Przeczytaj to jeszcze raz - o ponownym czytaniu ukochanych książek

Koleżanka Aleksandra szykuje już dla Was cały smakowity cykl o książkach, które musi raz do roku. Doskonale rozumiem tę potrzebę - właśnie po raz fafnasty czytam "Mistrza i Małgorzatę", bo nie mogłam się oprzeć smakowicie zaczytanemu egzemplarzowi, który znalazłam na półce. Wakacje od razu stały się bardziej relaksujące. Bo właśnie możliwość swobodnego czytania - kiedy i czego chcę - wyczerpuje moją definicję czasu wolnego.

Są zdania i frazy, które mam wyryte w korze mózgowej - jak serce wycięte scyzorykiem na pniu drzewa. "W białym płaszczu z podbiciem koloru krwawnika, posuwistym krokiem kawalerzysty, wczesnym rankiem czternastego dnia wiosennego miesiąca nisan pod krytą kolumnadę łączącą oba skrzydła pałacu Heroda Wielkiego wyszedł procurator Judei Poncjusz Piłat." Jeśli można tęsknić za zdaniami - to ja za tym tęskniłam.

Tak jak za bohaterami tej książki - bo jak tu nie kochać Małgorzaty, jak nie podziwiać Mistrza, jak nie ulegać Wolandowi, jak nie utożsamiać się z Behemotem? To akurat może tylko ja, ale całe życie mam wrażenie, że ja przecież "Nikomu nie przeszkadzam, nikogo nie ruszam, reperuję prymus." Więc nie wiem skąd te ciosy i strzały, doprawdy. (Znosić pociski zawistnego losu? to akurat inna lektura, też nie najgorsza. I serial "Slings and Arrows" bardzo dobry - ale o Szekspirze innym razem).

foch.plCo się wydarzyło na Patriarszych Prudach?/ fot. Sony Xperia Z

Wejście w tę powieść jest jak łyk orzeźwiającego napoju, jak haust powietrza, jak podmuch wiatru w upalny dzień. Nie będę się porywać na udowadnianie jak wielka to książka - nic co miałabym do napisania nie może się mierzyć z dziesiątkami stron uczonych i dogłębnych analiz, które poświęcono twórczości Bułhakowa. Nic mądrzejszego nie wymyślę, zostaje mi więc tylko czerpać przyjemność z czytania, odkrywać małe smaczki, czasem dostrzec coś, co wcześniej umknęło (jakim cudem nigdy nie dotarło do mnie, że Iwan Bezdomny jest rudy, a przynajmniej rudawy?), nurzać się po raz setny w ukochanych fragmentach (ach, pierwszy dialog Asasella i Małgorzaty - czy ktoś mógłby ze mną tak porozmawiać?...)

Czytam więc sobie ze smakiem - popijając to kawę, to wino w zależności od pory dnia. I jest tak jakbym wsiadła do wehikułu czasu, bo pierwszy raz czytałam "Mistrza" także na wakacjach - po szkole podstawowej. Siedząc na plaży i oganiając się od natrętnych młodzieńców (jak dobrze to pamiętam, westchnęła babuleńka). Obecnie oganiam się głównie od owadów (nie, nie jestem fanką natury) siedząc pod rozłożystym bukiem i patrząc jak moje córki bujają się na zawieszonej na drzewie huśtawce. I jest mi równie przyjemnie.

foch.plSielsko anielsko/ fot. Sony Xperia Z

Choć oczywiście nic nie może równać się z mocą tej pierwszej lektury. Tych wypieków na policzkach, tej radości, tych emocji już nie uda się powtórzyć. Tego, co się czuło, gdy się po raz pierwszy czytało "Wilka stepowego", "Władcę Pierścieni", "Bojaźń i drżenie", "Śmierć pięknych saren" czy "Wichrowe Wzgórza" - specjalnie pozwalam sobie na ten rozrzut, bo w końcu najważniejsze książki naszego życia nie muszą ze sobą w żaden sposób korespondować. Zresztą chrzanić tę wysoką półeczkę - chciałabym znów poczuć ten sam dreszcz podniecenia jak wtedy gdy pierwszy raz wzięłam do ręki Christie i Chandlera!

To se ne vrati - wiem. I może nie warto próbować - w końcu po co wracać do już przeczytanych skoro tyle książek czeka na przeczytanie, tyle literackich odkryć jest jeszcze do zrobienia, tyle zaległości do nadrobienia. W obliczu ogromu świata literek odczuwam zawsze coś na kształt połączenia ssącego głodu i obezwładniającej migreny. Co wybrać? Jak zacząć? Może wreszcie nadrobię wszystkie powieści Dygata? Ale przecież muszę "Papuszę"! I nowy Miłoszewski kusi. A kiedy wezmę się porządnie za czytanie DeLillo? Przecież nawet tej Bator ostatniej nie zaczęłam..

foch.plWarunki są sprzyjające/ fot. Sony Xperia Z

W tej sytuacji to ja sobie siądę na babcinym fotelu i bezczelnie będę unikać konieczności dokonywania wyboru, folgując przy tym nostalgicznym zachciankom. Jane Austen jest następna w kolejce. Chyba że jednak ten Dygat...

Więcej o: