Co słyszy Polka na rozmowie o pracę? "Będzie gówniak chorował, dziękujemy"

12.10.2017 06:22
Pytanie o planowaną ciążę albo posiadane dzieci nie powinno paść na rozmowie kwalifikacyjnej

Pytanie o planowaną ciążę albo posiadane dzieci nie powinno paść na rozmowie kwalifikacyjnej (fot. Oonal/iStock.com)

Pytania o dzieci - te planowane i posiadane - najczęściej na rozmowach rekrutacyjnych słyszą kobiety. Tymczasem domaganie się informacji na ten temat i w efekcie odmowa zatrudnienia są niezgodne z prawem.

Mieszkanka Białegostoku, która anonimowo zrelacjonowała w sieci przebieg swojej rozmowy o pracę, wywołała burzliwą dyskusję o problemie dotyczącym wielu kobiet w Polsce.

Jako młoda mama z doświadczeniem w handlu złożyła CV do hurtowni zajmującej się sprzedażą produktów dla dzieci, spodziewając się, że to "praca idealna dla niej". Myliła się.

- Szef, z którym miałam nieprzyjemność rozmawiać, nie zainteresował się moimi kwalifikacjami. Gdy usłyszał, że wracam z urlopu wychowawczego, stwierdził tylko, że "już on zna takie pracownice, za chwilę będzie kolejne dziecko". Nie pozwolił mi wyjaśnić, że w moim przypadku kolejna ciąża już jest niemożliwa... - napisała.

"Będzie gówniak chorował, dziękujemy"

Pod jej postem zamieszczonym na profilu Spotted: Białystok szybko pojawiło się mnóstwo pełnych oburzenia komentarzy, w tym od innych kobiet, które zostały potraktowane podobnie.

Ja usłyszałam jakiś czas temu "będzie gówniak chorował, my dziękujemy"
[Na rozmowie] usłyszałam, że jak tylko mnie przyjmą, to im ucieknę na zwolnienie. Jeden z nich mi powiedział, że na 100 procent zaraz zajdę w ciążę, bo widzi w CV, ile mam lat i skoro wyszłam za mąż, to po to, by rodzić dzieci. Ręce i nogi mi opadły
Ja szybko przestałam się przyznawać, że mam malutkie dziecko. Nawet nie z obawy, że nie dostanę pracy, ale że będę musiała dać komuś w zęby

Matka to wydatek

Dlaczego potencjalni pracodawcy i rekruterzy pozwalają sobie na pytanie kandydatek o prywatne sprawy i odmowę zatrudnienia ze względu na dzieci? Powodów jest kilka.

- Zdarza się, że jest to efekt nacisku na rekrutera; ponieważ szukają kandydatów najbliższych wzorcowi, nie mogą pozwolić sobie na dużą autonomię. Pracodawcy natomiast chcą jak najwięcej oszczędzić na procesie rekrutacji, bo jest to dla nich najzwyklejszy w świecie wydatek. Dlatego młoda matka bądź osoba planująca macierzyństwo jest dla nich potencjalnie mniej zyskownym pracownikiem niż ktoś, kto niczego takiego nie przewiduje - tłumaczy ekspert od obszaru kadr i zatrudnienia, Maciej Ostrowski z Employer Branding Institute.

- Zadawanie pytań dyskryminacyjnych może wynikać również z nieświadomości niezbyt doświadczonego rekrutera. W każdym przypadku, kiedy czujemy, że rekruter zadał pytanie o charakterze dyskryminacyjnym, warto zgłosić zaistniałą sytuację kierownikowi czy dyrektorowi personalnemu w danej firmie - zaznacza Marta Barszczewska z zespołu Happyhr.pl.

- Ta kwestia ma również dodatkowy, kontrowersyjny aspekt: czasem trudne pytania są zadawane w celu sprawdzenia reakcji kandydata na stres. Na szczęście w takich sytuacjach również nie musimy na nie odpowiadać, a opanowanie i asertywność mogą dodatkowo popłacić - dodaje pan Maciej.

Tylko podstawowe informacje

Niezależnie od powodu ani pracodawca, ani reprezentujący go rekruter - oprócz wyraźnie określonych przypadków - nie ma prawa pytać o tak osobiste kwestie.

Tak wynika z obowiązującego w Polsce Kodeksu Pracy, który precyzyjnie określa, jakich informacji może się od nas domagać potencjalny szef. Jest ich niewiele: to nasze imię i nazwisko oraz imiona rodziców, data urodzenia, miejsce zamieszkania (jako adres do korespondencji), wykształcenie i dotychczasowe doświadczenie zawodowe, a także numer PESEL.

O dzieci ma prawo pytać wyłącznie w przypadku, jeśli "podanie takich danych jest konieczne ze względu na korzystanie przez pracownika ze szczególnych uprawnień przewidzianych w prawie pracy". Czyli na przykład kiedy w grę wchodzą dodatkowe świadczenia albo ubezpieczenie.

Udzielenia jakichkolwiek innych informacji na temat ciąży czy planowanego potomstwa pracodawca może wymagać tylko w wyjątkowych sytuacjach związanych z wykonywaniem konkretnego zawodu - np. narażonego na promieniowanie technika radiologa. Są one dokładnie opisane w załączniku do rozporządzenia Rady Ministrów z 10 września 1996 r.

Według informacji podawanych przez Państwową Inspekcję Pracy samo pytanie kobiet o posiadane dzieci lub planowaną ciążę - tak samo, jak o wyznanie, orientację seksualną czy zmianę stanu cywilnego - nie jest jednak podstawą do ukarania pracodawcy.

- W przypadku ujawnienia takich praktyk w czasie kontroli inspektor pracy stosuje środek prawny w postaci wystąpienia, w którym wnosi o zaprzestanie pozyskiwania od kandydatów do zatrudnienia innych danych niż te określone w przepisach Kodeksu pracy - tłumaczy rzeczniczka PiP, Danuta Rutkowska. Innymi słowy skarga do PIP-u nie "załatwia sprawy" - potrzebna jest kontrola i interwencja inspektora pracy, który może domagać się od pracodawcy zmiany zachowania.

Kandydatka (lub kandydat), która po przebiegu rozmowy rekrutacyjnej jest przekonana, że nie dostała pracy ze względu na to, że ma dzieci albo je planuje, może natomiast domagać się odszkodowania od niedoszłego pracodawcy, bo to już dyskryminacja. - W takim przypadku sprawę rozstrzyga sąd, bo osoba, wobec której pracodawca naruszył zasadę równego traktowania w zatrudnieniu, ma prawo do odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę - wyjaśnia.

Dwa wyjścia

Tymczasem wiele Polek nie wie, że w tej kwestii chroni je prawo. Z pytaniami nieświadomych albo celowo łamiących przepisy rekruterów najczęściej radzą sobie, odpowiadając kłamstwem. Na różne sposoby: oszukują, że nie mają dzieci albo ich nie planują, a nawet mówią, że są bezpłodne, jak użytkowniczki jednego z internetowych forów dla kobiet.

Chyba bym się nie przyznała, że chcę być mamą, bo, znając życie, na pewno bym tej pracy nie dostała
Odpowiedziałam niezgodnie z prawdą, że jestem bezpłodna. Bezczelne pytania!

Niektóre kłamią, bo uważają, że tak intymne pytania są przesadą. Inne boją się, że gdy przyznają się do chęci zostania matką, zaprzepaszczą szanse na jakiekolwiek zatrudnienie. Zdarzają się też takie, które celowo mijają się z prawdą i zaraz po podpisaniu umowy "znikają" na urlopie macierzyńskim.

Eksperci też nie dają jednego rozwiązania i radzą, by postępować zgodnie z własnym sumieniem.

- Na takie dyskryminujące pytania można reagować dwojako: przystać na warunki rozmowy i udzielić na nie odpowiedzi, bądź jej odmówić. Najlepiej jest wtedy zwyczajnie zwrócić rekruterowi uwagę na to, że zadane pytanie jest niestosowne i w związku z tym nie udzieli się na nie odpowiedzi. Gdy jednak także to zawodzi, a pytania ciągle się pojawiają, można opuścić rozmowę - mało kto chciałby przecież pracować dla firmy, w której łamie się Kodeks pracy. Jeśli jednak nie jest to coś, co ostatecznie zniechęca do podjęcia zatrudnienia, można udzielić na to pytanie niekonkretną, wymijającą odpowiedź, którą rekruter i tak powinien uznać - mówi Maciej Ostrowski.

Podobne rady ma Marta Barszczewska. - Radzę kandydatom, aby reagować na pytania dyskryminacyjne stanowczo, ale konstruktywnie, np. "Rozumiem, że moje plany macierzyńskie są dla pana/pani interesującą kwestią, ale wolałbym/wolałabym odpowiadać na pytania dotyczące moich kompetencji i doświadczeń zawodowych" lub "Zgodnie z moją wiedzą wynik rekrutacji powinien zależeć wyłącznie od moich umiejętności, wiedzy i kwalifikacji, a nie od moich planów związanych z macierzyństwem, tak że chętnie odpowiem na kolejne pytanie dotyczące mojej kariery". Można również zaznaczyć, że nie czujemy się zobowiązani do odpowiadania na pytania dotyczące naszego życia prywatnego, ale możemy zapewnić pracodawcę, że świetnie potrafimy oddzielać życie prywatne od zawodowego... i w ten sposób elegancko uciąć wątek - podpowiada.

Teoria a praktyka

Czy taka odpowiedź przekona rekrutera?

- W teorii, jeśli nie odpowiemy na takie pytanie, nie powinno mieć to wpływu na zatrudnienie. Praktyka pokazuje jednak, że w życiu jest zgoła inaczej i odmowa współpracy często skutkuje przekreśleniem szans na pozytywny wynik rozmowy - mówi Maciej Ostrowski.

Pani Marta dodaje: - Warto jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcemy wiązać się z organizacją, która już na etapie rekrutacji działa w sposób nieetyczny. Nie spodziewałabym się, że firma, która łamie zasady już na starcie, będzie postępowała uczciwie w trakcie późniejszej współpracy.

- Osobiście uważam, że w takim miejscu nie warto pracować i "odpadnięcie" po rozmowie stwarza kandydatowi jedynie nowe szanse. Nie jestem w tym przekonaniu odosobniony - rynek pracownika kształtuje się obecnie tak, że odwraca się utarty schemat, w którym to pracownikowi zależało na zdobyciu pracy na każdych warunkach. Teraz to pracodawca musi zadbać o to, by pracownik chciał dla niego pracować. Dlatego dyskryminujące pytania mogą mu niemało zaszkodzić - podsumowuje pan Maciej.

Dyskryminacja na rozmowie o pracę - to może spotkać każdego. Czekamy na Wasze historie, którymi zechcecie się podzielić. Piszcie na: kobieta@agora.pl

Zobacz też:

Jej strój wywołał dyskusję na temat dress-code'u. Straciła pracę przez "gołe piersi" [ZDJĘCIA]

"Zostawcie lajka i pomóżcie ślicznotkom dostać staż". Konkurs bikini miał wyłonić stażystkę w elektrowni

Myślisz o powiększeniu rodziny? Jedz brukselkę. Poprawia płodność!

Tych kobiet nie wypada nie znać. Quiz przygotowany wspólnie z Dorotą Wellman
1/13Marię Konopnicką na pewno znasz: to ona napisała "O krasnoludkach i sierotce Marysi","Na jagody" i "Naszą szkapę". Jest także autorką:

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (347)
Co słyszy Polka na rozmowie o pracę? "Będzie gówniak chorował, dziękujemy"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Nickie

    Oceniono 208 razy 122

    Niestety, przepisy zbytnio chroniące interes pracownika a nie pracodawcy są tym przypadku na szkodę przyszłym pracownikom. Proponuję matkom polkom - niech otworzą własny biznes i zmierzą się z zatrudnieniem innej matki polki.

  • Gość: Mama

    Oceniono 120 razy 90

    Bo w przypadku kobiet na rynku pracy w Polsce jest tak: zaraz po studiach - jest Pani mloda, bez doswiadczenia, szukamy osob, ktore juz pracowaly na takim stanowisku; po kilku latach - lepiej jej nie zatrudniajmy, zaraz zajdzie w ciaze, po kolejnych kilku - nie chcemy mamusiek w pracy, dzieci bede chorowac, matka bedzie ciagle na zwolnieniach; po kolejnych kilku latach ( po 40-45 roku zycia) - takich osob nie przyjmujemy, potrzebujemy mlodych, kreatywnych, gotowych na wszystko... Tak to w Polsce wyglada w wiekszosci przypadkow, choć na pewno wielu konietom udaje sie laczyc role rodzinne i zawodowe. Tylko ze na pewno duzo wiekszym wysilkiem i determinacja niz mezczyznom.

  • donek2010

    Oceniono 136 razy 80

    Jak panstwo zacznie placic od pierwszego dnia za zwolnienie lekarskie (a nie od 30dnia) to bedzie moglo ustanwiac sobie prawo jakie zechce. Jak.ja place to ja decyduje kogo zatrudnie!

  • Gość: gosc

    Oceniono 113 razy 79

    w mojej firmie takich ciążówek na zwolnieniu było wiele choć zagrożenia ciąży nie było....a moja nowa kierowniczka na rozmowie kwalifikacyjnej słowem nie wspomniała o swoich planach, o których po zatrudnieniu bardzo często mówiła i wdrożyła w życie -czyli chcę drugiego dziecka i jak zaszła w ciąże to 8 miesięcy nie było jej w pracy z tytułu zwolnienia chorobowego + macierzyński....nie raz już zdarzyło mi się słyszeć rozmowy młodych i świeżo zaciążonych że zaraz idzie do lekarza po zwolnienie bo nie ma zamiaru pracować...a ile po powrocie do pracy matek wciąż unika pracy z tytułu opieki, chorowania itp a ktoś inny musi za nie zasuwać podwójnie wiec sorrryyyy przy obecnej podprogowo (reklamy) i wszędobylskiej propagandzie płodzenia i rodzenia w tym 500+ naprawdę ciężko już wytrzymać i nie dziwię się pracodawcom-bo nie jest im potrzebny pracownik który pracować nie chce a trzeba go utrzymywać

  • TheWierzbionek

    Oceniono 107 razy 65

    No dobra, życie jest okrutne. A teraz wszyscy ujadacze wyobraźcie sobie ze macie firmę, terminowe zlecenia, kary umowne, kredyty do spłacenia. Chcielibyście mieć pracownika ktory ciagle lata na zwolnienia? Jak się ma małe dziecko to trzeba sie nim opiekować a nie pracować.

  • seifu

    Oceniono 88 razy 64

    Niestety, same sobie jesteście winne, drogie panie. W firmie, w której pracowałem jedna laska przyszła do pracy i po nie całym roku gdzie poszła? A oczywiście, że na L4 spowodowane ciąża. Ile na nim była, a no 2 lata. A co zrobiła, jak już jej się kończyły te macierzyńskie itp? A no zaszła w drugą ciąże i z tego co mi wiadomo, nadal siedzi w domu. Podsumowując, przyszła do pracy, pracowała okolo 8-10 miesięcy i od 4 lat siedzi w domu. Aha, żeby nie było, ciąże nie były zagrożone, w przypadku pierwszej poszła, bo tak jej doradzily uwaga - koleżanki, czyli kobiety. A w przypadku drugiej? Przyszła do pracy po tych 2 latach, powiedziała współpracownikom, ze jest w drugiej ciąży i cytując: a co sie będę pieprzyć, szczerze, to nawet nie chce mi sie tu już pracować.

    Więc drogie matki polki, same jesteście sobie winne. Przez takie jak wy nawet na urlop normalnie nie można pójść, bo niestety kombinujecie. Wcale się nie dziwię pracodawcom, że pytają o te sprawy i bardzo im kibicuje, żeby nie zatrudniani takich osób.

  • dddupa

    Oceniono 76 razy 56

    Dziękuję, nie skorzystam z możliwości zatrudnienia młodej mamy albo pani w wieku, w którym można by się spodziewać pierwszego lub kolejnego dziecka, przykro mi ale jestem zbyt małym przedsiębiorcą i mnie na to nie stać. Czyja to wina? Oczywiście w 100% samych pań, które przez ostatnie lata nadużywały bezgranicznie swoich przywilejów, zatrudniały się wyłącznie tylko po to, żeby zdobyć etat i np. po 3 miesiącach od razu się zawinąć na 8 miesięcy zwolnienia lekarskiego, potem macierzyńskiego itp. Ja już się kilka razy nabrałem, dziękuję, teraz zatrudniam wyłącznie mężczyzn lub panie po 40-stce jeśli mają kwalifikacje.

  • horchess

    Oceniono 53 razy 47

    Oczywiście, że takie pytania są nie na miejscu. A już odzywki są wręcz chamskie, ale z drugiej strony niestety to na rozmowach rekrutacyjnych jest wręcz plagą. Z drugiej strony na przykład co ma zrobić pracodawca u którego w dziale na 7 osób dwie w tym samym czasie zaszły w ciążę i od razu poszły na zwolnienie lekarskie? Ot tak, od zaraz, nie znajdzie 2 osób, więc praca jest zrzucana na pozostałych 5 osób. I to wydaje się Wam sprawiedliwe? Poza tym wśród wykwalifikowanych pracowników za bardzo nie ma chęci, żeby zatrudniać się tylko na zastępstwo - a wiadomo po 1,5 roku-2 latach matki wrócą z macierzyńskiego i muszą wrócić na swoje stanowiska. Zgadnijcie kogo będzie ten pracodawca preferował przy wyborze pracownika następnym razem? Szczególnie, jeśli jedna z tych wspomnianych kobiet dopiero co wróciła z macierzyńskiego. Choćby nie wiem jak bardzo chcielibyśmy nie dyskryminować po takim doświadczeniu myśl o zatrudnieniu mężczyzny pojawi się mimowolnie. Nie jest to fajne, eleganckie i poprawnie politycznie, ale postawcie się na jego miejscu i wówczas nawet solidarność jajników nie pomoże. Inna sprawa, że prawo w ogóle nie przewiduje pomocy dla takiego pracodawcy oraz innych pracowników, którzy jednak są dotknięci tą sytuacją.

  • rekkoon

    Oceniono 47 razy 35

    Wyobraźmy sobie taką sytuację - zlecacie komuś zrobienie np. remontu domu. Trafiliście na dobrego fachowca-kobietę, podpisaliście umowę i wpłaciliście zaliczkę. Następnie po tygodniu od rozpoczęcia prac pani fachowiec poinformowała Was, że jest właśnie na zwolnieniu, bo zaszła w ciążę. Nie ma w tym nic dziwnego. Dziwne zaczyna się wtedy, gdy pani jest na zwolnieniu ale musicie jej płacić tak, jakby nadal wykonywała pracę. Niedorzeczny przykład ale pokazuje sprawę z nieco innej strony. Owszem, zawsze jestem za pracownikami a nie za pracodawcami, ale wydaje mi się, że pracodawca umawia się z pracownikiem na wykonywanie pracy, a nie na rodzenie dzieci.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Życie i styl:
Najczęściej czytane