10 rzeczy, które mówią kobiety. Krótki spis nieporozumień i pułapek

Mmm, odzew jest dobry, lubię odzew. Nawet, kiedy dostaję po łbie - jestem przyjemnie ożywiona, wdaję się w polemikę, dyszę w oczekiwaniu sparringu i ciśnienie mi się miło podnosi. Mój ssskarbie.

Z tej radości i szacunku (nie jestem sarkastyczna, nie tym razem) dla Waszych komentarzy - spieszę wyjaśnić. Że niby tym tekstem chciałam dać do zrozumienia, iż mężczyźni to świnie, a kobiety - anioły bez skazy, grzechu i zawsze trzymające kolanka razem? Huhuhuhuhu. No, proszę Was. Przecież wiadomo - wielokrotnie deklarowałam - że mężczyzn lubię, nawet wolę. I tamte zebrane po różnych znajomych kobietach (ze sobą włącznie) męskie teksty tego wcale nie przekreślają, ba, czasem przeciwnie. Bo zobaczcie, jaki obraz kobiet się z tego wyłonił. Kłamliwe, cyniczne manipulatorki, prawda? Z tendencją do zbyt gwałtownych reakcji i wyrywania nóżek muszkom. A poza tym MÓWIĄ, tak, one też, ba, one przede wszystkim. Mówią rzeczy złe, konfliktogenne, podstępne. Mówią, gdy mogłyby milczeć. No, to jedziemy.

Nie wyglądam w tym grubo?

Klasyka gatunku, wytarta i wyświechtana. Nie ma dobrej odpowiedzi. "Nie" równa się ujadaniu: "Jak to nie, dlaczego mnie oszukujesz, przecież widzę, przyjrzałeś się w ogóle?". Ta druga odpowiedź po prostu nie istnieje w systemie. Serio, znacie kogoś, kto jej udzielił? I wiecie może, gdzie jest pochowany?

O co ci chodzi?

Tak, kobiety również stosują tę chwytliwą frazę. O ile w przypadku męskim jest ona czystą, bezradną, zdesperowaną próbą dojścia co jest grane - o tyle w ustach kobiety jest to zaproszenie na ring. Dawaj, Rocky Balboa. Chyba nie pękasz?

Dlaczego nic nie mówisz?

Eeee, pomyślmy chwilę - bo nie interesuje go wejście na ring, na który zaprosiłaś? Za plecami ma ścianę, od drzwi odgradzasz go ty, a śmieci wyniósł już wcześniej. Doskonale wie, że węszysz krew. W razie ataku niektórych gatunków drapieżników zaleca się udawać trupa, to może uratować życie.

Oczywiście, kiedy JA chcę porozmawiać, to ty się nie odzywasz!

Ja cię, kochana, nawet rozumiem. Założyłaś nową taśmę do twojego Mitrailleuse d'Appui General i naprawdę oczekujesz współpracy. Nie ma nic gorszego, niż para, która nie znajduje ujścia. Niestety, to przegrany przypadek. Im bardziej Puchatek zagląda do środka - tym bardziej Kłapouchego tam nie ma. Odpuść, on się zaryglował w tym milczeniu. Nie eskaluj, może być tylko gorzej.

To nie ja, to tyTo nie ja, to ty.

 

Ok, to czego ode mnie oczekujesz?

On nie zrozumie, że to w istocie znaczy: "zamknij się, zniknij, umrzyj". I jak ostatnia idiota, prostodusznie i prostolinijnie wyłuszczy Ci, czego oczekuje. Przecież zapytała, Wysoki Sądzie. Nagrywałem. To jak miałem odpowiedzieć?

Jest w mojej torebce, weź sobie.

Związałaś się ze szlachetnym, mądrym, odważnym mężczyzną. Kocha cię, zrobiłby dla ciebie wiele. Dzielnie stawia czoło przeciwnościom losu i tobie. Tak, związałaś z właściwym człowiekiem.  Lecz nie z idiotą. Nie z bezmyślnie szarżującym szczeniakiem. Nie z wariatem. Sięgnij sama po  torebkę i daj mu ten plaster, portfel, psychotropy, pozwolenie na broń, czy czego tam szuka. On cię nie prosi, żebyś rozpakowywała mu torbę z siłowni, prawda? No.

Miałeś/obiecałeś/mówiłeś, że - zrobisz/naprawisz/pojedziemy.

Skoro obiecał, to możesz mu zaufać. Nie ma sensu mędzić mu o tym co każdy kwartał. Już i tak wykastrowałaś go faktem, że ty pamiętasz, a on nie. Nie trzeba dodatkowo wisieć mu nad karkiem jak miecz Damoklesa. Wiem, lubisz to, ale może po prostu zadzwoń do koleżanki w porze jej snu i zanim oprzytomnieje - wsadź jej ze trzy szpile, pod paznokcie, aż po łebki. Jak się nie ma upragnionej rozrywki - należy suplementować.

No, co?No, co?

 

O czym myślisz?

Nie kompromituj siebie i naszej płci. To było naprawdę słabe. Może jeszcze per "Misiaczku?".

Ty mnie już nie kochasz.

I nikt się mu, żabko, nie dziwi.

Skoro tak, to proszę, podejmij decyzję!

Wiesz, że on to zrobi? Trudno, stało się, rzekłaś. Miej trochę honoru, łyknij konsekwencje, a na drugi raz zastanów się, co mówisz.

Ja ciebie też. Ja ciebie też.

Czy rachunki zostały wyrównane? Buzi.

Więcej o: