Obejrzałyśmy horror 'Zakonnica'. Naprawdę jest taki straszny? [RECENZJA]

Karolina
25.09.2018 09:51
"Zakonnica" wywołała spore zamieszanie, gdy zwiastun horroru został usunięty z sieci jako "zbyt przerażający i naruszający regulamin serwisu". Film jest już w kinach, a my nie mogłyśmy powstrzymać się, by sprawdzić, czy naprawdę mrozi krew w żyłach.

ZakonnicaZakonnica fot. mat. prasowe

Zakonnica to nic innego jak spin-off serii filmów Jamesa Wana, Obecność. Upiorny duch siostry zakonnej  już wcześniej pojawił się w jednej z części horrorów tejże serii. Postać wzbudziła tak duże zainteresowanie, że skłoniło to filmowców do  doszli do rozwinięcia historii postaci w oddzielnej fabule.Tak właśnie powstał pomysł na film.

Jest rok 1952. W starym, rumuńskim klasztorze Carta jedna z sióstr zakonnych, w bardzo młodym wieku odbiera sobie życie. Po okolicy krąży legenda, że zgromadzenie nie ma nic wspólnego z modlitwą i miłością do Boga - wręcz przeciwnie - jest przeklęte.  Kilka tygodni po tragedii, do miejsca tragedii wezwany zostaje ksiądz i nowicjuszka. To oni mają rozwikłać tajemnicę śmierci zakonnicy. 

ZOBACZ: Wydaje ci się, że 'Zmierzch' znasz na pamięć? Na pewno nie zauważyłaś tych szczegółów

Ksiądz Burke (w tej roli Demian Bichir) jest specjalistą od egzorcyzmów i weryfikacji cudów. Gdy Watykan wysyła go do rumuńskiego klasztoru, przypisuje mu współpracowniczkę, siostrę Irene (Taissa Farmiga), która nie przyjęła jeszcze zakonnych ślubów. Czy historia samobójstwa w Rumunii stanie się głównym powodem do odwrócenia się od Boga?

Ojciec Burke i siostra Irene trafiają do klasztoru dzięki pomocy miejscowego chłopaka (Jonas Bloquet), który od kilku lat mieszka we wsi. To on, dostarczając produkty spożywcze do zakonu, odnalazł ciało młodej dziewczyny. Niechętnie godzi się na wskazanie drogi watykańskim wysłannikom do opactwa Carte. Gdy przekraczają próg  zamczyska, rozpoczyna się się przerażające, trzymające w napięciu widowisko.

"Zakonnica". Czy film naprawdę jest taki straszny?

Nie będziemy kłamać - jeśli wybierzesz się na seans, z pewnością kilkukrotnie przyprawi cię szybsze bicie serca, a niektóre momenty sprawią, że podskoczysz w fotelu, wysypując popcorn. Wszystko dlatego, że reżyser filmu, Corin Hardy, stosuje klasyczne tricki – używa przerażających dźwięków w niespodziewanych momentach,  i wielu demonicznych symboli. Kiedy jednak odejmie się pojawiające się nagle demony, krzyki i straszny podkład muzyczny, nie jest już tak dobrze.

ZOBACZ: Dom Belli Swan ze 'Zmierzchu' jest na sprzedaż. Zobacz, jak wygląda 10 lat później

Twórcy  "Zakonnicy" dobrze wiedzieli, jak podnieść poziom adrenaliny widzów na sali kinowej. Prawie non stop widzimy tam pojawiające się i znikające zjawy, jest też zombie i tajemnicze dźwięki. Nie brakuje krwi, a przez niektóre sceny ciężko wejść do łazienki nie czując na sobie oddechu straszliwej zjawy. Cóż, to wszystko, co poza typowym dla horrorów strachem i uczuciem niepewności oferuje nam "Zakonnica". Przez natłok komputerowo przygotowanych, "nadprzyrodzonych" elementów i efektów specjalnych, zaciera się warsztat prawidłowo opowiedzianej historii, która powinna być przecież najważniejsza. 

Należy wspomnieć, że wywołująca dreszcze muzyka skomponowana została przez polskiego twórcę – Abla Korzeniowskiego. Stworzone przez niego charakterystyczne dźwięki skutecznie budują napięcie, zapowiadając punkty zwrotny.

"Zakonnica" jest oparta na faktach?

W Rumunii naprawdę znajduje się klasztor Carta z XIII wieku, który w przeszłości  należał do Cystersów. Obecnie uchodzi on za jeden z najstarszych w tej części Europy, a legenda głosi, że nawiedzany jest przez zjawy i duchy mnichów. Mówi się, że w klasztorze widziano poruszające się meble. Twórcy filmu twierdzą jednak, że  "Zakonnica" nie jest oparta na prawdziwych wydarzeniach.

ZOBACZ: Oglądałaś Shreka? Na pewno nie zauważyłaś wzwodu Lorda Farquada

Dlaczego YouTube usunął zwiastun filmu?

Straszna siostra zakonna to główny postrach horroru, a jej wizerunek miał być głównym powodem usunięcia teasera z serwisu YouTube. Zablokowane video trwało sześć sekund i zastosowano w nim popularną technikę "jump scare". To zabieg polegający na pokazaniu przerażającego obrazu w najmniej oczekiwanym momencie, dodając do niego przeraźliwy dźwięk. Na tym właśnie głownie bazuje film "Zakonnica".  Fakt, potrafi nas wystraszyć, jednak nie buduje obawy o los bohaterów.

Aby podkręcić szum wokół filmu, producenci wpadli na genialny pomysł marketingowy. Kto nie pójdzie do kina na film, którego zwiastun usunięto z sieci za bycie "zbyt demonicznym"? To chyba najlepsza reklama, prawda?

 

ZakonnicaZakonnica fot. mat. prasowe

ZOBACZ: Pamiętasz ostatnią scenę Titanica? Po 20 latach fani odkryli wzruszający szczegół

Komentarze (3)
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX