Ich dwóch, pełna kosmetyczka i wyzwanie: makijaż bez lustra. 'Szacunek i współczucie, że się z tym mierzycie'

Wiedzieli, co to eyeliner i blendowanie cieni, a mając przed sobą nie lada wyzwanie, okazali prawdziwą męską solidarność. Zobaczcie, jaki prezent koledzy z redakcji zrobili nam na Dzień Kobiet.

Choć w naszej mocno sfeminizowanej redakcji panuje równouprawnienie, to w jednym zdecydowanie się różnimy: dziewczyny się w większości malują, a chłopaki zupełnie nie. Okazało się, że Marek i Arek, dwaj redakcyjni koledzy, skrycie nas w tej materii podziwiają. A że są ambitni, to – potajemnie i pod osłoną ważnych rzeczy do zrobienia – postanowili się zmierzyć z popularnym wśród dziewczyn internetowym wyzwaniem: makijażem bez lusterka.

Jakoś zdobyli kosmetyczkę wypchaną kolorowym przeciwnikiem, umówili studio i zasiedli przed kamerą. Potem „blendowali”, „smyrali cieniami”, „podkręcali rzęskę”. Wiedzieli, które to szminka, a które błyszczyk („lips, to błyszczyk”). Poszli szeroko (nie odmawiając sobie oczywiście zakręconego wąsa – Marek ma, to Arek też dostał) i zgodnie z trendami (ciemna szminka, modna geometryczna kreska na powiece, śmiałe próby konturowania).

Gotowy filmik zaprezentowali nam tuż przed Dniem Kobiet – w dowód uznania codziennego trudu porannego szykowania się do ludzi. Chłopaki, uśmiałyśmy się do łez i jesteśmy pod wrażeniem waszej znajomości makijażowej nomenklatury („blendowanie” zrobiło wrażenie na nas wszystkich). Dzięki!

DOŁĄCZ DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOKU >>

Który kosmetyk Was pokonał?

Marek i Arek (chórem): Eyeliner!

Marek: Niewykonalne. A wydawało się takie proste.

Arek: Za to najłatwiejsze było blendowanie naszych pięknie położonych cieni. (czyli – przypomnijmy – „smyranie cieniami”– przyp. red.)

Czy wyobrażacie sobie malować się codziennie, jak wiele kobiet?

Arek: Na pewno można dojść do wprawy i robić to w trzy minuty. Samo malowanie ok, ale to ciągłe zmywanie i presja, z jaką kobiety muszą się zmierzyć, kiedy nie zrobią mejkapu... Szacunek i współczucie.

Marek: Po zjedzeniu tony szminki z ust i spędzeniu kilkunastu minut ze sklejonymi powiekami stwierdzam, że codzienne malowanie się odpada. Z lustrem czy bez lustra (podejrzewam, że i z lustrem pomalowałbym się niewiele lepiej).

Czy po tym śmiałym eksperymencie patrzycie jakoś inaczej na mocno umalowane dziewczyny?

Arek: I po, i przed patrzyłem tak samo: trochę jak pisanki wymalowane i trochę takie oszukiwanie. Ale to trwa już setki lat, najwidoczniej działa. Opisałbym to w schemacie: makijaż podkreśla naturalne piękno kobiet, widzicie wówczas, że facetom się podoba i malujecie się dalej. Zamknięte koło, do którego przywykliśmy.

Marek: Ja jestem pełen podziwu dla kunsztu.

Malowanie się jest fajne, czy to zbędna fanaberia i jesteśmy piękne bez mejkapu?

Arek: Jeśli dziewczyna chce się malować – to jest fajne. Ja to szanuję, tak samo jak szanuję brak makijażu.

Marek: Delikatny, świeży i podkreślający urodę makijaż to jest to. Grubej szpachli mówię zdecydowane NIE. Przesadzony makeup, w dodatku nieumiejętnie zrobiony, jest nie do obrony! Jakkolwiek nie zabrzmi to banalnie, to naturalność - moim zdaniem - jest najlepszym, najseksowniejszym i najbardziej kobiecym makijażem, jaki może nosić kobieta.

A tak z wyzwaniem makijażu bez lustra poradziła sobie jakiś czas temu makijażystka Ania Krzak. Komu poszło lepiej?

Makijaż bez lustra wydaje się prosty, prawda? Zobacz, jak poradziłyśmy sobie z tym zadaniem [WYZWANIE]

Więcej o: