Drogeria jak sanktuarium - tam uciekam, kiedy życie daje mi w kość

"Chciałabym mieć takie problemy" - przeczytałam w komentarzach pod swoim tekstem o kremach przeciwzmarszczkowych. Słuszna uwaga. Też chciałabym mieć tylko takie. Ale bywa różnie. Przed niektórymi z kłopotów chowam się w świecie opanowanym przez kosmetyki, w drogeriach. To tam przez chwilę myślę tylko o przyjemnościach. O ile trafię na odpowiednią sprzedawczynię. Bo niczym barman w barze, tak ona w drogerii nadaje wszystkiemu odpowiednią atmosferę.

uroda

Dobrze wiem kogo szukam. Nie lubię typu określanego mianem - profesjonalistka. Kojarzy mi się to z chłodem, wąskimi zaciśniętymi wargami i z trudem skrywaną pogardą wobec mojego świecącego czoła czy braku makijażu (tak, tak, pokazuję się tak czasem na ulicy, fuuujka). Lubię, gdy kobieta pracująca w drogerii widzi, że jestem tutaj, bo chcę poczuć się lepiej. Chcę zapomnieć o tym, co mnie trapi. I oczywiście chcę przy okazji, dzięki poleconym przez nią produktom, wyglądać dobrze, a może nawet lepiej. Dla mnie to rodzaj terapii. Udanej, jeśli mam dobrą terapeutkę. Jak je rozpoznaję?

To może być ona, jeśli po pierwszym pytaniu, szybko, ale dyskretnie zmierzy cię wzrokiem. Może pytać o wiek, ale jest wielce prawdopodobne, że szybko to oceni sama. Spojrzy na skórę pod oczami, szyję i dłonie. Latem też na resztę ciała. I nawet jeśli pomyli się o kilka lat, to i tak będzie wiedziała, czego potrzebuje twoja twarz. Bo jak już wspominałam, wcale nie wiek decyduje, jakich kremów potrzebujesz.

Pamiętaj o dobrym kremiePamiętaj o dobrym kremie

Chyba że wcześniej nałożysz na twarz wszystkie podkłady świata. Wtedy najprawdopodobniej zaproponuje ci świetne kosmetyki do demakijażu. Może nawet w promocji.

Na pewno trafiłaś dobrze, jeśli rozmawiasz z kimś, kto zna skład kosmetyków. I wie, że są firmy, które zasadniczo różnią się ceną, zaś składem chemicznym swoich kosmetyków - niekoniecznie. Jeśli wybierzesz serum czy krem, których cena jest zbyt wysoka, zapytaj, czy może doradzić ci podobne, w niższej cenie. Wiem, to nie jest ekskluzywna, ociekająca lubieżnym luksusem rada na poziomie Vogue'a. Ale dopóki twoja twarz nie widnieje na jego okładce, możesz z tej podpowiedzi skorzystać.

Dobra sprzedawczyni wie, że niektóre składniki uczulają. Jeśli więc wybrałaś produkt zawierający retinol, witaminę A czy inne potencjalnie uczulające komponenty - powinna zaproponować ci próbkę. Jeśli tego nie zrobi, sama poproś.

Nie powinna obiecywać ci cudów. Jeśli tak czyni, lepiej się wstrzymaj z zakupem. Przykład? Jeśli masz kłopoty z cerą czy z włosami z powodu zaburzeń hormonalnych, żaden kosmetyk nie rozwiąże problemu. Szampon, który zmniejsza wypadanie włosów? Odżywki? Jakim cudem mogą naprawić twój układ hormonalny? Nie szukaj rozwiązania w drogerii.

Jesteś w dobrym miejscu, jeśli nikt nie namawia cię na serię kosmetyków. Chyba że masz taką fanaberię. Mleczko do demakijażu czy tonik nie muszą „pasować” do drogiego kremu. Mogą być zupełnie inne. Z pewnością mogą być tańsze.

Dobra sprzedawczyni słucha i zadaje pytania. Jeśli kupujesz podkład, pyta czy w biurze jest klimatyzacja (to ma znaczenie, w suchych pomieszczeniach warto mieć podkład nawilżający). Jeśli chcesz odżywić skórę, może pytać, ile czasu chcesz poświęcić na pielęgnację. Czy wolisz jeden krem, czy masz czas na duet kremu i serum? Możesz także spodziewać się pytań o to, jakie kremy do tej pory sprawowały się znakomicie. To da jej pojęcie, jakiego typu kosmetyki będą ci odpowiadały.

Jeśli trafisz na kogoś, kto się tobą tak zaopiekuje, może zrozumiesz moją słabość do kosmetyków i tych jakże błahych tematów. Dzięki nim uciekam od mniej kolorowych elementów życia. To nie jest tak, że zmarszczki czy też walka z nimi (skazana wszak na niepowodzenie) jest moim życiowym priorytetem. Nie jest tak, że kolor mojej szminki musi być zawsze dopasowany do różu na policzkach.

Kasia, moja królowa matka i redaktor naczelna przyznała, że czytanie tekstów tzw. urodowych śmiertelnie ją nudzi. Nie ją jedną. Rzeczywiście trudno utrzymać zainteresowanie na wysokim poziomie, gdy przed twoimi oczami przewijają się składniki odżywcze, sposoby zastosowania czy aplikacji. Trudno wywołać w sobie podniecenie, gdy nakładanie kremów, czy maseczek po prostu nie sprawia ci przyjemności. Na Boga! Nie musi!

Dlatego ja nie będę namawiać nikogo do niczego. Mogę tylko czasem podpowiedzieć, jak zrobić sobie dobrze. I nie mam tutaj na myśli masturbacji. Bo tę genialnie wykpiła redaktor Rączkowska.

Więcej o: