Kurs samoobrony dla kobiet. Czy to ma sens? "Lepiej być wyśmianą niż martwą" [WIDEO-INSTRUKTAŻ]

01.06.2017 11:19
Czy drobna kobieta zaatakowana przez agresora ma szansę się obronić? Jakie osoby najczęściej padają ofiarami ataków i jak nie się stać jedną z nich? O tym rozmawiamy z Anną Krupską, trenerką Krav Maga.

Anna Krupska to niewysoka, szczupła blondynka. I jednocześnie jedna z kilku kobiet w Polsce, która posiada międzynarodowe i izraelskie uprawnienia do nauczania Krav Maga Global (KMG). Sama trenuje od 2004 r., a od 10 lat prowadzi kursy Krav Maga, w tym kursy samoobrony dla kobiet. 

Iwona Ludwinek-Zarzeka: Stykasz się z wieloma kobietami, które na własnej skórze doświadczyły przemocy?

Anna Krupska: Zdarza się, ale kobiety, które do mnie przychodzą, to - niestety - najczęściej ofiary przemocy domowej. Tej, której doznają od najbliższych osób. Rzadko się do tego przyznają, jednak ich zachowanie sugeruje, jak wiele przeszły. Gdy uderzają w tarczę, widać, jak próbują rozładować emocje. Wtedy wszystko zaczyna z nich spływać, pojawiają się łzy. Czasem współpracujemy też z ośrodkami, których podopieczni spotkali się z różnymi formami przemocy, np. z Centrum Praw Kobiet.

Napady w tzw. „ciemnej uliczce” zdarzają się rzadziej. Ale oczywiście takie zjawisko też występuje.

Kto jest najbardziej narażony na atak? Czy istnieje coś takiego jak „typ ofiary”?

- Oczywiście i wcale nie chodzi tu o gabaryty. O tym, jak jesteśmy odbierane, decyduje zwykle mowa ciała. Wyglądamy na słabsze, gdy jesteśmy skulone, zgarbione. To sygnalizuje, że jesteśmy niepewne siebie. Mniejsze jest ryzyko, że ktoś nas zaatakuje, gdy mamy sprawne ciało, sprężysty krok, proste plecy. Rzadko zdajemy sobie sprawę, jak bardzo nasza postawa sugeruje nasz stan mentalny.

Ubiór ma znaczenie?

- Żaden ubiór nie usprawiedliwia agresora. Nie mogę nikomu obiecać, że jak schowa do szafy spódnicę i szpilki, będzie bezpieczny. Jednak z praktycznego punktu widzenia na pewno łatwiej się obronić będąc np. w spodniach.

Nie wyobrażam sobie, jak drobna kobieta miałaby się obronić przed dużym facetem... 

- W większości przypadków mamy taką możliwość. To, co możemy zrobić już, bez żadnego kursu, to wyprostować się, wyciągnąć ręce z kieszeni. Mówić pewnym głosem. Chodzi o to, by w momencie zagrożenia nie dopuścić do rozwoju sytuacji, bo wtedy rzeczywiście może być już za późno. 

Jak się komunikować z potencjalnym agresorem?

- Przekazywać mu krótkie, konkretne komunikaty. Nie należy wdawać się w rozmowy, prosić o cokolwiek, bo to tylko nakręca potencjalnego napastnika. Oczywiście nie wszystkie zaczepki oznaczają atak. Często nie wiemy, czy ktoś chce nam zrobić krzywdę, czy po prostu jest namolny. Jednak jeśli zauważamy u siebie dyskomfort, niepewność, zaufajmy własnym odczuciom. Lepiej zareagować od razu, niż czekać na ewentualny rozwój sytuacji. Nawet gdyby to miało oznaczać, że zachowamy się na wyrost. Lepiej być wyśmianą niż martwą.

Warto nosić ze sobą gaz?

- Warto, jednak nawet jego użycie powinnyśmy przetrenować. Jeśli nigdy się z niego nie korzystało, nie ma co liczyć, że zrobimy to w sytuacji stresowej. Co więcej, ten gaz nie może tkwić gdzieś głęboko w torebce, bo zwyczajnie nie wyciągniemy go na czas.

Warto też wiedzieć, czego możemy użyć, by się obronić. Na kursie ćwiczymy sytuacje symulowane, w których wykorzystujemy codzienne przedmioty: torebkę, parasolkę, długopis. Takie rzeczy też mogą okazać się bardzo skuteczne, ale nie przekonamy się o tym bez treningu.

Czego uczysz na kursie samoobrony?

- Tego, jak zyskać dla siebie czas i przestrzeń. Dystans, która pozwoli nam działać. Kobiety na kursie uczą się skutecznie prosić o pomoc, szukać rozwiązania nawet w trudnej sytuacji, np. próbować tak się ustawić, by być widoczną na monitoringu.

Bo kurs samoobrony musi poruszać wiele aspektów, aby był kompletny. Trzeba budować sprawność fizyczną, usprawniać koordynację, poznawać swoje ciało, by było się w stanie utrzymać równowagę lub upadać w sposób maksymalnie bezpieczny. Kurs uczy techniki, czyli np. co robić, gdy ktoś próbuje nas uderzyć pięścią. Taktyki - gdzie stanąć, w którą stronę się obrócić, jak osłonić swoje dziecko. Kurs dotyka też sfery mentalnej. Pomaga uwierzyć w siebie, w swoje możliwości.

To kurs dla każdego?

- Dla każdego. Co więcej, uważam, że każda kobieta powinna przejść chociaż krótkie przeszkolenie. Np. zdarzyło nam się prowadzić zajęcia na uniwersytecie trzeciego wieku. Im dana osoba jest mniej wysportowana, tym bardziej powinna zainteresować się kursem, próbować to zmienić.

Słaba forma nie dyskwalifikuje. Kurs samoobrony opiera się bowiem na bardzo prostych ruchach, które nie wymagają niebywałej sprawności. Pomaga wykorzystać przedmioty codziennego użytku jak najefektywniej. Nawet torebka może posłużyć nam jako tarcza.

Czy widzisz zdecydowaną zmianę u osób, które chodzą do ciebie na zajęcia jakiś czas?

- Oczywiście. Czasem żałuję, że dziewczyny nie mogą zobaczyć siebie sprzed trzech miesięcy. Mogłyby się naprawdę zdziwić.

Jak wygląda ta przemiana?

- Jest to oczywiście przemiana na poziomie fizycznym. Te osoby mają inną posturę, większą sprawność ruchową. Ale też są zdolne do szybszego podejmowania decyzji, również w stresie, gdy ćwiczymy różnego rodzaju symulacje.

I oczywiście nie można zapominać, że sprawność fizyczna przekłada się na pewność siebie. Tak naprawdę my kobiety jesteśmy w stanie zrobić o wiele więcej, niż nam się wydaje.

Na rynku jest sporo szkół oferujących kursy samoobrony dla kobiet. Czym się kierować przy wyborze?

- To rzeczywiście trudne, bo wybierając daną szkołę dajemy trenerowi kredyt zaufania, że to, co nam będzie przekazywał, okaże się skuteczne. W internecie dodatkowo łatwiej jest coś podkolorować, pokazać, że coś jest lepsze niż w rzeczywistości. Z drugiej strony są internetowe fora, na których ludzie umieszczają swoje opinie i wrażenia. Warto szukać, pytać. Może któraś z koleżanek już chodzi?

Czasem gminy organizują krótkie, wakacyjne kursy dla kobiet. Czy warto z nich korzystać?

- Każdy taki kurs jest wartościowy, nawet jeśli trwa krótko. Oczywiście wiedzę wyniesioną z kursu trzeba szlifować, jednak warto próbować, szukać, dowiadywać się. A nuż to spowoduje zmianę w naszym życiu.  

Anna KrupskaAnna Krupska fot: arch.

 Anna Krupska -  instruktorka Krav Maga Global (KMG), specjalizuje się w cywilnej odmianie Krav Maga: samoobronie i ochronie osób. Prowadzi szkolenia dla dorosłych, zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Jej misją jest nie tylko nauczanie samoobrony i walki wręcz, ale także zachęcanie do aktywności ruchowej i zdrowego stylu życia. Więcej informacji na stronie kravmaga-system.pl

Szczególne podziękowania dla Jacka Walczaka (licencjonowany instruktor Krav Maga kravmaga-system.pl), który w filmie instruktażowym wcielił się w rolę agresora.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (33)
Kurs samoobrony dla kobiet. Czy to ma sens? "Lepiej być wyśmianą niż martwą" [WIDEO-INSTRUKTAŻ]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • saves

    Oceniono 16 razy 14

    Z czasów wojska pamiętam to, co mówił nam instruktor samoobrony: Fair Play to jest dobre w czasie meczu piłkarskiego. Podczas bójki przeciwnika należy kopnąć w jaja, wsadzić palec w oko czy odgryźć ucho. Jeśli ty tego nie zrobisz, on to zrobi.

  • maly_zlosliwiec

    Oceniono 5 razy 5

    Pomysl jest swietny !

  • c64

    Oceniono 11 razy 3

    Paniom i każdemu radzę: najlepiej trenować bieganie, specjalizacja sprint. W przypadku zagrożenia najlepsza jest ucieczka, jeśli ktoś twierdzi, że na agresję należy odpowiedzieć agresją jest wariatem lub naciągaczem. Szkolenie sobie, a życie sobie, lepiej za wszelką cenę unikać konfrontacji z cięższym i silniejszym napastnikiem, który prawdopodobnie ma doświadczenie w bójkach i przewagę w postaci elementu zaskoczenia. Nieudana akcja obronna może się skończyć dla ofiary tragicznie, to nie są zawody MMA gdzie walkę przerywa sędzia, tu często chodzi o życie.

  • Michał Lendzion

    Oceniono 2 razy 2

    Hmm... uczę się sztuk walk od kilkunastu lat (kung-fu, aikido), prowadzę swoją szkołę również i powiem Wam kila rzeczy o kursach. Zawsze coś wyciągniemy dla siebie jakąś technikę zapamiętamy, ale nie powtarzanie jej spowoduje, że zapomnimy. Po za tym jak wspomniałem sam już jestem instruktorem co prawda tylko pomocniczym w klubie więc coś chyba umiem (przynajmniej tak mi się wydaje) a jeśli ćwiczę ze swoim instruktorem to i tak czuję się malutki bo poprawia mnie w tym co sądzę że umiem. Jeszcze jedna rzecz kurs to mniej więcej 20h - 30h ja miałem i mam 4x w tyg po 1,5h co daje po miesiącu 24h jeżeli ktoś mi powie że po 3 miesiącach od kursu samoobrony ktoś będzie się umiał obronić przed rosłym przeciwnikiem to ja mu nie wierzę. Zapiszcie się nie na kurs a na stałą naukę jakiejkolwiek sztuki walki (sztuki nie systemu) i traktujcie to jako rekreacje da Wam to znacznie więcej niż jakikolwiek kurs samoobrony. A totalną głupotą jest myśleć że po KURSIE się obronicie i prowokować sytuacje. Ja nie wiem czy ze zwykłym "chudym" kibolem 1 na 1 dałbym sobie rade bo on jest wprawiony w walce ulicznej a ja w większości przypadków to walczę na sucho w dojo dodam że mam 183 cm wzrostu i 87 kg wagi więc mały nie jestem. Zawsze swoim uczniom mówię nie prowokuj a w razie zagrożenia uciekaj. Walcz jak nie masz gdzie uciec a napastnik nie napadł Cię by okraść. Kursy wyciągają jedynie kasę i dają mylne wrażenie, że dam sobie rade, a i jeszcze jedno to kieruje zwłaszcza do kobiet: nic nie usprawiedliwia gwałtu NIC, ale tak jak okazja czyni złodzieja tak okazja czyni gwałcicielem to trochę taka przenośnia. Wracając ciemną ulicą w nocy nie ubieraj się w kłusom spódniczkę tylko idź w jeansach z paskiem (znacznie trudniej je zdjąć niż spódniczkę), nie skracaj sobie nocą drogi przez park czy lasek chodź oświetloną drogą, i jak możesz to zawsze uciekaj. To nie jest tchórzostwo tylko zdrowy rozsądek. Nigdy nie wiesz ile przeciwnik potrafi i kiedy wyjmie broń nie mogąc sobie bez niej z Tobą poradzić.

  • danville

    Oceniono 4 razy 2

    Zgadzam się ze wszystkimi zdaniami z tego wywiadu.

  • tom_aszek

    Oceniono 1 raz 1

    "Na kursie ćwiczymy sytuacje symulowane, w których wykorzystujemy codzienne przedmioty: (...) długopis."

    Przypomniał mi się film "Nikita" Bessona (scena na komisariacie) - faktycznie, artykuły piśmienne, zwłaszcza dobrze zaostrzone mogą się przydać. :)

    Niektórzy radzą nosić ze sobą gwizdek. Jego dźwięk sprawia, że ludzie często patrzą w jego kierunku, więc zwróci uwagę przechodniów na sytuację. Tyle, że to do użytku raczej w dzień i nie w wyludnionym miejscu.

    Natomiast co do zagrożeń nocą, to słyszałem dobrą radę, żeby nie wołać "Ratunku pomocy!" bo i tak nikt nie pomoże, tylko drzeć się "Kradną samochód!". Wtedy pół okolicy przybiega z tasakami bronić dobytku. :)

  • jaskitm

    Oceniono 3 razy 1

    najlepsza forma samoobrony to sprint. dla bardziej leniwych walther ppk

  • grogreg

    Oceniono 2 razy 0

    Przeciętna kobieta, którz nie jest instruktorem krav magi, nie ma choćby pierwszego dana w jakimkolwiek stylu walki, nie ma szans obronić się przed silniejszym zdesperowanym przeciwnikiem. Nie dlatego, że jest słabsza.... ale dlatego, że nie jest mentalnie przygotowana do stosowania przemocy.... a do tego się to sprowadza. Do zadania innemu człowiekowi obrażeń albo choćby bólu uniemożliwiającego kontynuowanie ataku. Potencjalny napastnik nie będzie raczej miał takich dylematów. Dlatego nie ściemniajcie, że jak się przejdzie dwu godzinny "Kurs Samoobrony" to ma się szansę. Jedyną skuteczną metodą jest użycie wspomagacza w postaci teasera albo gazu....(w Polsce niestety obywatelka broni do samoobrony nosić nie może) rzucenie torebki i nie czekając na efekt biec.... biec jak nigdy w życiu. I drzeć się.

  • drakaina

    0

    Jest może jakiś dobry ośrodek, gdzie można się nauczyć samoobrony w Krakowie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Życie i styl:
Najczęściej czytane