Ludzie, od których boli mnie głowa i rośnie mi ciśnienie

Od kilku dni jest gorąco, co może niezbyt dobrze wpływać na nasze samopoczucie. Możemy być bardziej wkurzeni, upierdliwi i złośliwi. Opisywałam takie zjawisko już wcześniej.

Na takie dni polecamy 'Głosy W Mojej Głowie'Na takie dni polecamy 'Głosy W Mojej Głowie'

 

Jak się okazuje, ja również padłam ofiarą gorąca i gotuje mi się w głowie. Znaczy, ja bardzo lubię lato, ale od kilku dni jestem na permanentnym fochu. Niby wszystko ok, ale obcowanie z ludźmi mnie irytuje (i nie, nie jest to P.M.S). Nie mówię o swoich znajomych, ale o obcuchach. Większość przypadkowych osób powoduje u mnie skok ciśnienia i chcę, żeby się zamknęli i najlepiej poszli w inną część świata. Oczywiście, ja mogłabym zrobić to samo - pójść sobie. Ale NIE, niech oni odejdą!

Mój poziom irytacji sięgnął dziś zenitu i doszło do tego, że wylewam swoje żale na Fochu. No ale hello! Czy to nie jest idealne miejsce do tego?

Poniżej znajdziecie listę ludzi, którzy ostatnio mnie irytują.

Wampiry energetyczne - osobniki z krwi i kości, jak najbardziej ludzie, ale wysysający ze mnie całą energię. Osoby te zazwyczaj mają sporą wiedzę na wiele tematów i chętnie się nią dzielą. Pomyślicie, że to przecież jest dobre i jak ją może to wkurzać? Wampir jest dla mnie osobą, która jak zaczyna do mnie mówić to stoi tak blisko, że narusza moją strefę prywatności. Ja próbuję się odsunąć, a on się przybliża, aż w końcu nie mam gdzie uciec i stoją przyparta do muru. Dosłownie.

Z takim nie ma konwersacji, to on, lub ona, wyrzuca z siebie potok słów w takim tempie, że nie jesteś w stanie przerwać. Dodatkowo problemem jest to, że rodzice uczyli mnie, że nie można przerywać jak ktoś mówi. No więc stoję jak słup, a wampir atakuje. Najlepsze jest to, że kompletnie nie wiem o czym mówi, bo skupiam się tylko na swojej prywatności, na tym, żeby na moją twarz nie spadły kropelki śliny mówiącego i żeby się w końcu zmęczyła tym ględzeniem i zamknęła. Mam tutaj podejrzenie, że wampiry doskonale o tym wiedzą i dlatego tak świetnie idzie im wysysanie ze mnie energii życiowej. Po niemiłym doświadczeniu jakim jest obcowanie z takim człowiekiem mam ochotę wrócić do łóżka i spać bo na nic innego nie mam siły.

Pedanci - ludzie przy których czuję się gorsza. U nich wszystko jest tak poukładane, że nie ma mowy o najmniejszym chaosie. W domu mają porządek, co akurat jest bardzo dobre, ale ten porządek i perfekcyjność źle wpływają na gości. Nie możesz odstawić szklanki nigdzie indziej niż na podstawkę, nie możesz siedzieć na kanapie z podkurczonymi nogami, nie możesz nawet swobodnie oddychać bo swoim oddechem przypadkiem poruszysz firankę nie w tę stronę w którą powinna być poruszona.

Ktoś mi powie, że jak przychodzisz do kogoś w gości to powinnaś się dopasować do gospodarza. OK, ale gospodarz powinien też chociaż trochę dopasować się do gości. Możliwe, że wyjściem z tej sytuacji jest umawianie się na neutralnym gruncie. Jest, o ile pan pedant nie będzie Ci wiecznie poprawiał szklanki, której nie odstawiasz na podkładkę...

Telefoniczne gaduły - osoby, które NON STOP wiszą na telefonie. Kuźwa, jeżeli umawiasz się z kimś na spotkanie to jest to czas osoby, z którą się umówiłeś! Bezczelnością jest dzwonienie i odbieranie telefonów od innych w tym samym czasie. Mogę coś takiego zrozumieć jedynie w przypadku pracy i po uprzedzeniu o fakcie. Natomiast telefoniczne pogaduszki z innymi znajomymi w momencie, kiedy spotykasz się z kimś, są nie do przyjęcia. To totalny brak szacunku do drugiej osoby.

Wśród telefonicznych gaduł jest jeszcze podgrupa - komunikuje się w komunikacji miejskiej. Telefoniczna gaduła po prostu MUSI napierdzielać przez telefon w autobusie, tramwaju czy metrze. Reszta pasażerów jest zmuszona do słuchania tego paplania. Czy chcesz, czy nie chcesz, strzępy rozmowy i tak do Ciebie dolatują. Ludzie, opamiętajcie się. Wasze prywatne sprawy omawiane w miejscu publicznym są naprawdę wkurzające. Nie wiem czy zauważyliście, że najczęściej komunikacyjne gaduły mają irytujące głosy. Może to jest efekt nienawiści jaki się po prostu we mnie budzi w tym momencie. Normalne głosy są w mojej głowie automatycznie zamieniane na wysokie dźwięki wbijające się w mózg.

Wszystko wiem najlepiej - człowiek w którego towarzystwie otwiera mi się przysłowiowy nóż w kieszeni. Swoją "wiedzą" próbuje przykryć to, że jest małym, smutnym ludzikiem, którego nikt nie lubi. No bo jak lubić osobę, która w każdej kwestii musi mieć ostatnie zdanie? Każda jego wypowiedź to pretensjonalny bełkot i zachwyt nad samym sobą. Jeżeli Ty uważasz, że jest gorąco to dla niego jest tylko ciepło. Bo gorąco to było dwa dni temu jak było 30 stopni, a dziś raptem 28. Jeżeli Tobie smakuje burger to wiedz, że on jadł lepsze gdzie indziej, a ten jest co najwyżej średni.

Przykładów są miliony, więc nie ma sensu tu więcej przytaczać. Wiecie o co mi chodzi. Rozmowa z taką osobą to po prostu przepychanka słowna, która prowadzi donikąd. Jedynym efektem jest narastająca irytacja i chęć krzyknięcia ZAMKNIJ SIĘ W KOŃCU! Ciekawe, że jak spróbujesz powiedzieć - dobra, zakończmy ten temat, to mądrala i tak wygłosi jeszcze kilka zdań bo wiadomo: musi mieć ostatnie zdanie.

Teraz kolej na Was! Jacy ludzie Was wkurzają i dlaczego? Może jest tak, że nikt Was nie wkurza i wszyscy są super, a tylko ja jestem upierdliwą babą, która sama sobie wyszukuje problemy w kontaktach z innymi ludźmi? Do dzieła internety!

P.S. Przeczytałam "Trudne osobowości" McGrath i Edwards, ale bez rewelacji. Jak skończyłam pisać ten tekst to znalazłam w sieciuni taką oto książkę. Może to coś pomoże.

Toksyczni ludzie, czy jestem jedną z nich?Toksyczni ludzie, czy jestem jedną z nich?

Więcej o: