Z każdej sytuacji jest wyjście. "Nawet jeśli mąż wyrzuca cię za drzwi, szef zwalnia, a matka poniża" [LIST]

Niełatwo w życiu mieć plan B. Ale parafrazując pewnego mówcę motywacyjnego: Zawsze warto! Na dowód historia niełatwego życia naszej Czytelniczki.

Dzieciństwo Ani nie było usłane płatkami róż, miękkimi cukrowymi piankami i obłoczkami przypominającymi owieczki. Urodziła się rok po wybuchu w Czarnobylu, w rodzinie z problemami, jako numer dwa. Zdrowy i rokujący, ale znienawidzony przez matkę, która oddała życie numerowi jeden, czyli Wielkiemu Bratu. Brat był wcześniakiem, co matkę na całe życie zaślepiło koniecznością walki o dobro brata. Nawet wtedy, gdy okazało się, że brat radzi sobie lepiej (zdrowotnie, finansowo i życiowo) niż większość ludzi w otoczeniu. W konsekwencji córką nikt się nie zajmował.

Anka była dzieckiem niechcianym, na którym skupiało się zmęczenie, złość, niechęć i niepowodzenia matki. Dziecko bronił tata, dopóki nie zagarnął go alkohol. Wtedy już Wielki Brat przez matkę był bezpiecznie ulokowany w dobrej szkole z internatem, a Anka musiała uciekać przed alkoholem, agresją i biedą (ekonomicznie matka miała tylko syna). Pierwszy plan B: Ania musi uciekać z domu jak najdalej od matki, najlepiej do miasta. Plan zrealizowany.

Dalej poznaje exmęża. Idzie na dzienne studia, ze stolicy przeprowadza się do grodu Kraka. Podróżuje, dobrze radzi sobie na studiach. „Robi” inżyniera. Zaczyna magistra i studia podyplomowe oraz chodzi na budowę łapać praktykę i projektuje w biurze. Robi dużo więcej niż inni, bo próbuje szybko stać się niezależna finansowo (dziewczyna utrzymuje się sama ze stypendium naukowego i kredytu studenckiego. Nikt jej nie pomaga).

W końcu dostaje prace w biurze projektowym, gdzie panuje mobbing. Radzi sobie świetnie, ale tego nie wie, bo znów wraca wizja mamy w spodniach szefa. Wpada w depresję. Zostawia ją mąż i zabiera mieszkanie. Traci pracę. Do tego uaktywnia się toksyczna mama. Przeżywa cholernie ciężki rok. Samotny, ale potrzebny. W tym czasie wybiera pierwszy plan B. Ucieka do Skandynawii. Plan zrealizowany.

Minęły trzy lata. Anka ma męża, dwójkę dzieci (trzecie nie przeżyło), wybudowała w Polsce dom. Zostawiła za sobą leki, choć wciąż ma lęki. Zostawiła w Polsce ból i matkę, którą rozłącza na Skype’ie., gdy ta zaczyna się na niej wyżywać. Tata uciekł za granicę. Syn matki nie interesuje się nikim, ale radzi sobie świetnie.

Nowa Ania poświęciła 27 lat życia dla tych, dla których nie warto i nie zamierza poświęcać. W trzy lata nadrobiła życie. Aktualnie wraca do zawodowej aktywności jako 30-letnia mama dwóch cudownych marcowych synów (marzec 2016 i marzec 2017). Pisze książkę. Po ciążach schudła (w pół roku) 20 kg. Odcina kupony. I mimo że nie jest jej lekko zawsze ma plan B. Nie zawsze się to opłaca, ale zawsze warto go mieć.

- Ania 

***

Masz za sobą albo planujesz nieoczekiwaną zmianę? A może zwykły, mały przypadek sprawił, że musiałaś obmyślić życiowy "Plan B"? Podziel się z nami swoją historią i napisz na kobieta@agora.pl. Najciekawsze historie opublikujemy i nagrodzimy.


Akcja #mojplanb jest połączona z premierą filmu "Plan B" Kingi Dębskiej, reżyserki hitu "Moje córki krowy". Plan B zapowiadany jest jako "historia o niełatwym poszukiwaniu miłości, o znajdowaniu sensu w relacjach z innymi i o tym, że zawsze jest nadzieja". Bohaterów poznajemy tuż przed walentynkami, w chwili, gdy w ich życiu wydarza się coś całkiem nieoczekiwanego. Sytuacje, z którymi się konfrontują, prowadzą do zaskakujących rozwiązań. Natalia, Mirek, Klara i Agnieszka spotkają na swojej drodze ludzi, którzy dają nadzieję na to, że w życiu zawsze jest jakiś plan B. W rolach głównych zobaczymy: Kingę Preis, Marcina Dorocińskiego, Edytę Olszówkę, Romę Gąsiorowską, Krzysztofa Stelmaszyka i innych. W kinach od 2 lutego.

Roma Gąsiorowska: "Nawet jeśli już dużo osiągnęliście, zawsze można jeszcze szukać planu B"

Więcej o:
Komentarze (8)
Z każdej sytuacji jest wyjście. "Nawet jeśli mąż wyrzuca cię za drzwi, szef zwalnia, a matka poniża" [LIST]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • elenem

    Oceniono 9 razy 7

    Tak... to wszystko wygląda tak gładko tylko w liście.
    A w rzeczywistości- bardzo cięzko znalezc dobrą prace - ze studiami czy bez- jesli nie masz znajomości, a jeszcze trudniej utrzymać sie z 1 pensji samotnej osobie w dużym mieście.
    I wcale nie jest łatwo rzucić wszystko i wyjechać zagranicę jesli w Polsce ma się dzieci i kredyt do spłacania. Takze.... między bajki to włożyć.

    Jedyne z czym sie zgodzę- trzeba próbować zmienić swój Los. I koniecznie zerwać kontakt z toksyczną rodziną. To jedyna droga.

  • Gość: zołzetka

    Oceniono 7 razy 7

    Przezorny zawsze ubezpieczony. Ja zawsze rozważam plan "C" ...tak na wszelki wypadek.

  • Gość: dd

    Oceniono 11 razy 5

    Od początku czułem, że to podprogowa reklama filmu "Plan B".
    Tyle dobrze, że na końcu się do tego przyznaliście "Akcja #mojplanb jest połączona z premierą filmu "Plan B""

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 12 razy 4

    Liścik wyjątkowo sztampowy. Według takiego szablonu to można ze 30 dziennie takich listów natłuc.

  • justas32

    Oceniono 6 razy 2

    Brawo dziewczyno !!! Olać to kapuściane społeczeństwo, w którym głupota popędza biedę a bieda głupotę ...

  • asperamanka

    Oceniono 8 razy 0

    "Aktualnie wraca do zawodowej aktywności jako 30-letnia mama dwóch cudownych marcowych synów (marzec 2016 i marzec 2017). Pisze książkę. Po ciążach schudła (w pół roku) 20 kg. Odcina kupony. I mimo że nie jest jej lekko zawsze ma plan B. Nie zawsze się to opłaca, ale zawsze warto go mieć."
    -------------------------------------
    Agencje marketingowe promujące wasz film wymyślają "listy" z dość nieprawdopodobnymi historiami. Pociągnijmy zatem ten wątek:

    "Po kolejnym roku spędzonym w Skandynawii mąż Anny, Ahmed, sprowadził do domu trzy kolejne żony, z którymi spłodził następnych pięciu synów i jeszcze kilka córek. Anna poszła w odstawkę, ale dzielnie znosiła swój los. Gdy w wieku 13 lat "marcowi" synowie Anny postanowili wyjechać w cieplejsze strony i przystąpić do świętej wojny, Anna przeszła załamanie. Jednak wkrótce odstawiła prochy i przeszła na wiarę prawdziwą, odnajdując pociechę i spokój ducha. Zawsze warto mieć Plan C." ;-)

    Dziękuję za uwagę.

    Zmieńcie firmę reklamową, bo z tych "listów" jest tylko beka. One niczego nie promują, one ośmieszają film. który może jest i niezły, ale którego po takiej "promocji" nie mam już ochoty oglądać nawet za darmo.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX