Cała ja po czterdziestce? Mam nadzieję, że nie...

Na wieść o tym, że na rynku debiutuje pismo przeznaczone dla kobiet po czterdziestce uważnie nastawiłam uszu. Po pierwsze tworzę serwis internetowy dla kobiet po trzydziestce, po drugie do czterdziestki niewiele mi już brakuje - więc jak tu się nie zainteresować? Tylko, że "Cała Ty" to na pewno nie ja. Czy ktokolwiek z mojego pokolenia?

Kobiety "w pewnym wieku" to target (wybaczcie brzydkie słówko z marketingowego żargonu) tyleż wdzięczny, co zaniedbany. Czasem odnoszę wrażenie, że wszystko: ciuchy, filmy, knajpy, rozrywki, prasa i blogi są dla nastolatek lub "dwudziestek", a my biedne, przedwcześnie odsunięte na margines, "staruszki" możemy się pocałować w piętę. Dlatego cieszę się za każdym razem, kiedy znajduję coś, cokolwiek robionego z myślą o nieco starszych dziewczynach: trzydziesto-, czterdziesto-, czy pięćdziesięciolatkach.

Jak tylko przeczytałam newsa, że powstaje taka gazeta to zaraz popędziłam do kiosku by kupić sobie pierwszy numer. Niestety "Cała Ty!" przepełniła mnie grozą, zamiast dać mi poczucie, że mam gdzie się podziać na rynku prasy kobiecej.

Co mi się nie podoba? Zacznę od tego co rzuca się na pierwszy rzut oka, czyli estetyki i projektu graficznego. OK, przy założeniu, że kobiety w pewnym wieku robią się sentymentalne i z nostalgią spoglądają w przeszłość - ma to sens, bo pismo wygląda jak tygodniki-poradniki wydawane na początku lat 90. Ten sam styl, układ treści, czcionki, pastelowe aple. I tylko papier chyba gorszy...

Ale mniejsza o wygląd - to w końcu rzecz gustu, jedni lubią minimalizm, inni rokoko, a jeszcze inni faszyn from raszyn. Nie będę narzucać swoich upodobań estetycznych, bo ważniejsza jest treść. Ale zmroziło mnie już na etapie spisu treści. Wynika z niego, że kobieta po 40. roku życia to już właściwie babuleńka z jedną nogą w grobie. Tematyka jest taka: historie z życia wzięte (no OK, to może być ciekawe), porady (zwłaszcza sekcja "Bądź nowoczesna" z gadżetami kuchennymi przyprawiła mnie o zawrót głowy), kuchnia, zdrowie (standard - muszą być), zbliżenia (nie, niestety nie chodzi o seks - chociaż jest coś o ziołach i zwierzętach... hmmm), "Wspomnień czar" (to nawet fajne: wspominki z PRL-u - nostalgia i te rzeczy), moda, rozrywka (czyli horoskop i krzyżówka). Próba przeczytania jakiegokolwiek tekstu przerosła mnie. Zbitki klisz, truizmów i banałów zwaliłyby z nóg nawet konia, a co dopiero takie wiotkie dziewczę.

Obraz kobiety po czterdziestce jaki się z tego pisma wyłania jest potworny. To babsko, które siedzi w chacie, tyłka nie rusza, pichci, snuje wspomnienia i nie interesuje się niczym. Absolutnie niczym, zaś jej wiedza o świecie jest zerowa, bo do jej wsi zabitej deskami jeszcze nie doprowadzono elektryczności.

Jeśli to pismo faktycznie jest kierowane do kobiet z przedziału wiekowego 40+ (a nie 70+ jak podejrzewam, bo nawet znane mi sześćdziesięciolatki są za żwawe i za inteligentne na coś takiego), to znaczy, że za cztery lata przestanę używać internetu, siądę w fotelu bujanym i jedną ręką rozwiązując krzyżówkę drugą będę układać jadłospis na niedzielne obiady (taka propozycja jest w tym numerze). Żadnych bieżących wydarzeń, choćby nawet lekko plotkarskich, żadnych informacji o technologiach (szczytem "nowoczesności" są tu silikonowe formy do ciast), nic o aktywności fizycznej: oprócz wyświechtanego sloganu, że "Ruch to zdrowie" na "Stronach dla kobiet aktywnych" (strony są dwie). O książkach, filmach, muzyce, sztuce czy nauce - choćby podanej w popularnym sosie w ogóle nie mówię, bo to już kompletne wołanie na puszczy. Aha: seks w tym świecie też nie istnieje.

Wiem, niepotrzebnie mierzę wszystko swoją wielkomiejską perspektywą. Może za 20 lat, po przeprowadzce na wieś będę odszczekiwać spod stołu te kalumnie. Ale przez te dwie dekady dajcie mi jeszcze pożyć i powierzyć, że mam mózg i nadaję się do czegoś innego niż drobne prace domowe oraz czytanie wyssanych z palca "historii prawdziwych". A właściwie to dobijcie mnie wcześniej.

[OD REDAKCJI: Na szczęście już po napisaniu tego tekstu dowiedziałyśmy się, że Ewa Wojciechowska - dawna redaktor naczelna serwisu Plejada.pl - postanowiła stworzyć nowy serwis internetowy dla kobiet po czterdziestce. Pilnie przyglądamy się EwaWojciechowska.pl i trzymamy kciuki!]

Więcej o: