"Blisko natury, aktywnie, z luźnym planem" - podróże kamperem sprawdzą się tam, gdzie zachwyca przyroda

Anna, jej mąż i trzech synów nie wyobrażają sobie wakacji w jednym miejscu i leżenia plackiem na plaży. Sezon wiosenno-letni to dla nich zawody triathlonowe, obozy sportowe i aktywne rodzinne wakacje: kąpiele w górskich jeziorach, wędrówki szlakami, wycieczki rowerowe. Ania opowiada o zaletach takiego podróżowania. Kolejny kierunek? Zdecydowanie polecilibyśmy Ani i jej rodzinie Tyrol, a w szczególności Kufsteinerland.

Soczyście zielone łąki, wspaniałe górskie chatki, Kufsteinerland - region marzenie. Odpoczynek tam, to przygoda w objęciach zapierającej dech w piersiach natury. Miłośnicy gór znajdą w Kaisergebirge niejeden malowniczy szlak pieszy lub wspinaczkowy. Naturalne jeziora i odkryte baseny oferują z kolei ochłodę w gorące dni.

Góry Kaisergebirge, które od 1963 roku są objęte ochroną, uchodzą za raj dla miłośników przyrody. Przecinają je liczne szlaki piesze o różnych stopniach trudności, biegnące wśród niezwykle pięknej i zaskakująco pierwotnej przyrody. Malownicze ścieżki prowadzą do punktów widokowych, gościnnych schronisk i szumiących wodospadów.

Kto szuka dreszczyku emocji i sportowych wyzwań, na wielu górskich zboczach znajdzie wspaniałe drogi wspinaczkowe. W regionie jest też wiele hal i parków wspinaczkowych, w których można zacząć przygodę ze wspinaczką lub doskonalić technikę. Szczególnie przyjaznym miejscem dla początkujących jest park wspinaczkowy w Morsbach - dzielnicy Kufstein. Interesujące zajęcie znajdą w nim także zaawansowani wspinacze. Park wspinaczkowy jest otwarty dla wszystkich, bez opłat.

Co z kąpielami?

Kufsteinerland ma aż dwanaście propozycji dla fanów kąpieli, do czystej wody dodając gratis malowniczą scenerię majestatycznych gór Tyrolu. Kąpieliska na łonie natury oferuje sześć jezior, m.in. Stimmersee, Hechtsee czy Bananensee. Jezioro Thiersee cieszy się popularnością wśród miłośników różnych sportów wodnych. Wypożyczalnia rowerów wodnych i łodzi zachęca do zwiedzania jeziora. Zjeżdżalnia, wieża do skoków i aqua jump zapewniają  dodatkową rozrywkę podczas plażowania. Ofertę uzupełnia jeszcze sześć otwartych basenów.

Kufsteinerland to „brama do tyrolskich Alp”. Jako najbardziej dostępny obszar regionu alpejskiego region oferuje niepowtarzalne połączenie tradycji i nowoczesności, natury i wellnessu, kultury i rozrywki, sportu i kulinariów. Ponieważ największym skarbem regionu jest bujna, nietknięta przyroda, Kufsteinerland to doskonałe miejsce na aktywny urlop, coś, co uwielbiają Anna i jej kempingowa rodzina.

Skąd w waszej rodzinie wziął się pomysł na wyjazdy na wakacje kamperem i z przyczepą kempingową?

Anna: Jak urodziły się nasze dzieci, to jeździliśmy na stacjonarne kempingi na Półwysep Helski. Tam jest najprostsza obsługa dzieci: wstają rano i od razu są na powietrzu, mają place zabaw, jest blisko do wody - nie trzeba się pakować i dojeżdżać na plażę, wystarczy wziąć ręczniki i już jest się nad morzem.

Do podróżowania kamperem zainspirowali nas nasi znajomi, którzy jeździli z przyczepą. Wtedy zaczęliśmy rozważać nasz pierwszy wyjazd - do Norwegii. Chcieliśmy wynająć kamper, bo w tym kraju można się zatrzymywać wszędzie, gdzie się ma ochotę - bez konieczności zjeżdżania na pola kempingowe.

W Norwegii są duże odległości do pokonania - zwłaszcza, jeżeli chce się zobaczyć dużo miejsc. Kamper jest bardzo wygodny przy przemieszczaniu się, wygodniejszy niż samochód z przyczepą - co z kolei lepiej sprawdza się w Szwajcarii. Nocowania w namiotach w ogóle nie braliśmy pod uwagę, bo proces rozstawiania go jest dla nas zbyt czasochłonny.

Ta pierwsza wyprawa spełniła wasze oczekiwania? Wróciliście zadowoleni?

Bardzo! Od razu - jak tylko ruszyliśmy -  byliśmy bardzo podekscytowani. Podróż kamperem daje dreszczyk, czuje się zew przygody – taki, jaki miało się w dzieciństwie przed wyjazdem pod namiot. W wozie jest mnóstwo fajnych patentów na przewożenie rzeczy. Kamper jest jak takie meble, które są łóżkiem, regałem i biurkiem w jednym. Ma w sobie element zabawy.

Jak odebraliśmy kampera to od razu kilka spraw nas zaskoczyło. To, że o wiele wolniej się nim jedzie niż normalnym samochodem. Jak się z kolei zaczyna jechać szybciej, to bardzo wzrasta spalanie. Pierwszego dnia mieliśmy wątpliwości czy lodówka działa, a zapakowaliśmy dużo jedzenia. Mieliśmy także problem z podłączeniem gazu. Było kilka trudności technicznych. Teraz wiem, że pierwszy dzień takiej podróży jest na rozkręcenie się, przyzwyczajenie, nauczenie kampera.

W kamperze jest w ogóle wygodnie? Przebywanie w takiej ograniczonej przestrzeni nie męczy? Da się w kamperze wyspać, normalnie gotować?

My bardzo lubimy spędzać czas na zewnątrz, więc dla nas nie ma znaczenia czy na wakacjach mieszkamy w dużym apartamencie, czy w małym kamperze. Ważna jest bliskość przyrody, wejścia na szlaki, atrakcje, którą chcemy zobaczyć. Zawsze lubiliśmy jeździć na spływy, na łódki, więc jest w nas zgoda na to, żeby warunki mieszkaniowe nie były idealne. Dla mojej mamy na przykład, takie wakacje nie byłyby kuszącą perspektywą. Podróżowanie kamperem na pewno nie jest dla każdego.

Łóżka są normalne, z wygodnymi materacami - komfort spania jest dobry. Jak gotuję i miotam się przy kuchni, to wolę, żeby reszta rodziny była na zewnątrz, żeby nikogo nie poparzyć gorącą patelnią.

Urlop, rodzina w komplecie, czego chcieć więcejUrlop, rodzina w komplecie, czego chcieć więcej fot. Slolin

Jest mała łazienka - co w przypadku podróżowania po Norwegii miało znaczenie. Tam zatrzymywaliśmy się poza kempingami, a dzięki łazience w kamperze mogliśmy się na postojach normalnie umyć w ciepłej wodzie.

Wiadomo, że do środka nanosi się dużo brudu, ale tego nie da się uniknąć. My nie potrzebujemy laboratoryjnej czystości, więc nie stanowi to dla nas problemu.

Robiliście symulacje czy takie wakacje w kamperze są tańsze niż np. wyjazd all inclusive?

Nie robiłam symulacji, bo zarówno Norwegia, w której byliśmy kamperem, jak i Szwajcaria, do której zabraliśmy przyczepę kempingową, są tak drogie, że wiadomo, że wyjazd zawsze wyjdzie taniej, niż gdybyśmy mieli spać w hotelach.

Ale porównywałam tę opcję do bardziej stacjonarnego wyjazdu - z przelotem, wynajęciem samochodu, wynajęciem apartamentu. To są porównywalne koszty. Podróżowanie kamperem jest mniej więcej 2,5 razy droższe niż przyczepą, nie można więc powiedzieć,  że jest to jakieś wyjątkowo korzystne ekonomicznie rozwiązanie. Przyczepa, owszem, jest tańsza.

Czym się kierujecie wybierając kraje, do których jedziecie? Czy przyroda i ekologia mają dla was szczególne znaczenie?

Rozważaliśmy inne kraje, ale okazało się np. w jednym z nich, bardziej na południu Europy, w rezerwacie w jeziorach są śmieci, a w drugim kraju na szlaku w górach są ostrzeżenia o nierozbrojonych minach. Podróżujemy z dziećmi, odpuściliśmy sobie więc te państwa.

W naszym przypadku nie sprawdziłaby się chyba opcja podróżowania na kemping np. do Chorwacji, tylko po to, żeby spędzić dwa tygodnie w jednym miejscu. Mamy znajomych, którzy tak robią - mają wszystkie gadżety, włącznie z prysznicem zewnętrznym, pod którym można się opłukać ze słonej wody. Nas to nie kręci. Dla nas ważna jest bliskość natury, możliwość szybkiego przemieszczania się i dogłębnego poznania kraju, do którego jedziemy.

Woda, góry, piękne krajobrazy, to wszystko znajdziemy w AustriiWoda, góry, piękne krajobrazy, to wszystko znajdziemy w Austrii fot. Slolin

Wasze dzieci lubią te podróże?

Tak! Wakacje w kamperze były dla nich superprzygodą. Ja widzę, że pobyty na kempingach sprawiają, że rozwija się u nich poczucie odpowiedzialności, zaangażowania w obowiązki domowe - z chęcią chodzą zmywać, dają z siebie więcej. To dobry element wychowawczy.

Jak udoskonalacie z podróży na podróż swoje wyprawy?

Jeśli chodzi o jedzenie, to mam plik z tabelkami, w których rozplanowuję posiłki - wiemy więc, co chcemy zabrać i co musimy kupić. Wiem, co nam zeszło, czego okazało się, że nie potrzebowaliśmy. Trzeba jednak brać pod uwagę kilka spraw. Norwegia była chłodniejsza - na inne rzeczy do jedzenia mieliśmy tam ochotę w Szwajcarii.

Notuję sobie, czego nam brakowało, co było zbędne. Wcześniej nie braliśmy pianek do pływania, ale ponieważ lubimy kąpać się w górskich jeziorach, więc w tym roku je zabraliśmy.

Za każdym razem trudno nam zaplanować, ile zabrać ubrań. W zeszłym roku, w Norwegii, przez deszcze, zużywaliśmy dużo ciuchów i pod koniec nam trochę brakowało - ale na kempingach, które są świetnie wyposażone, można zrobić pranie. W tym roku zużyliśmy niewiele ubrań, które zabraliśmy, bo akurat świetnie trafiliśmy z pogodą.

Dodatkowo jeździmy na rowerach, biegamy, więc dużo mamy sprzętu dodatkowego do uprawiania sportu. Mam pliki, w których prowadzę notatki, żeby nie musieć co roku wszystkiego na nowo planować.

A jak takie długie przejazdy znoszą dzieci?

Jak się jest na kempingu to jest tak, że dzieci się rozbiegają, cały czas coś robią. Jak jesteśmy w danym miejscu, to mamy dużo aktywności i nie ma czasu na nudę. Jeśli chodzi o podróż, to w pierwszą stronę trzeba to jakoś przetrwać i przyzwyczaić się do jazdy. W powrotną stronę jest zawsze łatwiej. Nasze dzieci dobrze znoszą podróże. Od kiedy chłopcy byli mali, wszędzie z nimi jeździliśmy i oni w trasie zasypiali i dużą część podróży przesypiali. A, że dużo jeździmy, to się przyzwyczaili.

Zorganizowanie takiego wyjazdu brzmi jak poważna logistyka.

Przy trójce dzieci każde wakacje to jest logistyka. Planujemy wszystko z dużym wyprzedzeniem. Oboje z mężem startujemy w zawodach triathlonowych, sezon wiosenno-letni planujemy pod nasze starty, obozy chłopców, czas, który dziadkowie będą mogli spędzić z wnuczętami na wakacjach. To jest skomplikowana układanka.

Przyczepę zarezerwowaliśmy już w grudniu, mąż musiał zdać egzamin na jej prowadzenie. Dużo wcześniej robimy orientacyjny plan trasy, a potem zbieramy informacje na temat miejsc wartych zobaczenia. Dajemy sobie margines na spontaniczne decyzje, że gdzieś np. zostajemy dłużej. Z wyprzedzeniem rezerwujemy miejsca na kempingu - jeśli chce się mieć śniadanie z bezpośrednim widokiem na jezioro, warto klepnąć wcześniej miejscówkę. 

Gdyby tak skumulować czas, jaki poświęcam na zaplanowanie wyjazdu, to wyszłoby ze trzy dni po 12 godzin każdy. Ale dla mnie to planowanie to jest przyjemność, proces, który sobie trwa przez rok do kolejnego wyjazdu. 

Materiał powstał we współpracy z austria.info.