Czy znasz swoje penisowe IQ? - recenzja książki "Mistrzyni penisa"

Kilka dni temu natknęłam się w księgarni na książkę pt. "Mistrzyni penisa". Została napisana przez J.Larousse i S. Sade. Redaktorki nieistniejącej już niestety, ale dość znanej w kręgach wielbicieli erotyki, strony www.oystersandchocolate.com.

mistrzyniu

"Mistrzyni penisa" jest poradnikiem, który ma zwiększyć nasze "penisowe IQ". I tak się rzeczywiście dzieje, a przynajmniej tak było w moim przypadku. Książka zaczyna się od 16-punktowego testu, który ma nam pokazać na jakim poziomie wiedzy o penisie jesteśmy. To nie są tylko pytania z zakresu erotyki, ale również medycyny, historii i psychologii. Powiem tylko, że za najwyższe noty można uzyskać tytuł Penisowej Mistrzyni (18) lub Penisowej Uczonej (17).

Jak można się domyślać książka nie stroni od opisów męskiej anatomii. Może Wam się wydawać, że każdy dorosły wie jak wygląda penis i z jakich "elementów" się składa. Moim zdaniem nie jest to takie oczywiste, zwłaszcza jak czyta się lub słucha niektórych komentarzy na ten temat... Rozdział o anatomii zaczyna się od eksperymentu - w zasadzie to każdy rozdział się od niego rozpoczyna. Eksperymenty są do przeprowadzenia rzecz jasna w parach i mają na celu podniesienie naszej wiedzy na temat naszego ciała. No bo każdy jednak inaczej reaguje na dotyk itd. Z badań, które przeprowadziły panie wynika, że 41% badanych mężczyzn odpowiedziało, że najwrażliwszą częścią członka jest wędzidełko. Jeżeli nie wiecie, gdzie ono się znajduje to w książce jest to dokładnie wyjaśnione. To co mi się szczególnie spodobało w części opisującej budowę penisa to podział na:

- gdzie to znaleźć

- do czego służy

- wskazówki

- przeciwwskazania (!!!)

Dzięki takiemu podziałowi i dokładnemu wyjaśnieniu jak obchodzić się z daną częścią penisa, część osób poszerzy swoją wiedzę z zakresu obsługi tej części ciała.

W poradniku znajdziemy również informację co zrobić, żeby sperma partnera miała lepszy smak. To jest dość ważne, bo jak się okazuje nie każdy lubi smak spermy i po prostu nie połyka. Mogą się na to składać też inne czynniki, jak lęk przed zakrztuszeniem się. Przykre doświadczenia ze smakiem spermy mogą zaowocować tym, że po prostu nie będziecie zbyt skłonne do seksu oralnego, co może być ze smutkiem przyjęte przez waszego obecnego partnera. Oczywiście nic na siłę, jak nie lubisz robić laski to nie rób, seks ma Ci dawać przyjemność i kropka.

Możemy dowiedzieć się również co zrobić jak partner wystrzeli na nas i sperma trafi nas w oko. Nie, nie oślepniecie od tego. Wystarczy oko przemyć zimną wodą. Jeżeli jednak połykacie spermę to nie musicie się bać, że przytyjecie. Łyżeczka nasienia zawiera ok. 5 kalorii czyli 2,5 tik taka. Ale czy tak samo odświeża oddech?

Dużą część książki zajmują oczywiście opisy obsługi męskiego penisa. I tutaj też mamy podział na:

- seks koitalny

- seks oralny

- seks analny

- anilingus

Fajne jest to, że mamy opisane wielkości penisów i najlepsze pozycje do kochania się, tak aby dawały one przyjemność kobiecie. Bo jak się okazuje, nie każda pani chwali sobie superwielkiego członka, niektóre wolą małych bohaterów itd. Czasami wielkość członka powoduje ból u kobiety, zwłaszcza jak obija się on o tylną ściankę macicy. Jak wcześniej napisałam nie każda lubi też fellatio, ale może dzięki tej książce zmienicie swoje nastawienie. Są opisane techniki od początkowych do tych bardziej zaawansowanych. Moim zdaniem, każdy znajdzie coś dla siebie. Jest też objawiona prawda oczywista czyli to, że "twój facet jest mistrzem w robieniu sobie dobrze". No, bo on najlepiej wie, które dokładnie miejsce, jaki nacisk itd itd. Ale nie poddawaj się, Ty też możesz być mistrzynią.

W poradniku znajdziemy też informację o modyfikacji penisa, czyli sposoby zmiany wyglądu członka. Najpopularniejszą z nich jest oczywiście obrzezanie, ale dowiemy się również jak faceci od wieków zmieniali swoje przyrodzenie. Tatuaże, piercing, aż do falloplastyki czyli operacyjnego powiększania penisa. Kiedy już przejdziemy przez dość przyjemne rozdziały skupiające się na rozkoszy dochodzimy do bardzo ważnych tematów jakimi są zaburzenia erekcji, choroby przenoszone drogą płciową, oraz problemów, które dotyczą tylko penisa. No i powiedzcie mi tak zupełnie szczerze, czy dużo o tym wiedzieliście? Ja nie przypominam sobie, żeby było to omawiane na lekcjach biologii. Ale chodziłam do szkoły p.n.e. Więc może dlatego.

Ostatni rozdział poradnika poświęcony jest dbaniu o penisa. Od podstawowych zasad higieny osobistej, która NIESTETY NIE KAŻDEMU JEST ZNANA, poprzez ćwiczenia kegla - tak, część facetów nie wie nawet na czym polega ta metoda, do teorii SNS - śmiertelne nagromadzenie nasienia. Jest to męski odpowiednik PMS, który występuje, gdy facet uprawia mało seksu. Jeżeli mało się byzka to może prowadzić to do wahań nastroju, a nawet do śmierci.... Tak więc moi drodzy zamiast przerzucać kanały telewizyjne bawcie się sami lub w parach. Jak twierdzą naukowcy "robótki ręczne" jeszcze nikomu nie zaszkodziły, a wręcz są potrzebne do prawidłowego funkcjonowania mężczyzny.

Na koniec powiem, że książka jest ładnie wydana, ma zdjęcia i ilustracje. Kupcie sobie i się dokształcajcie, bo czytać zawsze jest warto. Jeżeli wstydzicie się podejść z taką książką do kasy, to zawsze można zamówić przez internet lub usiąść w księgarni. Bierzecie książkę o gotowaniu, a w niej ukrywacie poradnik o obsłudze penisa. Niektórym z nas trudno przychodzi rozmowa o seksie, ale po to są właśnie poradniki. A ci, którzy lubią gadać też dla siebie coś w niej znajdą.

P.S. Moja koleżanka Kasia spytała się, kiedy w końcu powstanie podręcznik "Mistrz patelni". No właśnie, kiedy?

Więcej o: