Sięgnęłam dna: straciłam pracę, partnera, pieniądze, wpadłam w długi. Od pięciu lat nie piję [LIST]

- Pić zaczęłam z nudów. Trzeba sięgnąć dna, żeby się obudzić i ja tego dna sięgnęłam - to fragment listu do Gazeta.pl

Pić zaczęłam z ... nudów. Praca niedająca satysfakcji i partner nierokujący na męża :) Alkohol dawał ucieczkę od problemów, a prawda jest taka, że problemem było picie. Po pewnym czasie nie mogłam już doczekać się powrotu do domu i zakupu alkoholu po drodze - jeszcze nie widziałam wtedy problemu. Alkohol zawsze dodawał mi odwagi, brak zahamowań przed imprezami. Brak alkoholu przed snem? Nie ma takiej opcji, żebym zasnęła. 

W pewnym momencie poczułam się już całkowicie zmęczona tym, że tak naprawdę rządzi mną chęć napicia się. Co ciekawe nigdy nie piłam w pracy, dlatego przez dłuższy czas nie widziałam problemu, bo picie wieczorne przypisywałam rozluźnieniu i miłemu spędzaniu czasu. Prosiłam mojego ówczesnego partnera, abyśmy przynajmniej spróbowali przestać pić, ale niestety były to chwilowe „zrywy”. Po krótkim czasie wszystko wracało do stanu poprzedniego. Dlatego podjęłam drastyczną decyzję i zaczęłam nowe życie w kompletnie innym kraju (nie miałam nic do stracenia, bo już i tak wszystko straciłam) i postanowiłam zawalczyć o siebie. Na początku uciekałam w pracę, po kilkanaście godzin dziennie. Wracając wieczorem do domu, padałam na twarz i spałam. Po jakimś czasie skróciłam godziny pracy i zaczęłam spędzać czas na siłowni - efekt prawie 30 kg mniej i pozytywna energia. Zaczęłam dobierać znajomych, którzy rozumieli, ze nie nie mogę pić i nie dam się namówić na tekst „z nami się nie napijesz”.

Trzeba sięgnąć dna, żeby się obudzić i ja tego dna sięgnęłam - strata pracy, partnera, długi i brak pieniędzy. Na szczęście przebudzenie z mojej strony nastąpiło i od 5 lat nie piję. Biegam, trenuję, czytam, uczę się, pracuję, mam partnera i już nie potrzebuję alkoholu. Jestem szczęśliwa.

- Karola

Zobacz także: Tak piją Polacy. Piwo w środę, wódka w sobotę. Jak pić, to na umór

***

Chcesz podzielić się z nami swoją historią? Uważasz, że powinniśmy poruszyć konkretny temat w ramach cyklu "Alkopolacy"? Napisz do nas: listydoredakcji@gazeta.pl

Więcej o:
Komentarze (55)
Sięgnęłam dna: straciłam pracę, partnera, pieniądze, wpadłam w długi. Od pięciu lat nie piję [LIST]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • wiceherszt

    Oceniono 57 razy 47

    Portal "gazeta.pl" zacząłem czytać z nudów. Praca nie dająca satysfakcji, nudne książki, nudne gry. Zaczęło się niewinnie, ot tak, wszedłem w czwartek albo piątek, przeczytałem, coś tam skomentowałem. Po pewnym czasie już nie mogłem się doczekać, aż coś skomentuję. Prawda była jednak taka, że komentowanie było ucieczką od problemu. Gazeta musiała sięgnąć dna, tak żebym mógł się obudzić i już prawie jej nie czytać. Teraz biegam, trenuję, czytam, uczę się, pracuję, mam partnera i już nie potrzebuję gazety.pl. Jestem szczęśliwy.

    Wasz Wiceherszt

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 65 razy 47

    To wypracowanie dziesięciolatki? Przecież takie cudo można jadąc windą do biura napisać.

  • parazyd

    Oceniono 61 razy 41

    Ten tekst mógłby śmiało pojawić się w Gościu Niedzielnym, tylko wtedy kobieta jeszcze odnalazłaby Jezusa.

  • joanna_can

    Oceniono 21 razy 19

    Jest to jeden z najgłupszych tekstów, jaki ukazał się w gazecie.pl Równie dobrze te kilka zdań mogło się ukazać w jakichś komentarzach! Stereotyp, temat kompletnie nie rozwinięty. Zamknąć można w opinii, że picie przynosi same nieszczęścia (rownież z nieudanym partnerem), a jak się pic przestaje, to szczęście wraca (i partnera też ma się o niebo lepszego). List (naprawdę jakaś Karola napisała tak durny list?) napisany był na kolanie jakiejś nie rokującej przyszłości młodej redaktorki. Chyba na kacu.

  • drzebiedrzenierzewska

    Oceniono 18 razy 14

    Przepraszam, że spytam, ale co nowego wnosi ten "list"? Proszę nie obrażać czytelników, bo nawet kolorowe brukowce po 1,99 zł stać na lepszych stażystów, wymyślających "historie z rzici wzięte".

  • zocha688

    Oceniono 14 razy 10

    Mi alkoholizm nie grozi, sama wychowuje corke, wynajmuje mieszkanie we Wroclawiu i najnormalniej w swiecie nie byloby mnie stac, zeby co dzien sie napic.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX