3 lata rozmawiali przez aplikację randkową, ale nie mogli się spotkać. W końcu Tinder nie wytrzymał i... WOW

14.07.2017 13:36
Michelle i Josh mają się wreszcie spotkać i to w pięknych okolicznościach przyrody

Michelle i Josh mają się wreszcie spotkać i to w pięknych okolicznościach przyrody (fot. twitter.com/mch_rnd)

Josh i Michelle poznali się przez aplikację randkową, ale w ciągu trzech lat ich znajomość nie posunęła się za daleko. Sytuacja rozwinęła się w zabójczym tempie, gdy 22-latek podzielił się w sieci ich "intensywnymi" rozmowami.

Dwójka amerykańskich studentów Uniwersytetu w Ohio dowiedziała się o swoim istnieniu dzięki Tinderowi, którego większość użytkowników traktuje jako sposób na szybkie randki i spotkania z ludźmi.

Ale nie Josh i Michelle, którzy od początku mieli problem z dogadaniem się. Nie przez różnicę zdań czy brak czasu, tylko... lenistwo. Mimo że 22-latek odezwał się do swojej koleżanki z uczelni od razu po tym, jak odnaleźli się z pomocą aplikacji, Michelle zajęło aż dwa miesiące, żeby mu odpowiedzieć.

"Wybacz, brałem prysznic"

Do tego 21-latka napisała tylko, że "przeprasza, ale wyładował jej się telefon". To wytłumaczenie i tempo odpowiedzi nadało ton ich konwersacji na kolejne trzy lata. Co jakiś czas, przeważnie co kilka miesięcy, któreś z nich odpisywało kolejnymi wymówkami typu "wybacz, brałem prysznic".

I pewnie nic by się w tym temacie nie zmieniło, gdyby nie to, że Josh postanowił wrzucić screeny z ich rozmów z dopiskiem "Haha, pewnego dnia w końcu spotkam się z tą dziewczyną i będzie epicko" do internetu.

A ten odpowiedział natychmiast - ludzie zaczęli czuć się zaangażowani w ich relację i prosić, by para wreszcie umówiła się na randkę:

Mogę iść z wami? proszę
Jeśli dojdzie do tego spotkania, stawiam pierwszą kolejkę. A może i następną
Proszę, weźcie ślub. Jeśli to nie jest miłość na miarę XXI wieku, to nie wiem, co nią jest

W końcu napięcia nie wytrzymał nawet Tinder. Jego przedstawiciele postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i odezwali się do Josha i Michelle, żeby umówić ich na spotkanie.

Ale nie byle jakie: "Czas was wreszcie spiknąć. Macie 24 godziny na zdecydowanie, w jakim mieście chcecie odbyć swoją pierwszą randkę, a my was tam wyślemy!".

Tak - aplikacja randkowa postanowiła zafundować im wycieczkę do dowolnego miejsca na świecie tylko dlatego, że historia ich znajomości zdobyła popularność w sieci.

I wszyscy będą zadowoleni - Josh i Michelle, bo pojadą razem na Hawaje (wybrali wyspę Maui), Tinder, bo ma świetną promocję, i całe rzesze internautów, którzy w napięciu wyczekują na szczęśliwe zakończenie.

Zobacz też:

Wzięła urlop zdrowotny na "odpoczynek psychiczny". Jej pracodawca zadziwił wszystkich. "Masz genialnego szefa"

"Widzimy się przed ołtarzem!" Desperacko szukała w sieci partnera na wesele, a znalazła męża!

Co zrobić, kiedy telefon wpadnie do wody? Jest sposób, który pomoże ci go uratować!

Mitologia to coś, czego się nie zapomina? Przekonajmy się...
1/15Pierwsi bogowie to Uranos i Gaja.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (4)
3 lata rozmawiali przez aplikację randkową, ale nie mogli się spotkać. W końcu Tinder nie wytrzymał i... WOW
Zaloguj się
  • shtalman

    Oceniono 18 razy 18

    Wzruszyłem się, dyrektor z działu marketingu w Tinder wraz ze swoją sekretarką pojadą
    na Maui

  • kuzyn.snowdena

    Oceniono 17 razy 13

    Kolejna żenująca ustawko-reklama. Rzyg!!!

  • tomtg123

    Oceniono 7 razy 5

    poyebanie 1go świata w esencji - ludzie przy kompach oczekujący, że coś się wydarzy tak albo siak w prywatnym życiu innych obcych ludzi.
    Zawsze istniało takie zjawisko (w PRLu to była baba w oknie, która cały dzień patrzyła na ulicę i zawsze wiedziała o wszystkich kto do kogo przyszedł i o której , kto dostał list z zagranicy , kto sobie nowe ubranie kupił) , ale dziś technika ułatwia takie zboczenia, a współczesna cywilizacja zaczyna je promować. Żenada.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane