"Chcecie równości? Na tacierzyńskim będziecie traktowani tak jak kobiety: nieroby siedzące w domu" [LIST]

"W pracy macie dużo łatwiej", "Z jednej strony oczekujecie: opiekuj się więcej dziećmi. A z drugiej: zarabiaj więcej na nie" - pisał w liście do naszej redakcji Tomek, tata dwójki dzieci. Jego słowa wywołały wielkie poruszenie. Postanowiła mu odpowiedzieć nasza zbulwersowana czytelniczka.

List nadesłany przez Tomka znajdziecie tu: "My wiemy, że wam jest trudno. Szkoda, że wy nie widzicie, że nam nie jest łatwiej"

Nie mogę powstrzymać się od komentarza, kiedy widzę, że ktoś, kto ubolewa nad stereotypami, tak ochoczo sam nimi szafuje. "Biedny samiec" nie może, bez urazy dla własnego ego, udać się na urlop tacierzyński, bo śmiać się z niego będą, że jak "baba ostatnia siedzi" (podkreślam słowo "siedzi") w domu z dzieckiem.

"Posiedzieć w domu, jakże to rozkosznie brzmi"

Piszesz: "Jeśli to faceci chcą trochę posiedzieć z dzieciakami w domu, najczęściej są wyśmiewani". Sam hodujesz takie stereotypy! "Posiedzieć", jakże rozkosznie to brzmi, może ja na innym macierzyńskim byłam niż Tobie się wydaje, że byłbyś… Bo owszem moje dziecko lubiło pospać, ale miałam duży dom, który musiałam ogarniać, mąż pracował przecież. Mieliśmy trzy psy, które ogarniałam ja, bo przecież siedziałam w domu. Pranie, prasowanie, ogród, spacery, lekarze, gotowanie, urzędy, psy, weterynarze, ogarnia oczywiście ten, kto przecież "tylko siedzi w domu".

Mąż ciężko pracuje, a poza tym jak każdy ciężko pracujący mężczyzna jest poddawany w tym czasie mobbingowi, systematycznym torturom dyrektora oraz przypalaniu rozgrzanymi prętami przez członków zarządu… Gdyby nie niesprawiedliwość społeczna siedziałby w domu z dzieckiem… To wszystko dlatego, że biedny chłopiec podlega stereotypom, poza tym żona mu każe zarabiać tyle, żeby się nie martwić przynajmniej o finanse.

"Mężczyźni są traktowani tak jak kobiety: nieroby siedzące w domu"

Otóż, to nie wina Twojej żony, że w XXI wieku kobiety nadal zarabiają mniej na równorzędnych stanowiskach. To nie wina kobiet, że mężczyźni siedzący w domu z dzieckiem są traktowani jak nieroby… Szczerze, są traktowani dokładnie tak samo jak kobiety: nieroby siedzące w domu.

Co do powrotu do pracy, szanse na powrót są tak samo nikłe dla faceta jak dla kobiety. Przynajmniej w tym przypadku nie trzeba walczyć o równe traktowanie. Ale może przytoczysz, które badania Ci taką dysproporcje wskazują? A może to biedny Staś z technicznego słyszy, kiedy przyjmują go do pracy: "A dzieci planujesz, bo jeśli tak, to sorry, ale u nas już nie ma miejsca. Albo ok, dam ci robotę na czas określony, żebyś mi w ciążę nie zaszedł".

Jako długoletni pracownik w firmie prywatniej, a teraz urzędnik, powiem Ci jedno - do lekarza może w tym moim czasie urzędowania pójdę, ale muszę to odpracować albo uregulować z urlopu. U prywaciarza mogłam tylko pomarzyć o bąknięciu czegoś o dziecku i lekarzu…

Nikt mi niczego nie daje tylko dlatego, że jestem matką. Szczerze mówiąc, nie znam żadnej kobiety w moim otoczeniu, której ktoś mówi: "Hej, idziesz z dzieckiem na szczepienie, nie przejmuj się, idź. Zdzisio z technicznego cię zastąpi".

"Pracodawca rozkłada przed kobietą czerwony dywan?"

Myślisz, że bycie w domu z dzieckiem ogranicza się do zabaw, hulanek i radosnego śmiechu? Uważasz, że każda kobieta "siedząca" w domu z dzieckiem dostaje kwiaty i co roku order za zasługi? A codziennie partner mówi jej: "Dziękuje za to, że tak cudownie wychowujesz nasze dziecko"? Pracodawca zaś rozkłada przed nią czerwony dywan. Jeśli tak uważasz to znaczy, że jesteś bardzo na sobie skupiony i Twoja żona/ partnerka/matka dziecka ma najzwyczajniej w świecie kiepsko.

Pozdrawiam, B.

Od redakcji: Śródtytuły pochodzą od redakcji. Autorom opublikowanych przez nas listów rewanżujemy się drobnym upominkiem. Tym razem jest to książka "Wszyscy się czegoś bali" Ewy Lando. Życzymy miłej lektury.

Piszcie do nas! Czekamy na Wasze historie albo zdjęcia, którymi chcecie się podzielić. Wybrane teksty, za Waszą zgodą oczywiście, będą publikowane na kobieta.gazeta.pl Piszcie: kobieta@agora.pl

Martyna Wojciechowska: Samotne macierzyństwo jest trudniejsze niż zdobycie Kilimandżaro [KOBIECYM OKIEM cz. 1]

Więcej o: