71 lat temu poszła do ślubu w sukience ze... spadochronu wroga [WIDEO]

W czasach kiedy materiał do szycia był na wagę złota, pomysłowa teściowa podsunęła pannie młodej bardzo praktyczny pomysł: "Dlaczego do uszycia sukni nie użyjesz spadochronu?".

Jest rok 1945, w Europie skończyła się II wojna światowa. Żołnierz armii Stanów Zjednoczonych Edwin Morgan w oczekiwaniu na powrót do domu wysłał do swoich rodziców w Stanach oryginalną pamiątkę. Spadochron niemieckiego pilota. Nie przypuszczał, że kiedykolwiek jeszcze go wykorzysta.

Suknia Betty wygląda obłędnieSuknia Betty wygląda obłędnie Fot. youtube.com/watch?v=gEFGZ75uP1c

Spadł im jak z nieba

Po powrocie do domu Edwin poznał Betty, w której zakochał się z wzajemnością. Po kilku miesiącach para postanowiła się pobrać. Rozpoczęły się przygotowania do ceremonii ślubnej. Betty potrzebowała białej sukni. Niestety, 71 lat temu powszechne braki w zaopatrzeniu spowodowane wojną sprawiły, że materiał do szycia był na wagę złota. Wtedy przyszła teściowa panny młodej podsunęła jej pewien pomysł.

Teściowa zapytała mnie: "Dlaczego do sukni nie użyjesz spadochronu?" Jej pomysł mi się nie spodobał (...) Nie myślałam, że to będzie dobrze wyglądać. Ale poszliśmy do krawca (...) powiedział, że to zrobi.
 

Krawiec zabrał się do pracy. Odpruł zbędny materiał, a do sukni wykorzystał tylko jego delikatną część (znajdowały się na niej m.in. inicjały pilota i dane jednostki, w której służył). Efekt? Niemiecki spadochron przemienił się w piękną, długą białą suknię o wspaniałym trenie. Małżonkowie wspominają:

Za wszystko zapłaciliśmy 18 dolarów. To była dobra transakcja

Są małżeństwem od 71 latSą małżeństwem od 71 lat Fot. youtube.com/watch?v=gEFGZ75uP1c

Betty na ślubnym kobiercu wyglądała obłędnie, a jej suknia uszyta ze spadochronu bez dwóch zdań jest jedyną w swoim rodzaju. Jej oryginalna ślubna kreacja brała nawet udział w wystawie pt. "Zadziwiające przedmioty" zorganizowanej przez Uniwersytet Stanowy w Ohio.

Edwin i Betty są szczęśliwym małżeństwem już od ponad 71 lat. Życzymy szczęścia!

Zobacz też

'Wiem, że jesteś w niebie, ale..' Chłopiec wysłał ściskający za gardło list gwiazdkowy do swojego nieżyjącego taty

Tanecznym krokiem w nowe życie? Tak! Dla narzeczonego nauczyła się afrykańskiego tańca [WIDEO]

Więcej o:
Komentarze (13)
71 lat temu poszła do ślubu w sukience ze... spadochronu wroga [WIDEO]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • ohmylord

    Oceniono 5 razy 5

    Niestety, 71 lat temu powszechne braki w zaopatrzeniu spowodowane wojną sprawiły, że materiał do szycia był na wagę

    USA wskutek wojny wzbogaciły się kilkukrotnie, rozumiem taki tekst o np. Polsce

  • mer-llink

    Oceniono 9 razy 5

    Zupełnie nie rozumiem fenomenu żurnalistycznego pod tytułem Szan. Red. "masz".
    Pisuje różne grafomańskie teksty (ten nie jest pierwszy). Takie przesłodzone gawędki dla wrażliwych inaczej. A Redakcja to drukuje. WIdać Szan. Red. "masz" ma specjalne papiery w Redakcji...

    Tym razem dostaliśmy opowieść, w której Szan. Red. "masz" zachwyca się konceptem, aby ze spadochronu z II wojny światowej zrobić odzież.
    Otóż widać, że po pierwsze Szan. Red. "masz" ma metrykalne szczęście, iż nie pamięta wojny. A po drugie: ma taką dysfunkcję warsztatową, że nie stawia sobie najprostszych pytań.
    W Polsce, gdzie podczas wojny przyjmowano niemało zrzutów (także np. broni podczas Powstania Warszawskiego) używano materiału ze spadochronów do szycia bluzek i sukienek dość często. Czemuż Szan. Red. "masz" sięga do przykładu z USA? Gdyby tylko zapyta(a?) w kraju, ileż by dostał(a?) ciekawych historii!! Tylko trzeba chcieć o tym się dowiedzieć.
    Oczywiście łatwiej jest coś przetłumaczyć (tylko dlaczego tak pokracznie, tak gminnie, tak maglarsko?) i wydrukować.

    Niech zgadnę: Szan. Red. "masz" przebywa w US, znajduje w tamtejszej prasie czy to drukowanej, czy elektronicznej różne rewelacyjki, które wydają się mu/jej w sam akurat dla państwa Kiepskich zasiedlających Przywiślański Kraj, przekłada je i wysyła do warszawskiej Redakcji, a ta bezkrytycznie kalekie tekściki drukuje.
    Choć może być i tak, że Szan. Red. "masz" siedzi sobie w bamboszach gdzieś tutaj, przegląda zdalnie elektroniczną prasę amerykańską, a jak na coś się natknie, co wywoła jego/jej cmokierski zachwyt, to wykrzykuje "Ojejku, no cÓś takiego, ja nie mogie, takie cÓś bynajmniej, no-co-ty, popacz-popacz...", następnie przekłada ...itd....
    Z cielęcym zachwytem będę czytała następne cudownie nieporadne teksty Szan. Red. "masz".

  • szto_tawariszczi

    Oceniono 3 razy 3

    Ale co w tym dziwnego - sam słuchałem opowieści babci o szyciu koszuli i majtek z "trafiejnych" spadochronów...

  • cezar85

    Oceniono 17 razy 3

    przesłodka historia

    ps. jarek do dziś chodzi w kołnierzyku z barchanów mamusi

    stąd ta wiecznie kwaśna mina i zepsute zęby

  • pawel.lewski

    0

    Czasami i teściowa potrafi coś mądrego podpowiedzieć.

  • ouimet

    Oceniono 6 razy 0

    tak idiotycznego tekstu nie czytalem od wiekow:)Chlopiec piszacy jeszcze nie ukonczyl 4 klasy????

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX