Wspieram czarne marsze, ale ostatnio zobaczyłam, jak widzą je z boku "zwykli Polacy". I zwątpiłam [LIST]

Nasza Czytelniczka przysłała prowokacyjny list: czego spodziewać się po politykach, skoro "zwykły Polak" myśli tak samo? Czy ludzie, którzy nie przyłączają się do protestów, patrzą na feministki z nienawiścią?

Uważam się za feministkę. Byłam na kilku czarnych marszach wybieram się na najbliższy, 23 marca. To, co dzieje się obecnie w kwestii praw kobiet, jeży mi włos na głowie. Gdy stoję z innymi protestującymi kobietami w tłumie, nie czuję się „suką”, „wariatką”, „pier****ną k***ą”. A ostatnio zrozumiałam, że właśnie tak widzi mnie spora część ludzi, którzy nie protestują. Tzw. „zwykli Polacy”.

Czwartkowy wieczór, cała Warszawa wraca do domu w zacinającym deszczu. Jest 8 marca i większość osób ma w rękach jakiś kwiatek. Kończy się Dzień Kobiet. Każdy zmęczony. Ja też. Ląduję w środku miejskiego paraliżu: rondo w centrum otoczone policją, jakby przyjechał sam Donald Trump. Komunikacja miejska wstrzymana. Policja z radiowozów ogłasza przez megafon, żeby nie czekać na autobusy, bo nie przyjadą. Zaczyna się Strajk Kobiet.

Ja dziś nie protestuję. Autobusów rzekomo nie będzie, uznaję więc, że się przejdę (do domu mam 6 km, zdrowy dystans do pokonania). Idę i słucham, co mówią ludzie, którzy też ruszyli pieszo i teraz szybko mnie mijają: „Je**ne k**wy”, „Suki”, „Zaj***ł bym was wszystkie”, „Do domu, k***a”, a nie miasto ludziom blokować!”. Pogardliwe machanie rękami. To mężczyźni, starzy, młodzi, część pewnie nawet wykształcona. Raczej mają żony, dziewczyny, matki, siostry.

Dalej kobiety: „Już rzygam tymi feministkami”, „Nie mają dnia, żeby nie protestowały”, „Nie po to cały dzień haruję, żeby nie mieć jak do domu wrócić!” „Jakbym miała taką córkę, to bym dotąd biła, aż by d*pa równo spuchła”, „Męża se znajdźcie jedna z drugą, a nie takie problemy!”. Prawdziwe zdania, wypowiedziane publicznie. Ledwo mogę w to uwierzyć.

I wtedy naprawdę zjeżył mi się włos na głowie. Czego spodziewać się po politykach, kiedy naród uważa tak samo? „Zwykły Polak” chce w czwartek po pracy wrócić do domu bez utrudnień. „Zwykła Polka” ma dzieci i męża, a do tego ciężką pracę na kasie i problemy feministek są dla niej wydumane. Jeśli nie jedzie tramwaj, a pada deszcz, ludzka złość musi się na kimś skupić, a feministki, które zablokowały miasto, są najłatwiejszym celem.

Czytaj też: Oni nie mają córek, sióstr, żon? - pyta forumowicz o polityków prawicy. "Mają, ale mają też kasę na aborcję"

Nikt nie powiedział: „To nie ich wina, że protestują, to przez politykę rządu nie jedzie nasz tramwaj”. Albo: „To policja wprowadza dezinformację, a marsze i zgromadzenia są różne, bo mamy demokrację i ten też dało się lepiej zorganizować po stronie zabezpieczających” (tramwaje i autobusy chwilę później przyjechały i ludzie zaczęli je gonić). Czemu za to też oberwało się kobietom?

„Zwykli Polacy” w żaden sposób nie identyfikują się z feministycznymi hasłami, bo te hasła są kompletnie oderwane od ich rzeczywistości. Nie chcą mieć problemów, nie chcą się wysilać, nawet chodzić im się nie chce. Moje zdrowie, moje prawo do decydowania o sobie, moje przyszłe dziecko wcale nie jest ważne dla narodu. Ważne, żeby autobus „zwykłego Polaka” przyjechał na czas. No chyba, że nie jedzie przez mecz na Stadionie Narodowym. Wtedy jest ok.

Zwątpiłam w to, że te marsze dają coś, poza podgrzewaniem nienawiści do kobiet. Przekonują przekonanych. To tak, jak z masami krytycznymi, czyli przejazdami rowerzystów przez miasto, by podkreślić, że są pełnoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego. Ilekroć się odbywają, kierowcy samochodów są wkurzeni, a część do tego stopnia, że dodają gazu i tworzą się sytuacje niebezpieczne. Polski naród jest wkurzony na feministki, czyli też na mnie, bo ciągle protestujemy, a on nie rozumie, dlaczego (przecież aborcja nie jest ok!). I to pewnie też po stronie feministek leży wina, że ludzie nie wiedzą, o co się upominamy. A rząd dodaje gazu.

Magda

Piszcie do nas listy na adres kobieta@agora.pl. Wybrane teksty, za zgodą ich Autorów, opublikujemy na kobieta.gazeta.pl. Autorom rewanżujemy się drobnym upominkiem.

Więcej o: