zdanie po pierwszym zakręcie. Ścina je pod kątem 90 stopni. Zapnij pasy i zacznij żegnać się z rodziną. Wyprzedza nie na trzeciego, a na czwartego. Sygnalizację świetlną traktuje jedynie jako sugestię.

Jego samochód jest tak zdezelowany, że zastanawiasz się, jakim cudem jeszcze jeździ i. o czym myślałeś wybierając właśnie tego kierowcę.