"Wesele to nie inwestycja, która ma się zwrócić. To inwestycja we wspomnienia". Czego spodziewać się po ślubie i ile dać do koperty?

13.11.2017 10:26
Kamila Romanow i Anna Dąbrowska

Kamila Romanow i Anna Dąbrowska (Fot. Archiwum wydawnictwa)

W branży ślubnej dużo się zmienia. Budżety rosną, rodzice mają mniej do powiedzenia, ceremonie kościelne tracą na popularności. Co na temat organizacji i przeżywania ślubów mają do powiedzenia autorki książki "Twój wymarzony dzień": wedding plannerka Kamila Romanow i specjalistka od savoir-vivre'u Anna Dąbrowska?

Ola Długołęcka, Kobieta.gazeta.pl: Idę w najbliższy weekend na ślub i wesele, ostatni raz na takiej uroczystości byłam cztery lata temu. Czy dużo się przez ten czas zmieniło? Czego powinnam się spodziewać?

Kamila Romanow, wedding planerka: Cztery lata to długi okres. Branża się zmieniła, na plus. Dużo mód przychodzi z zagranicy, ale wracamy także do zwyczajów staropolskich - takich jak liczny orszak ślubny - trzy-cztery druhny, kilku drużbów, angażowanie małych dzieci. To nie jest zwyczaj zapożyczony z Zachodu, tylko polska tradycja.

O tym, jak będzie wyglądała uroczystość i przyjęcie weselne sugeruje już samo zaproszenie. Powinno być ono spójne z klimatem, w jakim będzie wesele. Proszę więc spojrzeć jeszcze raz na zaproszenie - bo ono wiele mówi o ślubie i weselu. Coraz częściej odbywają się śluby cywilne, a rzadziej kościelne. Więcej jest ślubów w plenerze i ślubów symbolicznych.

Skąd to odejście od ślubu kościelnego?

Kamila Romanow: Wiele współczesnych par nie jest aż tak silnie przywiązanych do tradycji. Stawiają na autentyczność, a ta nie pozwala im udawać, że są blisko kościoła. Nie chcą robić niczego na siłę, dla rodziców. Robią to, co jest dla nich ważne, prawdziwe, bliskie. 

Anna Dąbrowska, specjalistka od savoir-vivre'u: Podnosi się wiek, w którym bierzemy ślub. Pary młode są więc uwolnione z poczucia, że to rodzice, a ci są zazwyczaj tradycjonalistami, finansują, decydują i wybierają za nich.

I rodzice młodej pary przełykają tę żabę?

Kamila: Oczywiście. Do mnie nie docierają informacje, że rodzice mają problem z tym, że nie ma ślubu kościelnego. Albo inaczej - ja wchodzę już na etapie, na którym decyzje zapadły i rodzice się z nimi pogodzili.

Anna: W przypadku biznesu ślubnego wiele uwagi poświęca się dekoracji, organizacji, stylizacji, a niewiele mówi się o budowaniu relacji wokół ślubu w tym dniu. Sytuacja z rodzicami jest tego dobrym przykładem. I nad tym warto się pochylić, jak zniwelować napięcia, zmniejszyć stres, pogodzić potrzeby.

Kamila Romanow i Anna Dąbrowska, autorki książkiKamila Romanow i Anna Dąbrowska, autorki książki Fot. Adam Sobolewski

No właśnie. W waszej książce radzicie, że warto stawiać wyraźne granice. Pierwszy z brzegu przykład - co zrobić, żeby na wesele zaproszeni goście przyszli bez małych dzieci.

Kamila: Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Inaczej na taką prośbę patrzy mama dzieci, inaczej panna młoda. Warto sobie jednak zadać pytanie, czyj to jest dzień. Ślub i wesele to uroczystości młodej pary, na którą zapraszają gości, żeby ci wspólnie celebrowali ten czas. Jeśli dla pary młodej ważne jest, żeby przyjęcie było dla osób dorosłych, to goście powinni się do prośby dostosować. Przyjmuje się, że do godziny 22 dzieci mogą być obecne na przyjęciu.

Anna: Ważny jest sposób, w jaki o tych punktach zapalnych rozmawiamy. Weźmy wspomnianą już nieobecność dzieci. Jakie potrzeby młodej pary za tym stoją? Być może zależy im na spokoju, na tym żeby dzieci nie biegały między stołami. Może dla młodej pary ważna jest przewidywalność, to, żeby wszystko poszło zgodnie z planem, według scenariusza. A wiadomo, że dzieci to żywioł. Z pewnością dla pary ważne jest, żeby goście byli naprawdę z nimi.

Co zatem powiedzieć gościom, którzy są rodzicami? "Macie dzieci, bardzo je kochamy i są dla nas ważne, ale chcemy żebyście na naszym przyjęciu byli tylko wy. Żebyście byli z nami, dobrze się bawili, a nie zajmowali dziećmi". Jestem pewna, że jeśli zaczniemy mówić językiem potrzeb, to ludzie są w stanie je usłyszeć i uwzględnić. Para młoda ma też kilka wyjść - może zaprosić na wesele dzieci do godziny 22, może zorganizować w jednym domu dla nich opiekę, można zorganizować po podróży poślubnej przyjęcie dla par z dziećmi - taki weselny kinderbal.

Jakie przy organizowaniu ślubu i wesele punkty są najbardziej problematyczne i sporne?

Kamila: Pierwszy newralgiczny punkt to wspólne podjęcie decyzji, jak ślub i wesele mają wyglądać: ceremonia ma być kościelna czy cywilna, wesele kameralne czy duże? Warto ustalić wspólną wizję i dopiero nią się podzielić z rodzicami.

Anna: Trochę nasza kultura, a trochę sami panowie - z wygody - wykluczają się z tych przygotowań. Potem przychodzi dzień ślubu, oni wchodzą do sali weselnej, patrzą na te kwiaty, dekoracje i czasami czują, że to nie ich bajka. Namawiam więc do randki organizacyjnej, żeby ustalić, co chcemy zamanifestować tego dnia, w jaki sposób, co jest dla nas ważne.

100 lat polskiej mody ślubnej

Co jest więc w dniu ślubu ważne dla mężczyzn? Skoro w naszej kulturze mężczyźni są od ślubnych przygotowań odsunięci?

Kamila: Panowie młodzi odłączają się, kiedy przychodzi do kwestii stylizacyjnych - jakie kwiaty, jakie kolory w dekoracji, jaki papier zaproszeń. Ale w pozostałe kwestie - muzyki, fotografa, operatora, logistyki, budżetu, degustacji, scenariusza - w nie się angażują.

Anna: Nie chciałabym, żebyśmy stereotypizowały. Są mężczyźni, którzy kochają kwiaty, pielęgnują je. Jeżeli mężczyzna lubi kwiaty, to niech się nimi zajmie. To nie jest tak, że kobiety są od odcienia różu, a mężczyźni od budżetu.

Panowie młodzi są trochę wykluczani z przygotowań ślubnych. Są poradniki dla panien młodych, pisma, organizery. My się przeciwko temu buntujemy – ze względu na kobiety, choćby dlatego, że na ostatniej prostej, są tak zmęczone, że mają wszystkiego dość i również ze względu na mężczyzn – żeby oni także mieli poczucie, że to jest ich dzień, że wszystko jest spójne z nimi, z ich wartościami i przekonaniami o ślubie.

Może to się zmieniło, ale kiedy ja brałam ślub dekadę temu, mężczyźni pełnili w czasie przygotowań ślubnych dwie funkcje. Wmanewrowanych słupów - w ślub uwikłanych i do ceremonii oraz wesela przymuszonych. Ich decyzyjność była w tym przypadku zerowa. Albo oddelegowanych, gdzie panna młoda zlecała im wykonanie konkretnych zadań, stając się niejako menadżerem ślubnym.

Anna: Kobiety dość często same sobie ten los gotują. Chodzi o to, żeby ustalić podział zadań. „Ty jesteś lepszy w logistyce, a ja w negocjacjach, to podzielmy zadania według tego klucza”. W ogóle myślę, że czas przygotowań do ślubu to próba dla związku. Przekonujemy się, czy możemy na siebie liczyć, potrafimy się zorganizować, współpracować, jaką mamy uważność na siebie. To pokazuje, jak później będziemy wspierać się w życiu małżeńskim. Gdyby partner zrzucił na mnie wszystkie zadania i wymigiwał się od współpracy, to chyba wolałabym odwołać ślub.

Na jednym z kanałów telewizyjnych jest program dokumentalny, który pokazuje, jak z przygotowaniem ślubu radzą sobie mężczyźni. Kobiety są całkiem odsunięte od organizacji i nic o efekcie końcowym nie wiedzą. Pan młody decyduje samodzielnie o wszystkim – łącznie z wyborem sukni ślubnej. I jak się okazuje w większości przypadków kobiety są zadowolone i zupełnie zaskoczone, że udaje się ich partnerom wszystko ogarnąć i, że znają ich gust, wiedzą, co im się będzie podobało.

Anna: Rzeczywiście, kobiety miewają poczucie, że wszystko same zrobią lepiej. Jednak potrafią oddać część zadań, a później bywają mile zaskoczone, że partner nie dość, że dopiął wszystko na ostatni guzik, to jeszcze wykazał się kreatywnością i je zaskoczył. Warto dawać kredyt zaufania, nie delegować na partnera, a dzielić się zadaniami. Ustalić, za co kto odpowiada. A jak ustalimy, to zaufać, a na koniec nie negować.

Święto miłościŚwięto miłości Fot. Karolina Miadowicz

Czy po tylu latach w branży ślubnej, kiedy przychodzi do ciebie para, jesteś w stanie ocenić, czy ich związek przetrwa?

Kamila: Trzeba bardzo mocno wejść w relacje między ludźmi. Żadna z par, z którymi pracowałam ślubu nigdy nie odwołała, wszystkie pozostają w szczęśliwych związkach małżeńskich. Do tej pory trafiałam na pary bardzo się kochające.

Coraz więcej jest komplikacji rodzinnych. Rodzice się rozwodzą, mają kolejne dzieci, ich partnerzy mają swoje dzieci. Jak usadzić najbliższych w kościele? Czy ojciec pana młodego ma siedzieć koło byłej żony czy może z obecną partnerką. Pomocy!

Anna: W savoir-vivrze odpowiedź na wiele pytań zaczyna się od słów: „To zależy”.

Kamila: Dwa pierwsze rzędy w kościele powinny być zajęte przez osoby najbliższe. Osoby takie jak ja, oddelegowane do organizacji uroczystości, zajmują się komunikowaniem i usadzaniem osób w odpowiednich miejscach. Często słyszę pytanie: „Po której stronie mamy usiąść?”. To proste - goście panny młodej siadają za jej plecami, po prawej stronie, pana młodego za nim - czyli po lewej stronie. Jeśli nie korzystamy z pomocy organizatora, warto wytypować osobę, która się tym zajmie i zachęci gości do siadania bliżej ołtarza, a nie w ostatnich rzędach. Ona także powinna zapanować nad ludźmi czekającymi przed kościołem - jeśli wszyscy mają być w środku i czekać na pojawienie się pary młodej.

W przypadku skomplikowanych, patchworkowych sytuacji, zależy jakie są relacje. Jeśli między rozwiedzionymi rodzicami pary młodej jest konflikt, to nic się nie stanie, jeśli będą siedzieli za sobą z nowymi partnerami. Uważność na parę młodych nakazywałaby wzniesienie się ponad podziałami – wtedy rodzice powinni siedzieć w pierwszej ławie koło siebie, a ich nowi partnerzy dalej.

Anna: Ja proponuję ustalić to wcześniej, nie zostawiać tego na ostatnią chwilę. Warto rozmawiać z rodzicami, dowiedzieć się, jak będzie dla nich komfortowo, przekazać, co dla pary młodej jest ważne.

Czy okoliczności ślubu są dobrym momentem na to, żeby naprawiać relacje? Zaprosić ojca, którego się nie widziało od dwudziestu lat. To dobry pomysł?

Anna: Różne są relacje i różne są potrzeby. Jeśli ktoś ma poczucie, że ojciec był nieobecny, nie wychowywał, nie interesował się, ale to jest ważne - to warto spróbować. Najwyżej się nie uda. Ale jak nie spróbujemy, to później możemy żałować.

Kamila: Jedna z moich panien młodych poprosiła o to, żeby do ołtarza poprowadził ją ojczym - osoba, która de facto ją wychowywała, wspierała. To zależy od potrzeb.

Dekoracja stołuDekoracja stołu Fot. Adam Sobolewski

Robi się jeszcze wesela na pokaz, takie zastaw się, a postaw się?

Kamila: Tak, zdarzają się takie sytuacje. Ale nie zdarzyło mi się współpracować z parami, które brały kredyt na wesele. Raczej albo sami mają takie możliwości finansowe, oszczędności, albo rodzice finansują. I zapraszają dużo gości, organizują wesele na wysoki połysk, bo taką mają potrzebę, a nie bo chcą się pokazać.

No właśnie finansowanie przez rodziców. Za pieniędzmi idzie władza, czy rodzice wykładając środki nie narzucają woli?

Kamila: Rodzice chętnie rozszerzają listę gości o swoich znajomych, u których dzieci byli na ślubie. Radzę parom, żeby oddawały pulę - np. pięciu-dziesięciu zaproszeń dla gości rodziców. Dobrze jednak wyznaczać granice. Inna często występująca sytuacja ma miejsce wtedy, kiedy rodzice w dyskusji na jakiś temat zwracają się do mnie z pytaniem: „Ale czy ja nie mam racji?”. Tu nie chodzi o rację, chodzi o relacje i potrzeby pary młody. Mądry rodzic będzie pomagał i wspierał, a nie narzucał swoje zdanie. Ostatecznie ten dzień jest świętem młodej pary.

Anna: Ważne, żeby rodzice pamiętali, że ich relacja z dziećmi jest jedyną, w której nie następuje wymiana. Oni nam coś dają, a my przekazujemy to naszym dzieciom. Nie oczekuje się wdzięczności w drugą stronę. Jeśli dają pieniądze na przyjęcie to nie dlatego, że mają interes, żeby stawiać warunki, jak wesele i ślub mają wyglądać. Dają je po to, żeby dzieci zorganizowały ślub zgodnie ze swoimi marzeniami. Dzieci z kolei powinny się zastanowić, dlaczego dla ich rodziców jest ważne, żeby zaprosić te konkretne osoby. Oni też chcą świętować ten dzień w gronie ważnych dla siebie osób. Jeśli w ten sposób na to spojrzymy, to będziemy skłonni uwzględnić ich potrzeby.

Zostańmy jeszcze chwilę przy tym, co najczęściej rodzice próbują narzucić. Co, oprócz listy swoich gości, próbują przeforsować?

Kamila: Mamy panny młodej próbują narzucić im wybór sukni. Kiedy towarzyszą pannie młodej w salonie z sukniami, kręcą nosem na kolejne propozycje. Często kierują się tylko swoim gustem, nie zwracając uwagi na to, w czym ich córka czuje się komfortowo, co jest zgodne z jej gustem. Mamy potrafią się w tym zapędzić. Często jestem mediatorem, łącznikiem między parą młodą a ich rodzicami.

Anna: Ja się spotkałam z mamą, która - chociaż para młoda całkowicie wzięła na siebie finansowanie ślubu, rodziców traktując jako honorowych gości - była oburzona tym, że na zaproszeniach zabrakło formułki, że para zaprasza „wraz z rodzicami”.

Kamila: Rodzice są także przywiązani to tradycyjnych zwyczajów: błogosławieństwa, powitania chlebem i solą, rzucania kieliszkami. A pary młode nie chcą tych elementów. Warto wcześniej z rodzicami porozmawiać, ustalić, wytłumaczyć, dlaczego nie chcemy np. błogosławieństwa.

Duży nacisk kładziecie na relacje.

Kamila: Z mojego punktu widzenia są trzy żywioły, nad którymi nie da się zapanować: dzieci, zwierzęta i pogoda. Stres towarzyszący ślubowi wynika z tego, że pierwszy raz bierzemy w nim udział, nie mamy tej sytuacji przetrenowanej.

Anna: Naprawdę mniej ważne jest to, czy bukiet wyszedł większy czy mniejszy. Liczy się to, że czujemy, że otaczają nas bliscy, osoby, które nam dobrze życzą. Do reszty lepiej zachować dystans.

Orszak ślubnyOrszak ślubny Fot. Adam Sobolewski

Czy śluby i wesela ulegają trendom? W jakim kierunku idzie moda?

Kamila: Jest silny trend cywilnych ślubów plenerowych. Jest ich coraz więcej i bardzo mnie to cieszy, bo śluby w innym otoczeniu wyglądają o wiele lepiej.

Coraz więcej jest także ślubów symbolicznych. Tak się dzieje w przypadku par mieszkających za granicą. Biorą ślub cywilny poza Polską, a w Polsce ma miejsce ślub symboliczny - z celebrantem. W tym wypadku nie ma regułek prawnych, para młoda może w ślubować swoimi słowami. Wszystko ustalane jest indywidualne.

Budżety na wesela i śluby maleją?

Kamila: Rosną. Najdroższe, bo pochłania 30-40 procent budżetu, jest menu. Coraz więcej pary młode wydają na dekorację, z czego się cieszę, bo podnoszą rangę i prestiż uroczystości. Pary dają się przekonać do kręcenia filmów - w niczym nie przypominają dawnych produkcji, teraz to kilkuminutowe teledyski. Pary dbają o personalizację ślubu, chcą, żeby był inny niż wszystkie.

Na koniec, proszę, rozwiejcie jeden z dylematów stojących przed gośćmi. Ile mają dać w kopercie?

Kamila: Tyle, ile mogą. Jeśli nas nie stać, dajmy tyle, ile uważamy, że możemy dać.

Anna: Myślę, że wiele osób ma trudność w rozmawianiu o pieniądzach i dlatego później na pięknych formalnych zaproszeniach mamy wierszyki o „pieniążkach do sakieweczki”. Nie piszmy na zaproszeniach, że prosimy o pieniądze, lepiej ująć to na przykład tak: „Naszym marzeniem jest budowa domu i będziemy wdzięczni, jeśli pomożecie nam spełnić to pragnienie. Dziękujemy”. Ile dać? Tyle, ile uważasz. Ogólnie jest przyjęte, że tyle, ile kosztuje menu plus 100 zł. W Warszawie talerzyk to średnio 250 zł. Czyli 600 zł od pary. Ta średnia pokrywa się z realiami. Ale pamiętajmy także, że ślub i wesele nie powinny być traktowane jako inwestycja, która ma się zwrócić. Bo raczej się nie zwróci. To jest inwestycja życiowa, we wspomnienia, ale nie finansowa.

.. .

Więcej na temat organizacji ślubu przeczytasz w książce "Wasz wymarzony dzień" Anny Dąbrowskiej i Kamili Romanow wydanej przez Znak Litera Nova.

Te 15 zasad savoir-vivre każdy wykształcony Polak musi znać. Poradzisz sobie?
1/15Spotkanie dwóch kobiet. Która pierwsza wyciąga dłoń podczas przywitania?

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (1)
"Wesele to nie inwestycja, która ma się zwrócić. To inwestycja we wspomnienia". Czego spodziewać się po ślubie i ile dać do koperty?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • lusia54321

    0

    BRAK CI MOTYWACJI ABY OSIĄGNĄĆ SYLWETKĘ TWOICH MARZEŃ?
    1. ZAMÓW PAKIET DZIK LUB PAKIET DLA KOBIET NA WWW.IGORTRENERONLINE.PL
    2. WYŚLIJ SWOJE ZDJĘCIA „PRZED” I „PO” PRZEMIANIE.
    3. WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE PRZEMIANA MIESIĄCA NA WWW.IGORTRENERONLINE.PL
    4. WYGRAJ 10.000 ZŁ !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Życie i styl:
Najczęściej czytane