"Obwiniałam siebie. Przecież nikt z dorosłych, którzy widzieli, co robił wujek, nie protestował [LIST]

Dorota była molestowana w dzieciństwie przez sąsiada dziadków. Później przez wujka. Kiedy w mediach społecznościowych kobiety zaczęły dzielić się przeżyciami, opisała swoje. Jak sama przyznaje - to działa terapeutycznie.

To, że byłam molestowana jako dziecko i nastolatka uświadomiłam sobie dopiero jako dorosła już kobieta, kilkadziesiąt lat po tamtych wydarzeniach. W czasach mojego dzieciństwa (lata 70.) to był temat tabu, nikt nie mówił o przemocy wobec kobiet i dziewczynek. To, co teraz wydaje mi się najgorsze, to chyba fakt społecznego przyzwolenia na te wszystkie "żarty" i końskie zaloty ze strony wujków, dziadków, kolegów... Bo "przecież to tylko żarty".

Obwiniałam siebie. Przecież nikt z dorosłych, którzy to widzieli, nie protestował

Wujek, brat mojego taty nie przepuścił żadnej okazji, żeby sprawdzić, czy rosną mi już piersi, co mam pod sukienką, wkładał rękę miedzy nogi. Wiem od kuzynek, że one także były przez niego w ten sposób molestowane. Bałam się go i unikałam jak mogłam, uciekałam przed nim. Czułam ogromne zawstydzenie, wiedziałam, że coś jest nie tak, ale obwiniałam siebie, że uciekam, bo przecież nikt z dorosłych, którzy to widzieli nie protestował. Wszyscy się śmiali i w ich słowach słyszałam potwierdzenie,
ze to, co robi wujek jest w porządku, wiec moje uniki są niewłaściwym zachowaniem.

Dotykał moich piersi, których wtedy jeszcze przecież nie było

Najwyraźniej pamiętam sytuacje z przyjęcia po mojej pierwszej komunii. Wujek przy stole znowu zaczął mnie "obłapiać". Znowu dotykał moich piersi, których wtedy jeszcze przecież nie było. Zaczął mnie do siebie przyciągać. Uciekałam, ale nie byłam w stanie wyrwać się z jego rąk. Wydaje mi się, że mama lub tata powiedzieli mi, żeby dał spokój, ale nie jestem stuprocentowo pewna. Może po latach chcę, żeby tak było.

Czułam się osamotniona w tej "walce", bezsilna, opuszczona, poniżona. Czułam się winna i przekonana, ze jestem zła, bo nie podoba mi się to, co robi wujek. Jako grzeczna dziewczynka, nie potrafiłam krzyknąć, odepchnąć go. Nic. Robiłam tylko uniki, ale trzymał mnie mocno. Na moje szczęście palił jednocześnie papierosa. W czasie tego siłowania się, oparzył mnie tym papierosem w brodę. I to mnie wyzwoliło z jego rąk. Zaczęłam płakać, bo już mogłam i już nikt nie mógł mnie skarcić, ze płaczę, kiedy wujek się ze mną "bawi"...

Nie wychowywałam się w patologicznej rodzinie

Myliłby się ktoś, kto by powiedział, ze wychowywałam się w patologicznej rodzinie, w której było przyzwolenie na takie rzeczy. Nie, myślę, ze ci dorośli, także moi rodzice, naprawdę nie widzieli w tym nic złego, nie czuli, że wujek robi mi krzywdę. Ot, takie żarty.

Z wcześniejszego okresu dzieciństwa pamiętam raczej emocje. Jeździłam czasem z dziadkami na wieś do rodziny. Przychodził wtedy do nich sąsiad, który miał do mnie "słabość". Wtedy wydawał mi się "starym człowiekiem", ale myślę, ze mógł mieć 40 lat. Panicznie się go bałam. Zawsze, kiedy mnie widział mówił, że jestem jego żonka i że zabierze mnie do swojego domu. Brał mnie na kolana i nie chciał puścić. Jego słowa i spojrzenie mnie przerażały. Pamiętam, jak chowałam się przed nim za babcia i dziadkiem. I znowu: rodzina nie udzielała mi żadnego wsparcia, nikt mnie nie bronił. Wszyscy się tylko śmiali albo wręcz karcili mówiąc, że jestem dzikusem, że jestem niegrzeczna i wypychali mnie przed siebie. Dziadkowie mnie kochali nad życie, byłam ich ukochaną wnuczka, a jednak nie widzieli mojej krzywdy. Nie zdawali sobie sprawy, ze to było źle.

Spaliłabym się ze wstydu, gdybym miała głośno się sprzeciwić

Jako nastolatka wielokrotnie byłam obiektem "zainteresowania" mężczyzn w środkach komunikacji miejskiej. Ocieranie się o moje pośladki albo rękę było na porządku dziennym. Wtedy już wiedziałam, że to jest złe, ale jedyna reakcja na jaka potrafiłam się zdobyć, to odsuniecie lub pogardliwe spojrzenie. Byłam grzeczna dziewczynka, która nie krzyczy, nie bije i jest posłuszna wobec starszych. Spaliłabym się ze wstydu, gdybym miała głośno się sprzeciwić przeciwko takiemu zachowaniu.

Dużo czasu upłynie zanim ten problem stanie się marginalny

Dobrze, że temat molestowania jest w dzisiejszych czasach tak wszechobecny. Dobrze, że jego ofiary maja coraz więcej odwagi, aby o tym mówić. Dobrze, ze świadomość społeczna jest coraz większa i że mówimy dzieciom o złym dotyku, o ich prawie do intymności i sprzeciwianiu się, kiedy dorosły przekracza jego granice. Niemniej myślę, że jeszcze dużo czasu upłynie zanim ten problem stanie się marginalny. Zasmucają mnie wypowiedzi, szczególnie kobiet, że ofiary molestowania chcą się lansować poprzez przyznanie się do tego faktu. Nie rozumiem, dlaczego właśnie wśród kobiet jest tyle zajadłości w zaprzeczaniu doświadczeniom innych kobiet.

Dziękuje za możliwość opowiedzenia o moich przeżyciach. To działa terapeutycznie.

Dorota

Od redakcji: Śródtytuły pochodzą od redakcji. Autorce tego listu dziękujemy za odwagę, którą znalazła w sobie, aby podzielić się z nami tą przejmującą historią.

Piszcie do nas! Czekamy na Wasze historie albo zdjęcia, którymi chcecie się podzielić. Wybrane teksty, za Waszą zgodą oczywiście, będą publikowane na kobieta.gazeta.pl. Autorom opublikowanych listów rewanżujemy się książkami. Czekamy na Wasze listy: kobieta@agora.pl

Komentarze (39)
"Obwiniałam siebie. Przecież nikt z dorosłych, którzy widzieli, co robił wujek, nie protestował [LIST]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • dorrie

    Oceniono 17 razy 17

    Przypomniała mi się sprawa księdza z Tylawy, skazanego prawomocnym wyrokiem sądu za molestowanie małych dzieci. Jak prokurator Piotrowicz (tak ten z Pisu) nie wszczął postępowania karnego i napisał że rzekomo ksiądz jest bioenergoterapeutą i wkładał palce do pochwy by leczyć..Dodatkowo odczytał zeznania dzieci na zebraniu wiejskim i zgromadzony motłoch chamów, rechotał, dodawał niewybredne komentarze, że nic sie niestało ze chłop sobie musi uzy a tym dziewczynkom nic nie ubyło. A byli to często dziadkowie ofiar. Nawet jedna kobieta była z podbitym okiem bo miała inne zdanie od męza na temat molestowania wnuczki.

  • dorrie

    Oceniono 15 razy 15

    Zachowanie rodziców i dziadków wynikało z ignorancji i braku świadomości, a także powszechnego w tamtych przekonania że dziecko jest własnością rodziców i mogą z nim robić co chcą. Ja nie doświadczyłam aż takich drastycznych przypadków, ale był klimat przyzwolenia. Tylko gadanie o "czy cycki rosną" nagminne itp. Unikanie wujka lubiącego przytulać(jak w imadle ale bez obmacywania), ale nawet jak dostał z łokcia to rodzice nie robili mi wyrzutów..No właśnie, wtedy było jakoś niezręcznie im zabronić mu takich zachowań, ale pretensji do mnie nie mieli.

  • Gość: Tytus

    Oceniono 15 razy 15

    Pierwsza klasa podstawówki. Pierwsza połowa lat 80. Zjazd rodzinny. Wujcio lubiący sobie golnąć przy zastawionym stole dowiedział się, że mam koleżankę w bloku i razem siedzimy w ławce w szkole. No bo się znamy z podwórka, bawiliśmy się razem na podwórku, razem poszliśmy do zerówki i razem się odwiedzamy u siebie w mieszkaniach, jak to 6-7 letnie dzieciaki. Wujcio całkiem na trzeźwo na cały głos przy stole, rechocąc, jakby powiedział najlepszy żart w życiu: "Tytus, a twoja dziewczyna ma już cycochy"? Zrobiło mi się strasznie głupio i się rozpłakałem... Poczułem się strasznie ośmieszony. Nie pamiętam już jak ciotka i mój tata zareagowali, ale pamiętam, że to musiało być dość mocne, bo wujcio siedział cicho do końca przyjęcia i nawet się po kielichu nie odzywał.

  • Black Swan

    Oceniono 14 razy 10

    nie rozumiem... Na oczach rodziców to robił a oni nic? No jakbym takiemu wujkowi yebnął to by trzy dni szczękę zbierał...

  • felicjan.dulski

    Oceniono 8 razy 8

    Świat jest niestety pełen takich wujków chu.jków.
    Żeby im poodpadały!

  • Gość: Karola

    Oceniono 6 razy 6

    Mój wujek był cwany, bo czy mi piersi rosną sprawdzał w stodole, bez świadków. Poczym całował w usta wpychając język do gardła. A później szedł z powrotem do domu do wszystkich jak gdyby nigdy nic. Rodzice do dziś nie wiedzą.

  • Gość: ola

    Oceniono 3 razy 3

    A ja mam takie doswiadczenie: moj ojciec (z zawodu lekarz) za kazdym razem jak w telewizji pokazywali jakas seksowna kobiete albo pare (albo mijalismy na ulicy, jadac samochodem) to rzucal mega (ale naprawde mega) wulgarne kometarze w stylu co on by jej zrobil, co by jej gdzie wsadzil, bez przerwy uwagi "ale ku..", "ale dupa...", "baby nadaja sie tylko do jednego"itp.
    Odbywalo sie to CODZIENNIE odkad zaczelam dojrzewac az do kiedy wyprowadzilam sie z domu..
    Mimo, ze zawsze bylam atrakcyjna kobieta nigdy nie zwiazalam sie z zadnym mezczyzna...
    Czy to bylo molestowanie?

  • iwanme

    Oceniono 12 razy 2

    Zdecydowanie nie "Myliłby się ktoś, kto by powiedział, ze wychowywałam się w patologicznej rodzinie...". To właśnie jest świetny przykład patologicznej rodziny i bez jaj że w latach 70-tych 80-tych było normalne macanie małych dziewczynek...

    Włos się jeży...

  • sofija_xs

    Oceniono 1 raz 1

    Ja jestem na to bardzo wyczulona. Wujek czy dziadek dostałby w ryj i niech się nie pokazuje do skończenia świata. Zboczency i pedofile.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX