Gdy gracze orientują się, że jest kobietą, bywa różnie. "Może mi siądziesz na kolanach?" [ÓSMY DZIEŃ MIESIĄCA]

"Cholerna baba!", "Ty kompletna idiotko!", "Dorwę cię i zgwałcę!" - słyszała, gdy ktoś się zirytował. "Zrób mi przysługę i skocz po bułkę" - padało, gdy ktoś chciał być dowcipny. "Masz naprawdę seksowny głosik" - gdy ktoś próbował być "miły". Samantha miała w końcu dosyć.

Czytasz artykuł w ramach cyklu "Ósmy dzień miesiąca". Począwszy od Dnia Kobiet tego roku, co miesiąc publikujemy teksty dotyczące równouprawnienia płci i walki z ich stereotypowym postrzeganiem.

"Rainbow Six Siege" to popularna strzelanka luźno oparta na bestsellerowej powieści Toma Clancy’ego "Tęcza sześć". Gracz wciela się albo w żołnierza elitarnej jednostki specjalnej, albo w terrorystę. Najfajniej gra się z innymi.

Samantha Schwemm, dwudziestoparolatka z Pensylwanii, jest naprawdę dobra w odbijaniu zakładników i szturmowaniu budynków. Społeczność gamingowa zna ją jako Spawntaneous.

Swoje rozgrywki transmituje na Twitchu, najpopularniejszym serwisie streamingowym dla gamerów, gdzie vlogerzy pokazują, jak grają. Oglądają ich miliony innych graczy z całego świata. Nadawane na żywo transmisje Samanthy śledziło nawet 20 tys. użytkowników naraz.

Na YouTube ma 185 tys. subskrypcji. Umieszcza tam najlepsze fragmenty ze swoich rozgrywek. Ogląda je 300-400 tys. ludzi. Ale film wrzucony w kwietniu ubiegłego roku do dziś obejrzano ponad 2,7 mln razy. Samantha pokazała w nim, z czym mierzy się na co dzień, gdy siada do "Rainbow Six Siege".

 

"Jesteś gruba czy chuda?"

"Skocz mi po bułkę z makiem" czy "posprzątaj mi pokój" to najłagodniejsze z chamskich odzywek, które padały pod jej adresem, gdy reszta graczy orientowała się, że Spawntaneous to kobieta. "Dlaczego wchodzisz po schodach do pokoju? Twoje miejsce jest w kuchni!" - dowcipkował jeden z nich.

"Prześlesz mi swoje zdjęcie? Jesteś gruba czy chuda?" - pytał inny. Ponieważ w "Rainbow Six Siege" gracze rozmawiają ze sobą na głos, Samantha zaczęła nagrywać to, czego na co dzień wysłuchuje w grze. Tak zaczęła się jej seria filmów pod tytułem "OMG a Girl!".

- Znajomi nie wierzyli mi w to, co im opowiadam. Postanowiłam więc im to pokazać. Nagranie specjalnego filmiku wydało mi się najprostszym rozwiązaniem. Takie ciągłe zderzanie się z agresją czy molestowaniem jest potwornie frustrujące - mówi Samantha. "A przecież ja i inne dziewczyny chcemy tylko sobie pograć" - dodaje.

Nierzadko bowiem dostawała bardzo wulgarne propozycje seksualne. "Nasikasz do kubka i prześlesz mi zdjęcie?" - zapytał jeden z graczy. "Ej, a ty połykasz?" - chciał się dowiedzieć inny. "Może mi siądziesz na kolankach?" - domagał się najbardziej "romantyczny" z podrywaczy. "Nie bardzo radzę sobie z dziewczynami. Możesz mi podać nazwę swojego konta na Snapchacie?" - przyznawał szczerze kolejny.

Przecież to "tylko żarty"

Samantha tłumaczy, że jej pierwszy film z serii "OMG a Girl!" wziął się z bezsilności. - Wiele gier ma opcję zgłaszania "toksycznych zachowań", ale zwykle mało widoczną i niewygodną. Trzeba na przykład wypełnić specjalne zgłoszenie i dokładnie opisać sytuację. Czasem jest to możliwe tylko na stronie internetowej producenta gry. Uważam, że powinny istnieć proste i szybkie opcje zgłaszania hejtu czy molestowania od razu podczas gry - mówi Samantha. Kiedy zaś próbowała dyskutować z obrażającymi ją graczami, ci tłumaczyli, że przecież "tylko żartują". "Przestań być taka przewrażliwiona" - słyszała. W pierwszym odcinku "OMG a Girl!" Samantha zacytowała też kobietę.

- Wiesz, co jest smutne? Jesteś pierwszą dziewczyną, którą tu spotykam i która tyle się odzywa. Większość siedzi cicho, żeby nikt się nie zorientował. Boją się molestowania i hejtu

- opowiadała.

Film Samanthy spotkał się z bardzo mieszanymi reakcjami. Wiele kobiet podzieliło się podobnymi doświadczeniami. "Mam dokładnie tak samo. Właśnie dlatego nigdy nie włączam mikrofonu, jeśli nie gram z samymi przyjaciółmi" - pisała jedna z nich. "Kiedy pierwszy raz usłyszałam, że ktoś mnie zgwałci, bałam się nawet dotknąć konsoli" - dodawała inna.

Część mężczyzn postanowiła złożyć przeprosiny w imieniu swoich kolegów. "Nie mogę się wypowiedzieć w imieniu wszystkich męskich graczy, choćbym chciał. Bardzo przepraszam za te toksyczne komentarze i napastowanie, którego doświadczyłaś. Mam nadzieję, że kiedyś grającym dziewczynom będzie lepiej" - napisał jeden z nich. Ale bywali i tacy, którzy dalej nabijali się z Samanthy i odsyłali ją do kuchni.

Spawntenous zapowiada, że będzie kontynuować swój cykl. Dotąd powstało 10 odcinków. Ostatni wrzuciła na YouTube w połowie czerwca. Jeden z graczy orientuje się w nim, że właśnie obraził słynną vlogerkę. Inny go za to od razu sztorcuje.

- Będę dalej pokazywać to, z czym się spotykam w grach sieciowych. Dostałam dużo sygnałów, że wielu dziewczynom to pomogło, dodało odwagi. Zaczęły włączać swoje mikrofony i głośno mówić, że nie zgadzają się na takie traktowanie. Nie możemy tego ignorować - mówi Samantha. 

"Typowa stereotypowa gadka"

Nie wiadomo, jaka jest prawdziwa skala hejtu wobec kobiet w świecie gamingu. Popularna polska gamerka MagdalenaMariaMonika (na YouTube jej kanał ma ponad milion subskrypcji) przekonuje, że z jej doświadczenia wynika, że to na szczęście niewielki problem.

- Czasami zdarzały się tego typu sytuacje, jednak w moim przypadku są bardzo rzadkie. To były takie nieprzychylne komentarze o tym, że kobiety nadają się tylko do garów i rodzenia dzieci. Że powinnyśmy się zajmować domem i mężem, a nie siedzieć przed komputerem. Typowa stereotypowa gadka - mówi Magdalena. - Jeśli ktoś buduje poczucie własnej wartości, hejtując kogoś innego, to przecież to on ma problem i to on powinien się nad sobą zastanowić - podkreśla.

Twierdzi, że takich komentarzy jest na tyle niedużo, że przeważnie po prostu je ignoruje. - Nie ma sensu wdawać się w dyskusje i marnować czas. Owszem, są mężczyźni, którzy twardo twierdzą, że kobiety powinny zajmować się domem i niczym innym, ale to już ich światopogląd - przekonuje MagdalenaMariaMonika.

- Ja wychodzę z założenia, że w czasach, gdy kobiety odgrywają znaczące role w męskich zawodach, a mężczyźni pracują w zawodach typowo kobiecych, nie ma sensu dyskutować o tym, co powinna robić która płeć. Każdy powinien czuć się dobrze w tym, co robi

- dodaje.

MagdalenaMariaMonika popularność zdobyła, gdy w 2011 roku zaczęła umieszczać na YouTube filmy dotyczące jednej z najpopularniejszych gier na świecie - "Minecrafta". Znana jest także z całych serii poświęconych grze "The Sims 4". To tytuł, po który często sięgają kobiety, ale gamerka zajmowała się także uchodzącymi za typowo "męskie" strzelankami. Nie uważa, aby w przypadku takich gier kobiety były bardziej hejtowane.

- Przyznaję, że nigdy nie byłam najlepszym strzelcem, ale moi widzowie cenili to, że dobrze się bawię, a nie oceniali moje skille. To wszystko zależy od podejścia do grania w strzelanki. Jeśli robi się to dla rankingów, to na pewno nieumiejętnie grająca kobieta, która tylko się bawi, może drażnić i złościć. Jednak gdy gramy jedynie dla przyjemności, to według mnie nie ma przecież znaczenia, kto siada do gry - mówi.

MagdalenaMariaMonika ma mieszane odczucia wobec filmów Samanthy Schwemm. - Dobrze jest zwracać uwagę na takie zjawiska. Ale ona zrobiła już pełną serię video. Powoli więc zaczyna mi to przypominać nagonkę i robienie z siebie ofiary. Takie na siłę zwracanie uwagi na siebie jako źle traktowaną kobietę - podkreśla gamerka.

Zaledwie kilka procent

Kobiety w grach komputerowych wciąż jednak ukazywane są marginalnie. Podczas czerwcowych targów Electronic Entertainment Expo (E3) w Los Angeles, autorki serwisu Feminist Frequency policzyły, że wśród 126 zaprezentowanych nowości tzw. wielkiej szóstki producentów gier (Bethesda, Electronic Arts, Microsoft, Nintendo, PC Gaming Show oraz Nintendo) tylko w sześciu z nich choć jeden z głównych bohaterów gry był płci żeńskiej. To mniej niż pięć proc. Gorzej było tylko w 2016 r., gdy kobiece bohaterki stanowiły zaledwie trzy proc.

Feminist Frequency założyła w 2009 roku Kanadyjska socjolog Anita Sarkeesian, która zajmuje się m.in. reprezentacją kobiet w popkulturze. W latach 2013-2017 opublikowała na YouTubie serię filmów pod tytułem "Tropy kontra kobiety w grach video", w których analizuje to, jak kobiety są przedstawiane w grach komputerowych. Wskazuje nie tylko na ich daleko posuniętą seksualizację (bohaterki często mają wydatne kształty i noszą bardzo skąpe ubranie), lecz także na utwardzanie stereotypów - rolą żeńskiej bohaterki jest często tylko to, aby zostać uratowaną przez męskiego bohatera.

Gdy Sarkeesian w 2012 roku rozpoczęła w serwisie Kickstarter zbiórkę pieniędzy na realizację filmów oraz kampanii społecznej, która zwróciłaby uwagę na zjawisko mizoginii w świecie gier video, sama padła ofiarą potężnego hejtu i napastliwych komentarzy. Ktoś nawet stworzył prostą grę, w której można było uderzać Sarkeesian w twarz.

Ale zaplanowaną kwotę - sześć tysięcy dolarów - udało jej się zebrać w mniej niż dobę. Do końca trwającej niecały miesiąc zbiórki na jej konto w Kickstarterze wpłynęło prawie 159 tysięcy dolarów. Zamiast planowanych pięciu odcinków jej cyklu powstało więc ich aż 18.

Sylwia Stano - dr kulturoznawstwa, literaturoznawczyni. Dziennikarka, kuratorka i autorka kampanii społecznych promujących czytelnictwo. Wspólnie z Zofią Karaszewską napisała książki "Ada, to wypada" oraz "Pod podszewką", jest także współautorką książki "Całe szczęście jestem kobietą".

Więcej o:
Komentarze (112)
Gdy gracze orientują się, że jest kobietą, bywa różnie. "Może mi siądziesz na kolanach?" [ÓSMY DZIEŃ MIESIĄCA]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Agata

    Oceniono 45 razy 35

    O rany, nie spodziewałam się tak nierzetelnych treści tutaj.
    Sama jestem graczem i choć widywałam różne sytuacje, to uważam, że mężczyźni siebie nawzajem obrażają i wyzywają dokładnie tak samo. Tylko nie można tego zrzucić na seksizm, więc feministyczne akcje o tym nie wspominają.
    Natomiast, droga autorko, dałaś ciała po całości pisząc o Sarkeesian. Ta kobieta zrobiła gigantyczny przekręt, co zostało jej udowodnione. Pieniędzy, które zebrała nigdy nie rozliczyła, nie wywiązała się też z obietnic. Wielokrotnie udowodniono jej kłamstwa i matactwa - prawda jest taka, że ta osoba zrobiła to wszystko w celu zaistnienia i otrzymania pieniędzy za nic. Hejt, o którym piszesz, to nic innego jak wypowiedzi ludzi, którzy obalili jej niezwiązane z rzeczywistością opowieści o wielkiej mizoginii gier. Rzeczywistość jest kompletnie inna, niż Sarkeesian to przedstawia, i wiele głośnych w branży nazwisk obaliło jej absurdalne tezy.
    Co do przytoczonej statystyki Feminist Frequency, to jakie to ma znaczenie? Jeśli nawet jest tak, że wśród iluś tytułów tylko niewielki procent głównych bohaterów to kobiety, to co z tego? Dla równowagi jest sto innych tytułów, gdzie kobietami grać można. Grupą docelową tych akurat gier są zapewne mężczyźni i/lub chłopcy, więc nic dziwnego, że dla pełnej imersji otrzymują postaci płci męskiej. Z drugiej strony jeśli analizujemy gry "militarne", to chyba nic dziwnego, że statystyki i proporcje płci z rzeczywistości mają w nich odzwierciedlenie. Ile kobiet, a ile mężczyzn służy w elitarnych jednostkach specjalnych, o których traktuje wiele gier tego typu?
    Zarzut dotyczący ociekających seksem postaci kobiecych... ech. Kiedyś - ciężko przyznać - sama tak uważałam, aż w końcu do mnie dotarło, że postaci męskie są identycznie przerysowane, co jakoś pań z Feminist Frequency nie obchodzi.
    Znam mnóstwo gier, i wiem jak często mogę wybrać grę postacią kobiecą. Sarkeesian i jej podobni przekłamują rzeczywistość, wmawiając naiwnym, jak wygląda świat, o którym sami nie mają pojęcia.
    Jeszcze jedno. Autorka tego żenującego artykułu stwierdziła "na jej konto w Kickstarterze wpłynęło prawie 159 tysięcy dolarów. Zamiast planowanych pięciu odcinków jej cyklu powstało więc ich aż 18.". Aż 18 odcinków za 159 tysięcy dolarów. Poważnie, "aż"? Proponowałabym najpierw obejrzeć wszystkie treści Sarkeesian, następnie kilka filmików wytykających jej kłamstwa, przekręty i nierzetelność, a potem pisać na ten temat. Bo w tej chwili, autorko, powołujesz się na autorytet na poziomie Wakefielda.

  • saves

    Oceniono 33 razy 19

    Z chamem rozmawia się w jego języku. Na pytanie
    -Połykasz?
    Powinna odpowiedzieć
    -Pytałeś już o to mamusię?
    Wyšmiany gnojek już nigdy się do niej nie odezwie w ten sposób, a i inni wyciągną z tego naukę na przyszłość.

  • azifafello

    Oceniono 14 razy 12

    Po raz - ta Polska graczka grajca w Simsy i Minecrafta, to może spokojnie nie stykać się z poziomem chamstwa i durnoty, jaki jest w grach bardziej "emocjonalnych". Tak, faceci (chciałbym napisać "dzieciaki", ale niestety durna mizoginia absolutnie nie jest zarezerowana tylko dla dzieci - "dorośli" ludzie tak w Polsce, jak i na świecie równie chętnie się jej podejmują), w grach zawsze wyzywają wszystkich (od lamerów, debili czy ch*jów), ale kobiety w tym kontekście zawsze będą miały gorzej, jako "łatwe" i "bezpieczne" cele. Tak czy inaczej.
    Po dwa - przy całym moim szacunku i zrozumieniu (a nawet wsparciu) dla ruchów feministycznych, akurat Sarkeesian jest najgorszym możliwym przykładem do podania w konteście walki o równouprawnienie czy docenienie kobiet. Hejt hejtem z początków kariery, ale późniejsze kontrowersyjne wypowiedzi, hipokryzja i podawanie fałszywych danych do potwierdzenia swoich tez (nawet u Colberta miała problem z faktami)... nie wspominając, że jej firma w tej chwili jest bankrutem, a ona próbowała praktycznie wymusić na CDP , żeby ją zatrudnili do Cyberpunk 2077, coby mogła pomóc z "ich problemami z reprezentacją płci".

  • s4l4dyn

    Oceniono 13 razy 11

    1. W 6 grach protagonistą była kobieta. Tytułów z wyborem było więcej. Wynika to z tego że większość graczy na PC i konsolach to faceci. Kobiety jak już grają to w lwiej części są to jakieś simsy, czy przygodówki typu Until Dawn.
    2 Anita Sarkeesian nie była krytykowana za to co pokazuje bo wielu graczy też wyśmiewa np zbroję bikini, ale o formę tej krytyki. O to że kłamała na nagraniach i czepiała się bohaterek tylko dlatego że były ładne.,, nie zgłębiała się w to że miały swoją historię, charakter i nie były tylko ozdobą. Miały ładny model postaci, więc było to seksistowskie. Tutaj też wyszła kolejna sprawa z którą była krytykowana, a mianowicie feministka nie gra w gry... krytykuje coś o czym nie ma zielonego pojęcia. No, ale były studia które i tak zdecydowały się na współpracę z nią. Jak się to skończyło? No cóż. Proponuje ograć trylogię Mass Effect przy której Anita nie pomagała i czwartą część gdzie "pomagała".

  • fajny_zajety

    Oceniono 31 razy 11

    Najdziwniejsze jest to ,że kobiety i mężczyźni są podobno tacy sami poza budową ciała ,a i tak występuje podział na kategorie płci w grach komputerowych. Do trzymania pada w rękach czy siedzenia przy klawiaturze nie potrzeba nadludzkiej siły wiec dlaczego robi się oddzielnie kategorie dla kobiet i mężczyzn. Druga sprawa to same granie w gry jeśli meżczyzna gra w nie dobrze i wygrywa turnieje to znaczy ,ze jest gamer i marnie traci czas, jak robi to kobieta to super bo czasem wygrywa z chłopakami. Coś tu jest nie halo...

  • Anna Robak

    Oceniono 9 razy 9

    Co za problem - ktoś chce sobie pograć, baba , chłop, co za różnica? Szczerze nie rozumiem ani hejtungraczy facetów na kobiety ani na graczy w ogóle
    Pozdrawiam, gracz-kobieta z mężem-graczem

  • muaddib44

    Oceniono 15 razy 9

    Kolejny artykuł z cyklu "poczytam trochę zmyślonych, wyolbrzymionych historii z zagranicznych portali i zsyntezuję coś .... "

  • emeni

    Oceniono 9 razy 9

    Ja zaczynałam grać w czasach kiedy mikrofony nie były jeszcze masowe a komunikacja najczęściej pisana. A że zaczęłam wcześnie i nie umiałam wtedy jescze dobrze czytać i pisać, to chyba coś mnie ominęło. Haha
    Potem najczęstsza reakcja - naprawdę jesteś dziewczyną? No nieee naprawdę? Udajesz! Brali mnie za nie wiem co, ale chyba jakiegos transa, tak bardzo trudno bylo uwierzyc ze jestem kobietą.
    Teraz jest ok. Wiecej kobiet gra, zwlaszcza w RPG, w ktore najczęsciej gram.

  • gadolinn

    Oceniono 9 razy 7

    to jest problem spoleczny numer jeden

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX