Promocja miernoty - o polskich celebrytach

Czy chciałbyś żeby student filozofii - syn dentysty - leczył ci zęby? Albo fryzjerka - córka mechanika - naprawiała samochód? Bo ja nie. I z tego powodu oburza mnie wciskanie do mediów ludzi bez doświadczenia.

Ostatnio internet zaatakował mnie informacją że Maffashion (ta blogerka, o której pisała Miss Olgu) zagra z Marcelą (nie mam pojęcia, kto to, internet mówi że modelka) w nowym serialu Vivy! "Miłość na bogato”.

MaffashionMaffashion

 

Nawet podczas pisania tego zdania załkałam wewnętrznie co najmniej trzy razy, bo:

a) pamiętam czasy, kiedy stacje muzyczne puszczały muzykę a nie durne reality-show i seriale;

b) pamiętam czasy, kiedy w serialach grali aktorzy, ale to odeszło razem z Mroczkami i Cichopkami, więc chyba nie ma sensu się burzyć;

c) strasznie nie lubię, jak ludzie zajmują się czymś na zasadzie "nie znam się to się wypowiem”.

Wkurzam się wtedy jak Gary Oldman na sportowców aspirujących do bycia aktorami:

Kto wam powiedział, że powinniście grać w filmach, celebryci i celebrytki? Niektórzy z was nie potrafią nawet poprawnie mówić po polsku. Kto wam powiedział, że możecie być dziennikarzami? Jakiś miły pan poznany na bankiecie? No tak...

Ja wiem, nie was należy winić. To wina tylko i wyłącznie decydentów z telewizji, którzy zatrudniają ludzi znanych z tego że wylansowali się słitaśnymi fociami w internecie albo wejściem w relację intymną z kimś już znanym.

Bardzo kibicuję Maffashion, uważam ją za zdolną i sprytną dziewczynę, która konsekwentnie, ciężką pracą zbudowała własną markę. Bez niczyjej pomocy, tworząc siebie wedle amerykańskiego wzorca "od zera do milionera” (serio, życzę jej milionów, niech dziewczyna ma). W jej "graniu” w serialu nie ma nic oburzającego - umówmy się, serial Vivy! to nie jest raczej kino wysokich lotów.

Agnieszka WłodarczykAgnieszka Włodarczyk

Użyłam tego jako przykładu zjawiska, które irytuje mnie od lat. Jak to, że Agnieszka Włodarczyk nagrywa płytę, Natalia Siwiec jest w ogóle brana pod uwagę jako "dziennikarka” i potencjalna prowadząca jakiegoś programu, a szesnastoletni syn Hanny Śleszyńskiej i Piotra Gąsowskiego dostaje pracę jako reporter w "Dzień Dobry TVN”. Ja rozumiem, niewiele trzeba warsztatu, żeby pytać gwiazdy o wspomnienia z liceum. Chłopak wygląda na sympatycznego i rozgarniętego, trudno mu się dziwić, że korzysta z kontaktów rodziców - kto by nie skorzystał na jego miejscu?

Natalia SiwiecNatalia Siwiec

Znów: dziwię się decydentom, psującym rynek, pozwalającym na to, by ludzie niemający pojęcia o zawodzie pracowali w mediach. Czy młody Gąsowski z automatu musi mieć talent, tylko dlatego że wyskoczył z lędźwi dwojga utalentowanych ludzi? Czy idąc tym tokiem myślenia syn dentysty powinien wyrywać ludziom zęby, choćby był z wykształcenia filozofem? Nie wiem jak wy, ale ja bym u takiego dentysty wolała się nie leczyć.

Może przemawia przez mnie "słynna polska żółć” i zgorzknienie, choć nie pracuję w rozrywce, więc żadna to dla mnie konkurencja. Naprawdę, smuci mnie to. Bardzo. Promocja miernoty plus nepotyzm spychają polskie media (w szczególności rozrywkowe, ale nie tylko) w przepaść. A jedyni, którzy mogliby zadbać o poprawienie ich kondycji patrzą tylko na słupki, pieniądze i internetowe "lajki”. Nie pomyślą nawet, że można robić rozrywkę zabawną i inteligentną. Nie szanują nas wszystkich, zakładając, że "ciemny lud wszystko kupi” a na dobrą rozrywkę nie ma zapotrzebowania, bo odbiorca to prostak i chce prostackiej zabawy. Otóż moim zdaniem potencjalny odbiorca w ogromnej większości prostakiem nie jest. I dlatego coraz więcej ludzi przestaje kupować chłam wybierając to, co dostępne w internecie.

Cóż, pozostaje jedynie mieć cichą nadzieję, że to dla nas (wykwalifikowanych pracowników mediów) dobre zjawisko. Kiedyś to całe badziewie się znudzi, przeje i odejdzie w niepamięć jak gwiazdy Big Brothera. Chcę wierzyć w to, że prawdziwa wartość obroni się sama.

Więcej o: