Zabierzcie mnie stąd - najlepiej w jakieś ładne i nietypowe miejsce. Znam takie...

Postanowiłam poddać się dziś wakacyjnemu obłędowi. Wszyscy gadają o plażach, drinkach z palemką i o urlopach, zatem zgrzytam zębami przed monitorem i kombinuję. Na szczęście zawsze można odbyć wirtualną podróż i zadziałać sobie na wyobraźnię. I nerwy.

Nie rzucajcie we mnie kamieniami i nie nadziewajcie mnie na widły, ja tylko niosę pomoc. Wygrzebałam w sieci tak śliczne hotele, że można będzie marzyć o nich całymi godzinami. A może ktoś będzie miał szczęście? Przysięgam, że od ust sobie odejmę (pa pa, hamburgerki), że sprzedam samochód lub poświęcę handlowi niedozwolonymi substancjami, ale choć raz pojadę do takiego hotelu. Na razie muszę jednak poprzestać na podróży przed monitorem. To co? Was też podrażnię.

Nigdy specjalnie nie marzyłam o Grecji, ale dziś mimochodem sprawdziłam ceny biletów na Santorini. A wszystko przez jeden z ładniejszych greckich hoteli, na jakie jakie zdarzyło mi się natrafić. Po latach doświadczeń z turystycznymi placówkami pełnymi wszelkich niedogodności, ten jawi się niczym raj. A mowa o hotelu Grace Santorini, znajdującym się w miejscowości Imerovigli, słynącej z pięknych zachodów słońca...

www.santorinigrace.com/www.santorinigrace.com/

 

Staram się sobie uparcie wmawiać, że znowu gorąco, cykady i inne robale spać nie dają, a także, że nawet w takich hotelach na pewno ktoś sika do basenu. NIE DZIAŁA! Hamuje jednak cena za jeden ze słynnych zachodów - za obejrzenie każdego, trzeba w najtańszej opcji w sezonie zapłacić 480 Euro. Nie róbcie jak ja i nie mnóżcie przez siedem. Jeżeli jednak macie w sobie odrobinę masochizmu, obejrzyjcie więcej zdjęć z hotelu.

No ale skoro wolno sobie pomarzyć, to szukam dalej (rozpaczliwie zapisując kombinacje liczb do wysłania totka). Tym razem trafiam jeszcze gorzej. Jak wiadomo, Azjaci mają wybujałą wyobraźnię, doskonałe pomysły i na dodatek masę świetnych lokalizacji. Dlatego też niespecjalnie zaskoczyło mnie, że jeden z fajniejszych pokoi hotelowych znajduje się w tajwańskim Eden Motel. Nazwa nieprzypadkowa, bo faktycznie oferta hotelu, to prawdziwy raj dla oczu. I dla miłośników jednego, mrocznego superbohatera.

Eden Motel, pokój 315Eden Motel, pokój 315

Hotel jest naprawdę czarodziejski. Jaskinia Batmana to tylko jedna z niesamowitych propozycji. Pokoje dzielą się na kategorie Fashion, Fantasy, World i Nature. W żadnej z kategorii nie znajdziemy dwóch identycznych apartamentów. Choć strona opisana jest głównie "robaczkami" spędziłam na niej cudowne pół godziny. Pokoje są zaskakujące. Z ciężkim sercem oderwałam się od zdjęć i przeszłam na stronę rezerwacji. Ponieważ nie ma na niej słowa po angielsku, jedyną rzeczą, którą udało mi się dostrzec, to najniższa cena wyrażona w dolarach - 5900...* Pozostaje mi mieć szczerą nadzieję, iż niemożliwym jest, aby była to cena za dobę.

Pozostałam zatem w Azji, żeby znaleźć coś egzotycznego, ale w przyzwoitej cenie. I tak natknęłam się na hotel, który z zewnątrz robi niewiarygodne wrażenie. Crazy House zlokalizowany jest w Wietnamie i faktycznie powala zewnętrzem. Nie wiem czy Gaudi byłby dumny, ale z pewnością byłby zainteresowany.

Crazy House, Dalat, WietnamCrazy House, Dalat, Wietnam

 

Obawiam się jednak, że na zewnętrzu cuda się kończą. Przyzwoite ceny (choć w sumie jak na Azję, to i tak wychodzi raczej drogo), czyli około 45 dolarów za pokój, tłumaczą to, co znajdziemy w środku. A jest to esencja koszmarnego kiczu. Plastikowe żyrafy, drewniane tygrysy i niezidentyfikowane koszmarki z pchlego targu. Acz może z perwersyjnej ciekawości sprawdziłabym, jak to jest obudzić się w towarzystwie wielkiego ptaka...

Crazy House - Scary ShitCrazy House - Scary Shit

Pomówmy jednak o rzeczach realnych, a także w nieco lepszym zasięgu - tak terytorialnym, jak i finansowym. Dla miłośników wszelkich nowości (i szeroko pojętego ekshibicjonizmu) doskonałym miejscem okazać się może położony niedaleko Marsylii hotel Attrap Reves. To miejsce dla zakręconych, głodnych nowych trendów, a także dla tych, którzy marzą o zamknięciu się w mydlanej banieczce. Można bowiem zafundować sobie tu nocleg, w takim uroczym "pokoiku". O!

Banieczka z widokiem na gwiazdyBanieczka z widokiem na gwiazdy

Niecodzienne namioty wymyślił projektant Pierre Stephane, a pomysł na ich wykorzystanie w roli hotelowych apartamentów jest naprawdę wspaniały. Co więcej cena za nocleg nie wydaje się już koszmarna, choć nadal jest to nieco droga przyjemność, jeżeli chcielibyśmy spędzić tam dłuższy urlop. Jedna noc dla dwóch osób w banieczce kosztuje poza sezonem 109 Euro, w cenie dostaniemy śniadanie i... teleskop do obserwacji gwiazd. Przyznam, że oferta zdaje mi się kusząca. Hotel oferuje także pakiety z dodatkowymi atrakcjami, takimi jak sesja w jacuzzi pod gwiazdami, wyborna kolacja, czy specjalnie zaprojektowana banieczka dla nowożeńców.

W samej Marsylii można spędzić też noc w hotelu, który słynie z nietypowych pokoi. Być może udało się Wam już natknąć na kilka zdjęć tego hotelu - chętnie pokazywanego przez wnętrzarskie czasopisma. Hotel Au Vieux Panier nie należy może do tanich, ale na romantyczny i niecodzienny nocleg nadaje się doskonale. Ceny zaczynają się od 105 Euro za noc, a wybór pokoju może przysporzyć nieco trudności. Ja wyjątkowo upodobałam sobie ten poniżej. Niestety nie mam już szansy w nim przenocować, gdyż hotel z zaangażowaniem zmienia wystrój prawie co sezon. Trzeba obserwować.

Au Vieux PanierAu Vieux Panier

 

Jeżeli nie przeszkadza Wam niewielka przestrzeń i lubicie rzeczy pozytywnie zakręcone, polecam wybrać się do Austrii lub Niemiec. W obu krajach zlokalizowane są hotele, wymyślone przez austriackiego artystę Andreasa Straussa. W Das Park Hotel znajdziecie przytulny nocleg w... rurach ściekowych. Sami zobaczcie.

Prosto, z pomysłem i niedrogoProsto, z pomysłem i niedrogo

Nietypowe apartamenty dostępne są od maja do października, ze względu na mało tropikalne temperatury. Hotel jest zautomatyzowany - nie posiada recepcji, rezerwujący otrzymują kod do otwarcia kapsuły. W środku znajduje się wygodne łózko, gniazdko do ładowania sprzętu, klimatyczne oświetlenie i odrobina miejsca na bagaż. Łazienki i bar znajdują się w pobliżu kapsuł. A teraz najlepsze. Za trzydniowy pobyt w tym hotelu (to maksymalna długość pobytu), zapłacicie... tyle, ile sami zechcecie! Jeżeli uda Wam się dokonać rezerwacji i otrzymacie jej potwierdzenie - jedziecie i nie martwicie się o opłaty. Za pobyt płacicie wyjeżdżając, a kwota może pozostać tajemnicą. Fajnie, co?

Pokoik w Das Park HotelPokoik w Das Park Hotel

A na koniec coś, co nie daje mi spać, żyć normalnie i myśleć. Za mieszkanie w tym hotelu dałabym się połamać kołem, posiekać i poćwiartować, byle po turnusie! Mogę też zatrudnić się tam jako podnóżek, parasol, a nawet drapak dla kota właściciela.

Hotel Amangiri znajduje się w środku niczego, w stanie Utah, gdzieś między słynnym Wielkim Kanionem, a Grand Staircase-Escalante National Monument. Te rejony to dla mnie jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie, a hotel powala lokalizacją i wnętrzem.

Lokalizacja doskonałaLokalizacja doskonała

O widoku z okien nie ma nawet co wspominać, bo łzy kapią mi na klawiaturę. W takim razie pokażę Wam już tylko basen. Pominę także milczeniem cenę przyjemności zamieszkania w tym resorcie, ale jeżeli ktoś potrzebuje nerki, wątroby, czy dowolnego organu - nie krępujcie się pisać, ustalimy cenę.

Chcę tylko leżeć i gapić się... Chcę tylko leżeć i gapić się...

Okolica hotelu pozwala cieszyć się długimi wyprawami i upragnioną samotnością. Do dyspozycji są bezkresne drogi, fascynujące widoki i przede wszystkim święty spokój. Coś, o czym marzy każdy podczas nawet najkrótszego urlopu. Dorzućmy do tego sąsiedztwo powalającego Antelope Canyon i mamy miejsce doskonałe. To może rzucić to wszystko i po prostu wyjechać? Idę zatem założyć butki i wysłać totka. Sprawa nerki jest aktualna! Miłych marzeń.

SONY DSCNie byłabym sobą, gdybym nie wrzuciła zdjęcia z Antelope Canyon...

 

*UPDATE: To jednak na szczęście były dolary tajwańskie, czyli noc z Batmanem, to około 200USD. Hmmmm

Więcej o: