Niby nadużywamy #metoo. Żeby koleżanki zazdrościły, że takie seksi, my, pasztety niedowartościowane" [LIST]

Na początku akcji #metoo poczułam się jak w kokonie - otoczona ciepłem siostrzanego wsparcia i zasypana historiami, które pozwalają myśleć: "nie ty jedna". A potem rzeczywistość zdzieliła mnie między oczy - pisze czytelniczka.

Na Fejsie czytałam piękne deklaracje kolegów, że wspierają, że są przerażeni naszymi opowieściami, że kiedyś zrobili błąd, przyznają się i biją się w piersi. I żyłabym dalej w poczuciu sensu i głębokich przemian w społecznych, gdyby rzeczywistość nie zdzieliła mnie między oczy.

Akcja w social media przeniknęła do służbowych stołówek, o molestowaniu głośno zaczęło się dyskutować na fajce. Niestety, przy okazji kobiecy zryw odkrywania prawdy o bolesnych doświadczeniach i ich skali dostał gombrowiczowskiej gęby. Okazało się, że dziewczyny nadużywają hasztagów, żeby skarżyć się na sprawy - w opinii tych, którzy nadal nie rozumieją, co jest molestowaniem (odsyłamy TU i TU) - zupełnie błahe, jak, powiedzmy "nic nieznaczące" dotknięcie w miejsca intymne na dyskotece czy niechciany, śliski komplement.

Co gorsza, na FB zaczęły się pojawiać jakieś utyskiwania panów, nawet publicystów tzw. liberalnych mediów, że skąd oni biedni mają wiedzieć, kiedy im wolno całować dziewczyny po pijaku, a kiedy właśnie nie wolno. Znalazło się również szerokie grono panów gotowych te posty komentować, pod zdjęciem i nazwiskiem. W skrócie: gdzie one, tłuste lochy, niechcianego dotyku zaznały, dziękować jeszcze powinny albo zapłacić takiemu, co wdzięki ich raczył docenić. Nazmyślały pewnie, żeby koleżanki zazdrościły, że takie niby seksi, te pasztety niedowartościowane.

Otóż, drodzy panowie przez małe "p", to, co teraz oglądacie, to jest wierzchołek góry lodowej. To wszystko, co opisujemy, też JEST molestowaniem, ale za tymi historiami niejednokrotnie kryją się historie dużo gorsze. Te poklepywania, gwizdy, podśmiechujki, to są urywki rzeczywistości, te najbardziej wypomadowane, przepuszczone przez autocenzurę. To jeszcze można publicznie napisać, głośno powiedzieć.

Nie widzę na FB opowieści najstraszniejszych, które znam od samych ofiar. Historii o randkach z Tindera z finałem wziętym przemocą, opowieści o rohypnolu* i krwawiących ranach po stosunku, którego ofiara nie ma szans pamiętać. Skoro wstydziły się o tym mówić policji, to dlaczego miałyby to opisywać publicznie? Przecież "mądra dziewczynka pilnuje drinka", mądra dziewczynka nie rozmawia z nieznajomym w klubie, nie umówi się na randkę przez aplikację, nie nosi mini i nie pije alkoholu.

Dlatego następnym razem, kiedy będziecie się skarżyć, że #metoo zabija sztukę uwodzenia, pomyślcie, że na każde cztery "tylko" poklepanie po pupie przypada zgwałcona koleżanka. Bez hasztagu.

*Środek nasenny używany także jako tabletka gwałtu i rozboju - przyp. red.

Milczeliście wiele lat? Dotyczy Was problem molestowania? Podzielcie się swoją historią! Piszcie do nas listy na adres: kobieta@agora.pl. Najciekawsze opublikujemy. Autorka tego listu dostaje najnowszą książkę Katarzyny Bereniki Miszczuk "Obsesja" wydawnictwa W.A.B.

Nie przejmuj się tym, co myślą inni [PRZYPOWIEŚĆ]

Więcej o:
Komentarze (11)
Niby nadużywamy #metoo. Żeby koleżanki zazdrościły, że takie seksi, my, pasztety niedowartościowane" [LIST]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Gonorrhoea

    Oceniono 19 razy 7

    Z punktu widzenia mężczyzny akcja ma kilka słabych punktów. Jak np.:
    - Do jednego wora wrzuca się bezsprzeczne przypadki wykorzystywania seksualnego lub molestowania oraz subiektywne i nieoczywiste sytuacje, które dla wielu osób nie byłyby żadnym traumatycznym przeżyciem.
    - Zależy kto i kiedy molestuje: jeśli facet, który się molestowanej w danej chwili podoba, robi to, o czym ona i tak fantazjuje, to nie ma mowy o żadnym molestowaniu.
    - Akcja jawi się rodzajem najwyuzdańszej rozkoszy, jaką daje nurzanie się w poczuciu skrzywdzenia, ale takiego skrzywdzenia wykluczającego, samiczkowato-bebechowatego, że tylko my, kobiety, jesteśmy krzywdzone przez złych samcuf, a jeśli ktoś się ośmieli mieć opinię, że to nie takie zerojedynkowe, to wróg.
    - Do akcji podłączają się różni panowie, obłudnie samobiczujący się, jak to w przedszkolu skradli koleżance całusa, a więcej nic i nigdy, ale oni już zrozumieli i się zmienią, oczywiście z hasztagiem odpowiednim. Panowie ci zaciekle zwalczają nawet umiarkowanych krytyków akcji, licząc chyba, że w nagrodę z litości jakaś atrakcyjna koleżanka #metoo da zamoczyć.

  • monoekann

    Oceniono 10 razy 4

    ja to kiedyś usiadłem w autobusie obok kobiety i niechcący na nią zerknąłem kątem oka.
    #shetoo

  • doktor104

    Oceniono 10 razy 4

    Oczywiście większość tych przypadków należy potępiać i ścigać, ale w Polsce wszystko się wyolbrzymia i okazuje się, że można molestować spojrzeniem.
    A to przy sposobie bycia i noszenia się niektórych naszych pań sprowadza cały niewątpliwy problem do absurdu i groteski. Pozwolę sobie przypomnieć jak tabloidy pokazywały jedną z celebrytek która, jak się okazało przy wsiadaniu do samochodu, "zapomniała" majtek.
    A może niektórym paniom zależy na przyciągnięciu spojrzeń.

  • Gość: rozpustnik

    Oceniono 1 raz 1

    Molestowanie - ma miejsce kiedy facet NIE wydaje się wam wystarczająco atrakcyjny. Jak jest atrakcyjny - to jest podryw, motylki, "chcę być szczęśliwa" i... majtki spadają. Zaprzeczycie?

  • arnoldbuzdygan

    Oceniono 25 razy 1

    "że na każde cztery „tylko” poklepane po pupie przypada zgwałcona koleżanka. "

    Nie, nie przypada. Nie ma to ze sobą *żadnego* powiązania.
    Przeginacie już i szkodzicie tym samym sobie. :(

  • Gość: ten trzeci

    0

    Po historiach z pierwszej ręki, kiedy "szanujące się" kobiety, feministki za dnia, latają po portalach WSZELKIEJ maści, żeby umówić się z na noc z trzema po kolei bo #a_nuż_ktoś_mnie_w_końcu_dobrze_z3rżnie to ja nie mam pytań. Na ulicy dziewice - w internecie - ot... ściereczki - delikatnie rzecz ujmując

  • Gość: ten trzeci

    0

    Wiecie... po historiach z 1szej ręki, kiedy kobiety za dnia feministki latają po wszelkiej maści (tak k. dobrze czytasz - WSZELKIEJ maści) portalach umawiając się na noc z trzema po kolei... "bo może w końcu ktoś mnie dobrze z3rżnie.." to ciężko mi tu coś komentować - po prostu samo życie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX