Nie skreślajcie wątłych gości z rachitycznym wąsem. Nie mają garnituru od Zienia, ale mają głowy na karku [LIST]

Nadesłany do redakcji list o samotnych trzydziestolatkach i ich olbrzymich wymaganiach spotkał się z wieloma komentarzami. Pan Robert zwrócił uwagę na mężczyzn, których świadomie - i niesłusznie - pomijają singielki.

Kilka dni temu przeczytałem list "Samotne trzydziestolatki, jesteście wspaniałe, ale rozumiem mężczyzn, którzy odpuszczają" i zgadzam się z jego autorem. Kiedy mężczyźni widzą te zaradne, energetyczne kobiety, które są nastawione na sukces, na ciągły rozwój, poddają się. Oddają walkowerem każdą, nawet nieźle zapowiadającą się, znajomość.

Ale chciałbym się podzielić jeszcze inną refleksją. Te kobiety, silne, prężne, niezależne, te czasochłonne harpagany, nie zwracają uwagi na przeciętnych facetów. Teraz mam dzieci, żonę, ale nawet kiedyś, nawet te dziesięć lat temu, żadna z nich nigdy nie umówiłaby się ze mną na randkę. Nie spojrzałyby na wychudzonego gościa z meszkiem pod nosem, z pryszczami na czole i we flanelowej koszuli.

Kiedy miałem 25-30 lat, pracowałem w dużym korpo. Firma międzynarodowa, koncern farmaceutyczny. Dział IT. Sami panowie, każdy zdolny, pracowity, ale też... specyficzny. Wyczucie stylu jak u Chandlera z "Przyjaciół", zdolność do podrywu kogokolwiek jak u Rossa i Chandlera razem wziętych. Zahukani, zapatrzeni w monitory, a na oczach denka od butelek zamiast soczewek.

A na imprezach firmowych, wyjazdach służbowych czy nawet po prostu w kuchni, na korytarzu w pracy, same laski. Smukłe, wystylizowane, na szpilkach i w mini, które ledwo zakrywały zgrabne pupy. Wszystkie zapatrzone w handlowców, w gości w garniturach, minimum 185 cm wzrostu, prosto z treningu na siłowni. Myśmy byli a to za grubi, a to za chudzi. A to za niscy, a to za wysocy. Zbyt nieśmiali na pewno i zbyt nerdowaci jak dla nich. One chciały sączyć drinki w najbardziej lansiarskich knajpach stolicy, myśmy po pracy woleli zjeść kebaba czy zamówić pizzę. I co? I gdzie jesteśmy teraz?

Minęło kilka lat. Każdy mój kolega z tamtego okresu zgolił tego rachitycznego wąsa, ewentualnie zapuścił hipsterską brodę. Ale nie tylko to się zmieniło. Żaden już nie pracuje w korpo. A przynajmniej nie na takim stanowisku. Teraz to panowie dyrektorzy, prezesi własnych firm. Z chawirami pod miastem, z działką na Mazurach, z kilkoma mieszkaniami na wynajem. Dalej grają w gry i jarają się nowym PlayStation, ale też podróżują po świecie, rozpieszczają swoje żony, a ich dzieci chodzą do najlepszych szkół.

A te dziewczyny, które wtedy nawet nie chciały na nas spojrzeć z wysokości swoich szpilek, dalej pracują w tej samej firmie. Pewnie przesadzam i pewnie niektóre awansowały. Ale dla nich wciąż trzy tysie na rękę jest okej. A my tyle płacimy niani.

Może pobrzmiewa z tego pewien materializm i cynizm, ale tak, jak kiedyś byłem oceniany, tak pozwalam sobie wyjątkowo ocenić teraz.

Mam mały apel na koniec: dziewczyny, zwracajcie uwagę na tych nieśmiałych, niewysokich gości. Nie skreślajcie ich, nie oceniajcie szybko i pochopnie. Może nie mają (jeszcze) garnituru od Zienia, ale mają głowy na karku i szczere chęci. Nigdy nie wiecie, co wyrośnie z dwudziestolatka z wątłym wąsem.

Robert

***

"Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz" - ten znany cytat Forresta Gumpa, dla wielu z nas brzmi aż nazbyt znajomo. Zdarzył ci się niespodziewany zwrot w życiu? Masz za sobą albo planujesz nieoczekiwaną, wielką zmianę? A może zwykły, mały przypadek sprawił, że musiałaś obmyślić życiowy "Plan Be"? Podziel się z nami swoją historią i napisz na kobieta@agora.pl, najciekawsze historie opublikujemy i nagrodzimy.

***

Akcja #mojplanb jest połączona z premierą filmu "Plan B" Kingi Dębskiej, reżyserki hitu "Moje córki krowy". Plan B zapowiadany jest jako "historia o niełatwym poszukiwaniu miłości, o znajdowaniu sensu w relacjach z innymi i o tym, że zawsze jest nadzieja". Bohaterów poznajemy tuż przed walentynkami, w chwili, gdy w ich życiu wydarza się coś całkiem nieoczekiwanego. Sytuacje, z którymi się konfrontują, prowadzą do zaskakujących rozwiązań. Natalia, Mirek, Klara i Agnieszka spotkają na swojej drodze ludzi, którzy dają nadzieję na to, że w życiu zawsze jest jakiś plan B. W rolach głównych zobaczymy: Kingę Preis, Marcina Dorocińskiego, Edytę Olszówkę, Romę Gąsiorowską, Krzysztofa Stelmaszyka i innych. W kinach od 2 lutego.

Roma Gąsiorowska: "Nawet jeśli już dużo osiągnęliście, zawsze można jeszcze szukać planu B"

Więcej o:
Komentarze (190)
Nie skreślajcie wątłych gości z rachitycznym wąsem. Nie mają garnituru od Zienia, ale mają głowy na karku [LIST]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • tomaszofkatowice

    Oceniono 175 razy 131

    Świetny list, dowodzi, że informatyk może zgolić rachitycznego wąsa, zostać prezesem, ale i tak mentalnie zostanie gościem przemykającym korytarzem pod ścianami ze spuszczonym wzrokiem. Jestem szczerze przekonany, że gościu widzi to dokładnie tak jak napisał. Jak to mówią: można wyjść z serwerowni, ale serwerownia nigdy nie wyjdzie z ciebie :)

  • dioskorides

    Oceniono 128 razy 114

    Kiedyś ktoś powiedział "Goście w garniturach wyglądają na za##biście rozgarniętych, do czasu gdy zorientujesz się że pracują dla gości w T-shirtach"

  • Gość: mm

    Oceniono 79 razy 53

    "Te kobiety, silne, prężne, niezależne, te czasochłonne harpagany, nie zwracają uwagi na przeciętnych facetów.

    Pewnie przesadzam i pewnie niektóre awansowały. Ale dla nich wciąż trzy tysie na rękę jest okej. A my tyle płacimy niani."

    Gościu, silne niezależne kobiety to nie personel średniego szczebla. Sam nie zwracałeś uwagi na te zabiedzone lekarki na stażach, tylko śliniłeś się do sekretarek, to do kogo masz pretensje?

  • remo29

    Oceniono 59 razy 49

    Ale pitolenie... Powinienem napisać teraz CHWD wszystkim laskom ze starszych klas z podstawówki, które nie dostrzegały mnie, gdy byłem małym, grubym, obciętym na garnek kolesiem. A teraz jestem od nich wyższy, szczuplejszy, młodszy i mniej pomarszczony. Ha! I kto jest górą?

    Że też mnie podkusiło, żeby te bzdety czytać...

  • Gość: Paullll

    Oceniono 96 razy 44

    Zgadzam się z opinią poniżej. Ten list jest do tego stopnia uproszczony, że to naprawdę nierealne aby jego Autor - domniemany mężczyzna w średnim wieku z ogromnymi sukcesami, wcześniej nerd - istniał naprawdę. Przedstawiony tu obraz kobiety jest oczywiście niesprawiedliwy i przejaskrawiony. Jeszcze bardziej uproszczony jest ten opis pracy w korpo - mam na myśli ten fragment o panujących tam relacjach między kobietami a mężczyznami. Pracowałam w dwóch różnych korporacjach i jakoś sobie nie przypominam odstrojonych kobiet z ledwo zakrytą pupą pożądliwym okiem patrzących na przystojnych handlowców. I po trzecie - już to widzę jak taki mężczyzna - domniemany autor listu, człowiek sukcesu, mąż i ojciec- w wolnym czasie wylewa swoje żale na portalu kobiecym! Ten komentarz piszę po to bo ten tekst jest naprawdę niesprawiedliwy no i niestety głupi. Po co coś takiego pisać? Dlaczego tak przedstawiacie kobietę? Niedawno miałam randkę z mężczyzną który kompletnie nie zrobił na mnie wrażenia (mówię nie tylko o jego wyglądzie ale i całokształcie zachowania, rozmowę z nim itp.). Wiedziałam jednak, że ma dobrą pozycję zawodową i zarabia naprawdę bardzo dużo. Po tej randce już się do niego nie odezwałam. Nie poszłam za głosem tego apelu przedstawionego w tym liście. I gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości - NIE ŻAŁUJĘ. Pozycja zawodowa i super hajs nie są w stanie przekonać mojej głowy, moich uczuć, odczuć itp. do radykalnej zmiany mojego nastawienia. Męczyłam się, gadka się nie kleiła. I ta jego kasa jakoś mnie nie przekonała. Oczywiście, fajnie jak facet ma ambicję, dobry zawód, dużą kasę - to niewątpliwie plus. Natomiast jeszcze ważniejsze jest, żeby czuć się z kimś komfortowo, żeby facet ci się podobał, żeby dobrze się z nim gadało. I na koniec - problemem takich mężczyzn-nerdów nie jest ich wygląd. Znam dużo brzydkich mężczyzn którzy naprawdę mają spore powodzenie. Uświadomcie to sobie, że dla większości kobiet wygląd ma drugorzędną rolę. Problemem takich ludzi jest zazwyczaj nadmierna nieśmiałość, brak możliwości prowadzenia normalnej rozmowy i przede wszystkim ogromna desperacja.

  • mazzini890

    Oceniono 39 razy 37

    "Nie skreślajcie wątłych Pań z rachitycznym biustem . Nie mają miniówek ale mają głowy na karku"
    Powtórz to młodszym kolegom autorze.

  • spyderman2

    Oceniono 46 razy 34

    śmieszny koleś, ślinił się do lasek i myśli że ma kasę to one teraz żałują. nie żałują.

  • spyderman2

    Oceniono 49 razy 33

    trza było brać się za nerdki z księgowości, grube i w okularach a nie ślinić do doopeczek na obcasach, w rajstopkach i miniówkach

  • tea_fighter

    Oceniono 40 razy 32

    Te postacie z tych "listów do redakcji" są tak stereotypowe, grubo ciosane, żeby prowokowały do dyskusji i klikania :-). Zastanawiam się, czy te wszystkie listy pisze jedna osoba z redakcji, czy to praca zbiorowa.
    Tak czy inaczej, tekst " Ale dla nich wciąż trzy tysie na rękę jest okej. A my tyle płacimy niani." pomysłowy i skuteczny :-) . Stażyści z GW piszący takie rzeczy uśmiechają się przez łzy :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX