"Dziękuję za te wszystkie artykuły wycięte z gazet - jak schudnąć i być lepszą w łóżku" [LIST DO TEŚCIOWEJ]

"Powinnam w zasadzie upiec jakieś ciasto na Twoją cześć, no ale umówmy się - nie będzie dość słodkie, dość kruche, dość wilgotne i dość aromatyczne. Słowem - nie będzie takie, jakie Ty byś upiekła. A jednak dziękuję Ci za wszystko" - piszą w liście do teściowej Marta i Kasia z bloga Chodzi nam po głowie*. Ten list mogłoby napisać wiele z nas, synowych.

Droga** Teściowo,

Ze zdziwieniem odkryłam, że 5 marca jest Twój dzień. Dzień Teściowej. W  zasadzie nie powinno mnie to zaskoczyć, skoro jest Dzień Pizzy, Dzień Cyklisty, Dzień Kaca, Dzień Chorób Psychicznych oraz Dzień Labradorów. Byłoby więc niegodziwością, gdybyś i Ty swojego dnia nie miała.

Źle zaczęłam. Bo prawdę rzekłszy, to w dniu Twego Święta chciałam Ci podziękować. Dziękuję i staram się rozumieć Twój punkt widzenia, bo zdaję sobie sprawę, że we dwie kochamy tego samego faceta, a to nie jest układ optymalny. Przeciwnie, jest to układ, który czyni z nas w pewnym sensie rywalki, zwłaszcza że mantry: „można mieć wiele żon, ale tylko jedną matkę” oraz „czas najwyższy odciąć mamusiną pępowinę”, da się serwować naszemu ukochanemu naprzemiennie i na różne sposoby - a to na gorąco, a to schłodzone nieco. I spędzić życie, czekając, którą z nich szybciej łyknie. Pomyślałam sobie zatem, że może by tak zamiast ciągłej walki spróbować się poznać nawzajem? Bo w przyjaźń między nami to pewnie nikt nie uwierzy, ale może chociaż jakaś nić porozumienia?

Dzień TeściowejDzień Teściowej .

Powinnam zatem dziś upiec jakieś ciasto, no ale umówmy się - nie będzie dość słodkie, dość kruche, dość wilgotne i dość aromatyczne. Słowem - nie będzie takie, jakie Ty byś upiekła. A jednak dziękuję Ci za wszystko. Dziękuję za to, że wychowałaś mojego męża na człowieka, którym jest, bo zawsze mogło być gorzej. Jak tak popatrzę po małżeństwach koleżanek, to wręcz i dużo gorzej.

Doceniam Twój wysiłek, serio

Dziękuję za to, jak ukradkiem dajesz słodycze moim dzieciom, za to, jak je rozpieszczasz i pozwalasz im na wszystko. W końcu wiemy z historii walki gatunku ludzkiego o przetrwanie, że potomstwo syna to temat drażliwy, albowiem tylko ja mogę być pewna, że moje dzieci to moje geny. Ty tego nigdy do końca nie wiesz, a mimo wszystko i bajkę poczytasz, i dziurę w spodniach zacerujesz, i pomidorowej ugotujesz takiej, jak lubią. Dziękuję też, że wpadasz, gdy na awaryjnym sygnale muszę ogarniać życie, a dzieci właśnie wtedy zapadają na niczym nieuzasadnioną infekcję. Nie, nie oznacza to, że Ci kiedyś dorobię klucz, żebyś mogła wpaść podlać kwiaty, gdy jesteśmy na urlopie - obie doskonale wiemy, że nie mam zieleni doniczkowej w domu. Ale doceniam Twój wysiłek.

Dziękuję, że mi na Gwiazdkę kupujesz książki - mimo że Grocholi, to i tak wolę je niż obraz, który musiałabym wyciągać ze strychu i wieszać na ścianie przed każdą Twoją wizytą. Dziękuję za te wszystkie polecane mi artykuły wycięte z gazet - jestem pewna, że fakt, iż traktują głównie o tym, jak szybko schudnąć, jak być lepszą w łóżku i jak się pozbyć zmarszczek na szyi, wynika z troski o moje dobre samopoczucie. Ja to wszystko doskonale rozumiem i naprawdę jestem wdzięczna, bowiem zdaję sobie sprawę, że też kiedyś prawdopodobnie będę teściową. W końcu mam córkę i syna. I czasem, jak już mam chwilę dla siebie, wszystko upiorę i posegreguję, kolację wydam, odrobienia prac domowych dopilnuję, a blat kuchenny, jak zmrużę oczy, to całkiem czysty się wyda, to sobie siedzę jak Kinga Rusin i myślę.

Żadnej teściowej nie byłoby bez synowej

Myślę, że gdy moja córka już postanowi (z braku innych pomysłów na siebie) wyjść za mąż, to bym chciała, żeby ten jej mąż był dla niej dobry, czuły, szarmancki, nosił ją na rękach i kochał jak nikogo na świecie. Tymczasem gdy pojawia się myśl, że i mój syn kiedyś przywiedzie do domu jakąś wydrę, to czuję, że już jej chyba nie lubię, tak całkiem a priori i bezinteresownie. No w końcu każda synowa ma coś z teściowej, jak uczy mądrość żydowska. Zdaję więc sobie sprawę, Droga kochana Teściowo, że bycie Tobą to nie jest lekki kawałek chleba. Dlatego na koniec chciałam Ci podziękować, że turlamy ten wózek mimo wszystko. Każda turla, jak umie, oraz orze, jak może, ma się rozumieć. I mimo że nie chciałabym zabrzmieć zbyt buńczucznie, to przyznasz jednak, że święto Teściowej nie miałoby racji bytu bez synowej, więc jesteśmy w tym obie, na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie.

W którym to właśnie momencie chciałabym Ci, Moja Droga Teściowo, dużo, dużo zdrowia życzyć, żebyś miała dość siły i energii mi w tych wszystkich życiowych ważnych sprawach udzielać swych bezcennych rad i dzielić się wieloletnim doświadczeniem. Włączywszy w to, oczywiście, wychowywanie dzieci (a propos, mogłabyś wpaść do wnucząt jutro o 18? Bo do teatru z Twoim synem idziemy horyzonty poszerzać).

Pozdrawiam Cię i łączę uściski,

Twoja Synowa 

*List pochodzi od autorek bloga Chodzi nam po głowie

**Zwrot „droga” już zawsze będzie mi się kojarzyć z anegdotą, którą usłyszałam od mojej ciotki o jej teściowej. Otóż teściowa ta, gdy owdowiała, razem ze swoją synową (a moją ciotką) poszły zamawiać wieniec wraz z szarfą.

Kwiaty, jak to w tamtych czasach - goździki czy kalle, szarfa śnieżnobiała, jak tradycja każe, aż doszło w końcu do napisu, który miał żal i pożegnania słowa zawierać. I tu teściowa cioci pewnym głosem stwierdza, że napis ma brzmieć ni mniej, ni więcej, tylko: ”Drogiemu Mężowi”. Zapadła krępująca cisza, konsternacja nie przymierzając. „Jesteś pewna, że właśnie tak? Może jednak „Ukochanemu Bronkowi” albo „Najukochańszemu Broneczkowi”? Odpowiedź padła dość sucha: „Tak, właśnie tak, Drogiemu, bo drogo mnie on kosztował”.

PRZECZYTAJ TAKŻE: 'Mamo' - zwracacie się tak do teściowej? "Wszelkie dziwolągi językowe, byle tak nie mówić" [Z FORUM] >>>

Kim najtrudniej manipulować? Człowiekiem zakochanym [PRZYPOWIEŚĆ]

Więcej o: