Pogoda nie dopisuje? Sprawdź co robić z dzieckiem w długie jesienne wieczory

Za oknem jesień, a ty załamujesz ręce na myśl o długich wieczorach z dzieckiem w domu? Niesłusznie. To czas, który możecie wspólnie wykorzystać na zabawy, na które w lecie. nie ma czasu. Sprawdź nasze propozycje.

Zabawa w… robienie zabawki

Jesienną nudę można przegnać na przykład rękodziełem. Nie sztuką jest bawić się zabawką zdjętą z półki, sztuką jest bawić się zabawką zrobioną samodzielnie lub wspólnie z rodzicem. Jaka to będzie zabawka, zależy tylko od was. Jedynymi ograniczeniami, z jakimi musicie się liczyć, są: czas, przestrzeń i wyobraźnia. Użyć można wszystkiego, od przedmiotów codziennego użytku poczynając, na przedmiotach przeznaczonych do wyrzucenia kończąc. Duże pole do popisu dają rolki po papierowych ręcznikach, opakowania po jajkach, pudełka po butach, kłębki wełny, plastikowe butelki itp. Technika wykonania oczywiście dowolna – wycinanie, klejenie, malowanie, oklejanie, szycie. Wszystkie chwyty dozwolone.

Malowanie nie tylko pędzlem

Namalować pędzlem obraz umie każdy, nawet dziecko, dlatego mało które dziecko uzna taką propozycję za interesującą. Ale już malowanie wszystkim, tylko nie pędzlem, może wywołać w oku dziecka błysk zainteresowania. Przygotujcie duże arkusze papieru i różne drobne i grubsze przedmioty pozornie nieprzeznaczone do malowania. Patyczki po lodach, słomki do napojów, łyżki, folię bąbelkową, nakrętki do butelek, korki do wina, kasztany, żołędzie, klocki, zgniecioną folię aluminiową i co tylko wpadnie wam w ręce.

Nieśmiertelne klocki

Drewniane, plastikowe, magnetyczne – każde dziecko ma w domu przynajmniej jeden zestaw. A gdy ma ich kilka, w dodatku różnych, możecie pójść na całość i wykorzystać wszystkie. Możecie na przykład umówić się, że budujecie konstrukcję możliwie najwyższą lub najszerszą. Warunek jest jeden – wszystkie elementy muszą stanowić spójną całość. Trzeba się będzie trochę nagłowić, by znaleźć sposób na połączenie kompletnie niepasujących do siebie klocków. Po skończonej zabawie niezbędny będzie demontaż – nie zapomnijcie wcześniej o krótkiej sesji zdjęciowej!

Wspólne gotowanie

To kompromisowe rozwiązanie, gdy dziecku się nudzi, a rodzic ma za zadanie zadbać, by domownicy nie chodzili głodni. W zależności od wieku dziecka można mu zlecić obieranie obieraczką (większość nadaje się nawet dla dzieci), krojenie twardych lub miękkich produktów (już trzylatek poradzi sobie z pokrojeniem gotowanej marchewki), mieszanie, przelewanie, wycinanie foremkami. Dziecko może być też typowym kuchennym pomocnikiem i podawać poszczególne warzywa czy sztućce. Oczywiście obowiązuje wspólna konsumpcja ugotowanego dania. Na przykład na pikniku.

Domowy piknik

Co jest podstawą pikniku? Teoretycznie ładna pogoda i plener, ale w warunkach domowych wystarczy koc i kosz piknikowy. Jeśli takowego nie posiadamy, zaimprowizujmy coś naprędce, kosz być musi. Zapalamy górne światło w salonie, rozkładamy koc, zdejmujemy kapcie i… rozkładamy jedzenie. Może to być to, co przed chwilą ugotowaliśmy, pod warunkiem, że to nie zupa. Istotą jedzenia piknikowego jest możliwość wzięcia go w rękę. Mile widziane wszelkie zapiekanki, ciasteczka, kanapki, pizza, naleśniki z twardym nadzieniem, domowe burgery, a także owoce i warzywa. Nie może zabraknąć butelki z napojem lub termosu oraz papierowych serwetek.

Domowe kino

Nie bój się zasiąść z dzieckiem przed telewizorem lub komputerem. Taka jednorazowa sesja nie będzie miała negatywnego wpływu na jego rozwój ani na narząd wzroku. Oczywiście pod warunkiem, że siądziecie w odpowiedniej odległości od ekranu. Wyłącz światło, zadbaj o colę i popcorn i koniecznie wyłącz telefon. Niech będzie jak w prawdziwym kinie. Nie zapomnij powiedzieć dziecku, żeby przed filmem skorzystało z toalety. Wszak w kinie nie zatrzymuje się filmu w połowie.

Planszówki są trendy

Po okresie zbiorowego zachłyśnięcia grami komputerowymi planszówki na nowo powracają do łask. Zresztą dziś nie są to już typowe planszówki z pionkami i kostką. Współczesne gry mogą przybierać różne formy, składać się z wielu elementów, kart, kilku plansz. Czasem samo przygotowanie do gry zajmuje kilkanaście minut. Przed grą posprzątajcie ze stołu i zarezerwujcie odpowiednio dużo miejsca i czasu. Są gry, które kończą się po kwadransie, ale są i takie, które potrafią trwać godzinami.

Wspólna baza

Ulubiona zabawa z dzieciństwa? Niemal każdy odpowie, że budowanie bazy. I chociaż technika poszła naprzód, w upodobaniach dzieci niewiele się zmieniło. Dlatego poświęćcie długi zimowy wieczór na zbudowanie bazy z koców, foteli, krzeseł i wszystkiego, co uznacie za przydatne. Niech będzie na tyle duża, że zmieścicie się do niej oboje. Wykorzystaj swoją wiedzę dorosłego i postaraj się, by była to prawdziwa, trwała baza. Niech nie irytuje was wiecznie zsuwający się koc. W bazie musi znaleźć się miejsce na koc i poduszkę. Przyda się też mała lampka. Jeśli macie wygodny materac, możecie w niej nawet spać.

Mały dziennikarz

Kiedy jest najlepszy czas na zadawanie rodzicom miliona pytań, jak nie jesienią i zimą, gdy krótki dzień odbiera szanse na zabawy w plenerze? Znajdź czas i pozwól dziecku zasypać cię gradem pytań. Mało tego! Zaproponuj mu prawdziwy dziennikarski wywiad, który zostanie zarejestrowany na dyktafonie lub smartfonie w postaci filmiku. Nie tylko zapewnisz dziecku przednią zabawę, ale też stworzycie razem wspaniałą pamiątkę.

Ciepło – zimno

Zabawa znana chyba wszystkim. I co ciekawe, nigdy się nie nudzi. Niezależnie od tego, czy bawią się młodsze, czy starsze dzieci, śmiechu jest co niemiara. Zasady są proste. Chowamy przedmiot pod nieobecność dziecka w pokoju, następnie naprowadzamy je na właściwy trop, mówiąc „ciepło”, gdy idzie w dobrą stronę lub „zimno”, gdy oddala się od celu.

Mały destruktor

Pozwól dziecku zrobić coś, czego normalnie robić mu nie wolno. Jeśli właśnie zepsuł się mikser i zamierzasz go wyrzucić, daj dziecku śrubokręt, młotek, obcęgi i pozwól, by zajrzało do środka. Przyznaj się, ty też masz ochotę sprawdzić, co tam się tak naprawdę kryje, ale przecież dorosłemu nie wypada zajmować się niszczycielską działalnością. Dziecko na pewno chętnie sprawdzi, co kryje w sobie zepsuty mikser, młynek do kawy, stare radio czy przed niedopatrzenie niewyrzucony stary budzik.

Skakanka

Tym razem nie chodzi o sznurek z rączkami, ale o nowatorską formę łączącą naukę z zabawą. Skakanka to nowatorska aplikacja mobilna stworzona przez psychologów i terapeutów integracji sensorycznej. Do jej uruchomienia wystarczy telefon lub tablet z systemem Android, ale gdy dodatkowo wykorzystamy telewizor lub rzutnik zafundujemy dziecku naprawdę dużą frajdę. Skakanka nie jest bowiem typową aplikacją mobilną. Nie chodzi w niej o to, by siedzieć w miejscu, ale przeciwnie, ruszać się w rytm zadań z aplikacji. W czasie zabawy rodzic może towarzyszyć dziecku i na bieżąco monitorować jego postępy w rozwoju. Dziecko korzystające ze Skakanki nie tylko aktywnie spędza czas, ale też uczy się, trenuje pamięć, myślenie, koncentrację, koordynację. Dodatkowo Skakanka umożliwia stymulację czucia głębokiego. Jest polecana dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Wersję próbną można pobrać ze strony skakanka.pl. Jeśli się spodoba, w sklepie Google Play można zakupić pełną wersję dla rodziców.