To nie są zwykłe pączki. Dzięki nim dzieci i młodzież z Parkowej w Krakowie dostaną własne ogródki

Gdy dzieciaki z zachwytem zrywały w moim ogrodzie świeże truskawki, pomyślałam, że mogłyby same hodować sobie owoce i warzywa. Dlatego usmażymy pączki, z których dochód przeznaczymy właśnie na takie ogródki - mówi Marta Bradshaw, założycielka platformy Eataway. Sprawdź, jak kupić specjalne pączki.

Pewnie niektórzy z Was mają dość tego zamieszania wokół pączków. A ściślej - wokół tłustego czwartku. Do cukierni ustawiają się wtedy długie kolejki, a na tego, kto odmawia zjedzenia choćby jednego pączka, patrzy się jak na przybysza z innej planety.

Są jednak takie pączki, które poza sporą porcją kalorii, mają w sobie coś więcej. To pączki, których produkcję wymyśliła Marta Bradshaw.

Według babcinej receptury

-  W środę wieczorem zaczniemy robić ciasto. Potem przez całą noc będziemy stać przy kuchni, smażyć i lukrować, by na koniec - wcześnie rano - zapakować nasze pączki i dostarczyć tym, którzy je zamówili - planuje Marta Bradshaw.

Pączki powstają według przepisu babci Marty, udoskonalonego przez Konrada, cukiernika. - Ten babciny świetnie sprawdzał się przy 50 pączkach. Ale do 1200, bo tyle zamierzamy usmażyć tym razem, potrzebne są już chociażby dodatkowe żółtka - wyjaśnia Marta.

Poza jajkami konieczne są masło, mąka, cukier, drożdże i odrobina spirytusu. Na nadzienie składa się konfitura z róż zebranych w ogrodzie Marty pomieszana z marmoladą. Żadnych sztucznych ulepszaczy. Pączki będą się smażyły na smalcu, w temperaturze 180 stopni.

- Z tą temperaturą przy smażeniu pączków mam zwykle największy problem, na szczęście Konrad jest fachowcem i czuwa - przyznaje Bradshaw. - To spore przedsięwzięcie logistyczne, w które zaangażowanych jest sumie trzynastu kucharzy - wolontariuszy. Kolejnych kilku od rana w tłusty czwartek będzie rozwozić pączki, głównie rowerami.

Marta Bradshaw sama chętnie jeździ roweremMarta Bradshaw sama chętnie jeździ rowerem fot. Eataway

Pączki Marty są mniejsze od tradycyjnych. A w związku z tym każdy ma mniej, bo około 300, kalorii (te klasyczne mają około 400 kalorii). Ale najcenniejsze jest w nich to, że kupując je, można pomóc dzieciakom z placówki opiekuńczo-wychowawczej przy ulicy Parkowej 12 w Krakowie. To właśnie tam odbędzie się wielkie smażenie.

- Wychowankowie Parkowej pomogą nam przez część wieczoru wyrabiać ciasto, a potem pójdą spać. W kuchni zostaną jednak z nami do rana dyrektor placówki i pani Monika, kucharka, która zawsze dogląda posiłków - opowiada pomysłodawczyni. W zeszłym roku razem z wolontariuszami: Konradem, Mirą, Igorem i Verushką, też smażyła charytatywne pączki. Aż 1300 sztuk! Dochód ze sprzedaży przeznaczono na pomoc zwierzakom ze schroniska w Skawinie. Dzięki zebranym pieniądzom przetrwały zimę. - Słanialiśmy się na nogach, bolały nas ręce od wyrabiania ciasta - wspomina Marta. - Obiecywaliśmy sobie, że tym razem smażyć nie będziemy, ale jak zbliża się tłusty czwartek, już nie możemy się doczekać i wiemy, że znów to zrobimy - żartuje Bradshaw.

W tym roku jednak, w trosce o samopoczucie sąsiadów, zdecydowała się przenieść pieczenie z własnego mieszkania do ośrodka przy Parkowej. - Jeszcze przez dwa tygodnie zapach pączków unosił się w kamienicy - wspomina.

Tam, gdzie rosną poziomki

Marta Bradshaw organizuje również wspólne gotowanie z wychowankami Parkowej. Właśnie podczas takich warsztatów trzy lata temu wpadła na pomysł ogródka.

- Gotowaliśmy w moim ogrodzie. Gdy zobaczyłam, z jakim apetytem dzieciaki jedzą świeżo zerwane truskawki i wiśnie, postanowiłam działać. Zebrane pieniądze przeznaczymy na skrzynki uprawne - każdy z wychowanków będzie miał swoją. A w niej zasadzi czy zasieje, co będzie chciał. Słyszałam, że dzieciaki marzą o własnych poziomkach. Żartuję, że oprócz poziomek muszą też być marchewki. Bo niektórzy nie widzieli nigdy, jak one rosną. Widzą je już gotowe, pokrojone w rosole - mówi Marta.

Kiedy wolontariusze już przygotują skrzynki, zasypią je ziemią i dostarczą na Parkową sadzonki, wychowawcy będą musieli dokładnie zaplanować podopiecznym zajmowanie się ogródkami. Marta Bradshaw jest bardzo ciekawa, jak powiedzie się to przedsięwzięcie. I podekscytowana, bo ma już kolejny pomysł.

Marta Bradshaw (trzecia od lewej) i pasjonaci gotowaniaMarta Bradshaw (trzecia od lewej) i pasjonaci gotowania fot. Eataway

- Jak ogródki się sprawdzą, może będziemy hodować na Parkowej kury? Będzie dużo świeżych jajek, także do kolejnych pączków - śmieje się.

Jak pączkować pomaganiem?

Wiadomo, że jak Marta coś wymyśli, to po prostu to robi. Tak było na przykład z platformą Eataway, która działa już od czterech lat. Dziś zrzesza ponad tysiąc kucharzy z całego świata - można za jej pośrednictwem zaprosić gości na kolację do siebie, albo kupując wcześniej potrzebne do przygotowania posiłku produkty, wybrać się do kogoś np. w Lizbonie.

A jak pomóc dzieciakom z Parkowej? Wystarczy wejść na stronę www.eataway.com i zamówić pudełko z pączkami. Można odebrać je osobiście przy ul. Parkowej 12 w Podgórzu albo podać adres dostawy. Złożony z ośmiu sztuk zestaw kosztuje 32 zł. Można je zamawiać do 27 lutego. Więcej o pączkowaniu dobrocią przeczytacie na Facebooku.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka psów, mądrych ludzi, kawy i sportowych samochodów.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Więcej o: