"Dziękuję za te wszystkie artykuły wycięte z gazet - jak schudnąć i być lepszą w łóżku" [LIST DO TEŚCIOWEJ]

01.03.2017 15:48
Teściowa jak druga matka? Niekoniecznie (fot. Pexels.com CC0)

Teściowa jak druga matka? Niekoniecznie (fot. Pexels.com CC0) (Teściowa jak druga matka? Niekoniecznie (fot. Pexels.com CC0))

"Powinnam w zasadzie upiec jakieś ciasto na Twoją cześć, no ale umówmy się - nie będzie dość słodkie, dość kruche, dość wilgotne i dość aromatyczne. Słowem - nie będzie takie, jakie Ty byś upiekła. A jednak dziękuję Ci za wszystko" - piszą w liście do teściowej Marta i Kasia z bloga Chodzi nam po głowie*. Ten list mogłoby napisać wiele z nas, synowych.

Droga** Teściowo,

Ze zdziwieniem odkryłam, że 5 marca jest Twój dzień. Dzień Teściowej. W  zasadzie nie powinno mnie to zaskoczyć, skoro jest Dzień Pizzy, Dzień Cyklisty, Dzień Kaca, Dzień Chorób Psychicznych oraz Dzień Labradorów. Byłoby więc niegodziwością, gdybyś i Ty swojego dnia nie miała.

Źle zaczęłam. Bo prawdę rzekłszy, to w dniu Twego Święta chciałam Ci podziękować. Dziękuję i staram się rozumieć Twój punkt widzenia, bo zdaję sobie sprawę, że we dwie kochamy tego samego faceta, a to nie jest układ optymalny. Przeciwnie, jest to układ, który czyni z nas w pewnym sensie rywalki, zwłaszcza że mantry: „można mieć wiele żon, ale tylko jedną matkę” oraz „czas najwyższy odciąć mamusiną pępowinę”, da się serwować naszemu ukochanemu naprzemiennie i na różne sposoby - a to na gorąco, a to schłodzone nieco. I spędzić życie, czekając, którą z nich szybciej łyknie. Pomyślałam sobie zatem, że może by tak zamiast ciągłej walki spróbować się poznać nawzajem? Bo w przyjaźń między nami to pewnie nikt nie uwierzy, ale może chociaż jakaś nić porozumienia?

Dzień TeściowejDzień Teściowej .

Powinnam zatem dziś upiec jakieś ciasto, no ale umówmy się - nie będzie dość słodkie, dość kruche, dość wilgotne i dość aromatyczne. Słowem - nie będzie takie, jakie Ty byś upiekła. A jednak dziękuję Ci za wszystko. Dziękuję za to, że wychowałaś mojego męża na człowieka, którym jest, bo zawsze mogło być gorzej. Jak tak popatrzę po małżeństwach koleżanek, to wręcz i dużo gorzej.

Doceniam Twój wysiłek, serio

Dziękuję za to, jak ukradkiem dajesz słodycze moim dzieciom, za to, jak je rozpieszczasz i pozwalasz im na wszystko. W końcu wiemy z historii walki gatunku ludzkiego o przetrwanie, że potomstwo syna to temat drażliwy, albowiem tylko ja mogę być pewna, że moje dzieci to moje geny. Ty tego nigdy do końca nie wiesz, a mimo wszystko i bajkę poczytasz, i dziurę w spodniach zacerujesz, i pomidorowej ugotujesz takiej, jak lubią. Dziękuję też, że wpadasz, gdy na awaryjnym sygnale muszę ogarniać życie, a dzieci właśnie wtedy zapadają na niczym nieuzasadnioną infekcję. Nie, nie oznacza to, że Ci kiedyś dorobię klucz, żebyś mogła wpaść podlać kwiaty, gdy jesteśmy na urlopie - obie doskonale wiemy, że nie mam zieleni doniczkowej w domu. Ale doceniam Twój wysiłek.

Dziękuję, że mi na Gwiazdkę kupujesz książki - mimo że Grocholi, to i tak wolę je niż obraz, który musiałabym wyciągać ze strychu i wieszać na ścianie przed każdą Twoją wizytą. Dziękuję za te wszystkie polecane mi artykuły wycięte z gazet - jestem pewna, że fakt, iż traktują głównie o tym, jak szybko schudnąć, jak być lepszą w łóżku i jak się pozbyć zmarszczek na szyi, wynika z troski o moje dobre samopoczucie. Ja to wszystko doskonale rozumiem i naprawdę jestem wdzięczna, bowiem zdaję sobie sprawę, że też kiedyś prawdopodobnie będę teściową. W końcu mam córkę i syna. I czasem, jak już mam chwilę dla siebie, wszystko upiorę i posegreguję, kolację wydam, odrobienia prac domowych dopilnuję, a blat kuchenny, jak zmrużę oczy, to całkiem czysty się wyda, to sobie siedzę jak Kinga Rusin i myślę.

Żadnej teściowej nie byłoby bez synowej

Myślę, że gdy moja córka już postanowi (z braku innych pomysłów na siebie) wyjść za mąż, to bym chciała, żeby ten jej mąż był dla niej dobry, czuły, szarmancki, nosił ją na rękach i kochał jak nikogo na świecie. Tymczasem gdy pojawia się myśl, że i mój syn kiedyś przywiedzie do domu jakąś wydrę, to czuję, że już jej chyba nie lubię, tak całkiem a priori i bezinteresownie. No w końcu każda synowa ma coś z teściowej, jak uczy mądrość żydowska. Zdaję więc sobie sprawę, Droga kochana Teściowo, że bycie Tobą to nie jest lekki kawałek chleba. Dlatego na koniec chciałam Ci podziękować, że turlamy ten wózek mimo wszystko. Każda turla, jak umie, oraz orze, jak może, ma się rozumieć. I mimo że nie chciałabym zabrzmieć zbyt buńczucznie, to przyznasz jednak, że święto Teściowej nie miałoby racji bytu bez synowej, więc jesteśmy w tym obie, na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie.

W którym to właśnie momencie chciałabym Ci, Moja Droga Teściowo, dużo, dużo zdrowia życzyć, żebyś miała dość siły i energii mi w tych wszystkich życiowych ważnych sprawach udzielać swych bezcennych rad i dzielić się wieloletnim doświadczeniem. Włączywszy w to, oczywiście, wychowywanie dzieci (a propos, mogłabyś wpaść do wnucząt jutro o 18? Bo do teatru z Twoim synem idziemy horyzonty poszerzać).

Pozdrawiam Cię i łączę uściski,

Twoja Synowa 

*List pochodzi od autorek bloga Chodzi nam po głowie

**Zwrot „droga” już zawsze będzie mi się kojarzyć z anegdotą, którą usłyszałam od mojej ciotki o jej teściowej. Otóż teściowa ta, gdy owdowiała, razem ze swoją synową (a moją ciotką) poszły zamawiać wieniec wraz z szarfą.

Kwiaty, jak to w tamtych czasach - goździki czy kalle, szarfa śnieżnobiała, jak tradycja każe, aż doszło w końcu do napisu, który miał żal i pożegnania słowa zawierać. I tu teściowa cioci pewnym głosem stwierdza, że napis ma brzmieć ni mniej, ni więcej, tylko: ”Drogiemu Mężowi”. Zapadła krępująca cisza, konsternacja nie przymierzając. „Jesteś pewna, że właśnie tak? Może jednak „Ukochanemu Bronkowi” albo „Najukochańszemu Broneczkowi”? Odpowiedź padła dość sucha: „Tak, właśnie tak, Drogiemu, bo drogo mnie on kosztował”.

PRZECZYTAJ TAKŻE: 'Mamo' - zwracacie się tak do teściowej? "Wszelkie dziwolągi językowe, byle tak nie mówić" [Z FORUM] >>>

Kim najtrudniej manipulować? Człowiekiem zakochanym [PRZYPOWIEŚĆ]

”Kocham Cię mamo” w różnych językach. Jesteś w stanie je rozpoznać?
1/14Najpierw coś na rozgrzewkę. Mówiąc "I love you mom" wyznajemy mamie miłość w języku...

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (44)
"Dziękuję za te wszystkie artykuły wycięte z gazet - jak schudnąć i być lepszą w łóżku" [LIST DO TEŚCIOWEJ]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • infaillible

    Oceniono 35 razy 33

    Pamiętam jak poznałam moja przyszłą teściową. Byłam jeszcze studentka. Pojechałam do męża do domu zaproszona na obiad. Nastawiona pozytywnie, bo mój przyszły mąż się o swojej matce bardzo pozytywnie wypowiadał: kobieta z sercem na dłoni.... Przy obiedzie była miła luźna rozmowa, potem przyszła teściowa zagnała mnie do zmywania naczyń i stanęła obok żeby nadzorować. Mąż został w jadalni. A teściowa: no włoski to masz cienkie dziecko, ja ci przyniosę zdjęcie kobiety z ładnymi włosami (przyniosła zdjęcie kobiety z reklamy szamponu - włosy czarne, kręcone, ja jestem blondynką i wcale nie mam cienkich włosów, ale w porównaniu z tamtym fotoshopem mogłam zostać uznana za łysą). A te twoje piersi... czy to już miseczka A, czy te mniejsze? (Mam B, lub C w zależności od modelu stanika). Aha, miastowa jesteś, to znaczy niegospodarna, a synuś mój ma wiele chętnych u nas na wsi na ożenek, bo on najlepsza partia w tej okolicy. Powiedziała co wiedziała i poszła usiąść synkowi na kolana.... Po tej wizycie długo wahałam się czy wychodzić za mąż, ale myślałam - wychodzę za niego, nie za nią.
    Jesteśmy 14 lat po ślubie, przez te wszystkie lata walczę z teściową. Dobrze, że teraz mąż jest po mojej stronie, ale pierwsze 5 lat byliśmy na granicy wyczerpania nerwowego. Mamusia wzywała synka do każdej pierdoły, ze mnie robiła nieroba, wyrodną matkę, która dzieci oddaje do żłobka, zamiast się nimi zająć, do tego co chwile wyciągała ręce po pomoc finansową, mimo, że ma całkiem sporą emeryturę (wyższą niż moja pensja), a my spłacamy kredyt na mieszkanie i mamy dwójkę dzieci, więc wydatków sporo.
    Czemu ma służyć takie zachowanie tej kobiety - nie rozumiem. Ja się starałam, pomagałam jej w ogrodzie, przywoziłam obiady, byłam dla niej miła, a ona traktowała mnie jak ostatnią zołzę. Ja też mam syna i nie wyobrażam sobie zachowywać się tak jak moja teściowa w stosunku do jego dziewczyny. (Dodam, że mój mąż ma jeszcze 3 braci, którzy przez jej zagrania dopiero w wieku 45-50 lat się ożenili, gdy w końcu trafili na dziewczyny zdały egzamin na przyszłą żonę w oczach teściowej - jedna jest piękna i bogata, druga co prawda gruba i brzydka, ale wszystko robi za mamuśkę w domu, trzecia dobra była dopóki była na każde wezwanie mamusi, teraz też jest taka okropna jak ja). Za co ja mam dziękować mojej teściowej? Za to, że od 15 lat próbuje mnie wykończyć?

  • hoa-hong

    Oceniono 26 razy 22

    Prawdopodobnie będę jedną z niewielu która żyje z teściową pod jednym dachem i to w dobrej komitywie

  • wmolus

    Oceniono 23 razy 21

    mój syn to źle się ożenił - jego żona nic nie robi w domu
    ale córka dobrze wyszła za mąż - on wszystko w domu robi
    cała teściowa !!!

  • mk30553

    Oceniono 30 razy 12

    słabe

  • 3-kuleczka

    Oceniono 78 razy 8

    drogie synowe, cmoknijcie swoje teściowe w tyłek
    Szczególnie te, które wprowadzają sie do domu męża i wydaje im sie że to teściowa powinna dostosować się we własnym domu do ich zwyczajów
    Jakie te tśsciowe są paskudne ! Nie dość dokładnie wycierają rozlaną w łazience wodę, myją kuchenkę, niedomyte lustra, za rzadko rozmrażają lodówkę a na dodatek maja tak przewrócone w głowie, ze mając zaledwie 70 lat przychodzi im do głowy żeby położyc się na pół godziny w południe akurat wtedy jak dziecko przychodzi z przedszkola.
    Bezczelna baba, jeszcze ten wciąż kwaśny humor ! Przeciez powinna sie cieszyć ze siedzimy jej na głowie , jak zachoruje będzie ją kto miał przynajmniej wywieżć do domu opieki

  • ainahd

    Oceniono 7 razy 7

    Jestem teściową i matką jedynaka, nota bene wychowanego w rozbitym małżenstwie, czyli tego co jest tu określane jako "pępowina". Czytam i czytam, i nie wiem właściwie o co tu chodzi. Ja kompletnie nie wtrącam się do ich małżeństwa, nawet mi to do głowy nie przychodzi. Zawsze mogą natomiast na mnie liczyć, gdy tego potrzebują. Raz w tygodniu biorę do siebie 1,5 roczną wnuczkę, aby mogli gdzieś pójść lub zwyczajnie odpocząć albo pobyć ze sobą. Żyję swoim życiem, nie ich i tego życzę wszystkim teściowym i świekrom.

  • Piotr Dudek

    Oceniono 22 razy 6

    Drogie panie synowe co wy wiecie o teściowych ? Ja zięć od prawie 30 lat posiadający teściową a od 10 pod jednym dachem tylko z szacunku dla mojej wspaniałej żony i matki nie udusiłem tej baby !!! Grzecznie informuję , że przez te 30 lat małżeństwa tworzymy z żoną udaną parę nie mamy żadnych konfliktów trwających dłużej niż kilka minut ,wychowaliśmy trójkę super dzieci , mały domek jakieś autka ogólnie status materialny w miarę ok . A ta baba od 30 lat jezdzi po mnie jak po ślizgawce oskarżając minie o najdziwniejsze rzeczy , jest po prostu bezinteresownie upierdliwa czego ja nie rozumiem .Dzieci nasze a jej wnuki jej po prostu nie lubią . Wielokrotnie rozmawialiśmy z nią , prosiliśmy o powstrzymanie się od oskarżeń i danie nam świetego spokoju ale nic!!! Oczywiście wikt i opierunek teściowa dostaje w gratisie , żadnych podkreślam ż a d n y c h !!!!!!!!! robót domowych nie uskutecznia . Zastanawia mnie co powoduje taką głupotę tej kobiety bo wykształcona jest .... I to by było na tyle drogie panie , z teściami to jest dużo łatwiej bo chłopy są O.K.

  • infinity_1982

    Oceniono 3 razy 3

    No cóż, chciałabym.
    Była niedoszła teściowa to miła, wykształcona kobieta - do czasu, gdy nie wyczuje że ktoś chciałby z nią porozmawiać o czymkolwiek. A nie da się z nią porozmawiać, bo natychmiast zaczyna psychologizować, upierać się że wszyscy dookoła mają problemy psychiczne, gadać o "wybaczeniu samej sobie", a jak miałam kłopoty związane z pracą, to była jej zdaniem moja wina, bo na pewno mam kłopoty psychiczne wynikające z tego, ze nie czytam książek o psychologii i psychotronice. Ostatnio wsiadła na temat metapoznania i zadręcza tym tematem wszystkich, łącznie z przyjaciółkami. Była jedną z przyczyn rozpadu długiego związku. Nie żebym żałowała, ale gdyby nie jej wieczne męczenie psychoanalizami - kto wie.
    Z kolei przyszła teściowa to zupełnie inny typ, ale też gadatliwy niemiłosiernie. Ale najgorsze, że choć byłam nastawiona pozytywnie - w końcu to matka przyszłego męża - sama się przyznała, że stosowała przemoc wobec dzieci i nie rozumie, dlaczego to miałoby być złe. Infailible niżej wspomniała o określeniu "miastowa" i kłopotach z teściową - czuję, ze będzie podobnie. Kobieta jest ze wsi, uważa, że powinnością każdej kobiety jest siedzenie w domu i usługiwanie mężowi i trwanie przy nim choćby był pijakiem i lał rodzinę (tak było w przypadku jej męża), bo przecież się przysięga przed ołtarzem. No i uwagi: a że przytyłam, a że się nie tak maluję i wyglądam na miastową, a że za dużo czytam, a że mam własne zdanie, a że...
    Nie, nie polubimy się. Będę miła, mam nadzieję, w każdym razie się postaram. Przyszły mąż też jej nie lubi, choć się stara jak może. Chyba muszę włączyć trening słuchania tylko jednym uchem.

  • wojak.szwejk

    Oceniono 2 razy 2

    Konflikty częściej zdarzają się między matkami synów i synowymi niż matkami córek i zięciami. Czy to tradycyjne przekonanie że córka w domu to kłopot, a syn to pomoc i błogosławieńtswo?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Życie i styl:
Najczęściej czytane