Kosmetyczka na urlop? Stawiam na kosmetyki wielozadaniowe!

Ostatni wpis o stopach okazał się bezceremonialnym nadepnięciem na odcisk. Niechcący uraziłam kilka osób. Niechcący napisałam tekst dla części niezrozumiały. Dlatego teraz będzie o kosmetykach, które wkrótce zabiorę ze sobą w podróż. Nie mogę dźwigać, więc kosmetyków musi być mało. Do tego każdy z nich musi spełniać co najmniej dwie funkcje. Ostrzegam, nie będzie elegancko, za to praktycznie, pozytywistycznie.

Moim niedościgłym wzorem w zakresie niebanalnego używania kosmetyków jest Dorota. Ta sama, z którą byłam w Paryżu. Ta od plecaczka pedofila i chleba z pleśnią. Ona to bowiem wykorzystała do demakijażu TWARZY zmywacz do paznokci. Mało tego, aceton nie uczynił w jej skórze żadnych szkód. I choć oczy krwią lekko nabiegły, animuszu jej to nie odjęło. Kreatywnością jej nie dorównam, ale praktycznością przeskoczę.

Wakacje to czas, kiedy odpoczywam także od kosmetykówWakacje to czas, kiedy odpoczywam także od kosmetyków

Kosmetykiem, bez którego nigdzie się nie ruszam jest róż. Twarz mam okrąglutką i tylko on tworzy namiastkę kości policzkowych. Nie zawsze udaną, bo umiejętne stosowanie różu to wyższa sztuka. Z ręką na sercu mogę polecić róż w sztyfcie Sephory - Blush revelateur de couleur. Nałożyć go łatwiej niż róż w kamieniu, poza tym świetnie dopasowuje się do koloru twarzy. Kosztuje ok. 60 zł, jest bardzo wydajny, ale ważniejsze dla mnie jest to, że sprawdza się także w roli szminki do ust. Kolor jest delikatnie różowy, ładnie podkreśla biel zębów. Nawet tę pozorną, której w istocie bliżej do ecru lub beżu. Nie jestę blogerę - nie dostaję kosmetyków, więc łgać nie muszę. Możesz mi zaufać.

Olejek arganowy to był hit - długo przed olejem kokosowym i migdałowym. Stosuję go rzadko, bo do mojej cery nie nadaje się kompletnie. Mam po nim na twarzy coś na kształt pokrzywki. Estetyczne pandemonium. Sprawdza się za to genialnie jako erzac balsamu do ciała i odżywki do suchych włosów. Wiem, że są dziewczyny zachwycone tym olejkiem. Ja do nich nie należę. Możliwe, że mam po prostu mieszankę, a nie w 100% czysty olej. Mimo to w sytuacji ekstremalnej używam go również do demakijażu. Uwaga - ostrożnie, olej w oku to nie jest co prawda pieprz, ale o rozkoszy też nie ma mowy.

Krem nawilżający w formie żelu. Dlaczego upieram się na żel? Mając krem w takiej formie, popełniam bez większych wyrzutów sumienia kosmetyczny grzech śmiertelny, czyli wklepuję go delikatnie także pod oczy. Ostatnio używałam kremu marki Olay - żadna rewelacja, ale też bez wielkich rozczarowań. Koszt? Około 30 złotych. Można też zastosować wersję bardziej ekonomiczną i na przykład użyć żelu ze świetlikiem jako kremu nawilżającego do całej twarzy. Minusem tego rozwiązania jest to, że tego typu żel nie zawsze się dobrze wchłania i jeśli zapragniesz nałożyć potem podkład, możesz spodziewać się, że będzie się „rolował”. Zapomniałabym - tak, możesz też stosować żel ze świetlika do demakijażu. Krem w formie żelu również. Naturalnie podczas wakacji nie bawię się w żadne kremy na dzień i na noc. Stosuję jeden. I tyle.

 

Nie próbuj mnie przekonać, że na urlopie warto się malowaćNie próbuj mnie przekonać, że na urlopie warto się malować

 

Kosmetyki do mycia? Oficjalnie nigdy się do tego przyznam, będę kłamać w żywe oczy, ale przekonałam się, że szampon do włosów (niech będzie do suchych albo farbowanych) doskonale sprawdza się w roli żelu do mycia ciała. Odwrotnie już to nie działa równie dobrze. Żel do mycia ciała nadmiernie włosy wysusza i trudno je potem gustownie ułożyć w coś innego niż kopiec siana.

Nie wspominam tutaj o oczywistościach typu - szczoteczka i pasta do zębów, czy kremie z wysokim filtrem. To, co mnie martwi, to brak pomysłu na to, czym zastąpić tonik do twarzy czy na przykład piankę do włosów. Wiem, że mogę w drogerii po prostu kupić mniejsze opakowania, ale nie o to mi chodzi. W mniejszym opakowaniu biorę ze sobą tylko perfumy. Do reszty wszak nie mogę zdziczeć.

Chętnie poznam Wasze podpowiedzi. Będę wdzięczna za sprawdzone patenty. Nie wierzę, że ciągniecie za sobą walizę z kosmetykami.

Więcej o: