"Czego nie mówią kobiety i czego boją się mężczyźni". Nowy cykl na Gazeta.pl [ÓSMY DZIEŃ MIESIĄCA]

8 marca 2019 roku, w Dzień Kobiet, wydaliśmy ostatni numer magazynu erotycznego "Twój Weekend". Chcieliśmy tą akcją symbolicznie zagrać ze stereotypami płciowymi, pokazać, jak wiele wciąż jest do zrobienia w kwestii równouprawnienia i edukacji seksualnej. Wasze - często bardzo krytyczne - komentarze, zapoczątkowały nowy cykl artykułów.

Uważnie czytamy Wasze komentarze i mejle. Tak samo było w przypadku tych dotyczących akcji "Ostatni numer Twojego Weekendu", a pojawiło się ich bardzo dużo. Ton i liczba wypowiedzi pokazują, że temat jest trudny i wzbudza skrajne emocje. Wszystkie Wasze opinie - szczególnie te krytyczne - są dla nas cennym drogowskazem o czym i jak pisać, żeby dotykać prawdziwych problemów. 

W wielu komentarzach o akcji przejawiał się zarzut jednostronnego przedstawienia problemu i bazowania przez nas na negatywnej wizji relacji obu płci. Jedną z opinii, która pojawiła się po tekście "Czego naprawdę (nie) pragną kobiety? Podpowiadamy "zagubionym" mężczyznom", cytujemy w całości: 

Teoretycznie wszystko w tym artykule jest ok. Nie wyraża wprost niechęci wobec mężczyzn (co niestety nie zawsze jest regułą) i piętnuje wyłącznie zachowania negatywne i po prostu chamskie. Nie jestem winny żadnego z wymienionych w nim grzechów - nigdy nie zdarzyło mi się dotknąć dziewczyny wbrew jej woli, opowiedzieć w obecności kobiet seksistowskiego dowcipu, ani uporczywie wgapiać się w przedstawicielkę płci pięknej (choć w przypadku niektórych oderwanie od nich wzroku wymagało sporego wysiłku). Artykuł ten nie powinien więc wywoływać we mnie negatywnej reakcji, a mimo to jestem nim zirytowany.

Dlaczego? Nawet najbardziej rozsądny tekst, w zestawieniu z masą innych o tym samym zabarwieniu, zaczyna być traktowany jako część niekończącej się kampanii nienawiści wobec przedstawicieli określonej płci. Pomijając brak symetrii w opisywaniu sposobów, w jaki mężczyźni i kobiety mogą się nawzajem krzywdzić (co powoduje powstanie narracji, zgodnie z którą kobiety są non stop ofiarami męskiej agresji), nie ma nawet próby opisywania stosunków damsko-męskich w pozytywny sposób. Seksualność z reguły jest przecież źródłem pozytywnych, pięknych doświadczeń, ale życzę powodzenia w znalezieniu artykułu z okazji dnia kobiet, który by to odzwierciedlał. Męska seksualność jest na cenzurowanym. Fascynacja mężczyzn kobiecą fizycznością (na którą naprawdę nie mamy wpływu - po prostu jesteśmy tak skonstruowani) jest traktowana jako agresja i "uprzedmiotowienie" kobiet. W tekście o zamknięciu "Twojego Weekendu" mężczyźni są opisani jako obleśni wujkowie oblizujący wąsy albo niedojrzałe podrostki (pewnie z pryszczami od trądziku na twarzy). Jest tak mimo tego, że w przypadku publikowanych tam amatorskich (i nie tylko) fotek to kobieta była stroną aktywną. Z własnej woli zrobiła sobie rozbierane zdjęcia i postanowiła je publicznie udostępnić - bo ją to podniecało, dowartościowywało, wzbogacało finansowo, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Mężczyźni w tym przypadku byli wyłącznie biernymi odbiorcami - ale i tak "wina" za "uprzedmiotowienie" leżała po ich stronie. W końcu ta kobieta pewnie była ofiarą kultury męskiego patriarchatu (o ironio, to właśnie jest uprzedmiotowienie kobiet - odebranie im podmiotowości i prawa do wyrażania własnej seksualności poprzez wytłumaczenie, że przez mężczyzn sama nie wiedziała co robi).

Najgorsze jest to, że mimo zapewne najszczerszych intencji autorki, takie nagromadzenie negatywnych treści powoduje, że jej argumenty odbijają się od ściany niechęci i frustracji mężczyzn, co widać w komentarzach. Kiedy ktoś przedstawia Twoją płeć w wyłącznie negatywnym świetle odpowiednio długo, słowa tej osoby (oraz szerzej - jej środowiska) zaczynają być traktowane jako wyraz seksizmu. Ci mężczyźni, którzy są docelowymi odbiorcami tego artykułu, zapewne przewrócą po prostu oczami i włożą go do szufladki pod tytułem "kolejna feministka tłumaczy, czemu faceci są źli i trzeba mieć do nich pretensje". Nie ma nic złego w piętnowaniu złych manier niektórych mężczyzn - pod warunkiem, że nie jest JEDYNA rzecz, którą się pisze o mężczyznach, niezależnie od okazji. Jeśli świętowanie dnia kobiet sprowadza się do zmasowanej krytyki mężczyzn, efektem będzie po prostu wojna płci. Ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami tego stanu rzeczy.

Opinii o braku wzajemnego zrozumienia i wynikającej z tego frustracji zarówno kobiet jak i mężczyzn, było dużo więcej. W czasie trwania akcji pytaliśmy też czytelników - za pośrednictwem ankiety na stronie głównej Gazeta.pl - o to, jakie teksty chcieliby przeczytać na naszych łamach. Odpowiadali m.in.:

- Może i ta akcja jest szlachetna w swoim założeniu, ale kompletnie omija najważniejszy punkt. Dlaczego kobiety nigdy nie mówią, czego chcą, a potem serwują nam w mediach i w domu kampanię nienawiści? Dlaczego w tym tekście nikt nie zadał pytania mężczyźnie, jak on się czuje - odrzucany i niezrozumiany? 

- W prawdziwym życiu zupełnie nie wiemy, czego kobiety od nas oczekują i na co możemy sobie pozwolić. Skąd mamy wiedzieć jak one rozumieją flirt, czy równouprawnienie, skoro tylko zarzucają nam błędy? Skąd mam wiedzieć, kiedy być jej oparciem, a kiedy oczekuje ode mnie męskiej siły?

- Hasłem tej akcji, jak rozumiem, jest "stop seksizmowi" a nie "stop seksualności". To nie chodzi o zaprzestanie rozmów o tej sferze, tylko o zaprzestanie prezentowania takich tematów wyłącznie z punktu widzenia, który uprzedmiatawia kobiety, a nie pokazuje jak one odnoszą się do seksu naprawdę, co je kręci. Żeby w efekcie obie płcie mogły rozumieć się w łóżku i mieć fajny seks. 

Chcielibyśmy, żeby nasza akcja nie była tylko jednorazowym symbolem, ale początkiem dyskusji na tematy, które naprawdę nurtują naszych czytelników, które dotyczą codziennego życia i problemów, z którymi borykamy się w relacjach i związkach. Żeby - parafrazując przytoczoną opinię - łatwo było znaleźć na naszym portalu teksty o tym, jak ważną i piękną częścią naszego życia jest seksualność, z punktu widzenia obu płci, jak warto ją pielęgnować i w nią inwestować. 

Pierwszym tekstem, który publikujemy w ramach tego cyklu jest wywiad  twórczyń magazynu GRL'S Room z seksuolożką i współtwórczynią Instytutu Pozytywnej Seksualności - Patrycją Wonatowską, właśnie o tym "czego kobiety nie mówią", "czego boją się mężczyźni", z czego wynikają nasze codzienne problemy w komunikacji i niespełnione oczekiwania. 8-go dnia każdego miesiąca, będziemy publikować kolejne teksty na ten temat.  

Nasza akcja to nie tylko artykuły na portalu Gazeta.pl. Wraz z Fundacją Praktycy Kultury i Facebookiem przygotowujemy działania edukacyjne i warsztaty równościowe, które będą kolejną platformą do rozmowy o seksualności i równości.

Więcej o:
Komentarze (3)
"Czego nie mówią kobiety i czego boją się mężczyźni". Nowy cykl na Gazeta.pl [ÓSMY DZIEŃ MIESIĄCA]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • haha-to-ja

    Oceniono 3 razy -1

    Wieniawa nigdy nie odsłoniła aż tyle, co na pokazie MMC. Zrezygnowała ze stanika. Gdy siedziała bokiem, nie można było oderwać wzroku od jej biustu
    Więcej: www.plotek.pl/plotek/7,78649,24631152,julia-wieniawa-blyszczala-na-pokazie-mmc-dawno-nie-odslonila.html#a=161&c=68&s=BoxPloMT

  • Gość: aga

    0

    ja sie musze pochwalic, ze moje zycie łóżkowe uleglo totalnej odmianie, dzieki jednemu zakupowi na stronie www.5cmwiecej.pl, ktora znalazl moj chlopak i do dzis zbieramy z niej obfite plony co wieczor ^^

  • Gość: Emma

    Oceniono 8 razy 8

    Myślę, że w relacjach damsko - męskich przede wszystkim trzeba pamiętać, że nie ma czegoś takiego jak druga połówka. To dopełnienie, które ma nam rzekomo zapewnić ON ( ten jeden jedyny w całym wszechświecie) lub ONA ( ta jedna...itd.) to mit. W dodatku mit szkodliwy, bo wpędzający nas we wzajemne urazy, pretensje, roszczenia i w konsekwencji w rozczarowanie. Znacznie łatwiej by przebiegała wzajemna komunikacja również dotycząca seksualności, gdybyśmy się wzajemnie nie obciążali oczekiwaniami, których druga strona spełnić nie jest w stanie - zwłaszcza że zazwyczaj ich nawet nie zna. ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX