Kobieta wśród nowych technologii? Można!

Nie będę wam opisywała technologii okiem kobiety. Bo co to niby jest "kobieca" technologia? Bo nie lubię tworzyć sztucznych podziałów. Bo nie.

Joanna SosnowskaJoanna Sosnowska

NAPISZ COŚ DLA KOBIET

Gdy zostałam poproszona o pisanie dla Focha zgodziłam się z radością. Ale kiedy usłyszałam: „No wiesz, o technologiach, ale jak kobieta do kobiety”, to przyznam, że trochę mnie zmroziło.

„Kobieco”, czyli właściwie jak? Bardziej przystępnie? Cholera, dlaczego? Jeśli czytacie te słowa, to znaczy, że korzystacie z komputera, telefonu albo tabletu. Względnie telewizora podłączonego do internetu. Potraficie odpalić przeglądarkę, poruszać się po sieci. To już nie te czasy, kiedy trzeba było tłumaczyć onieśmielonym tłumom (obojga płci), co to jest komputer i jak z niego korzystać.

„Nowe technologie” to taki niezbyt chwytliwy zwrot, za którym właściwie nie wiadomo do końca, co się kryje. W praktyce zaś kryje się całe nasze otoczenie - twój smartfon, ulubione aplikacje, telewizor, Facebook, właściwie każda dziedzina życia. Że część z was nie wie, z jakiej wersji systemu operacyjnego korzysta w smartfonie? Panie Boże, daj nam więcej takich problemów! Niemal połowa Polaków posiadających smartfon nie wie, że... posiada smartfon.

IT'S A MAN'S WORLD

Ale żeby nie było tak słodko i różowo („kobieco”?) - faktycznie zdecydowana większość mojej technologicznej branży, to mężczyźni. Na co dzień piszę dla siostrzanego serwisu Focha - technologie.gazeta.pl i robię to już od dobrych kilku lat. Na konferencjach branżowych najczęściej jestem jedyną reprezentantką „płci odmiennej”. Nigdy nie zapomnę jednak, jak traumatyczny był dla mnie pierwszy „branżowy” wyjazd, kiedy absolutnie każdy pytał z niedowierzaniem w oczach i wyrazem powątpiewania na twarzy, czy aby na pewno też jestem dziennikarką technologiczną. Teraz już wtopiłam się w krajobraz i chyba większość osób wie, że za podobne pytanie czeka go dekapitacja.

Wtopić się w środowisko nie było specjalnie łatwo. Nie pomagają tu pewnie ani cechy mojego charakteru, ani wyglądu. W końcu:

- nie jestem 100% geekiem (nie uważam, że Star Trek to arcydzieło kinematografii)

- nie czytam komiksów

- maluję się (jestem pod tym względem wyznawczynią Baudelaire'a i bez zrobionego oka nie wychodzę nawet do sklepu)

- wyglądam „za młodo” („Ty to pewnie nie pamiętasz początków internetu w Polsce?”)

- na domiar złego - jestem ruda.

Więc tak, byłam dziwadłem i odmieńcem w całym tym świecie technologii zdominowanym przez mężczyzn. Ale poza tym jednym przypadkiem, kiedy zburzyłam światopogląd kilku dziennikarzy pojawiając się na konferencji technologicznej... to nie ma znaczenia, jakiej jestem płci.

RÓŻNICE SĄ, ALE BEZ PRZESADY!

Nie będę udawała, że wszyscy jesteśmy tacy sami. Ba - daleko mi do tego. Różnimy się nie tylko fizycznie, ale budowa mózgu sprawia, że różnimy się psychicznie. I tak na przykład:

- Jeśli gracie w gry, to prawdopodobnie jesteście bardziej skłonne do współpracy, a mężczyźni do rywalizacji.

- Jeśli macie dzieci, to prawdopodobnie na waszym telefonie jest dla nich więcej aplikacji, niż na telefonie waszych facetów.

- Jeśli wybieracie telefon, to prawdopodobnie będziecie zwracały większą uwagę na jego funkcje, a mężczyźni na parametry techniczne.

Ale w sumie - wszystko sprowadza się do jednego: do korzystania z różnych technologii jako z narzędzi. Nie muszę wiedzieć, jak zbudowany jest samochód albo telefon, żeby w pełni wykorzystywać jego możliwości. Technologie są jak niektóre koszulki - opatrzone metką „unisex”.

Technologie to narzędzie, będzie więc takie, jakim go stworzycie. Nie będę Wam opisywała nowoczesnych rozwiązań okiem kobiety, bo jest ono takie samo, jak oko faceta. A co zrobicie z tymi rozwiązaniami- nie moja sprawa. Będziecie chciały zainstalować na smartfonie albo tablecie aplikację do mierzenia kalorii albo krwawą strzelankę? Super, podpowiem wam, co moim zdaniem jest warte zainteresowania.

KILKANAŚCIE TYSIĘCY TEKSTÓW PÓŹNIEJ...

Tak, byłam dziwadłem w tym męskim świecie. Od czasu, kiedy się w nim pojawiłam nie doszło do niego wiele kobiet. Ale teraz, po wieloletniej obecności w branży, kiedy większość osób już wie, kim jestem, już nie budzę zdumienia. Ostatnio to chyba dwa lata temu naraził mi się pewien młodzian. Rozmowa (przed zagraniczną premierą topowego smartfona):

Młodzian: Czyli pracujesz w Gazeta.pl. A w jakiej redakcji?

Ja: W technologicznej. Technologie.gazeta.pl

Młodzian: Aaaaaaach. Bo już myślałem, że może jesteś z marketingu albo z jakiejś redakcji gospodarczej. A co sprawiło, że zajęłaś się nowymi technologiami?

Ja (wzdycham): A co sprawiło, że ty zająłeś się nowymi technologiami?

Młodzian (strapiony): Yyyy, no w sumie nie wiem. Samo jakoś tak wyszło.

Ja: Skoro ty nie miałeś żadnego mistycznego olśnienia, to dlaczego ja miałabym mieć?

Teraz to już normalne, że kobieta może nie tylko zajmować się technologiami, ale sporo o nich wiedzieć. Bardzo lubię zdecydowaną większość facetów z mojego środowiska - są moimi kumplami, przyjaciółmi, z niektórymi zdarza mi się flirtować.

To raczej te nieliczne kobiety z branży zdają się mieć ze mną problem.

W kolejnych częściach tego „niekobiecego” cyklu opowiem wam jeszcze między innymi:

- o tym, dlaczego Google uznał mnie kiedyś za mężczyznę 35+, ale potem zmienił zdanie

- jakie aplikacje zainstalować na smartfonie, żeby wykorzystać jego możliwości (patrzenie w gwiazdy! Dobry sen!)

- i właściwie o tym, o czym będziecie chciały. Technologie już teraz są wszechobecne w naszym życiu, a będzie ich tylko więcej. Dajcie znać w komentarzach, czego chciałybyście się dowiedzieć, albo z czym macie problem.

Joanna Sosnowska

Więcej o: