Z kim chciałby ożenić się Rick Cosnett i co myśli o swoich selfie? Wywiad z gwiazdą 'Pamiętników wampirów' i 'Flash'

Karolina
29.10.2018 12:24
A A A
Warsaw Comic Con. Wywiad z Rickiem Cosnettem

Warsaw Comic Con. Wywiad z Rickiem Cosnettem

Rick Cosnett, znany przede wszystkim z popularnych seriali telewizyjnych takich jak "Pamiętniki wampirów", "Quantico" i "Flash", to jedna z gwiazd zaproszonych na tegoroczną, IV edycję Warsaw Comic Con. Miałam okazję porozmawiać z aktorem, który w ten weekend pojawił się w Polsce. Czego fani nie wiedzą o "Pretty Ricky"?

Warsaw Comic Con. Wywiad z Rickiem CosnettemWarsaw Comic Con. Wywiad z Rickiem Cosnettem instagram.com/rickcosnett

Kiedy wpisałam w wyszukiwarkę Twoje nazwisko, moją uwagę od razu przykuł jeden wyraz – Zimbabwe. Pierwsza myśl: „To niemożliwe, przecież to blondyn z jasnymi oczami”. Dużo osób reaguje tak, gdy mówisz, że pochodzisz z Afryki?

Rick Cosnett: Dokładnie tak! Przeważnie wszyscy są w szoku, bo przecież jestem biały. W Zimbabwe wychowywałem się do 17. roku życia, potem wyjechałem do Australii. Kiedy dołączyłem do obsady „Pamiętników wampirów”, wszyscy myśleli, że właśnie stamtąd jestem, co mocno wkurzało moich afrykańskich przyjaciół. Wiem, że to dziwne, ale Google nie kłamie (śmiech).

Wszystkich myli Twój akcent!

To prawda. Raz jest australijski, raz amerykański. Ale to chyba hot, prawda? (śmiech)

Zdecydowanie. Którego używasz teraz?

Wygodniejszy jest dla mnie amerykański akcent. Od 9 lat mieszkam w Stanach Zjednoczonych, więc wpadłem już w ten rytm. Kiedy wracam do Australii, znów muszę się przestawić.

Mogę śmiało nazwać Cię wielkim szczęściarzem. Hollywood to trudny rynek dla nowych twarzy, które przeważnie grają epizodyczne role. Ty jesteś gwiazdą trzech, jednych z najpopularniejszych seriali telewizyjnych na świecie: „Pamiętniki Wampirów”, „Quantico” i „The Flash”. Co więcej, propozycje pojawiły się jedna po drugiej! Jak Ty to robisz?

Wow, nie uwierzysz, ale nikt mi tego wcześniej nie powiedział. Tak, to cudowne, czuję się niesamowicie wyróżniony. Brałem udział w setkach castingów do innych produkcji, ale myślę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Fakt, udało mi się zagrać w trzech hitowych serialach, ale nie ukrywam, że wcześniej było ciężko. Ciągle byłem zestresowany (śmiech).

Warsaw Comic Con. Wywiad z Rickiem CosnettemWarsaw Comic Con. Wywiad z Rickiem Cosnettem instagram.com/rickcosnett

Jesteś mistrzem otrzymywania dobrych ról, ale chyba nikt nie przebije Cię w jednym – każda postać, którą grasz za chwilę umiera. Dr. Wes z „Pamiętników wampirów” zostaje zabity przez Damona, w „Quantico” Elias skacze z okna,  a w „The Flash” Eddie strzela sobie w serce. Za każdym razem, kiedy przyzwyczajam się do bohatera, którego grasz, on nagle znika.

Znów masz rację! Mam tak samo. To prawda, zgarniam dobre role, a zaraz potem ktoś mnie zabija, albo robię to sam. 

Kiedy w końcu przestaniesz popełniać samobójstwa?

To wymknęło mi się spod kontroli! Niesprawiedliwe, że ciągle jestem uśmiercany na ekranie. Myślę, że powinienem ożenić się z jakąś scenarzystką. Wtedy może miałbym wpływ na to, by moja postać mogła pożyć trochę dłużej (śmiech).

Jesteś też aktorem teatralnym. Dobrze wiemy, że przed publicznością na widowni nic się nie ukryje. Nie ma powtórek, w odróżnieniu od planu filmowego nie istnieje słowo „cut”. Co bardziej Cię kręci?

Chyba teatr. Najpierw uczymy się tekstu, potem przez kilka tygodni trwają próby. Wszystko jest takie naturalne. Mimo, że i w serialu i w teatrze  wcielamy się w kogoś innego, wydaje mi się, że przed kamerą bardziej udajemy. Poza tym, często jedną scenę powtarzamy nawet kilkanaście razy. Za piętnastym wszyscy są już zmęczeni, a na twarzach operatorów i osób z produkcji maluje się wielki napis „Pospiesz się, do cholery!” (śmiech). W teatrze wszystko dzieje się kilka metrów od widowni, na żywo, niczego nie można poprawić. To wyzwanie, a ja je lubię.

Oglądasz seriale ze swoim udziałem, czy od razu przełączasz na inny kanał, kiedy na ekranie pojawia się Twoja twarz?

Każdą swoją scenę mogę obejrzeć tylko raz, po to, żeby sprawdzić, jak sobie poradziłem. Wydaje mi się, że im więcej razy oglądałbym siebie, tym częściej myślałbym, że coś mogłem zrobić lepiej, że źle się ustawiłem, zrobiłem dziwną minę...

To tak jak z selfie, które wrzucasz na Instagram. Im więcej czasu na nie patrzysz, zamiast po prostu je opublikować, tym gorsze Ci się wydaje. Pewnie to znasz, bo jesteś bardzo aktywny w social mediach.

Witaj w klubie! Też tak masz? (śmiech) To prawda. Dlatego właśnie zawsze staram się po prostu skupić na przyszłości, a nie tym, czego nie mogę już zmienić.

Warsaw Comic Con. Wywiad z Rickiem CosnettemWarsaw Comic Con. Wywiad z Rickiem Cosnettem instagram.com/rickcosnett

Czego nie wiedzą o Tobie Twoi fani?

Na pewno tego, uwielbiam oglądać... brytyjskie dramaty historyczne. Widzę Twoją minę, kolejna niespodzianka zaraz po Zimbabwe, co? (śmiech)

Pewnie niespodzianką okaże się również fakt, że jesteś kuzynem Hugh Granta. Kto jest lepszym aktorem?

Nie wiem, czy mogę mu się narazić (śmiech). Z pewnością oboje jesteśmy profesjonalistami, ciężko pracujemy i dajemy z siebie wszystko na planie filmowym. Kto jest lepszy? Hmm, ten, kto dostał zaproszenie na Warsaw Comic Con! (puszcza oko).

Lubisz takie imprezy?

Przyjechałem kilka minut temu. Jesteś pierwszą osobą, z którą rozmawiam, więc zaczęło się bardzo miło. Widziałem już główną scenę, robi wrażenie! Oczywiście, jestem bardzo podekscytowany i nie mogę doczekać się na spotkanie ze wszystkimi, którzy przyjechali na Comic Con.

rozmawiała: Karolina Chibowska

Więcej o: