Pierwsza okładka polskiego "Vogue'a" była sensacją. Druga? Poprawna do bólu. Cofa nas w czasie

Pierwsza okładka "Vogue'a" wywołała poruszenie na rynku wydawniczym i w polskiej branży mody. Czas na drugi numer. Sukcesu pierwszego raczej nie powtórzy. Z okładki spogląda na nas 45-letnia czeska modelka - Eva Herzigova.

Głośna okładka polskiej edycji "biblii mody" z Małgorzatą Belą i Anją Rubik na tle Pałacu Kultury odbiła się szerokim echem. Jednych zachwyciła, innych oburzyła (więcej na ten temat przeczytasz tu: Pierwsza okładka polskiego "Vogue'a" i już kontrowersje. Dla jednych "doskonała", dla innych "koszmar" i "żart"). Tych, którzy czekali na kolejną sensacyjną okładkę, czeka niestety rozczarowanie.

Drugi numer jest poprawny do bólu. Wpisuje się w trendy promowania dojrzałego piękna i prezentuje na okładce Evę Herzigovę, popularną w latach 90. supermodelkę. Bohaterkę drugiego numeru "Vogue Polska" sfotografował w Nowym Jorku Chris Coll. I trzeba przyznać, stanął na wysokości zadania. Wszystkim krytykującym pierwsze okładkowe zdjęcie polskiej edycji, to powinno przypaść do gustu, bo... niczym się nie wyróżnia na tle edycji z innych krajów.

Najbardziej interesujący jest chyba sam wybór gwiazdy okładkowej. Eva Herzigova, urodzona w 1973 roku w Czechosłowacji, była pierwszą wielką, międzynarodową gwiazdą modelingu z krajów byłego bloku wschodniego. Pojawiała się na wybiegach wszystkich topowych marek - Givenchy, Luis Vuitton czy Victoria’s Secret. Jej kariera rozwijała się równolegle z  karierami Naomi Campbell, Cindy Crawford czy Claudii Schiffer.

Wszystkie topmodelki, których popularność przypadła na lata 90., mogliśmy podziwiać w ubiegłorocznym pokazie domu mody Versace, który w ten sposób postanowił oddać hołd zamordowanemu twórcy marki – Gianniemu Versace. Światowe media zachwyciły się wtedy wielkim powrotem czołowych modelek.

W Polsce ten wielki powrót gwiazd modelingu odczuliśmy dopiero w tym roku. Szlak przetarła nowa kampania Reserved z udziałem Cindy Crawford (więcej tutaj: Cindy Crawford, jakiej nie znaliśmy! A do tego jak tańczy! I to znowu dla polskiej marki). A teraz dołączył do tego trendu magazyn "Vogue" z piękną Evą Herzigovą.

ZOBACZ TAKŻE: "Vogue Polska": hipsterski, intelektualny, celebrujący siermiężną polskość. Na pewno inny niż można było się spodziewać... [OPINIA]

Trzy kobiety, które na co dzień ubierają się na czarno i ich kolorowe metamorfozy [KOLOROWA REWOLUCJA]

Więcej o:
Komentarze (32)
Pierwsza okładka polskiego "Vogue'a" była sensacją. Druga? Poprawna do bólu. Cofa nas w czasie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Kamila

    Oceniono 28 razy 24

    "czytał " ktoś 1. wydanie? SAME REKLAMY, kilkaset stron reklam i nic więcej, jak folder z Biedry przed Bożym Narodzeniem, dzięki, gazetka dla półmózgów

  • Gość: gg

    Oceniono 17 razy 17

    Ktoś tam panuje nad tym liternictwem, czy te wasze "vipy" o tym decydują. Trzy wyrazy na okładce i układ jak z liceum. Macie w ogóle pojęcie o układzie czcionki. Przecież gorzej tego wcisnąć się nie dało!
    Nazwiska, szum od miesięcy, reklama, wypowiedzi, a na koniec wali amatorszczyzną jak gradem

  • eend

    Oceniono 16 razy 16

    Obrazek na okładce nie ma nic wspólnego z rzeczywistym wyglądem Evy Herzigovej.
    To jest absolutny TWÓR PHOTOSHOPOWY, nie wiem czym się zachwycać lub w ogóle dyskutować ?

  • Gość: kol

    Oceniono 26 razy 12

    Pierwsza okładka nie była sensacyjna, tylko była wielkim rozczarowaniem i stała się tematem masowych kpin i przeróbek, stąd dużo szumu wokół niej. Nawet nie chodzi o zdjęcie, które nie było złe, ale o to, że nie zaprezentowano żadnego pomysłu, koncepcji, tylko skorzystano z pomysłu z okładki Przyjaźń z 1960 roku. Te same atrybuty: wołga, Pałac Kultury, modelka, ta samo ujęcie, tylko oddalony kadr. Nie tego oczekuję po kultowym piśmie wchodzącym na polski rynek, tym bardziej że wprowadza go osoba z zapleczem finansowym i dużymi koneksjami, która nie musi się na piśmie dorabiać. Musi się jednak nauczyć, że duże nazwiska, owszem przyciągną reklamodawców (chyba że tylko o to chodzi) i na chwilę konsumentów, ale żeby istnieć na dłuższą metę jako pismo o wysokim standardzie, potrzeba kreatywnych ludzi z polotem i wyobraźnią, a jak widać, takich tam nie ma. Kolejna okładka jest tak żadna, tak nijaka i obojętna, że nawet nie chce się na niej zawiesić oka. Jednak koncentrowanie się tylko na okładce, to błąd, bo dużo gorzej dzieje się wewnątrz. Kompletna sieczka materiałowa, brak jakiegokolwiek pomysłu, projektu i czcionki jak na ulotce z reklamą opon. Dramat!
    Mówię to z wielkim żalem, bo po zestawie osób, które miały mieć pojęcie, oczekiwało się pisma, jakiego nie ma, czyli klasy, elegancji, świetnej formy, dużej kultury projektowej, a mamy takie Party na prawie 500 stron.

  • pix_d

    Oceniono 11 razy 9

    "BIblia mody"? Raczej katalog reklam...

  • Gość: niko

    Oceniono 12 razy 8

    Po tych okładkach widać, że pismo nie ma szefa artystycznego, który stawia wymagania i odpowiada za kreację. Pierwsza nie wykorzystała potencjału modelek i Pałacu Kultury, nadawała się raczej do pisma społeczno-politycznego, nie Vogue. Druga okładka pod względem literniczym i kolorystycznym jest totalną amatorszczyzną!
    Pozatrudniano w Vogue ludzi, którzy nie znają się na sprawach wizualnych, grafice, kolorystyce, kompozycji i ogólnie - kreacji. Zróbcie może nowy nabór, chętnie wezmę w nim udział!

  • Gość: niko

    Oceniono 6 razy 6

    Aby mieć dobre pismo modowe trzeba znać się na modzie, projektowaniu graficznym i kreacji. Tu tego drugiego i trzeciego nie ma!

  • spamboy

    Oceniono 9 razy 5

    Pierwsza nie była sensacją ale KLAPĄ.

  • jannowak76

    Oceniono 7 razy 5

    to najpiękniejsza okładka katalogu reklam jaką kiedykolwiek widziałem ;-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX