Podkręć mnie jak Beckham: najsmaczniejsze sportowe ciacha

Kolejny weekend i kolejne słowo na niedzielę, czyli znowu lista smakowitości. Po aktorach postanowiłyśmy wziąć na tapetę sportowców. Wiecie, żeby nie mówili, że się dziewczęta sportem nie interesują.

Nie mam zamiaru udawać - moja sympatia dla wszelkich rozgrywek sportowych umarła już jakiś czas temu. Lubiłam piłkę nożną, ale nie mam już w sobie na tyle entuzjazmu, aby udawać np. że Polska posiada jakąś reprezentację. Nie chce mi się i już. Za to z rozrzewnieniem wspominam czasy wspólnego kibicowania i darcie paszczy na meczach. Oczywiście w knajpie.

Podziwiam kibicujące dziewczyny, głównie za wytrwałość, ale także za pasję. To fajne. Mi pozostało niestety zawieszanie oka na sportowych ciachach, a i to coraz rzadziej. Tym bardziej, że przy omawianiu tej listy okazało się, że jestem torfem.

Tak, tak. Jesteśmy tu w redakcji stare jak Troja i chyba zupełnie nie jesteśmy na bieżąco, bo gdy zapytałam moje drogie koleżanki o przystojnych panów ze sportowych aren, to wyszło raczej emerycko. Chyba musicie pomóc nam zorientować się w najnowszych trendach, bo ta lista może być trochę załamująca. Tym bardziej, że nie udało się nam skompletować nawet dziesiątki. Zaiste trudne to, gdy ostatnim "sportowcem" jakiego widziałam, był mój osobisty trener. Stój, skłamałam. Widziałam go raz, za to dużo gadam z nim przez telefon.

No ale nic to. Zaczniemy od ciężkiego i kompromitującego kalibru, gdyż okazało się, że redaktor Sosin i ja zachwycamy się królem torfowiska, czyli Davidem Beckhamem. No jasna cholera, nic nie poradzę, ale uważam, że mało było tak fajnych facetów na boisku. Fakt, iż drogę do szkoły oświetlał sobie zapewne iskrą z krzemienia, nie ma tu żadnego znaczenia. Kochamy jego mięśnie, bardziej zaangażowane fanki uwielbiają także jego prawą nogę ("lewą zresztą też" - wiecie oczywiście, kto to powiedział?). Za to, że jest też jednym z najlepiej ubranych facetów na świecie, wybaczamy mu nawet mistrzostwa z 1998 roku. I jeżeli myślicie, że pokażę Wam go w ciuchach, to się grubo mylicie.

Beckham

Ponieważ redaktor Sosin wydawała z siebie (słyszałam przez internet) dużo dźwięków związanych z jego rozczulającym wizerunkiem, gdy został ojcem, to proszę bardzo. Możecie się jeszcze raz rozczulić. To też prezent dla Ciebie, Natalio.

Beckham

Kopiąc w torfie piłkarskim nie sposób było ominąć boskiego (niegdyś) Davida Ginoli, francuskiego zawodnika, który dorabiał sobie także jako model. Trudno wygrzebać jego urokliwe zdjęcia, gdyż w internecie przeważają aktualne, a wierzcie mi - tych oglądać nie chcecie. Gad kopalny. Jednak kilka lat temu w sesji fotograficznej autorstwa Rama Shergilla prezentował się jeszcze całkiem zacnie. Postanowiłam wybaczyć mu te ciuchy.

Ginola

Kończąc temat piłkarski (choć miałam tu jeszcze kilka drobnych propozycji) oddam ukłon Miss Olgu, która jest fanką Ozila Mesuta. W zasadzie też zostałam fanką, gdy obejrzałam zdjęcia reprezentacji Niemiec na sopockich ulicach. Nic dziwnego, że teraz myślę, iż bramka jest jedna, a piłki są dwie.

Reprezentacja Niemiec

Miss Olgu nieśmiało wymieniła też nazwisko Krzysztofa Hołowczyca. Podobno jest popularny wśród pań, zatem umieszczę go na tej liście, bo słabo tu z polskimi akcentami. Ja Hołowczyca jakoś nie lubię, od kiedy zawarłam z nim bliższą znajomość. Nawigację już wyrzuciłam, a Hołek nie będzie mi więcej mówił, że jadę za szybko. Sorry Krzysiu.

Hołek

W trakcie researchu udało mi się jednak odkryć zupełnie nowe pokłady dobra. Dowiedziałam się także, że ostatnio modnym sportem jest p... tenis. Zwiększenie aktywności pań wśród kibiców tego sportu tłumaczy się fenomenem cudownej urody Rafaela Nadala. Dla mnie najseksowniejszym tenisistą jest nadal Paul Bettany w "Wimbledonie", ale ja się zwyczajnie nie znam.

Nadal

Z uwielbianego gatunku nieczułych barbarzyńców wybrałam sobie (podążając za drobną sugestią) także ciacho prosto z ringu. Mięśniaczków lubimy, nie bójmy sie tego przyznać. No i co to za ranking bez żadnego Włocha. Clemente Russo sprawia zaiste wrażenie bardzo dobrego boksera. Nie dajcie się zwieść temu garniaczkowi.

Clemente Russo

Jednak moim osobistym odkryciem jest to, po które musiałam sięgnąć w mroki sportu, którego nienawidzę serdecznie, nudzi mnie jak cholera i nie zarwałabym żadnej nocy, aby obejrzeć mecz. Koszykówka. O polskiej nawet nie wspominajmy, ale jeżeli chodzi o NBA, to moja pasja była co najwyżej szewska, gdy koledzy podniecali się jakimś tam dwumetrowym palantem. Jednak przypuszczam, że mogę poświęcić tej dyscyplinie nieco uwagi. Odkryłam bowiem istnienie Kevina Love (och, NAZWISKIZM!) i jestem pod wrażeniem.

Love

W dodatku ta nazwa drużyny... Wolves? Uważaj Alcide! Nadchodzi silna konkurencja. Chyba zaraz pogryzę piłkę. Poza tym Kevin nosi przydomek "Wielka Stopa", a wiecie co mówią...

Kevin Love

Ponieważ jestem grzeczna, to zaledwie wspomnę, że mogłam umieścić tu Jasona Stathama (tak, wiem, jestem do bólu nudna), bo przecież był sportowcem, ale tym razem oszczędzę dodatkowych prywatnych wtrętów. Ale ponieważ to jest mój tekst i mogę pokazać tu, co mi się żywnie podoba, to pokażę Wam jeszcze kilku innych mięśniaków. Co prawda nie sportowcy, ale WOLNO mi. Macie i cieszcie się wszystkie.

Więcej o: