18+
Uwaga!

Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych

Mam co najmniej 18 lat. Chcę wejść
Nie mam jeszcze 18 lat. Wychodzę

"Inteligentna kobieta sobie na to nie pozwala". Blogerka przerwała milczenie, opisała przemoc w swoim domu

21.04.2017 12:30
Wpis blogerki o przemocy w rodzinie wywołał wielkie poruszenie

Wpis blogerki o przemocy w rodzinie wywołał wielkie poruszenie (fot. gazeta.pl)

Obok nagrania ujawniającego, jak radny PiS, Rafał Piasecki, znęca się nad swoją rodziną, trudno przejść obojętnie. Blogerka Malvina Pe. pod jego wpływem opisała, jak wyglądało życie z ojcem-katem, gdy sama była dzieckiem. Bez cenzury.

Tekst po raz pierwszy ukazał się na blogu Malviny Pe. - malvina-pe.pl. Na prośbę autorki publikujemy tekst bez cenzury. 

Raz jej w zęby, raz jej w nos, „jesteś nikim, głupia kurwo”

Dziewczynka jest głodna, bo zapomniała zjeść kanapki na długiej przerwie, a jednak wraca ze szkoły do domu bardzo powoli. W zasadzie nie skłamię, jeśli stwierdzę, że się wlecze. Niczym widmo ze swoim gigantycznym, fioletowym plecakiem, sunie między rozwrzeszczanymi rówieśnikami niezauważana. Przystaje, skubie liście krzewów, patrzy w niebo, obserwuje ptaki. Myśli sobie, że fajnie by było tak polatać. Ktoś pyta ją, śmiejąc się głupawo, czy ma ognia. Kuli się w sobie, bo nie lubi konfrontacji z nieznajomymi i ze wzrokiem wbitym w ziemię odpowiada, że nie, nie ma.

Droga ze szkoły do domu zajmuje jej 25 minut, choć to jedynie 500 metrów. Otwiera drzwi do klatki, by od razu, niczym sprinter na dźwięk wystrzału zacząć swój szaleńczy bieg na ostatnie, czwarte piętro. Rzuca się na drzwi, wpada z impetem do mieszkania i biegnie prosto na ojca, który trzyma za szyję matkę przyciśniętą do ściany. Nie pomyliła się. Znów doskonale rozpoznała znajome dźwięki na parterze.

– Tato, zostaw!

Ojciec odpycha ją, idź do swojego pokoju, rozkazuje, ale jak ona ma iść do pokoju, kiedy on robi mamie krzywdę? Podbiega więc drugi raz. Ojciec odpycha ją mocniej, dziewczynka upada na podłogę widząc, jak tata wlecze mamę za sukienkę do kuchni i zamyka za sobą drzwi na klucz.

Zabiję cię kurwo! Szmato pierdolona, nie zasługujesz, żeby żyć, ściero!

Dziewczynka wstaje z podłogi. Biegnie do drzwi. Szarpie za klamkę. Wali piąstką w drzwi.

– Tato otwórz! Otwórz! Tato! Błagam! – wrzeszczy.

– Puść mnie, zostaw! Tam jest dziecko! Proszę! – słyszy głos matki.

Stul pysk, dziwko!

Słychać trzask otwieranego okna. Okna są stare, drewniane, często trzeszczą. Tata mówi, że nie wymieni okien, bo nie ma pieniędzy. Ale na wódkę z kolegami ma.

Wypierdolę cię kurwo na dół, jak się nie zamkniesz!

Mama płacze. Płacze i krzyczy.

– Mamo nie krzycz! On cię zabije!

– Tam jest dziecko, błagam, puść mnie! Co ty robisz, tam jest dziecko… – mama prosi.

O której dziwko jebana wracasz do domu? Pracę o 13 skończyłaś, jest 15! Komu dupy dajesz? Z kim się szmacisz, kurwo? Zapierdolę cię zaraz! Wypierdalaj z tego okna! WY-PIER-DA-LAJ!!!

Dziecko krzyczy pomocy.

Dziecka nikt nie słyszy.

Mama krzyczy pomocy.

Mamy nikt nie słyszy.

Tata…

Taty też nikt nie słyszy. Przecież to taki porządny człowiek.

TEMAT PROBLEMATYCZNY

Na wstępie chcę tylko powiedzieć, że mam w dupie, co sobie o mnie pomyślicie po przeczytaniu tego tekstu. Mam w dupie, czy uznacie, że przekroczyłam jakąś granicę, czy poczujecie się zgorszeni, zaniepokojeni, a może w ogóle uznacie mnie za wariatkę.

Bo ten tekst, jak dawno żaden, jest pisany pod wpływem emocji. Emocji ciężkich, lepkich, przykrych, złych.

Emocji, jakie wywołało we mnie nagranie opublikowane kilka dni temu przez Karolinę Piasecką, żonę radnego PiS, Rafała Piaseckiego, który w chory sposób znęca się nad swoją żoną i nad swoimi córkami.

Emocji, o których istnieniu przypomniał mi dziś pan Piasecki, polityk, mąż stanu, mąż swojej żony, ojciec swoich dzieci, kat.

Emocji, które bardzo dobrze znam, bo to ja jestem dziewczynką z fioletowym plecakiem.

I dziś, po 20 latach milczenia, dziewczynka opowie Wam, jak to jest żyć z tatusiem-psychopatą. Bo w końcu zrozumiała, że to nie ona ma się tutaj czego wstydzić. 

Ale najpierw trochę statystyk i suchych faktów.

PRZEMOC DOMOWA W POLSCE

Jak podaje Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, każdego roku przemocy fizycznej lub seksualnej doświadcza od 700 tys. do miliona Polek.

Każdego roku ginie w Polsce około 150 kobiet, które są ofiarami przemocy domowej. To trzy kobiety tygodniowo.

Co dziesiąta Polka jest ofiarą gwałtu lub próby usiłowania gwałtu. Co roku w Polsce zostaje zgwałconych około 30 tys. kobiet.

Według statystyk policyjnych 95 proc. sprawców przemocy domowej to mężczyźni, a 91 proc. ofiar to kobiety i dzieci.

Tymczasem rząd PiS, podobnie jak władze w Rosji, zgłasza zastrzeżenia do artykułu 21 konwencji antyprzemocowej, gwarantującego udzielenie pomocy przez państwo w składaniu indywidualnych lub zbiorowych skarg przez ofiary przemocy. Zdaniem władz polskich państwo nie powinno być zobowiązane do pomagania obywatelkom i obywatelom w tej sprawie.

PiS nadal pracuje nad wypowiedzeniem konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Centrum Praw Kobiet, organizacja zajmująca się świadczeniem specjalistycznej pomocy dla ofiar przemocy w całej Polsce, od ponad roku nie ma ministerialnego wsparcia finansowego. Tak samo zresztą jak Niebieska Linia, która straciła dofinansowanie państwa w styczniu 2017 roku. Zadbał o to Zbigniew Ziobro, Minister Sprawiedliwości [sic!].

ILOCZYN INTELIGENCJI

Zakładam, że większość z Was nie była w stanie wysłuchać nagrania Piaseckiej do końca. Zakładam, że wytrzymaliście dwie, może cztery minuty.

To teraz policzcie sobie, ile minut musiała wytrzymać Piasecka i jej dzieci. 10? 20? 60 x 24 = 1500? Tyle ma jedna doba. Doba. Wobec całego życia z psychopatą.

Kiedy opublikowałam link do nagrania na fanpejdżu, jeden z czytelników, mężczyzna, skomentował, że inteligentna kobieta nie pozwala sobie na takie traktowanie. Miałam ochotę odpisać, że inteligentny człowiek nie pozwala sobie na zostawianie takich komentarzy.

Bo wiecie, ofiary przemocy nie stają się ofiarami ot tak sobie. To zwykle jednostki niepewne siebie, zagubione, które nie otrzymały w dzieciństwie należnej im jak psu buda miłości i szacunku od własnych rodziców. I takie jednostki, takie kobiety, bo przecież o nich tu głównie mowa, nienauczone kochania samych siebie, szukają tej miłości na zewnątrz. Czasami wystarczy jeden czuły gest, czasami jedno „kocham” i przepadają, bo w końcu znalazły swojego wybawcę… który z czasem okazuje się oprawcą.

Takim kobietom nie jest potrzebny kolejny pseudo-Wechsler tylko psycholog, terapia, zrozumienie i dużo ciepła. Ale najpierw i przede wszystkim interwencja. Zauważenie problemu. Wyciągnięcie do nich ręki. Bo bardzo często nawet wtedy, gdy już przejrzą na oczy i zaakceptują fakt, że w ogóle ZASŁUGUJĄ NA POMOC i chcą się uwolnić od przemocowego partnera, nie mają możliwości, żeby to zrobić, bo np. rodzice już nie żyją, a przyjaciółki nie chcą słyszeć o problemie. Ewentualnie są na tyle zastraszone, że boją się uciec od męża-psychopaty, bo

znajdę i zabiję cię, kurwo.

Dlatego następnym razem, zanim w ogóle otworzysz twarzoczaszkę celem wydania kolejnej mądrej opinii na temat ofiar przemocy domowej, ugryź się kurwa w język i idź poczytać o mechanizmach psychologicznych w relacji ofiara-sprawca.

TO NIE TWÓJ PROBLEM

Piszę ten tekst, bo chcę, żeby dotarło do każdego, kto go przeczyta, że problem ofiar przemocy nie może być tylko ich problemem. Nie może być problemem rozwiązywanym "w czterech ścianach". Nie może być ignorowany, wypierany, lekceważony.

Bo ofiary przemocy są wśród Was. To może być Twoja sąsiadka, u której zawsze jakoś tak głośno… Znajoma kasjerka z Biedronki, która opowiadała ci kiedyś, że jej mąż lubi sobie chlapnąć. Babka od systemów politycznych, ta z fajnymi cyckami i toną tapety pod prawym okiem. Albo blogerka, którą lubisz poczytać rano do kawy.

Co tydzień na skutek przemocy domowej giną trzy kobiety.

To może być Twoja matka.

Twoja siostra.

Twoja córka.

Twój problem.

Usłysz go.

"Kiedyś to się dzieci biło, ale to był błąd". Przejmująca kampania przeciw przemocy wobec dzieci [WIDEO]

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (118)
"Inteligentna kobieta sobie na to nie pozwala". Blogerka przerwała milczenie, opisała przemoc w swoim domu
Zaloguj się
  • lexi35

    Oceniono 138 razy 132

    Ofiary przemocy to także często kobiety, które wcześniej nie miały z takową do czynienia. Dają się łatwo omotać. Potem nie dowierzają, mają nadzieję, że to tylko chwilowe zapomnienie partnera, zaczynają brać do siebie jego słowa i szukają winy w sobie... A psychopaci wiedzą jak manipulować. Chwytają się więc ofiary chwil normalności jakby łapały oddech. I dalej nura w brudy...Często też rodzina utwierdza je, że nie ma problemu. Podobnie jak nie ma ludzi idealnych...Są za to rachunki, wspólne dzieci, jedno mieszkanie, uzależnienie ekonomiczne..I wreszcie - ślub kościelny! Na dobre i na złe, nawet jeśli tego dobrego ze świecą szukać...Rozwodzić się nie wypada. Dojrzewanie do uwolnienia się trwa więc latami...Osobiście jedyne co zawdzięczam mojemu ojcu to to, że śmieci pokroju Piaseckiego wyczuwam na odległość...Dziękuję ci Tato! Ale przyznam też, że z ulgą powitałam dzień twojej śmierci...

  • czegotychcesz

    Oceniono 124 razy 94

    Dopóki Kościół Katolicki będzie popierał przemoc w rodzinie, to dla kobiet i dzieci nic się nie zmieni, bo mężczyzna w konfesjonale dostaje rozgrzeszenie, a kobieta zostaje ustawiana do pionu, przysięgałaś to teraz cierp do końca życia, o czym to świadczy, ano o tym, że kobiety i dzieci w naszym społeczeństwie to podludzie, to prawie faszyzm !!!

  • jot 61

    Oceniono 64 razy 52

    PRZECIWNIKAMI USTAWY ANTY PRZEMOCOWEJ SĄ WŁAŚNIE TACY LUDZIE ,KTÓRZY TĘ PRZEMOC STOSUJĄ .NIE WYGLĄDA TO CIEKAWIE.ICH GĘBY SĄ WYPEŁNIONE PUSTYMI FRAZESAMI JAK ICH TA CAŁA POLITYKA

  • dezyderymarchewka

    Oceniono 46 razy 46

    jestem z moją żoną już ponad 20 lat, nigdy nie podniosłem na nią ręki, nigdy jej nie ubliżyłem. Czasami się kłócimy, ale większość z was, gdyby przy tym była, to nawet by się nie zorientowała, że jest jakaś kłótnia.
    Jest życzliwość, przyjaźń, miłość i szacunek. Moje dzieci też nigdy nie musiały się mnie bać, są bezstresowo wychowywane - nie wydzieram się na nie, nie biję, nie krytykuję, szanuję je, liczę się z ich zdaniem, wychowuję je dając dobry przykład, wspieram je zawsze i we wszystkim. Tyle w temacie.
    Facet, który napier...ala żonę i niszczy życie swoich bliskich to nie jest dla mnie mężczyzna tylko chwast.

  • Renata S.

    Oceniono 71 razy 39

    Nie nazywajmy kobiet które związaly się z psychopatami ofiarami. To jest dodatkowo stygmatyzuje i odbiera godność. Osoba która doświadczyła przemocy jest właściwym okresleniem

  • titta

    Oceniono 34 razy 34

    Scena z wczoraj: dwuch chlopakow slucha w tramwaju muzyki na caly regulator. Jest przedpoludnie, goraco, tlocznie, ciezko wytrzymac. Prosze o sciszenie. Natychmiast przechodza do chamskiego, slownego ataku od dziwek i tym co mi zrobia. Ludzie nie widza, nie slysza. Wyciagam telefon. Przylazca sie do mnie inna dziewczyna. Intruzi dopatruja sie wschodniego akcentu (raczej w ich wyobrazni) i okraszajac chamskimi wyzwiskami ruszaja z piesciami. Ludzie intensywnie podziwiaja krajobraz za oknem. Informuje, ze albo sie uspoja albo dzwonie na policje (centrum miasta, wiem, ze policja pojawi sie szybko). Dziewczyna tez wyjmuje telefon, prosi ludzi o numer. Prosi aby ktos wezwal policje.(ja wybieram numer ale strasznie wolno...). Ludzie intensywnie patrza sie w okna. W koncu dzwonimy. Intruzi sie ewakuluja z tramwaju. Ludzie nadal gapia sie w okna. Policja przyjela zgloszenie ale nie o to chodzi.
    Chodzi o to, ze ludzie nie widza, nie slysza. Nie chca miec problemow. Ale przeciez w ten sposob godza sie na terror. A terror tolerowany bedzie - z powodu poczucia bezkarnosci, braku jasnych regol - eskalowal. A czasem wystarczy zbiorowa dezapobata. Brak slow.

  • matatjahu

    Oceniono 30 razy 28

    mam koleżankę,która jest poddawana jeszcze gorszej agresji. to znęcanie psychiczne. jej mąż prostak i cham, złodziej i kombinator, leń i nierób stworzył wokół niej kokon, wplątał ją w sieć zależności emocjonalnych. kiedyś niezwykle atrakcyjna seksualnie dała sie złowić temu prostakowi na super seks. po kilku latach wspólnego życia, gdy figura nie ta sama i parę kg więcej, ten cham potrafi jej podczas uroczystości czy imprezy powiedzieć: "ku..zajeba.. nie jedz wiecej bo już jesteś jak wieloryb", albo wielorybie nie mieścisz sie w kieckę?..." itp. ale ona go kocha i nie potrafi go zostawić. jest jak uzależniona, nie może się wyplątać z toksycznego związku. na dodatek wprowadził ją w stan anabiozy emocjonalej i myślowej. nie potrafi podejmować ważnych decyzji dla siebie bez jego wiedzy. co ma facet do zakupu bielizny albo co ma facet do tego z kim jego partnerka poszła na lunch firmowy? na dodatek uruchomił jej nerw: korelacja między seksem a miłością i podejmowaniem wszelkich decyzji. ma taki nerw prosto z narządów do mózgu. moja koleżanka jest nieszczęsliwa, my jej przyjaciele to wiemy, boimy się jej to powiedzieć, bo może to przyjąć jako agresje z naszej strony. nie wiemy jak jej pomóc gdy widzimy że się męczy w toksycznym układzie. kiedyś pogodna i radosna, otwarta, przebojowa kobieta stałą się wrakiem psychicznych...nie bardzo wiadomo co zrobić. wysyłamy ją co jakiś czas z firmy na szkolenia zagraniczne, aby miała tydzień, dwa tygodnie spokoju;wraca trochę do normalności na 2-3 dni a potem znowu...tak sobie myślę, że artykuł porusza ważną przemoc fizyczną ale ta psychiczna, emocjonalna jest gorsza bo wyrządza szkody nieodwracalne i niszczy pięknych ludzi. a to że mamy chore państwo w tym zakresie to efekt 100% miłości bliźniego do bliźniego w naszym społeczeństwie. boicie się arabów bijących i zabijających żony i narzeczone. popatrzcie na porządnych Polaków.

  • hannah.montana

    Oceniono 26 razy 24

    Pewnego dnia słysząc płacz dziecka na klatce schodowej wyszłam z mieszkania. Córka sąsiadów siedziała na schodach tuż koło windy i płakała. Przy niej stała całkiem spokojnie jej mama (w wysokiej już wówczas ciąży i siatkami z zakupami w rękach) i cichym głosem zachęcała ją do pójścia do domu... Powiedziała do mnie że Mała nie chce iść do domu, chce wrócić na plac zabaw, a ona (mama) chce zostawić zakupy, napić się wody i może jeszcze raz z nią zejść. A na koniec dodała coś co do tej pory pamiętam "dziękuję że pani zareagowała na płacz".... No szok po prostu...
    Reagujmy na hałasy za ścianą... Najwyżej usłyszymy że nie nasza sprawa... A może da to odwagę tym sponiewieranym szukać pomocy gdy oprawca nie widzi/ nie słyszy...

  • aga_el4

    Oceniono 15 razy 15

    Kiedy my w tym kraju zrozumiemy, że nikt nie ma prawa nikogo bić i znęcać sie psychicznie? Czemu w ogóle są dyskusje, że inteligentna kobieta by sobie nie pozwoliła, że w takim razie sama sobie winna. Nikogo nie wilno uderzyć! Ani kobiety, ani mężczyzny ani dziecka! Nikogo nie można niszczyć psychicznie! Dlaczego dyskusja sprowadza sie na zachowanie ofiar orzemocy, a nie na sprawców??

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane