Chory na raka jest ojcem zastępczym dla śmiertelnie chorych dzieci. "Pęka mi serce, ale one mnie potrzebują"

Choć ludzie określają Bzeeka mianem bohatera, on konsekwentnie odmawia nazywania go tak. Mężczyzna od 20 lat jest ojcem zastępczym dla śmiertelnie chorych dzieci.

To, jak ważne jest posiadanie bliskiej osoby, kiedy jest się chorym, Mohamed Bzeek zrozumiał, gdy wykryto u niego raka okrężnicy. Mohamed miał wówczas 42 lata i był przerażony, ponieważ nie miał przy sobie nikogo, kto mógłby go wspierać. Jego żona nie żyła, a biologiczny syn, choć schorowany (cierpi na wrodzoną łamliwość kości), chciał spełnić swoje marzenia o studiowaniu, więc Mohamed nie chciał obciążać go swoją chorobą. 

"Przejdziemy przez to razem"

Lekarzom w końcu udało się poprawić stan zdrowia Bzeeka. Choć mężczyzna czuł się lepiej, nie zapomniał o tym, jak bardzo bał się w trakcie choroby i jak bardzo był osamotniony w swoich przeżyciach. Mohamed postanowił, że stworzy dom zastępczy dla śmiertelnie chorych dzieci, które nie mają praktycznie żadnych szans na adopcję: "Te dzieci nie mają nikogo. To tak, jakby świat o nich zapomniał [...] One potrzebują kogoś, kto powie im 'jestem tu i przejdziemy przez to wszystko razem'". 

- Były u mnie dzieci ze wszystkimi schorzeniami, począwszy od tylnego rozszczepu kręgosłupa, przez wady mózgu do problemów z układem immunologicznym. Wiele z nich nawet nie miało imion, więc nadawałem im je. A kiedy przychodził już na nie czas, dbałem o to, by ich imiona nigdy nie były zapomniane. I nigdy nie będą, nawet na chwilę - zapewnia Mohamed. Bzeek mówi, że traktuje swoich podopiecznych jak biologiczne dzieci.

Mohamed z obecną podopieczną.Mohamed z obecną podopieczną. Fot. youtube.com/gofundme

"Pęka mi serce, ale muszę być silny"

Do tej pory, w trakcie pobytu u Bzeeka  zmarło dziesięcioro podopiecznych. Choć Mohamed bardzo przeżywa choroby i śmierć dzieci, wie, że musi być dla nich silny: "Pęka mi serce, ale te dzieciaki potrzebują kogoś. Pomagam im, jestem z nimi i kocham je. Dopóki nie odejdą, jestem z nimi i robię wszystko, żeby czuły, że mają rodzinę, że mają kogoś, kto się nimi opiekuje i kto je kocha".

 

Obecnie Bzeek zajmuje się 6-latką, która jest głucha, niewidoma i cierpi na mikrocefalię (małogłowie, wadę, w wyniku której mózg rozwija się nieprawidłowo). Mimo że dziewczynka nie może usłyszeć swojego opiekuna, on i tak do niej mówi i trzyma ją na rękach: "Trzymam ją, żeby wiedziała, że ktoś tu z nią jest. Że nie jest sama".

Zaczęło się od żony

Mohamed zawsze przypomina, że największy udział w tym przedsięwzięciu miała jego żona, Dawn, która była mamą zastępczą jeszcze zanim Bzeek ją poślubił. To, jak ważne jest opiekowanie się ludźmi i dawanie im radości wpoili Dawn jej dziadkowie, którzy również prowadzili dom zastępczy. Mohamed pokochał troskliwość żony, więc nie wahał się, kiedy ona powiedziała mu, że nie zamierza rezygnować z pomagania dzieciom. Bzeekowie przyjmowali różnych podopiecznych - Dawn nigdy nie pomyślała o przeprowadzaniu żadnych selekcji, więc u rodziny mieszkały też śmiertelnie chore maluchy. Mohamed niezwykle przeżył śmierć pierwszej podopiecznej, która urodziła się ze schorzeniem kręgosłupa.

Kiedy żona zmarła, Mohamed czuł się opuszczony.Kiedy żona zmarła, Mohamed czuł się opuszczony. Fot. youtube.com/gofundme

Bzeek jest jedyną osobą w hrabstwie Los Angeles, która jest rodzicem zastępczym dla śmiertelnie chorych dzieci. Rosella Yousef, asystentka administracyjna Towarzystwa Dzieci i Rodziny ma nadzieję, że poświęcenie Mohameda zainspiruje innych ludzi:

Mam nadzieję, że inni na jego przykładzie zobaczą, że otworzenie swoich serc i domów na dzieci w potrzebie , które szukają rodzin zastępczych, może być ogromną różnicą w jakości życia tych dzieci.

To też może cię zainteresować:

Czuł się samotny po śmierci żony, więc zbudował basen. Teraz u 94-latka bawią się wszystkie okoliczne dzieci

Pojechał w stronę zbliżającego się huraganu, żeby uratować dwa psy. 'Świat potrzebuje takich ludzi'

Ludzie się zmieniają, zmieniają się ich potrzeby i duchowość [PRZYPOWIEŚĆ]

Więcej o: