"Żeby zamienić kobiety w zwierzątka domowe, wystarczy ograniczyć liczbę wypowiadanych przez nie słów"

Ola Długołęcka
Christina Dalcher napisała książkę "Vox", w której kobietom zabiera się stopniowo prawo do decydowania o sobie i dosłownie pozbawia je głosu. Każda obywatelka powieściowych Stanów Zjednoczonych pod rządami konserwatywnego ruchu religijnego może wypowiedzieć 100 słów dziennie. Jeśli przeklina lub głosi niepopularne poglądy, limit zostaje zmniejszony. Przekroczenie go kończy się porażeniem prądem.

Ola Długołęcka, Kobieta.gazeta.pl: Moja profesorka na studiach zwykła powtarzać: "Słowa znaczą". A czy liczby w przypadku twojej książki także znaczą? Dlaczego kobiety mogą wypowiedzieć akurat 100 słów dziennie?

Christina Dalcher, autorka powieści "Vox" [z łaciny - głos]: Badania naukowe przeprowadzone przez zespół profesora psychologii Matthiasa R. Mehla z University of Arizona mówią o tym, że przeciętnie w krajach anglojęzycznych człowiek wypowiada 16 tysięcy słów dziennie - bez względu na płeć. W zestawieniu tym 100 słów to tyle co nic, co kropla wody dla osoby, która jest na środku pustyni. Równie dobrze to mogłoby być zero. Nie chciałam jednak, żeby w mojej powieści kobiety w ogóle nie mogły mówić. Limit 100 słów dziennie wydał mi się bardziej złowrogi i przerażający.

Wyobraź sobie, że budzisz się rano i na elektronicznym liczniku, który nosisz na ręce, masz 0, bo jeszcze nie wypowiedziałaś jeszcze ani jednego słowa, ale wystarczy jedno złożone zdanie i tracisz połowę dziennego limitu. Dla mnie takie ograniczenie jest gorsze niż całkowity zakaz mówienia.

Ale nie, liczba 100 niczego nie symbolizuje. 

Czy za napisaniem "Voxu" stał jakiś konkretny powód?

- Przychodziły mi do głowy różne pomysły i po prostu złożyły się w całość. Chodził za mną koncept ograniczeń słów. Wcześniej napisałam krótkie opowiadanie, w którym wszyscy ludzie na świecie ulegają nagle afazji [utrata zdolności mowy u osoby, która do tej pory nie miała z nią problemów - przyp. red.]. Miałam także napisać do zbioru tekst, który miał bardzo konkretne ramy: bohaterka miała być kobietą, ekspertką o bardzo wąskiej specjalizacji, a cała historia miała krążyć wokół jej niezwykłych umiejętności. Już więc widać, skąd się wziął pomysł na powieść. Moja bohaterka jest ekspertką od afazji, która żyje w świecie rządzonym przez konserwatywny religijny ruch. Kobiety są w nim uznawane za gorsze i mają wiele ograniczeń, w tym właśnie limit słów. Za jego przekroczenie są boleśnie karane rażeniem prądem.

Masz duże doświadczenie w dobrowolnym narzucaniu sobie ograniczeń, właśnie jeśli chodzi o używanie słów - jesteś autorką opowiadań z gatunku tzw. flash fiction.

- Uwielbiam flash fiction, pisanie opowiadań mających nie więcej niż 300 słów niesie za sobą ciekawe konsekwencje. Z mojej perspektywy jako pisarza oznacza to, że muszę bardzo starannie i ostrożnie dobierać słowa. I nie mam miejsca na opisy. To dla mnie ciekawe ćwiczenie warsztatowe. Z punktu widzenia czytelnika to także interesujące doświadczenie, bo zostawia się miejsce na samodzielne dopowiedzenia.

Czasami, kiedy cały dzień się do nikogo nie odzywam, i wreszcie otwieram usta, zaczynam rozmowę, mam wrażenie, że bełkoczę, mówię bez ładu i składu, że mowa nie nadąża za mózgiem.

- Moi dobrzy znajomi poznali się na obozie medytacyjnym, na którym przez trzy miesiące ludzie w ogóle ze sobą nie rozmawiali. Powiedzieli mi, że kiedy obóz się skończył, wsiedli do samochodu i zaczęli powrót do domu, słowa zaczęły się z nich dosłownie wylewać. Jakby nie mieli kontroli nad tym, co mówią.

Język to nie tylko słowa, które wypowiadamy, ale także myśli. A myślimy cały czas, używając w tym celu słów. Może więc jest tak, jak z butelką gazowanej wody. Kiedy się ją potrząśnie i otworzy, to woda dosłownie z niej wybucha. Nie mówimy, a buzują w nas myśli i słowa i kiedy wreszcie otwieramy usta, przez chwilę nie mamy nad nimi kontroli. Ale naukowych teorii na taki stan rzeczy nie znam. Jestem językoznawczynią, nie neurolingwistką.

Autorka powieści 'Vox' Christina DalcherAutorka powieści 'Vox' Christina Dalcher Fot. Laurens Arenas

Gdyby rzeczywiście doszło do sytuacji opisanej w "Voxie", jakie mogłyby być tego konsekwencje, na przykład dla prawnuczki głównej bohaterki - osoby nieznającej świata, w którym kobiety były wolne i mogły swobodnie mówić?

- Jeśli człowieka nie uda się nauczyć mówić do krytycznego wieku 14-15 lat, to już wcale się go nie da nauczyć. Tak jak w przypadku tzw. dzikich dzieci. Victor z Aveyron, schwytany w 1900 roku jako nastolatek, wychowywany przez zwierzęta w lesie, nigdy nie zaczął mówić, jego rozwój społeczny zatrzymał się po pięciu latach od znalezienia go i prób socjalizowania. Podobnie Genie, do 13. roku życia więziona w pokoju, bez kontaktu z otoczeniem, odkryta przez władze Los Angeles w 1970 roku. W ich przypadku nie pomogło nawet zaangażowanie specjalistów.

Co innego bohaterka mojej powieści, Jean. Ona zna dwa języki - nie straci już tej umiejętności. Jej córka, Sonia, opanowała mowę, ale od szóstego roku życia ją też obowiązuje nakaz używania maksymalnie 100 słów. W jej szkole są nawet konkursy z nagrodami dla dziewczynek, które wypowiedzą najmniej wyrazów. Ludzie do niej mówią, ale jej mama w bardzo ograniczonym stopniu. Sonia pod względem językowym rozwija się więc w zaburzony sposób.

W przypadku córki Soni będzie jeszcze gorzej, a kolejnym pokoleniom nie trzeba będzie zakładać licznika słów. Te kobiety same z siebie nie będą mówić - ubogi język sprawi, że z ludzi zamienią się w domowe zwierzątka. Jak w powieści "Żony ze Stepford" Iry Levina, w której żony zamieniane są w roboty, z tym wyjątkiem, że w "Voxie" nie trzeba skomplikowanej technologii. Wystarczy kobietom zabrać głos.

PsychologiaPsychologia Rys. Shutterstock

Mieszkałaś w wielu miejscach, włączając w to Zjednoczone Emiraty Arabskie. Czy widziałaś, jak kobiety są w taki czy inny sposób uciszane?

- Ciągle jest bardzo wiele miejsc na świecie, w których prawa kobiet są mocno ograniczane. Nie musimy patrzeć daleko w historię ani rozglądać się po egzotycznych krajach. W Szwajcarii kobiety zyskały prawa wyborcze w 1971 roku, a w szwajcarskim kantonie Appenzell Innerrhoden dopiero w 1990 roku, lata po Finlandii, gdzie głosują od 1906 roku. Kobiety w Arabii Saudyjskiej od niedawna mogą prowadzić samochody. Szokujące, prawda?

Ja nie czuję się uciszana jako kobieta, jednak to jest zależne od kultury, w której żyję, i ludzi, z którymi wchodzę w relacje. Posłużę się truizmem, jednak im bardziej konserwatywna i religijna jest wspólnota, tym większe ryzyko, że kobieta znajdzie się w gorszym położeniu.

Z badań, które przywołałaś, wynika, że to stereotyp, że kobiety mówią więcej niż mężczyźni.

- To przekonanie wydaje się dość seksistowskie, prawda? Zwłaszcza jeśli pójdziemy o krok dalej i rozwiniemy tezę, która idzie za tym stereotypem: "Kobiety może i dużo mówią, ale nie są to rzeczy ważne i poważne".

Badania pokazują, że kobiety wcale nie mówią więcej, ale żeby mężczyźni mieli poczucie, że powiedzieli równie dużo, co kobiety, proporcje wypowiedzianych słów muszą wynosić 75 procent słów męskich i 25 procent żeńskich.

Moja teściowa mówi, że niczym nie można jej bardziej skrzywdzić niż słowami.

- Kiedy byłam małą dziewczynką, dzieci - jak to dzieci - dokuczały mi. Przypominam sobie, że mama mówiła mi wtedy: "Pamiętaj, kamienie i kije mogą złamać twoje kości, ale słowa nie mają takiej właściwości”. To dokładnie odwrotność przypadku twojej teściowej.

Gdybym ja miała wybrać między usłyszeniem, że jestem "brzydka, głupia i stara", a oberwaniem po głowie kijem baseballowym, to wybrałabym słowa, jako mniejsze zło. Ale oczywiście każdy z nas jest inny - jedni są bardziej wrażliwi na słowa, na wyśmiewanie, zawstydzanie, inni mniej. Jeśli ktoś, a zwłaszcza małe dziecko, jest ciągle karmiony przykrymi dla niego słowami, to jest to przemoc, która wyrządza ogromną krzywdę. A każda przemoc, i fizyczna, i psychiczna, jest po prostu zła.

PsychologiaPsychologia Rys. Shutterstock

Skąd się wzięła popularność dystopijnych, czyli przedstawiających czarną wizję przyszłości, powieści feministycznych? Na liście księgarni Barnes i Nobles jest przynajmniej osiem książek z tego gatunku. Dlaczego akurat teraz są popularne, skoro głos kobiet w naszych kulturach jest dobrze słyszalny, mocny i wyraźny?

Powieści dystopijne to żadna nowość, wystarczy wymienić "Podróże Guliwera" Jonathana Swifta, "Rok 1984" George’a Orwella, powieści Huxleya, Bradbury’ego. W przypadku "feministycznych" powieści dystopijnych w miejsce męskich bohaterów pojawiły się postaci żeńskie. Dla mnie nie jest to przejaw feminizmu, tylko wprowadzenia kobiety w rolę bohaterki.

Takie powieści są popularne, bo literatura, podobnie jak moda, sztuka i wszystkie dziedziny naszego życia, ulega trendom. Jakiś czas temu była moda na powieści o wampirach i wilkołakach, i takich bohaterów opisywano. Później pojawiła się w powieściach narratorka, której nie wierzymy - tak jak w książkach "Dziewczyna z pociągu" i "Kobieta w oknie". Znowu moda. Teraz modne są seriale. Jako serial zekranizowano "Opowieść podręcznej", którą Margaret Atwood opublikowała w 1985 roku. Wtedy nie była popularna, dopiero Showmax zamienił ją w ogromny sukces. Na fali jej popularności zaczęły powstawać kolejne dystopijne powieści z kobietą w roli głównej.

Nie uważam, że żyjemy w czasach, w których kobiety są obiektem opresji, i takie książki są reakcją na nią. Przynajmniej nie w moim kraju i nie w mojej kulturze. Gdyby te książki miały trafić do kobiet w okresie, kiedy potrzebne było wzmocnienie nas, to powinny zostać napisane w latach 1955-1965. Ale powinnyśmy zawsze i wszędzie zachowywać czujność - nie tylko jako kobiety, ale jako ludzie w ogóle. Historia lubi zataczać koło, a rzeczywistość może się zmienić błyskawicznie.

Czasami nie zwracamy uwagi na znaki, na to, co się dzieje wokół nas, a zapowiada zmianę. Powinniśmy czytać różne artykuły z nurtu zarówno liberalnego, jak i konserwatywnego, nie tylko te, które są zgodne z naszym światopoglądem, ale także prezentujące całkiem odmienne poglądy. Nie wolno zamykać się na inne racje, można się z nimi nie zgadzać, ale warto ich wysłuchać.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER.

Christina Dalcher 'Vox'Christina Dalcher 'Vox' Fot. Materiały prasowe



Więcej o: