Poznajcie sklepy przyszłości. Takie zakupy budzą wiele moich obaw

Wpadł mi w ręce ostatnio sierpniowy numer magazynu "Focus". Niezbyt często czytam ten magazyn i okazuje się, że to duży błąd. Dawno nie przeczytałam żadnego czasopisma od deski do deski. Jednym z najbardziej interesujących dla mnie artykułów był "Nowy wspaniały sklep" pana Piotra Ślusarskiego. W swoim tekście pan Piotr przybliżył mi przyszłość zakupów ubraniowych, która mnie przestraszyła. Możliwe, że będziecie mieć na ten temat odmienne zdanie - zobaczymy.

Pani Nadia i koledzy. Zdjęcie ze strony geekwear.comPani Nadia i koledzy. Zdjęcie ze strony geekwear.com

Autor opisuje sklep Hointer, który został otwarty w galerii handlowej Pacific Place w Seattle w Stanach Zjednoczonych. Sklep zajmuje się sprzedażą jeansów i jest w całości zrobotyzowany. W tym sklepie spodnie wiszą sobie na haczykach (to już teraz mamy w sklepach), a do każdego modelu przymocowana jest metka z kodem QR. Zadaniem kupującego jest pobranie specjalnej aplikacji na smartfona, zeskanowanie następnie kodu i zaznaczenie w aplikacji koloru i rozmiaru spodni. Następnie wybieramy przycisk przymierzalnia. Na naszym urządzeniu pokazuje się numer przymierzalni do której mamy się udać. Wchodzimy, a na miejscu czekają już na nas złożone w kostkę jeansy gotowe do przymierzenia. Jak się okazuje, nikt tych spodni nie przyniósł do przymierzalni, a wypadły one z dziury w ścianie i stało się to w ciągu 30 sekund od zeskanowania kodu QR i określenia ich parametrów. Jeżeli wybrany model jest za mały/za duży, to znowu określasz parametry, a ze ściany wypadają Ci nowe spodnie. W przymierzalni jest też druga dziura w ścianie - na zwrot tych złych. Jak już sobie wybierzesz idealny model, to podchodzisz do terminala dotykowego, wprowadzasz swój numer przymierzalni, przeciągasz kartą płatniczą i pa pa, opuszczasz sklep z nowymi spodniami.

Nie mam pojęcia czy w sklepie w ogóle nie ma obsługi, tego nie dowiedziałam się z tekstu - może ktoś z Was już w takim salonie przyszłości był i wie jak to wygląda?

Dla mnie to trochę straszliwie brzmi. Z jednej strony nie czekasz na obsługę, sam sobie dobierasz spodnie, ale z drugiej strony mi tam właśnie brakuje tej obsługi. Ja to sobie lubię pogadać z ekspedientkami/ekspedientami. Jest tyle modeli spodni na rynku, że ciężko jest coś sobie wybrać, a oni się znają, pomogą. Zawsze trafiam na miłych ludzi, którzy chętnie doradzą i powiedzą prawdę - czy mój tyłek wygląda jak zad konia pociągowego, czy mogę udawać, że jestem Karen del Castillo.

Zdjęcie z geekwear.comZdjęcie z geekwear.com

W tym wszystkim jest jeszcze jeden aspekt, którego się "bojam", jak mawia Rączka. Kolejna aplikacja, którą muszę zainstalować i te kody QR i w ogóle. No bo ja jestem niezbyt "aplikacyjna". Korzystam z appki pogodowej i z notatnika - taka ze mnie nowoczesna osoba. Duża część moich znajomych ma aplikacje do wszystkiego, pewnie nawet do gotowania - kto ich tam wie. Ja jednak jakoś nie bardzo jestem/ byłam tym do tej pory zainteresowana. Natomiast otwarcie takiego sklepu oznacza jedno - to będzie narastać, takich sklepów będzie coraz więcej i pewnie w końcu trzeba będzie się nauczyć obsługi appek i smartfonów - jeżeli ktoś nadal ich unika.

Tego typu sklepy w realu (?) mają być ostrą konkurencją dla popularnego obecnie handlu internetowego. Tak przynajmniej uważają znawcy branży.

Ciekawostką jest to, że osobą która stworzyła ten sklep, jest kobieta. Dlaczego to ciekawostka, bo tak! Na pewno więcej niż połowa z Was była przekonana, że stoją za tym faceci, a tu pstryczek w nos dla panów. Pani ta to Nadia Shouraboura, która wcześniej była wiceprezesem Amazona. Pani Nadia posiada doktorat z geometrii obliczeniowej (brzmi naprawdę mocno) i to właśnie dzięki jej wiedzy zaprojektowano zrobotyzowane zaplecze.

W tekście pana Ślusarskiego możemy przeczytać również o domu towarowym Selfridges w Birmingham. W sklepie tym zamontowane są ekrany dotykowe i kamery, które pełnią rolę przymierzalni. Z ekranu dotykowego wybierasz sobie ubrania, następnie za pomocą kamer rejestrowany jest twój obraz. Kolejny krok to naniesienie na ekranie ubrań na twoją sylwetkę. Oczywiście to byłoby za mało... Zanim zdecydujesz się na zakup, możesz swoją stylizację udostępnić w sieci, aby twoi znajomi wyrazili swoją opinię. Dodatkowo program ten pozwala na dobieranie dodatków. Na ekranie pojawią się pasujące elementy odzieży, torby, czapki itd. Jak już zdecydujesz się na zakup towaru, to zaznaczasz go na ekranie - w kasie będą wiedzieć, że go kupujesz. Na koniec wysyłasz swoją rekomendację na Facebooka.

W ogóle w tekście pana Piotra jest jeszcze dużo innych, bardzo ciekawych informacji na temat futurystycznych zakupów - nie tylko ubraniowych rzecz jasna. Szczerze zachęcam Was do zapoznania się z tym tekstem. Ja ze swojej strony chciałam tylko przybliżyć temat i pochwalić się, że czasami czytam coś innego poza Pudelkiem. No i przyznaję się bez bicia, że obawiam się, czy będę umiała sobie poradzić w przyszłości w takim sklepie. A poza tym, jak słusznie spytała Ania Oka, czy ten program będzie pokazywał jak dany model ubrania układa się na tłustych boczkach? To chyba dość indywidualne?

Ciekawa jestem waszych opinii na temat sklepów przyszłości. No i może już ktoś tam był i robił zakupy i może opowiedzieć jak to w rzeczywistości wygląda. Czy jest się czego bać, czy wszystko jest super cacy - nic tylko brać kartę i iść na zakupy.

Więcej o: