"Co się stało z naszą klasą?" - poszłam na spotkanie po latach i...

Kilka dni temu miałam spotkanie z koleżankami i kolegami z podstawówki. Nie był to zlot typu "Nasza Klasa", raczej kilka osób, które tworzyły wtedy "paczkę". Z jednym kolegą nie widziałam się 20 lat, z innymi nasze drogi się czasami schodziły, są też osoby, z którymi widuję się regularnie lub utrzymuję kontakt przez Facebooka.

Nie ukrywam, że na początku sceptycznie podeszłam do pomysłu spotkania. Wiecie, w sumie minęło tyle lat, o czym będziemy rozmawiać? Może wcale rozmowa nie będzie się kleiła i po kilku zdawkowych i grzecznościowych formułkach rozejdziemy się do domu? Wiedziałam też, że na spotkaniu nie będzie mojej przyjaciółki bo przebywa na urlopie z najbliższymi. Przemyślałam jednak temat i postanowiłam iść. W sumie co mi szkodzi. I wiecie co? Bardzo dobrze zrobiłam.

Grzeczne dziewczynki, mili chłopcy i... outsiderzy (www.funnyvooz.com)Grzeczne dziewczynki, mili chłopcy i... outsiderzy (www.funnyvooz.com)

Spotkanie było świetne. Najlepsze jest to, że nie czułam się niezręcznie. Te lata, kiedy się nie widzieliśmy spowodowały, że mieliśmy dużo tematów do rozmów. Oczywiście w kilku słowach opowiedzieliśmy co u nas obecnie słychać. No może nie było to kilka słów. W sumie podzieliliśmy się ze sobą dość intymnymi wyznaniami. Mając po 34 lata jakieś doświadczenia życiowe mamy. Niektóre są pozytywne inne mniej, ale to one właśnie nas kształtują. Nie było oceniania, po prostu mówiliśmy jak jest. Dla mnie było to budujące doświadczenie. Dało mi to poczucie pewnej bliskości z kolegami i koleżankami. Co ciekawe, myślę, że nie z każdą osobą z przeszłości można tak fajnie porozmawiać. Tutaj jednak, z tymi konkretnymi osobami było po prostu dobrze.

Kiedy już streściliśmy sobie co słychać u nas obecnie poszliśmy we wspomnienia. Jeden z kolegów przyniósł zdjęcia z balu kończącego ósmą klasę. Cudowne! Wszyscy wyglądaliśmy tak bardzo źle. Chłopcy w garniturach, dziewczyny w "balowych" sukienkach. Dziewczyny dodatkowo miały złe fryzury, niezdarne makijaże i trądziki przykryty grubą warstwą pudru. Oczywiście ja też tak wyglądałam, a może głównie ja tak wyglądam, a piszę dziewczyny, żeby było mi raźniej. No nic, tak wyglądałam na własne życzenie. (Wybaczcie, ale zdjęć nie pokażę - ze względu na dobro osób na nich...)

Wspominając dawne lata przypominaliśmy sobie nasze szkolne miłości, ksywki i głupoty, które wyprawialiśmy. Prawda jest taka, że nie byliśmy zbyt grzecznymi dzieciakami. Jeden z kolegów stwierdził nawet, że nie chciałby aby jego syn w przyszłości taki był. Reszta z nas zaczęła protestować, że właśnie super, że się wyszaleliśmy za młodu, bo teraz mamy wszystko w miarę poukładane. Rozmawialiśmy też o nieobecnych kolegach i koleżankach. O wielu nie mamy pojęcia co się z nimi stało, ale o niektórych jakieś strzępy informacji docierały przez te lata.

Tak jak już wcześniej powiedziałam - było fajnie. Myślę, nawet, że niedługo to powtórzymy. To chyba jest ten okres w życiu, że chcemy znowu utrzymywać kontakt. Tak po prostu. Byliśmy fajną paczką więc dlaczego mielibyśmy tego nie spróbować powtórzyć. Może się okazać, że to tylko ja mam po tym spotkaniu takie przekonanie - zobaczymy.

Ciekawa jestem, czy Wy też mieliście takie doświadczenie? Czy utrzymujecie kontakt z ludźmi z którymi siedzieliście w szkolnej ławce, czy jest to dla Was zamknięty rozdział życia?

Kawałek, który dorzucę do tego tekstu jest bardzo osobisty. Tego po prostu słuchaliśmy w podstawówce :)

Więcej o: