"Jeśli Doda - ucieleśnienie seksapilu - stawia na naturalność, to coś jest na rzeczy"

Natalia Hołownia od wielu lat przygląda się polskiemu show-biznesowi i widzi, że celebrytki zmieniają swoje podejście do urody. "Małgorzata Szumowska mówi w 'Modnej Polce', że nie jest w stanie pracować z kobietami o zamrożonej mimice. Jej zdaniem botoks w niektórych przypadkach może zmieniać rysy twarzy. W ogóle duże ingerencje mogą sprawić, że aktorki przestaną siebie przypominać i nie będą dostawały ról".

"Na własnej skórze" na Kobieta.gazeta.pl to cykl poświęcony urodzie. Co tydzień w piątek znajdziecie materiały poświęcone pielęgnacji i nowościom technologicznym.

Napisałaś książkę, w której o urodzie, modzie i akceptacji upływu czasu rozmawiasz ze znanymi Polkami. Twoje rozmówczynie, m.in. Małgorzata Szumowska, Magdalena Boczarska, Magdalena Mołek, Aneta Kręglicka, słyną z naturalności, z samoakceptacji. Jak bardzo twoim zdaniem wizja książkowej "Modnej Polki" - naturalnej, świadomej, akceptującej ciało i dojrzewanie - odbiega od realiów Polski? 

Mam wrażenie, że Polki robią się coraz bardziej naturalne - bez doczepów, doklejek, tipsów. Sama próbowałam przedłużanych rzęs i uważam, że niepotrzebnie obciąża się nimi naturalne, a efekt jest przerysowany i sztuczny. W przypadku kobiet takich jak ja, o jasnej oprawie oczu, takie "futro" na oczach wygląda groteskowo.

W środowisku, w którym na co dzień funkcjonuję, czyli w show-biznesie i mediach, od pewnego czasu zauważam zdecydowanie mniej makijażu. Stoją za tym dziewczyny z Instagrama, młode topowe influencerki, na przykład Iga Lis - córka Kingi Rusin i Tomasza Lisa, Julia Wieniawa, która ostatnio minimalnie maluje się na czerwony dywan, czy Jessica Mercedes, która prawie w ogóle zrezygnowała z make-upu, a ma ogromne zasięgi i realny wpływ na obserwujące ją kobiety, nie tylko w Polsce. 

Wspomniana już Rusin praktycznie się nie maluje, nie farbuje włosów, stawia na zdrowe, ekologiczne życie i takiż wizerunek. Te gwiazdy pomału tworzą trend na naturalność i bycie sobą, wobec którego jest również kontrtrend, czyli sztuczność w wydaniu sióstr Kardashian-Jenner. 

Niektóre twoje rozmówczynie przeszły drogę od teatralnego wyglądu do naturalności. Obecna Joanna Horodyńska nie przypomina tej sprzed lat.

Otwarcie ją o tę metamorfozę pytałam. Joanna Horodyńska ma świadomość tego, że popełniła masę błędów (źle się malowała i miała tzw. pandę pod oczami), sama łapie się za głowę, gdy widzi swoje zdjęcia z początku XXI wieku. Tłumaczy, że nie miał jej kto nauczyć stylu. Podaje tu przykład Gwen Stefani, której też nie miał kto wskazać drogi - do czego głośno się przyznała. Nie każdy, jak wnuczka Audrey Hepburn, dziedziczy garderobę pełną kaszmirowych swetrów czy naszyjników z pereł oraz dobry styl w genach. Często pochodzimy z małych miast, nie miałyśmy skąd czerpać dobrych wzorców - zwłaszcza gdy dorastałyśmy w czasach sprzed internetu. Jasne, są kobiety, które rodzą się stylowe. Uważam jednak, że zasad dobrego smaku można się nauczyć, poznać bezpieczne, ponadczasowe zestawienia i się ich trzymać. 

Joanna Horodyńska i Natalia HołowniaJoanna Horodyńska i Natalia Hołownia Fot. Helena Ludkiewicz/'Modna Polka', Burda Książki

Siebie i swój styl można wykreować - podążając za trendami, za kimś, kto nam się szczególnie podoba. I to jest droga Horodyńskiej czy Jessiki Mercedes. Jessica mówi mi w "Modnej Polce", że ma do siebie szacunek za to, że tak odważnie uczyła się stylu, eksperymentując na sobie samej. Dziś doszła na sam top - jest blogerką na światowym poziomie - i po tych wszystkich rozbudowanych stylizacjach skręciła wyraźnie w stronę minimalizmu, co świadczy o dojrzałości i dużej samoświadomości. U mnie akceptacja do pokazywania się w wersji sauté przyszła dopiero po trzydziestce. 

A jak wyglądałaś wcześniej? Pamiętam cię z redakcji Lula.pl, kiedy wpadałaś na kolegia na godz. 10 z rozwianym włosem i nieumalowanym licem. 

To tylko jak zaspałam! (śmiech). Świadomie przestałam się malować po trzydziestce. Dzisiaj mam lekki cień na powiekach i odrobinę tuszu na rzęsach, bez którego też daję radę. Wcześniej żartowałam,  że na wypadek wojny muszę mieć leki przeciwbólowe i tusz do rzęs, bo bez mascary mnie nie ma, nikt mnie nie zauważy (śmiech). Odstawiłam też podkłady, korektor.

 

To zabawne, bo gdy miałam 20 lat, kobiety takie jak ty i ja dzisiaj, czyli prawie bez makijażu, uważałam za kobiety, które przestały się starać. Dziś patrzę na dwudziestolatki w mini i na obcasach i podziwiam je, że chce im się biegać w tak niewygodnych butach, spędzać poranki na malowaniu twarzy i układaniu włosów.

Ja z młodości pamiętam z kolei starsze ode mnie 30- i 40-latki, które - z mojej perspektywy - były bardzo "zrobione". Ale pochodzę z małego miasta, więc może mam inną perspektywę. Teraz chcę być jak Małgorzata Bela, Magdalena Cielecka, Magdalena Mołek.

Dla mnie osobą, która przeszła niesamowitą transformację - po kolei odejmując sobie różnych "ozdabiaczy" - jest Victoria Beckham. Doceniam pracę, jaką wykonała.

Jej historia jest fascynująca. Nie umiała śpiewać, a zrobiła niesamowitą karierę. Kiedyś Tom Ford kazał palić swoje kreacje, w których widziana była Posh. Dziś na pewno wiele by zapłacił, by którąś z nich włożyła (śmiech).

Akurat wydaje mi się, że w Spice Girls to ona miała wyważony i dość minimalistyczny styl. Później to jakoś eksplodowało, a jej wizerunek osiągnął apogeum podczas fioletowego ślubu z Davidem Beckhamem.

Ona należała wtedy do dwóch światów: show-biznesu i WAGS [ang. Wifes and Girlfriends - żony i dziewczyny piłkarzy - przyp. red.]. WAGS w tamtych latach, a część z nich i dzisiaj, raczej nie były minimalistkami. Panowała wśród nich jakaś niepisana umowa dotycząca wyglądu: ostentacyjne obnoszenie się z bogactwem, sztuczne biusty i potrzeba ciągłego bycia atrakcyjną dla wszystkich. Należąc do tego grona, z pewnością łatwo ulec "presji WAGS", trudno było iść pod prąd.

Kiedy zaczynałam pracę dziennikarki i zaczęłam bywać na tych wszystkich galach, pokazach, premierach, czułam się niewystarczająco dobrze ubrana, umalowana. Tam zawsze panowała eskalacja glamouru: Anna Mucha w cekinowej sukni, z futrem zarzuconym na ramiona, na niebotycznych szpilkach i ja w czarnych dżinsach, białym topie i marynarce. Lekki dysonans (śmiech).

Ale nie uległaś trendowi glamour.

Nie dlatego, że mam jakiś wybitnie silny charakter, tylko po prostu czułam, że takie przebieranki są nie dla mnie, że i tak tych czerwonodywanowych stylizacji nie przebiję. Poza tym, kiedy jestem za bardzo wystrojona, czuję, że mój kot się ze mnie śmieje. 

Wracając jeszcze do Victorii Beckham, ona dała sobie spokój z byciem osobowością telewizyjną, przez kilka lat miała spokojniejszy okres i zaczęła się zmieniać, słuchać siebie. Chyba największym krokiem w jej metamorfozie było wyjęcie implantów z piersi. Bardzo znaczący gest. Dzisiaj takim wyjątkiem wśród WAGS jest Anna Lewandowska - raczej w prostych i nierozbudowanych stylizacjach, pokazująca się nieumalowana, dziewczęca. Ona może być wzorem.

Ale ona ma za sobą zaplecze w postaci bycia zawodowym sportowcem. Naturalne są dla niej sportowe buty, dresy, legginsy - tak pewnie się ubierała przez większość czasu, kiedy trenowała. 

I to jest to, o czym już mówiłyśmy, że dzięki silnemu trendowi sportowemu kobiety wybierają teraz sportowe buty do tych samych stylizacji, do których włożyłyby kiedyś obcasy. Dzisiejsza moda skłania nas do podkreślania osobowości, swoich przekonań, a nawet do bycia bardziej brzydką niż ładną - spójrz na kampanie Balenciagi, na projekty Vetements czy Off White. W końcu nie trzeba być piękną - co za ulga! (śmiech)

Natalia Hołownia i Małgorzata SzumowskaNatalia Hołownia i Małgorzata Szumowska Fot. Helena Ludkiewicz/'Modna Polka', Burda Książki

Jak ci się wydaje, czy te zapewnienia aktorek o tym, że zrezygnowały z ingerencji lekarzy medycyny estetycznej, są prawdziwe, czy gwiazdy dalej z zabiegów korzystają, tylko w mniejszym stopniu i dyskretniej?

Te, które mówią otwarcie, że kiedyś nadużywały botoksu, a teraz przestały, mówią prawdę. Tu też chodzi o trend - wypełniacze po prostu przestały być modne. Małgorzata Szumowska mówi w "Modnej Polce", że nie jest w stanie pracować z kobietami o zamrożonej mimice. Jej zdaniem botoks w niektórych przypadkach może zmieniać rysy twarzy. W ogóle duże ingerencje mogą sprawić, że aktorki przestaną siebie przypominać i nie będą dostawały ról. Tak było w przypadku Jennifer Grey z "Dirty Dancing", która zoperowała sobie nos. I nagle przestała być rozpoznawana. Sarah Jessica Parker nie tknęła nosa, a Cindy Crawford charakterystycznego pieprzyka - przez co obie nie mieściły się w kanonach hollywoodzkiego piękna. Nos nie przeszkodził jednak Parker stworzyć ikonicznej postaci Carrie Bradshaw. Widziałam ją na żywo - nie jest pięknością, ale emanuje urokiem, ma silną osobowość, co tworzy zjawiskową całość. A Cindy, jak wiadomo, została supermodelką.

Magdalena Cielecka odtworzyła niedawno w "Elle" swoje słynne półnagie zdjęcie okładkowe. Teraz wygląda jeszcze piękniej niż 15 lat temu. Ma w sobie spokój, harmonię, widać, że dobrze się czuje w swoim ciele. Cielecka, Ostaszewska, Szumowska czy Bela - one nic nie robią z twarzą. Zresztą Małgorzatę Belę jako wzór piękna podaje przeważająca większość moich rozmówczyń. Bo Bela jest powalająco - choć nie klasycznie - piękna. I ma to, co Kate Moss, czyli jest ubrana w prosty biały T-shirt i dżinsy, a ty czujesz się przy niej jak przebrana (śmiech). 

W swojej pracy rozmawiasz też ze znanymi kobietami, które chętnie korzystają z chirurgii plastycznej i medycyny estetycznej.

Natalia Siwiec, Ewa Chodakowska, Sandra Kubicka mówią o tym otwarcie. Nie dorabiają ideologii, nie robią wokół tego tajemnicy - i to jest OK. Ale pamiętajmy, że są różnego rodzaju zabiegi. Na przykład Jennifer Lopez poddała się drobnym estetycznym zabiegom, które wiele zmieniły w jej wyglądzie - zwęziła nos, rozjaśniła brwi i włosy. Nijak się to ma do monstrualnej pupy Kim Kardashian. Powiększone pośladki pojawiły się z dnia na dzień, i jest to zabieg absurdalny. Bardzo dużo polskich gwiazd kosmetycznie zmieniło nos - chodzi o delikatne zwężenie czy nadanie szlachetności - ale większość nigdy się do tego nie przyznała. Mimo wszystko chcemy jednak uchodzić za naturalnie piękne (śmiech).

Magdalena Mołek i Natalia HołowniaMagdalena Mołek i Natalia Hołownia Fot. Helena Ludkiewicz/'Modna Polka', Burda Książki

A czy jesteśmy w stanie pogodzić się z upływem czasu?

Magdalena Mołek, która jest pięknością i pięknie zmienia się z upływem czasu, w "Modnej Polce" przywołuje Orianę Fallaci, która mówiła, że zmarszczki powinno się nosić jak ordery. Mołek podkreśla też, że najpiękniejsza czuje się wtedy, kiedy jest szczęśliwa. Bardzo lubię tę rozmowę.

To, co mówisz, przypomniało mi rozmowę ze specjalistką od przedłużania i zagęszczania rzęs Zofią Jasińską, która powiedziała, że nie chodzi o to, jak kobiety w sztucznych rzęsach wyglądają, ale o to, jak się w nich czują. A czują się pewniejsze siebie, piękniejsze. 

To prawda. Zdjęcia w mojej książce mają lekki retusz - tylko tam, gdzie były jakieś plamki, coś nie tak ze światłem. Bohaterki nie miały co do nich żadnych zastrzeżeń - z tego wniosek, że wszystkie czują się świetnie ze sobą. Naprawdę, nikt nie prosił o wygładzenie tego czy tamtego. A myślałam, że retusz zdjęć zajmie tyle samo, co pisanie książki (śmiech).

To skąd się bierze ten pęd do sztuczności, który, mimo zmian, o których mówisz, nadal ma się dobrze?

Z presji, którą tworzy Instagram, niektóre magazyny, telewizja. Będziemy jej ulegać, dopóki nie przestaniemy się na kogoś kreować, będziemy więźniarkami nie swojego wizerunku. Zobacz, nawet Doda już nie jest tak odpicowana jak kiedyś. 

Ale ona jest w innej kategorii wagowej, jeśli chodzi o odpicowanie. Nawet jakbyśmy się bardzo postarały, to ani ty, ani ja nie damy rady wejść na jej poziom. Ja nawet próbowałam kiedyś być przez tydzień jak Doda , ale poległam - nie mam tego w genach.

>>>Tydzień z Dziunią, czyli siedem dni, podczas których starałam się wyglądać jak "niunia" [WIDEO]>>>

Doda postawiła jednak na większy minimalizm. Usunęła implanty, o czym sama głośno powiedziała. Jaki to jest sygnał dla młodych kobiet, dla których jest idolką!

A właściwie dlaczego wyjęła implanty? 

Nie wiem, mogę tylko spekulować. Ale czasami ważna jest akceptacja i pewność siebie, jaką daje kobiecie właściwy mężczyzna u boku. W moim przypadku tak było. Mąż dał mi bezwarunkową akceptację, co znacząco wpłynęło na moją samoocenę - jakkolwiek mało feministycznie to brzmi (śmiech). Dorota Rabczewska, gdy znalazła tego jedynego, wyjęła implanty, wróciła do naturalnego koloru włosów, złagodziła styl, na co dzień przestała się w ogóle malować. Mam wrażenie, że nie musi już nic nikomu udowadniać. Jeśli więc Doda - ucieleśnienie seksapilu do potęgi entej - stawia na naturalność, to coś musi być na rzeczy. A może po prostu w życiu każdej kobiety przychodzi taki czas, że dorasta do tego, kim jest, i w końcu zaczyna żyć w zgodzie ze sobą?

Książkę 'Modna Polka' Natalii Hołownii wydała Burda KsiążkiKsiążkę 'Modna Polka' Natalii Hołownii wydała Burda Książki Fot. Materiały prasowe

Natalia Hołownia - redaktor prowadząca serwisu Gala.pl, gospodyni internetowego talk-show Gala Studio. Miłośniczka literatury, kina, mody, urody Brigitte Bardot i stylu Charlotte Gainsbourg oraz wszystkich kotów świata. Autorka książek "Jak być paryżanka w Polsce" i "Modna Polka".

Ola Długołęcka - redaktorka, która inspirację do tematu potrafi znaleźć w podbitym niechcący oku. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Chodzący spokój i zorganizowanie. Wieloletnia wielbicielka Roberta Redforda.

Więcej o: