"Facet w tramwaju odwrócił się i zapytał: Za ile?". Czy po akcji #metoo ktoś jeszcze nie wie, co to molestowanie?

Dawno nie było w sieci akcji o takiej sile jak #metoo #jateż. Brutalnie szczere posty kobiet pokazują, co jest molestowaniem. "Miałam 8, 18, 28 lat. W żadnej z tych sytuacji nie umiałam się obronić".

W poniedziałek od wczesnego rana moja tablica na FB zaczęła zapełniać się postami kobiet, w tym wielu takich, które - odkąd je znam - nie wrzucają na Faceboka niczego. Wszystkie wpisy zawierały to samo, dwa krótkie hasztagi: #jateż #metoo. W ten sposób kobiety przyznawały publicznie, że padły ofiarą molestowania seksualnego.

Pierwsze posty mnie zmroziły. Pomyślałam: "Mój Boże, ona też?! I ona?! Przecież jest taka silna/pewna siebie/odnosi sukcesy. No nie, jej to nie mogło spotkać!".

W głowie miałam galopujące wizje molestowania w dzieciństwie przez wujka, księdza, ojca, brata, pigułek gwałtu, nieszczęśliwych wieczornych powrotów do domu. Wiecie, tego wszystkiego, o czym na co dzień czytamy w mediach. Tego, z czym molestowanie seksualne kojarzy się powszechnie i co już trudno ignorować (choć nie każdemu).

Stop!

Otrzeźwił mnie dopiero dużo obszerniejszy post koleżanki, która nie tylko przyznała, że #onateż, lecz także wyszczególniła, co jest molestowaniem. A jest nim - jak w broszurze organizacji antyprzemocowej Holloback! Polska piszą Joanna Roszak i Greta Gober - "każde nieakceptowane zachowanie, którego celem jest poniżenie lub naruszenie godności drugiej osoby odnoszące się do jej płci lub mające charakter seksualny. Molestowanie często łączy się z poczuciem władzy wobec drugiej osoby".

Molestowanie to nie tylko gwałty i inne wykroczenia uwzględnione w Kodeksie karnym. Dużo częściej to zachowania powszechnie akceptowane lub bagatelizowane - przez sprawców, otoczenie, często przez same kobiety, by można było dłużej udawać, że to się nie wydarzyło, by nie czuć się tak bardzo źle, wstrętnie, brudno.

Molestowanie seksualne to każdy niechciany dotyk o charakterze seksualnym (w autobusie, metrze, kolejce w sklepie), ale też słowa: obelgi, uwagi, żarty, insynuacje z erotycznym podtekstem.

Gdy kolega w pracy mówi, że jak widzi cię w tej spódniczce, to nie może pracować - to jest molestowanie.

Gdy przyjaciel rodziny poklepuje cię po plecach i zahacza o pupę, bo "tak wyrosłaś, to już nie dziecko!" - to jest molestowanie.

Gdy mężczyzna na ulicy taksuje cię nieprzyjemnym, lepkim spojrzeniem - to jest molestowanie.

Gdy we wspólnej przestrzeni ktoś wiesza erotyczny kalendarz z aktami, których nie chcesz oglądać - to jest molestowanie.

Gdy chłopak czy mąż tak długo namawia cię na seks, aż się zgodzisz, żeby już nie mendził - to jest molestowanie.

Gdy dostajesz maila ze zdjęciem penisa kolegi, którego wcale nie chciałaś oglądać - to też jest molestowanie.

Czujesz się z czymś źle i czujesz, że to miało seksualny podtekst, ale wszyscy dookoła mówią: daj spokój, nie bądź taka sztywna/niedotykalska/feministka, on tylko żartuje/podrywa cię/to takie zalety/chciał być miły/podobasz mu się, nic tylko się cieszyć/był pijany? To ty masz rację, to nie były słodkie żarciki ani nawet "końskie zaloty", to było molestowanie. Nie ty powinnaś się wstydzić. Ani być cicho.

"Tylko" nazwał mnie w internecie "dziwką"

Któraś z dziewczyn napisała, że cały dzień biła się z myślami, czy wziąć udział w akcji, bo ma poczucie, że ‘jej’ molestowanie to mniejszy kaliber - w końcu ona była "tylko" obmacywana, wygwizdana, nazwana w sieci "dziwką" przez anonimowego internautę, "przypadkiem" złapana za krocze w tłumie, ktoś tylko "niechcący" dotykał jej piersi.

Molestowanie seksualne ma wiele form, kształtów i półcieni. Jest codziennością kobiet, gdziekolwiek byśmy się nie ruszyły, jakkolwiek nie ubrały i czegokolwiek nie mówiły (albo nie mówiły nic). Jesteś dziewczyną, kobietą - molestowanie masz w pakiecie. To literalnie spotkało i codziennie spotyka każdą z nas. Każdą.

W ciągu dnia na moim wallu pojawiło się też sporo postów chłopaków. Pojedynczy napisali: #jateż ("kobieta napierała na mnie piersiami w sklepie, odsuwałem się, a ona przysuwała, zimny pot spływał mi po czole, czułem poniżenie i obrzydzenie, chciałem krzyczeć, ale zabrakło mi odwagi, miałem 11 lat", "stał pod szkołą facet, który czekał na chłopców"). Inni pisali, że im wstyd, bo sami nieświadomie dopuścili się w życiu molestowania, choć myśleli, że są kryształowi, przecież nikogo nie zgwałcili. Ale najwięcej było postów mówiących: "Dziewczyny, nie miałem pojęcia, z czym się mierzycie", "Nie zdawałem sobie sprawy ze skali", "Nie dajcie sobie wmówić, że to kolejny internetowy łańcuszek", "To, co zrobiłyście, ma znaczenie".

Jeśli po przeczytaniu tego tekstu nadal nie rozumiesz, czym jest molestowanie...

... oto więcej przykładów molestowania seksualnego z prawdziwych historii moich i moich znajomych:

Obcy mężczyzna podszedł do mnie w tłumie ludzi wysiadających z autobusu i szepnął do ucha: "Spuszczam się". Miałam 20 lat.
Od 20 lat nie noszę spódniczek.
Facet w tramwaju odwrócił się do mnie i zapytał: Za ile?
Chłopak idący chodnikiem ‘przypadkiem’ włożył mi rękę w krocze.
Miałam 9 lat i uciekałam na rowerze przed żółtym samochodem pełnym krzyczących za mną nastoletnich chłopaków.
Wielki facet przygwoździł mnie do ściany, gdy szłam do szkoły.
Szłam poboczem, przejeżdżający rowerzysta wsadził mi rękę pod spódnicę.
Chłopak postawił mi piwo i kazał sobie za nie zapłacić "w naturze".
Mężczyzna napierał na mnie w kolejce. Miał wzwód.
Facet szedł za mną ulicą. Powiedział, że umarł mu ojciec i spytał o dom pogrzebowy. Wskazałam, ale szedł za mną dalej. Zatrzymałam się i wrzeszczałam, że ma za mną nie iść. Powiedział, że chce uprawiać ze mną seks, bo jestem taka piękna. Była 7:00 rano, a wokół nie było nikogo.
Instruktor kładł mi rękę na kolanie podczas lekcji jazdy.
Było tego tyle, że nawet nie chce mi się wymieniać.

Masz dość? #myteż.

Czytaj:

"Możecie spie***lać albo opie***lać. Obie metody działają. Przekonał się o tym dziad, który miał lepkie łapy" [LIST]

Więcej o:
Komentarze (274)
"Facet w tramwaju odwrócił się i zapytał: Za ile?". Czy po akcji #metoo ktoś jeszcze nie wie, co to molestowanie?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • maszaikasza

    Oceniono 146 razy 88

    A jak idę ulicą (jestem facetem) i dziewczyna się do mnie zalotnie uśmiechnie (lepko, widzę to w jej oczach), to też jestem molestowany? Bo nie wiem czy zmieniać status na fb.

  • Gość: just

    Oceniono 113 razy 77

    Jestem zawiedziona tak stronniczym, wręcz mizoandrycznym artykułem na stronie krzewiącej rzekomo szeroko pojętą tolerancję. Najbardziej bulwersuje mnie tekst o "lepkich" spojrzeniach i ten o spódniczce w pracy.
    Co do pierwszego, to co to znaczy lepkie spojrzenie? Prawdopodobnie to samo, co spojrzenie "zalotne" i "figlarne", gdy pochodzi od kobiety. Bo przecież mężczyzna może patrzyć tylko "lepko" i "obleśnie", to kobiety mają prawo "uwodzić wzrokiem". Okropne stereotypowe podejście, autorka staje w obronie kobiet, ale jednocześnie odbiera mężczyznom prawo, do tego co my same robimy. Moi rodzice poznali się w ten sposób, że mój tata patrzył i uśmiechał się do mojej mamy, a gdy ona odpowiedziała uśmiechem, odważył się do niej podejść. Są szczęśliwym małżeństwem ponad 30 lat. Według słów autorki jest zboczeńcem rzucającym lepkie spojrzenia... Ja mojego męża sama zaczepiłam, wypatrując go zza rogu korytarza i czekając, aż będzie sam, bym mogła "przypadkiem" na niego "wpaść". Cliche, ale udało się... A jednak, po przeczytaniu tego artykułu czuję się przez autorkę postrzegana jak oprawca czekający na swoją ofiarę. A może jednak nie, bo jestem kobietą i mnie wolno, pani Paulino?
    Odnośnie drugiego zdania - czy naprawdę kolega z pracy, który powie, że tak ładnie wyglądam w tej spódniczce, że nie może się skupić na pracy mnie molestuje? A jak ja powiem, że ten mój kolega w tym garniturze wygląda jak chrupiące ciacho, to znaczy, że go mentalnie gwałcę i poniżam, czy po prostu używam (dość ogranego) porównania, figury retorycznej w celu wzmocnienia swojego uznania dla jego gustu? Czy jego uśmiech,gdy mu tak powiem jest tylko aktem nieszczerego zadowolenia mającego na celu przykryć jego gigantyczne upokorzenie i traumę jaką przeżywa po takim bezczelnym i nietaktownym sformułowaniu z mojej strony?
    To co prezentuje autorka tekstu jest niestety znakiem naszych czasów - nadmierne przewrażliwienie na wszystko. Gdzie nie spojrzeć, ludzie urażeni Twoim zachowaniem, stylem życia, poglądami, ideologią, sposobem odnoszenia się do nich. Najlepiej nic nie okazywać, być pustym pozbawionym jakichkolwiek przekonań i uczuć, te zostawmy do pokazania naszym... no właśnie komu? Bo bliskich w dzisiejszych czasach, mamy coraz mniej, panuje moda na bycie singlem, będąca w moim mniemaniu, próbą przykrycia wstydu przed własnym brakiem zdolności do stworzenia długoterminowej relacji. W ten sposób, mogę być silną, niezależną kobietą ze czterema kotami z miękkim futrem do ocierania moich łez podczas kolejnych samotnych dni uciekającego życia.
    Nic dziwnego, że prawdziwe miłości i romanse pozostają już tylko w świecie książek i filmów, bo obecne pokolenie, ukryte za utworzonymi przez samych siebie kokonami strachu i uprzedzeń, jest w stanie obecnie poznawać inną płeć, co najwyżej przez Tindera. Tindera, na którym zdjęcia gołego przyrodzenia i cycków zobaczysz częściej niż zwykłe "Cześć, co słychać". Paradoks?

  • margot452

    Oceniono 112 razy 60

    "Gdy kolega w pracy mówi, że jak widzi cię w tej spódniczce, to nie może pracować - to jest molestowanie."

    Hmmm... ja bym to odebrała raczej jako komplement - a jeśli nie chciałabym takich komplementów wysłuchiwać, odpowiedziałabym "to idź na urlop". Naprawdę, poprawność polityczna przekracza momentami granice absurdu.

    Kolega w pracy pokazał mi zdjęcie tortu przyozdobionego penisem, z lukrem imitującym wytrysk - i co, to niby też molestowanie? A weźcie się puknijcie!

  • Gość: Lolek.

    Oceniono 60 razy 42

    "Gdy chłopak czy mąż tak długo namawia cię na seks, aż się zgodzisz, żeby już nie mendził - to jest molestowanie."

    A gdy moja żona tak długo namawia cię na seks, aż się zgadzam to też molestowanie.???

    A gdy żona ma większe potrzeby niż ja i mnie zdradza to też molestowanie???

  • real_krab

    Oceniono 57 razy 39

    "Gdy mężczyzna na ulicy taksuje cię nieprzyjemnym, lepkim spojrzeniem - to jest molestowanie." - ja nie wiem co to jest lepkie spojrzenie, pewnie kazde ! - ale w tym momencie przestalem czytac - stracilem zaufanie do piszacej to osoby

  • sselrats

    Oceniono 36 razy 34

    Teraz bedzie wiadomo, ze jak facet sie przywala to jest prawdziwa milosc bo ryzykuje wiezieniem.

  • wrednyluke

    Oceniono 47 razy 31

    Jeśli mężczyzna patrzy na ciebie, to zapewne lepko. Molestuje!
    Drogie Panie. Jeśli eksponujecie swoje walory seksualne, to lepkie spojrzenia będą się zdarzać. Jest to po prostu odruch - przyciągacie nie tylko spojrzenia mężczyzn "godnych" ale większości. Oczywiście jeśli ktoś posuwa się do zaczepek - werbalnych czy dotykowych - to inna bajka, tu się zgodzę (choć w zatłoczonym autobusie, jeśli mam rękę opuszczoną, to dłoń znajduje się na wysokości pośladków/ud i w tłoku czasem po prostu nie da się uniknąć dotknięcia).
    jeśli wrzucamy do jednego worka "molestowania" sekundowe spojrzenie w dekolt i przyciśnięcie do ściany, to coś jest nie tak...

  • ga.spar

    Oceniono 54 razy 28

    wszak nawet mistrz Sztaudynger pisał, że:
    "zawsze kobieta czuje więcej wstrętów
    do opieszałych niźli do natrętów"
    więc .....
    "dziewczyny, miejcie więcej taktu
    nie róbcie dramatu z jednego aktu"
    ...
    wyrasta nam jakieś sfiksowane wegańskie i zmolestowane pokolenie - nie żryj mięsa, nie patrz na baby - a potem czytam jakiś durny artykuł, że mężczyźni niewieścieją.
    ...
    o tempora o mores !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX