Kochana Córeczko - wiem, że masz dopiero cztery lata, ale wolę to sobie przygotować zawczasu

Jest taka głupia sprawa, że Twoja prababcia miała rację. I jej matka też. I jej babcia. Sprawa jest taka, że pułapka nie powinna latać za myszą. Że nie rolą króliczka jest gonić ogara. I że Anjelica Huston nigdy, przenigdy nie wydzwaniała do Jacka Nicholsona. Zasady te trącą sucharem na odległość i miną dekady, zanim załapiesz ich głęboki sens i słuszność. Chciałabym ci tego oszczędzić.

foch.plKochana Córeczko!

Widzisz, jeżeli on odsuwa ci krzesło, kiedy siadasz, otwiera drzwi, kiedy wsiadasz, podaje płaszcz i ułatwia wejście do lokalu - to nie znaczy, że cię kocha. (Co w skrócie oznacza, że nie należy mylić dobrych manier z zaangażowaniem, niezależnie od tego, jak rzadkie są te dobre maniery i jak rozpaczliwie chcesz w zaangażowanie uwierzyć.)

Jeżeli trzyma twoje włosy, kiedy wymiotujesz jak kot na imprezie firmowej (o niestosowności samej sytuacji pomówimy innym razem, przy okazji omawiania hasła „Audrey Hepburn”) to nie znaczy, że cię kocha.

Jeżeli się z tobą przespał - to nie znaczy, że cię kocha. Nawet, jeżeli następnego dnia zadzwonił. Nawet, jeżeli przespał się ponownie. Nawet, jeżeli sypia z tobą od roku - to nie znaczy, że cię kocha i że do czegokolwiek się zobowiązał.

Wisienka na torcie - jeżeli powiedział, że cię kocha - to jeszcze nie znaczy, że masz już sprawdzać, czy bardziej ci do twarzy w dziewiczej bieli, czy w wyrafinowanym ecru. Może chciał powiedzieć „Podaj mi sól”? Albo „Zamówić ci taksówkę?” I tylko się przejęzyczył, sama rozumiesz, ludzie w sytuacjach wielkiego stresu lub kompletnego rozluźnienia i zen - mówią różne rzeczy. Które niekoniecznie trzeba brać śmiertelnie serio.

Tak, ja wiem, ja wszystko rozumiem. Jest równouprawnienie, kobieta może wysyłać sygnały tak samo, jak mężczyzna, może podejmować inicjatywę i brać sprawy w swoje ręce, oraz skąd ten biedak ma wiedzieć, że ci zależy, skoro nie dałaś mu tego do zrozumienia śpiąc na jego wycieraczce. Oczywiście, zgadzam się. Masz prawo, jesteś wyzwolona, twoje pokolenie ma swoje zasady i brak spinki nie jest najmniej ważną z nich.

Chciałabym tylko, cichutko, ze swojego fotela na biegunach, spod wiązki chrustu, laboga i znad dzierganego szalika zaznaczyć, że nie ma tak nieśmiałego mężczyzny, żeby nie był w stanie wystartować wtedy, kiedy naprawdę mu zależy. Nie ma tak zajętego leminga, który by nie wykroił pięciu minut na pozornie nic nie znaczącego smsa. Nie ma tak odciętego od sieci pastuszka w Bieszczadach, który nie wysłałby ci wiadomości na fejsie, gdyby bardzo chciał to zrobić. (a nawet, jeżeli zrobi, to nie znaczy, że cię kocha, mwahahahahhaaaa).

Nie goń, nie ścigaj, nie napieraj. To ci się zwyczajnie nie opłaci.

Pozwól sobie podać płaszcz, otworzyć drzwi i niech ci będzie bardzo miło, kiedy zadzwoni. Nie zawisaj na nim z ulgą, że oto zdobyłaś i masz. Nic tak nie odstrasza, jak oczywista desperacja w oku i głośno tykający, fantomowy zegar nad głową. Ale, oczywiście, jak najbardziej, nieuchronnie, bez wątpienia - to twoje życie. Zrobisz, co zechcesz.

Z ucałowaniami i pełną świadomością, że kiedy przyjdzie czas i pora, kiedy dojrzejesz i wyfruniesz spod moich czujnych, opiekuńczych lotek - olejesz te mądre rady i całkowicie samodzielnie wyślizgasz sobie własną drogę w dół

- Twoja matka.

Więcej o: