Vintage mnie kręci - o dziecięcej pasji, która do mnie wróciła

Po przeczytaniu tekstu Aleksandry o jej ulubionych reklamach, wlazłam na sentymentalną ścieżkę i przypomniałam sobie o hobby z dzieciństwa. Porzucone zostało na wiele lat, wróciło w ostatnich miesiącach, choć w nowej, a dokładniej - nowocześniejszej formie.

To były naprawdę przerażające fryzury...To były naprawdę przerażające fryzury...

Nie wiem, czy ktoś mi przyklaśnie, wiem za to, że hobby dzieliłam z kilkoma koleżankami, dokonywałyśmy też "wymianek". Nasze łupy zdobywane były po wielogodzinnym babraniu się w stertach czasopism, najczęściej tych, które wtedy przyjeżdżały do nas ze Zgniłego Zachodu. A było to wielkie polowanie na kolorowe reklamy i zdjęcia mody, które pracowicie i z wystającym czubkiem języka wycinało się z kolorowych magazynów w lingwidżu, aby później wkleić je do kolejnego grubego zeszytu.

... i bardzo intrygująca moda męska (mam na to wykrój!)... i bardzo intrygująca moda męska (mam na to wykrój!)

Miałam dużo szczęścia, bo moja babcia od zarania dziejów kolekcjonowała czasopismo Burda, w którym roiło się od ładnie ubranych pań i oczywiście fajnych reklam i ogłoszeń. Z dobroci serca i pewnie dla świętego spokoju, babcia pozwalała mi poniszczyć co starsze numery, jakimś cudem zachowując w głębokiej szufladzie te, w których widziała jakąś przyszłość. I dobrze - bo roczniki z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych cieszą moje oko do dziś - oba komplety mam właśnie przed sobą. Gdy dziś patrzę w te stare Burdy, to myślę sobie, że babcia ma łeb - poważnie rozważam szybką naukę szycia. Nie jest tajemnicą, że moda powraca i dziś z przyjemnością obejrzałam kilka urokliwych zdjęć.

Burda Moden - sierpień 1970Burda Moden - sierpień 1970

Rodzice milcząco godzili się z moją pasją, po prostu chowali przede mną nieczytane jeszcze egzemplarze gazet, a następnie porzucali je na moim biurku, przy którym czekałam z ostrymi nożyczkami, pędzelkiem i słynnym Klejem Biurowym. Mniej więcej raz w tygodniu, targałam stertę czasopism do koleżanek wyglądając jak nieletni handlarz makulaturą. U koleżanek oczekiwały na mnie wyczytane w ich domach czasopisma, już po pierwszym nożycowym ataku. Ale zawsze dawało się coś odłowić - już wtedy miałyśmy inne gusta. Burdy wygrywały wśród moich koleżanek, ja wolałam angielskie i "hamerykańskie" pisma dla pań - bardziej interesowały mnie reklamy niż moda. Przeglądając dziś strony z reklamami vintage, odnajduję to, co wcześniej pracowicie wycinałam. Fantastycznie, że mogę do tego wrócić. A niektóre moje koleżanki rozwijają dziecięce pasje w prawdziwe hobby, a nawet poważne rzemiosło - oddają się scrapbookingowi (pozdrawiam Cię Oshin - Burdy dla Ciebie mam).

Reklama Kenzo z lat osiemdziesiątychReklama Kenzo z lat osiemdziesiątych

Straszliwie żałuję, że grube bruliony z wklejonymi do nich zdjęciami nie przetrwały do dziś, myślę, że miałabym z nich sporo frajdy. A pasja trwała kilka dobrych lat - zaczęłam jako sześciolatka, a przyjemne to zajęcie zarzuciłam mając trzynaście lat. Przeszłam wtedy na wycinanie zdjęć pewnego aktora, którego nazwisko niech pozostanie tajemnicą, gdyż wstyd zeżre mnie do kosteczek. Aktorem zapełniłam kilka zaledwie zeszytów i rozstałam się wtedy z dziecięcym hobby.

Trafiały się nie lada gratki - w 1985 roku wystartowała wieloletnia kampania reklamowa wódki Absolut, której reklamy znają chyba wszyscy. Na samym początku istnienia kampanii załapałam się na słynne butelki w wydaniu Andy'ego Warhola - a na jakimś wyjeździe narciarskim udało mi się nawet dostać komplet pocztówek z serią rysunków znanych artystów. Wszystkie reklamy Absoluta możecie obejrzeć na stronie absolutartcollection.com. Uwielbiam je.

Absolut - Andy Warhol

Fajnie też dziś sobie przypomnieć, że kobiece problemy nie zmieniły się przez lata i zobaczyć reklamy znanych dziś produktów - na przykład kremów depilujących Veet.

Veet

A także bardzo interesujące kolekcje bielizny. Co ciekawe - ponad połowa reklam, to zachwalanie bielizny modelującej, czyli słynnych Wielkich Gaci.

Reklama Playtex

A co jeszcze ciekawsze - w odnalezionej reklamie zwykłej bielizny marki Triumph występuje pani o wielce nietypowych dla reklamy kształtach.

Triumph

Już wtedy sprzedawano też cudowne urządzenia, suplementy i programy do odzyskiwania pochowanej gdzieś pod tłuszczykiem kobiecej figury - reklama na tylnej okładce Burdy zachęca do wypocenia z siebie zbędnych kilogramów w zaledwie kilka tygodni.

Sposoby na schudnięcie

Na co polowałam najchętniej? Oczywiście na reklamy zabawek, których nie było zbyt wiele, ale zawsze można było liczyć na Lego.

Legoland

Szpiegowałam też reklamy "nędznej namiastki Lego", której moi koledzy nie mieli w poważaniu, ale ja ją bardzo lubiłam - Playmobil. Ach, te serie tematyczne!

Playmobil

No i przede wszystkim słynny Joe Camel - naprawdę nie rozumiem dlaczego zrezygnowano z tego sympatycznego zwierzaka o wielu twarzach. Choć reklama zaiste niewychowawcza.

Meet Joe... CamelMeet Joe... Camel

Na szczęście dziś mamy internet i mogę powrócić do swojej dawnej pasji, ale w nowej formie. Pisałam już o moim ulubionym gadżetowym serwisie The Fancy, do tego mam Pinterest, któremu mam zamiar poświęcić teraz więcej uwagi. Zwłaszcza, że na stronach takich jak vintageadsbrowser.com i adclassix.com roi się od fantastycznych reklam, których wiek możemy policzyć w dziesiątkach lat. Na Pintereście wystarczy wpisać w wyszukiwarkę hasło "vintage ads" aby otrzymać wiele cieszących oko wyników. Jedną z moich ulubionych list jest TA TUTAJ.

Ostatnio upodobałam sobie zwłaszcza wymienianą już stronę adclassix.com, bo jest tam masa starych reklam samochodowych ułożonych nie tylko rocznikami, ale i markami pojazdów - cała masa perełek. Uwielbiam. Od starych i czarno-białych...

VW Beetle

...przez bardziej kolorowe, na przykład jak ta prezentująca ogóreczka...

VW

...do... OCH... no... OCH... już bardziej działających na wyobraźnię. I chęć posiadania. Tak kochanie, przytuliłabym cię.

Camaro

Do klasyki zaliczam także reklamy, które wzbudzały marzenia o dorosłym życiu i stania się buntownikiem bez powodu. W latach osiemdziesiątych polowałam na reklamy marki Guess, które dziś od ręki mam zebrane także na Pintereście - na liście należącej do użytkownika heathberry4.

Guess

Czuję, że już wkrótce stracę wiele długich godzin na odkrywanie kolejnych list i tworzenie własnych. Uwielbiam grzebanie w sieci w poszukiwaniu takich perełek. Jeżeli lubicie klimaty retro, to polecam także baaaaardzo przyjemne strony: Vintage Everyday, Retronaut i Anywhen. A jeżeli chcecie zamienić swoje zdjęcia na takie w stylu vintage, to dziś znalazłam nową aplikacje online - Pixlr-o-matic.

Miłej zabawy.

P.S. Wszystkie zdjęcia pochodzą z wymienionych stron i mojej kolekcji Burda Moden.

Więcej o: