Dobre i przetestowane: książki dla dzieci w wieku 4-8 lat

Nawet nie wiecie w jakie bagno wpadłam z tymi książkami dla dzieci. Ale ja lubię bagna, jeżdżę do nich na wakacje (na Łotwę, nie żartuję!). Bagna są fajne, książki też. Problem polega na tym, które wybrać. Postanowiłam więc na sam początek nie wybierać, tylko dać się ponieść tym lekturom, które urzekły naszego starszego syna.

Półka Dominiki

Na początek trochę Zen

Wyciszenie jest dobre. A "Zdumiewające opowieści pandy" Jona J. Mutha sprawdzają się tu świetnie. Nawet u czterolatka. Właśnie w takim wieku był nasz syn, gdy ukazała się ta książka. Przyznam, że sięgnęłam po nią z powodu pięknych ilustracji. Stonowane, pastelowe barwy rysunków tak przyjemnie kojarzyły mi się z japońskimi obrazami, wiecie, tymi z falującym morzem i górą Fudżi w tle (ich autor to pan Hiroshige, polecam). Na szczęście książka okazała się nie tylko ładna ale i mądra.

To historia spotkania trójki dzieci i pandy, bardzo rozsądnego niedźwiedzia, który w zamian za miłe towarzystwo, a czasem tort z bambusem, opowiada dzieciakom niezwykłe historie. Konkretnie chodzi tu o azjatyckie przypowieści, które pozwalają spojrzeć na różne zdarzenia z życia w zupełnie inny sposób. Czasem dorosłym trudno jest zmienić na chwilę punkt widzenia, można więc ćwiczyć razem z dzieckiem i dumać sobie przed snem nad różnymi rzeczami, na przykład nad tym, jakie mogą być przyszłe pożytki z dzisiejszych nieszczęść. Co najbardziej lubił mój syn? Samego misia - opiekuńczego opowiadacza.

panda

Spotkanie z zagadką

Biuro detektywistyczne Lassego i Mai Martina Widmarka i Heleny Willis gości u nas w domu już od pewnego czasu, ale dopiero w wieku siedmiu lat Emil dojrzał do tego, by zacząć czytać kolejne tomy z tej serii. Pierwsze cztery dostałam do recenzji od wydawnictwa, wszystkie pozostałe dokupujemy sami. Po prostu te książeczki same się czytają i mają wszystko to, co potrzebne jest młodym i ciekawskim czytelnikom. Jest dwójka fajnych bohaterów. Jak to u Szwedów: chłopak i dziewczyna, ani lepsi ani gorsi od siebie, po prostu każde ma inne zdolności i świetnie się uzupełniają. Jest też małe, pozornie senne miasteczko.

I wreszcie BUM! Są tajemnice do rozwiązania. A to zaginą diamenty, a to pojawi się coś dziwnego w lokalnej gazecie. Jest tu sporo obrazków które wspomagają treść, są oczywiście mapy i różne "plany działania" (wszystkie narysowane przez Helenę Willis). Wreszcie same historie są tak napisane (tu działał Martin Widmark), że któregoś dnia mój mąż przyszedł strapiony i powiedział mi "jaka szkoda, że to nie ja idę dziś czytać z naszym synem, nie dowiem się jak rozwikłali tę zagadkę". No fakt. Dorośli też mają świetną zabawę. Tylko, że dzieci tak szybko uczą się czytać same (a ta seria temu sprzyja - nieprzeładowane tekstem strony i większe litery), że potem trzeba po prostu podbierać im chyłkiem te książeczki.

maja

O dorosłych niedoskonałych

Mamy kilka takich książek, które pokazują dzieciom, że rodzic też dziecko, że może się dobrze bawić, czasem chciałby uciec, albo po prostu też nie daje sobie rady. To fajne książki, na wstępie pomogły trochę nam samym. "Jak mama została Indianką" Ulfa Starka i Mati Lepp to bardzo ładnie narysowana historyjka o tym, jak któregoś dnia pewien mały chłopiec pomógł swojej udręczonej gotowaniem, praniem i porządnym wyglądaniem rodzicielce wyrwać się na chwilę, rzucić wszystko i iść łowić ryby, skakać po kamieniach i z potarganym włosem oraz indiańskimi barwami wojennymi na twarzy ganiać po łąkach. Oczyszczające. Co spodobało się naszemu synowi? Sam moment ucieczki z mamą.

Jest też w naszej biblioteczce historia o Tacie, który ucieka z cyrkiem. Tu mamy do czynienia z grubym kalibrem. Historie spisał Etgar Keret, a ilustracje wykonała Rutu Modan - mniej jest tekstu, więcej obrazu.

Mama Indianka

Początkowo Emil obawiał się samej wizji taty, który gdzieś znika, ostatecznie jednak porozmawialiśmy sobie o tym, że wiele osób czasem musi wyjść, choćby na chwilę, by potem wrócić do domu z nową energią.

A co się dzieje, jak się nie ucieknie choć na chwilkę i zapomni się jak to być tatą, mamą, w ogóle człowiekiem? Pija Lindenbaum przygotowała książeczkę "Filip i mama, która zapomniała" - w skrócie: mama Filipa po prostu zmieniła się w smoka. Ależ nasz syn się zaśmiewał, kiedy tak ziejąc ogniem i rycząc ganiała po podwórku, ale morał jest jeden, żeby mama pamiętała jak być mamą, cała reszta musiała ja trochę odciążyć. Zdjąć jej z głowy nieco obowiązków, które redukowały matczyność na rzecz smokowatości.

Wierszem

No z wierszykami zawsze są kłopoty. Są oczywiście bezpieczni klasycy, ale na tomik poezji dla dzieci Małgorzaty Strzałkowskiej zatytuowany "Zielony, żółty, rudy, brązowy" trafiłam przypadkowo, podczas jednego z moich matczynych gniewnych dni, gdy wparowałam do księgarni i postanowiłam wydać dowolna kwotę na kilka fajnych książek dla dziecka. Początkowo lękałam się, czy aby "to chwyci", te wierszyki przyrodniczo - pogodowe. O listkach, o robaczkach, o wakacjach

Od trzeciego roku życia, do teraz (wzdycha ośmiolatek z sentymentem) - wierszyki Strzałkowskiej rządzą. Ja znam je na pamięć, a ulubiony wiersz naszego syna to ten o jesieni, widać to po stanie stron - tu są obślinione, wybrudzone i wypalcowane, on po prostu uwielbiał tę burą jesień, która idzie po ulicach.

foch.pl

Od Redakcji: Dominika uznała, że nie wyczerpie tematu za jednym zamachem - zwłaszcza, że nawet nie dotarła do ulubionej książki Emila. Niebawem więc ciąg dalszy polecanych książek dla dzieci w przedziale wiekowym 4-8 lat. W przygotowaniu także propozycje dla najmłodszych (0-4 lata)

Więcej o: