"Oho, ktoś tu ma okres" - ile razy słyszałaś to pytanie? To znak, że "Oho, komuś skończyły się argumenty"

Autorka książki "Tak, mam okres, a co?" Clara Henry udowadnia, że pytania o okres i PMS są seksistowskie, deprecjonujące i bardzo nie na miejscu. I podpowiada, jak je obśmiać.

Clara Henry pisze w swojej książce "Tak, mam okres. A co?":

Prowadząc od lat życie istoty menstruującej, doszłam do wniosku, że miesiączka nie jest tylko czymś wstydliwym - bywa też pretekstem do obraźliwej zaczepki. Szczyt poniżenia to usłyszeć drwiące pytanie „Masz okres, czy co?”, gdy akurat jesteś zła, smutna albo poruszona.

Tak to właśnie działa - jeśli kobieta wyraża własne zdanie na jakiś temat, to automatycznie musi mieć okres. W gruncie rzeczy wzorzec ten powtarza się nieustannie. Nawet jeśli posiadaczki macicy są złe, poruszone lub poirytowane z innego powodu, to za każdym razem, gdy podnoszą głos, przypisuje im się miesiączkę. A jeśli nawet jej nie mają (bo nic takiego nie zauważyły w swoich majtkach), to w cudowny sposób krew nagle tryska i ni z tego, ni z owego dostają okresu, bo jakżeby inaczej mogły mieć własne zdanie. Takie przynajmniej odniosłam wrażenie z rozmów z tymi, którzy często zadają innym pytanie „Masz okres, czy co?". Kiedy Sknerus McKwacz widzi symbol dolara na samą myśl o interesach, ten typ ludzi, myśląc o menstruacji, widzi armię rozwścieczonych kobiet. (...)

Czy da się przewidzieć, że partner nas zdradzi? [LEPSZY SEKS]

Pytanie „Masz okres, czy co” jest przede wszystkim błędnie sformułowane. W większości wypadków posiadaczki macicy są lekko poirytowane, gdy mają PMS, a nie miesiączkę. Poza tym zupełnie zrozumiałe jest, że kobieta może nie być w superdobrym humorze, kiedy odczuwa pulsujące bóle miesiączkowe na całym dolnym odcinku od krzyża do pępka, więc taki ciekawski osobnik powinien się raczej spytać: „Masz bóle miesiączkowe, czy co?”.

Do tego, co najmniej równie ciekawą rzeczą jest fakt, że coś tak naturalnego i zdrowego jak miesiączka stało się powszechnym sposobem deprecjonowania ludzi. Miesiączka została zaakceptowana jako powód, dla którego poglądy niektórych można wziąć, porwać na kawałki, rzucić nimi o ścianę, a na koniec podeptać resztki. (...)

 

Problem w tym, że gdy miesiączka staje się tematem, którego wiele osób, przede wszystkim młodych, unika, potwornie trudno rozstrzygnąć, jakie podejście jest w porządku, a jakie nie. To, że nie chcesz mówić o miesiączce jest absolutnie okej, ale powoduje też, że inni traktują ten temat w podobny sposób, respektując to, że nie czujesz się komfortowo, mówiąc otwarcie o tej cieczy wypływającej z organizmu. Każdy musi zaprzyjaźnić się z miesiączką we własnym tempie i tyle. Więc czym tak właściwie jest miesiączkowy seksizm?

Czy istnieje jakaś granica między tym, co jest okej, a tym, co takie nie jest? Skąd można wiedzieć, co jest seksizmem, a co tylko ciekawskim pytaniem, gdy wbrew naszej woli ktoś na szkolnym korytarzu skonfrontuje nas z tym, co dzieje się w the vajayjay?

Rys. $pacemilk/Flickr.com/CC BY-NC-ND 2.0.Rys. $pacemilk/Flickr.com/CC BY-NC-ND 2.0. Okres menstruacja

(...) „Masz okres, czy co?” może w zależności od intonacji i kontekstu oznaczać dwie diametralnie różne rzeczy. Jest spora różnica między tym, czy pytanie to zostanie zadane szczerze (jako reakcja na przykład na twoje wyzwanie, że boli cię brzuch), a tym, gdy ktoś rzuca je za każdym razem, gdy dziewczyna stara się przedstawić swoje opinie. Doświadczenie podpowiada mi, że gdy pada w kontekście, w którym synonim miesiączki nie został wspomniany (co jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem), stopień seksizmu jest zawsze względnie wysoki.

Następnym razem, kiedy ktoś zapyta „Masz okres/PMS, czy co?", odpowiedz:

Krótkie spokojne „nie”. Niezależnie od tego, czy masz miesiączkę, czy jej nie masz, przecząca odpowiedź nigdy nie rozpęta dalszej dyskusji.
Krótkie, spokojne „tak” lub „nie” w zależności od tego, czy masz akurat miesiączkę (albo PMS), czy jej nie masz. Najlepiej dodaj na koniec „A co? Potrzebujesz jej?”.

Na stwierdzenie „Oho, ktoś tu ma okres?”, powiedz:

Oho, komuś skończyły się argumenty.
Tak mam miesiączkę/Nie, nie mam miesiączki, ale bez względu na to, co dzieje się między moimi nogami, możesz wziąć swoje seksistowskie, patriarchalne zaczepki i sprawdzić, czy nie ma cię przypadkiem za drzwiami, a przy okazji skończyć z dyskredytowaniem moich opinii, twierdząc, że wynikają wyłącznie z tego, że od czasu do czasu cieknie mi z cipki krew”.

.. .

Cytowane fragmenty pochodzą z książki Clary Henry „Tak, mam okres. A co?" w przekładzie Agaty Teperek wydanej przez Grupę Wydawniczą Foksal.

Więcej o:
Komentarze (44)
"Oho, ktoś tu ma okres" - ile razy słyszałaś to pytanie? To znak, że "Oho, komuś skończyły się argumenty"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • japka_putina

    Oceniono 60 razy 24

    Przecież to kompletny bełkot jakiejś kretynki. Żenujące, że można coś takiego potraktować serio i jeszcze polecać czytelniczkom.

  • ludzik1-live

    Oceniono 34 razy 22

    Oho ,ktoś tu dawno nie r uchał -to właściwa odpowiedź.Ewentualnie oho komuś tu nie staje ...
    Tego typu teksty świadczą o prymitywnym, chamskim towarzystwie w jakim ta pani się obraca

  • pawlan

    Oceniono 40 razy 16

    Nigdy nie pytałem kobiety czy ma okres. Nie moja sprawa. Niemniej zdarzyło mi się zapytać kilka kobiet czy mają aktualnie PMS, szczególnie kiedy nagle zaczynają zachować się w tak irracjonalny sposób że zrzucenie tego na uderzenie hormonów nie jest obelgą, tylko próbą wytłumaczenia sobie tego inaczej niż podejrzeniem poważnych problemów z psychiką.

  • kataryniarski

    Oceniono 27 razy 13

    I naprawdę z tego powodu trzeba było AŻ cała książkę napisać???

    Ktos tu chyba znalazł sobie sposób jak na tampony na naiwnych zarobić :D

  • mr.superlatywny

    Oceniono 25 razy 11

    No tak - ale gdy publicznie mówi sie o facetach, ze "nie maja ja(ec)j" - to juz lepiej ??

  • wamal

    Oceniono 10 razy 10

    W którejś części serii o 007 była "+- taka dyskusja"
    -... z całym szacunkiem M, ale chyba nie ma Pani "jaj"...
    - dzięki temu nie muszę nimi myśleć!!!

  • Gość: odkrywca

    Oceniono 21 razy 9

    >>"Oho, ktoś tu ma okres" - ile razy słyszałaś to pytanie? To znak, że "Oho, komuś skończyły się argumenty"<<
    To tak oczywiste, że na czytanie dalszego ciągu naprawdę szkoda czasu

  • chybajedynymyslacy

    Oceniono 13 razy 7

    "gdy ktoś rzuca je za każdym razem, gdy dziewczyna stara się przedstawić swoje opinie. "
    35 lat przezylem, w srodowisko mesko-damskim, w ktorym bywalo grubo i lataly grube zarty.
    NIGDY nie slyszalem, zeby ktos tak powiedzial do kobiety, ktora przedstawiala swoje opinie.
    Argument bywal uzywany, jesi ktoras ryczala bez powodu, ale wtedy mowila to najczesciej sama KOBIETA, raczej nie faceci.

    20 lat was czytam ale naprawde totalnie juz odlecieliscie.

  • fagusp

    Oceniono 19 razy 7

    Kiedy moja lepsza połowa ma okres to faktycznie kończą mi się jakiekolwiek argumenty. Wtedy po prostu trzeba ten okres przeczekać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX