Rude boys - bo mnie kręcą rudzielce

Fochowy cykl o facetach, którzy nam robią - nabiera rozmachu. Jedne koleżanki wolą brzydali, inne lecą na tych z seksownym głosem. Moim kryptonitem są rude włosy. No trudno, tak mam.

Geneza tego upodobania jest historyczna, a może nawet pre-historyczna. Pierwszy chłopak, w którym się zakochałam, tak wiecie: na zabój, był rudy. (Właściwie to nadal jest: Maciusiu, uściski!) Działo się to jeszcze za cara, czyli w czasach szkoły podstawowej, ale słabość do rudzielców przetrwała te wszystkie dekady i zmiany reżimów (także dietetycznych). Nie wykluczam, że jest w tym też jakieś grząskie podłoże genetyczne, bo mój rodzony brat ma na przykład rudą żonę. Przypadek? Nie sądzę!

Ja jednak póki co za mąż się nie wybieram i moje upodobanie do czerwonej sierści (mrrau) ograniczam do toczenia śliny na widok różnych ładnych panów z ekranu i estrady. Taki na przykład Michael Fassbender mógłby mnie namówić do wielu złych rzeczy. Może nie od razu tak okropnych ja te z filmu "Wstyd", ale w sumie nie wiem. Ciekawostka: jesteśmy z Michaelem prawie astrologicznymi bliźniętami - dzieli nas jeden dzień w dacie urodzenia. Przypadek? Też coś.

German actor Michael Fassbender poses for photographers at the world premiere of 'Prometheus' in London's Leicester Square May 31, 2012. REUTERS/Paul Hackett   (BRITAIN - Tags: ENTERTAINMENT)  SLOWA KLUCZOWE:  :rel:d:bm:LM1E85V1F8V01

Michael C. Hall podoba mi się nie tylko dlatego, że jest psychopatą, co jak wiadomo niezawodnie podbija dziewczęce serca (według wyliczeń specjalistów jako Dexter zabił 125 osób. Uroczy człowiek). Również dobrze wygląda z brodą, co podobno świadczy o jakości mężczyzny. Nie będę dyskutować z talibami w tej kwestii - ruda broda jest fajna.

Actor Michael C. Hall, from the Showtime series

Kolejny serialowy zły chłopak to Damian Lewis z "Homeland" - to podwójna wygrana, bo nie dość, że rudy to jeszcze Angol. Czyli ma akcent i kolosalne poczucie humoru. To jest kombinacja wobec której czuję się całkowicie bezbronna.

Miałam jeszcze kilku rudych na myśli (Eric Stolz, Paul Bettany, Seth Green, Kenneth Branagh), ale stawkę aktorską niech zamknie Ewan McGregor (osobista prośba: nie nazywajcie go Iwanem, błagam). Nasz związek trwa szczęśliwie od czasu "Trainspotting" i nic nie wskazuje abyśmy mieli się rozstać. Nie dość, że jest piękny i utalentowany, to jeszcze gra przeważnie w dobrych filmach - można więc podejrzewać że rozum ma i gust. Ideał. Ciekawostka: jesteśmy z Ewanem prawie astrologicznymi bliźniętami - dzieli nas jeden dzień (i sześć lat) w dacie urodzenia. Ktoś jeszcze wierzy w przypadki?

Ginger

Muzyczne rudzielce też są fajne, może nawet jeszcze fajniejsze. Pierwszy rudy i zły był oczywiście Johnny Rotten i po nim zostało mi w głowie przekonanie, że rude powinno być wsciekłe, a najlepiej jak jeszcze gra w kapeli punkowej (zły los sprawia, że spotykam takich ludzi w realu. Zły losie: idź do domu, jesteś pijany).

**FILE** John Lydon, AKA Johnny Rotten of the Sex Pistols, answers a question during a keynote address to participants at the North-by-Northeast (NXNE) music conference in Toronto, Canada in this June 6, 2003 file photo.  Television station ITV apologized Wednesday, Feb. 4, 2004 after former Sex Pistols singer John Lydon let fly with a string of expletives on a live reality show. (AP Photo/CP, Kevin Frayer, File)

Rudy w porywach do bardzo czerwonowłosego jest też David Bowie i tutaj nawet nie będę zaczynać. Bo mogłabym nie skończyć - albo wręcz przeciwnie. Dlatego przerwa na romantyczny utwór - w bardzo znakomitym współwykonaniu.

Na koniec dwa słowa: Josh Homme - i muzycznie, i wizualnie pasuje mi jak mało który. A jak donoszą ci, co jednak pojechali na Openera koncert Queens of The Stone Age był znakomity. Homme też był ukontentowany i komplementował polskich fanów. Czyli jest szansa na wzajemność.

Ginger

Im dłużej się zastanawiam, tym bardziej czerwona mgła zasnuwa mi oczy i lista pięknych panów rudych się wydłuża. By nie popaść w przesadę wspomnę jeszcze o jednym, który może nie jest piękny, ale za to kocham jego mózg. Joss Whedon jest jednym z moich ulubionych filmowców, a jego dorobek pełen jest błyskotliwych pomysłów. Ogień po prostu.

Aha, czy Wy też widzicie, że Gosling jest rudawy?

Ginger

P.S. Na wyraźne życzenie Agaty dodaję jeszcze boskiego rudego żołnierza. Na zdrowie!

Więcej o: