O męskim PMS - monolog (a właściwie dialog) wewnętrzny

Nosi na rękach, znosi kwiaty bez okazji, tu wręczy brylant, tam bucik, ówdzie dobrą kolację. Ale raz w miesiącu, och, równo z pełnią właściwie - "typem staje się upiornym". O co chodzi, panie doktorze, co robić, czy ziółkami, czy antybiotykiem, czy może jednak...

someecards

- A może z nim pójdę na terapię?

- Z psem?

- Nie no, mówię ci przecież. Z NIM.

- Ale jak ty to widzisz, na smycz, do kontenerka i do kliniki?

- Przecież trzeba coś robić. Nie można tak żyć.

- To znaczy jak?

- Raz w miesiącu go coś go napada, naprawdę nie wiem, co z tym robić.

- Co konkretnie?

- Wstaje rano. Milczy. Je śniadanie. Milczy. Wychodzi do pracy. Nie odzywa się cały dzień. Wraca, milczy, idzie spać.

- ...i milczy?

- Podła jesteś, wiesz.

- Pewnie jest zmęczony. Albo zarobiony. Albo obie opcje.

- Albo inaczej ma. Wraca do domu. Warczy od progu. Potem warczy przy byle okazji. Jak nie ma okazji, żeby warknąć, to ją wygeneruje. Czepia się wszystkiego. Wszystko mu przeszkadza, wszystko go drażni, a najbardziej ja.

- To go przestań drażnić.

- Ale co mam robić? Zniknąć? Wyjść z domu?

- To zawsze niezłe rozwiązanie.

- Nabijasz się, a ja cierpię.

- To przestań cierpieć. Co cię obchodzi, że on ma focha?

- Jest mi przykro, kiedy on się tak zachowuje. Wydaje mi się, że to z mojego powodu.

- Ulituj się, egocentryzm jest dobry i zdrowy, ale w realnych granicach.

- Ale ja tak czuję.

- Zapytaj go o co chodzi.

- Nie mogę, warknie.

- I co, umrzesz?

- Będzie mi jeszcze bardziej przykro. I się pokłócimy.

- Ok, to mówię - nie zwracaj na niego uwagi.

- Jak się trzy dni do mnie nie odzywa?

- Tak, nawet jak trzy dni. Co z tego? Zajmij się czymś, najlepiej sobą.

- Nie mogę. Tak się wtedy wkurzam, że zaczynam go pytać o co chodzi.

- I co?

- Pytam raz, drugi, trzeci, on za każdym razem mówi, że nic. Ja mówię, że przecież widzę, on konsekwentnie, że nic. Ja krzyczę, żeby mnie nie zbywał, on krzyczy, że się czepiam. Dalej już wiesz.

- Jezu, gratulacje.

- Prawda?

- ...

- Jak nic nie powiem, też źle. Będzie się snuł, nadęty, warkliwy, będzie się czepiał, wywracał oczami, mamrotał pod nosem, klął jak mu widelec spadnie, będzie mnie wkurzał samym faktem, że żyje! Jeszcze.

- Daj mu spokój, może jest chory.

- Chory, srory. PMSa ma, normalnie, jak każda baba. Tylko się nie umie przyznać. Bo to niemęskie, uważasz.

- Co ma?

- Chorobę cywilizacyjną. Inteligentni mężczyźni na skutek obcowania z kobietami przejmują niektóre, tylko im właściwe dolegliwości. A nie możesz zaprzeczyć, że on JEST inteligentny, prawda?

- Kochana, co mogę ci powiedzieć. Chyba tylko to.

I gestem toastu podniosłam kieliszek. W stronę lustra, oczywiście.

Więcej o: