Koniec z przystojniakami: cudowni brzydale, których uwielbiamy

Mawia się, że jest dobrze jeżeli mężczyzna jest trochę przystojniejszy od diabła. Okazuje się jednak, że dla wielu z nas nie jest to obowiązująca zasada. Żywimy masę gorących uczuć dla przystojnych chłopców z ekranu, ale czułe struny w naszych... sercach poruszają też bardzo seksowni brzydale.

Oczywiście popkultura trochę nas oszukała. Wystarczy spojrzeć choćby na aktorów, którym choć raz w życiu przyszło zagrać księcia piekieł. Uwielbiamy Jacka Nicholsona w "Czarownicach z Eastwick", rozgrzewa nas Al Pacino w "Adwokacie diabła", a Viggo Mortensen w "Armii Boga" jest, no cóż... jest... ech.

Jack Nicholson jako Daryl van HorneJack Nicholson jako Daryl van Horne

Ale ja tu przecież nie o tym. Po tekstach o mężczyznach, którzy rozgrzewają nas samym głosem i seksownych psychopatach pojawiło się w komentarzach wiele nazwisk tych, którzy choć obiektywnie brzydalowaci, działają nam na różne organy i niekoniecznie mówimy tu o sercu. W redakcji i okolicach rozgorzała dyskusja, a propozycji pojawiła się cała masa. Jakich brzydali zatem uwielbiamy?

Zaczęło się od Jasona Stathama, mojego prywatnego ulubieńca (no, w każdym razie mieści się w pierwszej trójce). No bo jak tu nie uwielbiać faceta, który samochód prowadzi tak, że myślisz głównie o tylnym siedzeniu? Ciężko jest mi przyznać, że Statham to brzydal, uważam go za zdecydowanie przystojnego faceta, ale uroda to oczywiście rzecz dyskusyjna. Umówmy się jednak, że Jason robi wrażenie sprawnością fizyczną i doskonale zbudowanym ciałem (był członkiem brytyjskiej drużyny olimpijskiej w skokach do wody), zatem nawet bez głowy byłby całkiem atrakcyjny.

 

Jason StathamJason Statham

 

Skoro jesteśmy już przy mężczyznach o dyskusyjnej urodzie, to redaktor naczelna być może spuści mi baty, ale wspomnę tu krótko o Tomie Hardym, którego pamiętać możemy z roli Bane'a w ostatnim nolanowskim Batmanie. Nie musiał nawet pokazać twarzy, aby zyskać ogromną przychylność wśród pań, no ale o tych mięśniach nie ma nawet co dyskutować. Nie ukrywam, że podoba mi się głównie w swojej straszliwej masce, zatem spokojnie możemy włączyć go do brzydali.

 

Tom HardyTom Hardy

 

Nie mogę jednak oprzeć się pokusie wstawienia tutaj mojego ulubionego zdjęcia Toma Hardy'ego. Mam nadzieję, że fanki Batmana mi wybaczą.

 

Batman sucksBatman sucks

 

Nasz numer trzy, to Vin Diesel - ukochany kartofelek. Myślimy, że ciężko mu kupić koszulkę z odpowiednimi rękawami, ale w sumie mógłby przecież chodzić bez... W "Kronikach Riddicka" udowodnił także ponad wszelką wątpliwość, że potrafi bardzo skutecznie rozebrać głosem. No i nie oszukujmy się - jest w tej paszczy coś, co budzi wiele sympatii. Chociażby wyjątkowo uroczy uśmiech.

 

Vin DieselVin Diesel

 

Gdy robiłam tę listę, poprzysięgłam sobie, że nie będzie to tekst "których członków obsady Sons of Anarchy chciałabyś... przytulić" skoncentruję się zatem na tym, który jest chyba najbardziej charakterystycznym aktorem ostatnich dekad. Nie wierzę co prawda, że ktokolwiek poleciał na Rona Perlmana po obejrzeniu "Imienia Róży", choć różne są perwersje na świecie. Jednak później było już tylko lepiej. Żyłka w mózgu pulsowała mi już przy "Kolacji z Arszenikiem", a gdy do mojego życia wkroczył Clay Morrow mogłam już tylko wzdychać. Bezlitosny bandzior z seksownym głosem? Biorę w ciemno (redaktor Zielińska już szykuje pewnie kastet). Nie można nie zaliczyć go do facetów, którym nawet na kamieniu lub na jeżu...

 

Clay MorrowRon Perlman

 

Nie darowałabym sobie jednak, gdybym z obsady SOA nie dorzuciła tu Jimmy'ego Smitsa (przepraszam Chibs, przepraszam Happy!), ale wykręcę się tym, że grał przecież także w "Dexterze".

 

Jimmy SmitsJimmy Smits

 

O Alanie Rickmanie napisano już wiele. Nasza redakcyjna koleżanka chce być jego koszulą i trudno jej się dziwić, zatem na wszelki wypadek zamilknę. Nie chcę oberwać. Ach ta kobieca zazdrość...

Za perwersyjne można uznać także uwielbienie dla Willema Dafoe. Zdecydowanie diaboliczna uroda, niesamowite spojrzenie. Być może nie chciałybyśmy spotkać w nocy przypadkiem, ale za to nieprzypadkowo - raczej chętnie...

 

Willem DafoeWillem Dafoe

 

Listę zakończyć może tylko Christopher Walken, który od lat powala na kolana rzesze kobiet, choć ciężko nazwać go wzorem męskiej urody. Jednakże ciężko zaprzeczyć, że całym sobą robi niewiarygodne wrażenie. A występując w klipie Fatboya Slima ostatecznie udowodnił, że jest mężczyzną idealnym. No bo kto jeszcze potrafi tak zatańczyć?

W zasadzie mogłabym tak jeszcze bardzo długo, ale pozwolę Wam kontynuować pisanie tej listy. Bo gorąco tu jakoś.

Więcej o: