Koleżanka żaliła mu się, że klienci traktują ją gorzej. Na dwa tygodnie zamienili się rolami. "Byłem w piekle"

13.03.2017 16:23
Zamienił się w pracy z koleżanką nazwiskami. Kto miał w pracy lżej?

Zamienił się w pracy z koleżanką nazwiskami. Kto miał w pracy lżej? (Fot. twitter.com/SchneidRemarks, Flickr/ X Y)

Martin był przekonany, że zawodowe problemy Nicole to efekt jej mniejszego doświadczenia. Ale gdy przez przypadek napisał do klienta z poczty mailowej kobiety i dostał odpowiedź - oniemiał. Zrobili eksperyment. Dla Nicole to był najlepszy czas, dla Martina - koszmar.

Martin na co dzień pracuje z Nicole. Kiedy koleżanka z pracy żaliła mu się na szefa, który wciąż ma do niej pretensje o zbyt powolną współpracę z klientami, mężczyzna był przekonany, że Nicole wie mniej niż on. O faktycznej przyczynie przekonał się wkrótce na własnej skórze.

Lekceważący klient

Pewnego dnia Martin wysłał wiadomość do jednego z klientów. Gdy dostał odpowiedź, zdziwił się - nie wyglądała jak zwykle.

Sposób odpowiedzi był lekceważący i niegrzeczny, moje pytania były ignorowane, a propozycje odrzucane.

Martin nie wytrzymał i zapytał swojego rozmówcę, dlaczego ten go atakuje. W odpowiedzi przeczytał, że "tak się rozmawia", a Martin "nie rozumie podstawowych pojęć". Martin był wściekły. Nie wiedział, co było powodem ataku ze strony klienta. Pierwszy raz w życiu ktoś go tak potraktował.

Martin dopiero później zauważył, że prowadził konwersację ze skrzynki pocztowej Nicole. Napisał do klienta jeszcze raz i wyjaśnił zaistniałą sytuację.

Cześć tu Martin, przejąłem projekt Nicole

Efekt? Nagle klient stał się "wzorowy". Dziękował Martinowi za sugestie, odpowiadał na wiadomości sprawnie i szybko. Umiejętności Martina nie zmieniły się, jego sposób rozmowy i wiedza były wciąż takie same. Jedyne, co uległo zmianie, to, że klient wiedział, że ma do czynienia z mężczyzną.

Zamiana ról

Martin opowiedział o zaistniałej sytuacji Nicole i zapytał, czy często przytrafiają jej się  tak przykre sytuacje ze strony mężczyzn. Jej odpowiedź nie pozostawiała złudzeń: "Tak, często". Wtedy Martin postanowił zrobić mały eksperyment. Przez dwa tygodnie  podpisywał się w wiadomościach jako Nicole, a Nicole prowadziła korespondencje jako Martin.

Efekt? Przerósł ich oczekiwania. Martin wspomina:

Byłem w piekle. Wszystko, co napisałem, było kwestionowane. Każda moja sugestia była kwestionowana. Byłem traktowany protekcjonalnie. Pytano mnie nawet, czy jestem z kimś w związku

W tym samym czasie Nicole miała najbardziej produktywny okres w swojej karierze, klienci wreszcie ją szanowali.

Przyzwyczajanie

Kiedy Martin przedstawił szokujące wyniki swojego "eksperymentu" szefowi, ten -  podobnie jak Martin - nie mógł w nie uwierzyć. To, co dla Martina było nie do pomyślenia, dla Nicole było codziennością.

Była do tego przyzwyczajona. Traktowała to jako codzienny element swojej pracy.

Całą historię Martin opisał na Twitterze. Chciał tym samym wyrazić sprzeciw dla nierównego traktowania kobiet w pracy i powiedzieć głośne "NIE" dla seksizmu. Jego wpis w ciągu kilku godzin stał się bardzo popularny na Twitterze.

Zobacz też:

Mały gest, wielki efekt, czyli jak rodzice wcześniaka dostali pomoc za sprawą... żółwika morskiego [ZDJĘCIA]

Ekotorba i zabawki? Tak! 6 nieoczywistych przedmiotów, które należy prać

Przenosisz się do PRL-u. Sprawdź, czy sobie poradzisz
1/13Twoje dziecko idzie do szkoły. Przed którym samochodem je ostrzegasz?

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (129)
Koleżanka żaliła mu się, że klienci traktują ją gorzej. Na dwa tygodnie zamienili się rolami. "Byłem w piekle"
Zaloguj się
  • pigeon111

    Oceniono 234 razy 204

    Jestem lekarzem. Kobietą. Codziennie słyszę od pacjentów teksty w stylu "słoneczko", "kochanie". Od starych obleśnych dziadów, którzy do moich kolegów po fachu, często młodszych i z mniejszym doświadczeniem zwracają się z pełnym szacunkiem Panie Doktorze. Kiedy grzecznie zwracam uwagę, że nie jesteśmy na tej stopie znajomości, by do siebie tak się zwracać, słyszę "no to nie wiem, jak mam mówić? przecież nie wiem czy to pielęgniarka, czy co?".
    Jest to obleśne i poniżające zachowanie.
    Często na odchodne słyszę "dziękuję Panie Doktorze", mimo że dany zabieg wykonujemy wspólnie z kolegą.
    Prawie codziennie zdarza się, że pacjent wchodzi do gabinetu, widzi mnie i pyta "a gdzie jest lekarz?".
    Dlatego ja wierzę w to, jak może być traktowana kobieta na swoim stanowisku pracy, bez względu na to czy ten akurat konkretny tekst jest zmyślony, czy prawdziwy. Porusza bardzo istotną kwestię, o której większość z was nie ma pojęcia.

  • krzywaprawanoga

    Oceniono 160 razy 156

    Przepraszam bardzo, myśmy się chcieli widzieć z dyrektorem tego ośrodka.
    Słucham?
    Ale ja bym wolał z mężczyzną.

  • nostalgiczna.emigrantka

    Oceniono 151 razy 123

    Popatrzcie, to takich Korwinow-Mikkow wszedzie pelno. Na kazdym kroku sie czlowiek o nich potyka.

  • mahok

    Oceniono 87 razy 79

    Jestem psychologiem i znam z doświadczenia mnóstwo kobiet w głębokiej depresji spowodowanej takim traktowaniem. Najbardziej cierpią gdy są poniżane przez swoich szefów i współpracowników dla których "ta dupodajka" jest znienawidzona najczęściej za to że nie chodzi z nimi na piwo tylko cały czas mamrocze o obowiązkach. Ciągle ignorowanie przez szefów jest powszechne tak jak obarczanie dodatkowymi obowiązkami jest nagminne. Pracowałem w 5 europejskich krajach ii wszędzie można było mnożyć takie przykłady w nieskończoność.

  • coelka

    Oceniono 108 razy 70

    polscy mezczyźni forumowi pewnie zaraz zaczna ujadac jak toz awsze jak im ciezko ajednak fakt jest taki ,ze cywilizacja nadal jest zdominowana przez męzczyzn a kobiety dopiero od jakis 120 lat moga studiowac, póki co równym traktowaniu nie ma mowy, jeszcze musi pare setek lat upłynąc ,ale ja i tak sie ciesze ze zyje teraz a nie 200 lat temu, chociaż załuje ze nie za 500 lat

  • niedlapoprawnosci

    Oceniono 74 razy 60

    Szkoda, że nie mgli pogonić wszystkich klientów, którzy tak traktowali Nicole. Zasłużyli (klienci) na porządnego kopa w d...

  • regina-phalange

    Oceniono 48 razy 48

    Przez pewien czas pracowałam razem z kolegą, na równorzędnych stanowiskach. Kolega nie dość, że mężczyzna, to jeszcze sporo starszy, więc następny stereotyp, że młoda osoba, to wiadomo, dopiero się uczy i co ona tam wie. O ile kolega to rzeczywiście świetny fachowiec, a współpraca przebiegała na medal, to sytuacje z osobami z zewnątrz... Przychodzi pan, rozmawiam z nim, pytam o coś, a pan odpowiada zwracając się do mojego kolegi zza biurka, który nie uczestniczy w rozmowie. Podobnie, kiedy ja o coś pytam - odpowiedź kierowana do kolegi. Automatyczne założenie, że młoda kobieta może być kimś w rodzaju asystentki, a fachowcem jest mężczyzna w słusznym wieku.
    Podobnie w poprzedniej pracy, kiedy sekretarka wybierała się na urlop, to kadry szukały chętnych do zastępowania jej. Wchodziła kadrowa do pokoju, trzy kobiety i dwóch mężczyzn, pytanie kierowane tylko do kobiet, no bo przecież mężczyzna nie będzie w sekretariacie siedział. O pomysłach typu zwalnianie kobiet i tylko kobiet z pracy wcześniej przed świętami (w domyśle, baba do garów) czy też przychodzi szef, nie ma sekretarki, jest główna księgowa, kadrowy, technik, informatyk - szef prosi główną księgową, osobę najwyższą stanowiskiem zaraz po szefie, żeby zrobiła kawę.
    Inna rzecz, że wiele kobiet nie widzi w takich zachowaniach nic złego, a nawet uważa je za dowód na jakieś swoje przywileje, typu rączki całuje.

  • citisus

    Oceniono 45 razy 45

    Klienci? Do mnie stale dzwonią jakieś szczyle z reklamami i ......od razu po imieniu.......
    Natychmiast spadają na drzewo.......kto ich kultury uczył?
    Oni chcą coś załatwić, sprzedać? W ten chamski sposób?

  • Andrzej Kuc

    Oceniono 24 razy 24

    Do lekarki zwracam się Pani doktor a do lekarza Panie doktorze. Jestem nietypowy?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane